Polski Klub Podróżnika w Edynburgu - PKP

Website

Polski Klub Podróżnika w Edynburgu - PKP To miejsce dla tych, co kochają podróże � Spotykamy się też w realu. Organizujemy też wyprawy zagraniczne, w tym wyjazdy półcharytatywne.

Klub Podróżnika to przestrzeń dla wszystkich osób mówiących po polsku, którzy kochają podróże :) Niezależnie od tego czy podróżujesz czy lubisz słuchać o przygodach inny, tutaj znajdziesz miejsce dla siebie. Obserwujcie tę stronę, żeby dowiedzieć się gdzie i kiedy możecie posłuchać o podróżach na żywo, pooglądać zdjęcia i filmy, spotkać podróżników. Zachęcamy również do świadomego pomagania podczas podróży i wspierania lokalnych organizacji charytatywnych. Podczas spotkań Klubu organizujemy też akcje zbiórek funduszy, które przekazujemy zaprzyjaźniony projektom charytatywnym. Polski Klub Podróżnika to przestrzeń do komunikacji i wspólnych spotkań ludzi pozytywnie zakręconych na punkcie odkrywania świata i świadomego pomagania podczas podróży :)

2/2 Riva del Garda. I Sirmione :)Jeden dzień na rowerach nam w zupełności wystarczył. Ale kolejny też nie był leniwy. Ch...
06/10/2026

2/2 Riva del Garda. I Sirmione :)
Jeden dzień na rowerach nam w zupełności wystarczył. Ale kolejny też nie był leniwy.

Chiessa di Santa Barbara. Każdy, kto chodzi uliczkami Riva, widzi ten mały kościółek na zboczu stromej góry. Kusił nas on od samego początku, więc postanowiliśmy go odwiedzić.

Szlak do niego na szczęście nie był stromy. Ścieżka prowadziła zygzakiem, głównie wśród drzew, skalistym szlakiem. Słońce paliło przez połowę drogi, później schowało się po drugie stronie góry.

Tuż przed kościółkiem minęliśmy małą, gorską restaurację. Przy wielkich stołach, na zewnątrz, siedziało tam mnóstwo osób przy posiłkach i dzbankach wina. Poszliśmy dalej.

Do celu dotarliśmy po około półtorej godzinie. Po drodze widzieliśmy już piękne widoki, ale tutaj, na 625 m n.p.m., widok był najlepszy. Usiedliśmy sobie z nogami spuszczonymi nad stromym zboczem, otworzyliśmy zakupione wcześniej włoskie smakołyki I długo siedzieliśmy zajadając je i podziwiając widok na całą Riva del Garda, okoliczne miejscowości i góry.

W końcu trzeba było wstać, co dla niektórych okazało się wyzwaniem 😆 Mięśnie pamiętały poprzedni dzień na rowerze.

Schodząc w dół znowu przechodziliśmy przez tą jadłodajnię. I spotkała nas miła niespodzianka. Zaproponowano nam darmowy posiłek. Był to pyszny makaron z sosem pomidorowym. Byliśmy już najedzeni, ale takich rzeczy się nie odmawia 🙂

W końcu ruszyliśmy dalej. W pewnym miejscu szlak odbijał w lewo, do innego kościółka. Skręciliśmy w jego stronę.

Okazało się, że była to już ruina. Obok natomist znajdowały się nowsze budynki, które miały może 50 lat. Były opuszczone, ale bardzo kusiło nas sprawdzenie, co jest w srodku. Okazało się, że był tu kiedyś jakiś pensjonat. Wewnątrz znaleźliśmy księgę gości chyba, stare listy, niedopite butelki... Było to dla nas dużo ciekawsze niż kościółek obok.
W końcu wróciliśmy do Riva.

W ostatni dzień zwiedziliśmy lokalne muzeum. Było większe, niż wydawało się z zewnątrz. Wśród licznych wystaw szczególnie zainteresowały mnie zdjęcia z czasów wojny oraz wystawa plakatów zachęcających do wizyty nad jeziorem Garda z lat przed i powojennych.

Ostatnim punktem naszego długiego weekendu nad Gardą była miejscowość Sirmione na południu jeziora. To urokliwe miasteczko znajduje się na cyplu, na którego końcu położona jest skalista plaża Jamaica Beach. I tutaj w końcu popływaliśmy w jeziorze Garda 🙂

Nie zobaczyliśmy wszystkiego, co chcieliśmy zobaczyć i nie byliśmy wszędzie, gdzie chcieliśmy być. Jeszcze tu wrócimy, żeby przepłynąć się na rowerze wodnym do ukrytej jaskini, przejechać rowerami Gardę dookoła, wejść do groty z wodospadem, wypić limoncello w Limone, wjechać kolejką na Monte Baldo i zrobić którąś z licznych w okolicy via ferrata. Ale to będzie wyjazd chyba na dwa tygodnie 🙃

Zaobserwujcie ten profil po więcej relacji z podróży i okazję do wspólnych, polskich wyjazdów w świat 🙂

Byliście już nad Jeziorem Garda? A może planujcie wyjazd w te rejony? Dajcie znać w komentarzach :)

Łukasz Mańkowski

Wybaczcie, że jeszcze nie ma dokładnego planu na  Karnawał w Wenecji i nie pokazałem Wam reszty zdjęć z jeziora Garda. T...
05/10/2026

Wybaczcie, że jeszcze nie ma dokładnego planu na Karnawał w Wenecji i nie pokazałem Wam reszty zdjęć z jeziora Garda. Trochę zajęty jestem 😉🥂

1/2 Przedłużony weekend nad jeziorem Garda we Włoszech z dwójką przyjaciół 🙂Naszą bazą była miejscowość Riva del Garda, ...
03/10/2026

1/2 Przedłużony weekend nad jeziorem Garda we Włoszech z dwójką przyjaciół 🙂

Naszą bazą była miejscowość Riva del Garda, na samej północy jeziora, które wbija się tutaj klinem w Alpy. A plan był taki, żeby pojeździć na rowerach.

Dojechaliśmy do Riva dość późno, ale mieliśmy jeszcze czas, żeby podejść do zaprzyjaźnionej wypożyczalni GIMME BIKE. Wybraliśmy górskie rowery elektryczne na naszą wycieczkę, wysłuchaliśmy porad szefa, Paolo, i wróciliśmy następnego dnia rano.

Trasę wybrałem z aplikacji Komoot. Trochę ją zmieniliśmy, żeby była jeszcze bardziej atrakcyjna. Wiedziałem, jaka jest długość trasy, jakie przewyższenia i trochę, jaka nawierzchnia.

Zaczęliśmy delikatnie, ścieżką rowerową wzdłuż jeziora Garda, do Trombole. A później ostro pod górę do Nago. Było ciężko, ale było warto. Widoki z góry przepiękne. A później z górki nową ścieżką rowerową, po świeżym asfalcie, zygzakami.

Bardzo szybko znaleźliśmy się pośrodku winnicy. Pierwszej, ale nie ostatniej tego dnia. Były jeszcze po drodze gaje oliwne i sady jabłkowe.

Po dość płaskim odcinku dojechaliśmy do miejscowości Arco, gdzie patrzył na nas z góry miejscowy zamek. Z Arco, lekko pod górkę, znowu przez winnice i wzdłuż rzeki. Droga stopniowo z asfaltowej zmieniła się w mniej przyjazną, szutrową. Po naszych obu stronach znajdowały się góry sięgające ponad 2000 m n.p.m i bardzo poprawiające nam nastroje. W miasteczku Dro zrobiliśmy małe zaopatrzenie i ruszyliśmy dalej. Tym razem zaczął się las i zrobiło się bardziej stromo. Z drogi szutrowej wystawały dość strasznie wyglądające kamienie. Po raz kolejny cieszyliśmy się, że wybraliśmy rowery górskie, elektryczne.
Po kilku przerwach na złapanie oddechu zjechaliśmy w końcu do jezioro Cavedine. Położone jest one bajecznie. Otoczone górami, bez turystów tylko z kilkoma amatorami sportów wodnych. Tutaj zatrzymaliśmy się na dłużej.

Objechaliśmy jezioro i, zgodnie ze szlakiem, skręciliśmy w ścieżkę ostro pod górę. Był to najgorszy odcinek tego dnia. Ostro pod górę, wąsko, mnóstwo korzeni. Później Paolo powiedział nam, że jeździ tędy czasami, ale z górki. Robi downhill na góralu full suspension. A my, amatorzy, zrobiliśmy tutaj uphill, pod górkę, na rowerach z amortyzatorem z przodu tylko. Nie wiedzieliśmy, że ten odcinek jest dla nas za trudny i go przejechaliśmy.

Na szczęście dalsza część trasy to był już relaks. Piękna, asfaltowa ścieżka, lekko z górki, wzdłuż górskiej rzeki.

I tak dojechaliśmy do Riva. W sumie 55 km, 742 metry przewyższenia i prawie 7 godzin rowerowych przygód. Pierwszy raz jechałem na e-biku MTB i mam zamiar jeszcze pojeździć. Dzięki niemu mogliśmy przejechać górskie, alpejskie szlaki, których na normalnym rowerze nie przejechalibyśmy nigdy.

Chcielibyście kiedyś wybrać się ze mną na te ścieżki?

Łukasz Mańkowski

14/09/2026

Wspomnienia 😂

22-26 stycznia 2027. Wracamy na Karnawał do Wenecji 🙂 Zapiszcie daty. Szczegóły wkrótce 🙂Łukasz
13/09/2026

22-26 stycznia 2027. Wracamy na Karnawał do Wenecji 🙂 Zapiszcie daty. Szczegóły wkrótce 🙂
Łukasz

(2/2) Paryż, ciąg dalszy. Różne są sposoby ucieczki od zgiełku miasta. Jednym z nich są odwiedziny cmentarza. I w ten sp...
02/09/2026

(2/2) Paryż, ciąg dalszy. Różne są sposoby ucieczki od zgiełku miasta. Jednym z nich są odwiedziny cmentarza. I w ten sposób znaleźliśmy się na cmentarzu Père-Lachaise. Najważniejszym dla mnie grobem jest tutaj grób Fryderyka Chopina. Złożyliśmy na jego paryskiej mogile kwiaty. Złożyliśmy też kwiaty przy pomniku upamietniającym polskich lotników broniących Francji oraz na kilku innych grobach osób, które w jakiś sposób były dla nas ważne.

Wieczorem natomiast wybraliśmy się pod Wieżę Eiffla. Tam, na wypalonym słońcem trawniku zrobiliśmy piknik. Sery, wędliny, bagietki i oczywiście francuskie wino 🍷Siedzieliśmy, jedliśmy i śmialiśmy się kilka godzin. Dwa razu udało nam się zobaczyć, jak Wieża Eiffla rozświetlona została tysiącem migających światełek. Zupełnie jak choinka na Święta.

Fontanna Strawinskiego. Znajduje się ona tuż przy Centrum Pompidou. Jej ruchome, kolorowego elementy sprawiają, że może się zakręcić w głowie :) Długo chodziliśmy dookoła zachwycając się jej pięknem. Warto ją odwiedzić szczególnie w upalne dni.

Znowu przeszliśmy obok Katedry Notre, minęliśmy Panteon aż w końcu dotarliśmy do Ogrodów Luksemburskich. To było ostatnie miejsce, które chciałem, żebyśmy odwiedzili. Piękny ogród przy wspaniałym pałacu. I nasz kolejny piknik. Znowu jedliśmy francuskie przysmaki, śmialiśmy się, releksowaliśmy. Aż w końcu trzeba było wstać i wrócić do hotelu po bagaże. A dalej już tylko na lotnisko.

Przylecieliśmy do Paryża w piątek, wracaliśmy w poniedziałek. Trochę krótko. Ale udało nam się zobaczyć sporo ważnych miejsc i nawet mieliśmy kilka spokojniejszych momentów, gdzie mogliśmy po prostu cieszyć się chwilą.
Jeszcze wrócę do Paryża. W przyszłym roku. Mam nadzieję, że na dłużej. I mam nadzieję, że znowu z taką super ekipą 😁

Łukasz Mańkowski

̇

(1/2) Paryż. Piekne miasto, magiczne, do którego lubię wracać. Tym razem, po raz pierwszy, zabrałem ze sobą małą grupę n...
02/09/2026

(1/2) Paryż. Piekne miasto, magiczne, do którego lubię wracać. Tym razem, po raz pierwszy, zabrałem ze sobą małą grupę na kameralną wycieczkę. Z taką ekipą mogę jechać choćby i na koniec świata 😁
Nasz hotelik mieścił się w sercu urokliwego Montmartre. Niedaleko była bazylika Sacre-Coeur a w drugą stronę Plac du Tertre, Moulin Rouge i Plac Pigalle. Była też stacja metra, której kręte schody nie raz pokonywaliśmy.

Poza Montmartre też jeździliśmy I chodziliśmy. Byliśmy w muzeum Louvre, w katedrze Notre Dame, muzeum pięknych perfum, moich ulubionych, Fragonard. Przepłyneliśmy się też statkiem po Sekwanie o zachodzie słońca. Oglądaliśmy z kieliszkiem szampana w ręku pięknie oświetlone najważniejsze zabytki i muzea Paryża.

Jedliśmy też francuskie pyszności, takie jak ślimaki i żaby 🐸 Nie wszystkim to smakowało 😆

Druga część w kolejnym poście. Ograniczenia ilości zdjęć na Facebooku 🙃

Łukasz Mańkowski

̇

26/08/2026

̇

Lubię to zdjęcie. Jeden z powodów dlaczego jest taki, że zostało zrobione w Afryce :) Ale też pokazuje klimat podróży, k...
12/08/2026

Lubię to zdjęcie. Jeden z powodów dlaczego jest taki, że zostało zrobione w Afryce :) Ale też pokazuje klimat podróży, które lubię. Trochę egzotyki, plecak na plecach, wygodne buty i poznawanie lokalnych smaków. (Kokos mi nie zasmakował ;) )

Za rok powrót do Afryki. Maroko znowu wzywa :) Zapraszam na wspólny wypad :) A głębsza Afryka za dwa lata. Może ponownie Kenia a może trochę dalej :)

Łukasz

Address

Edinburgh

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when Polski Klub Podróżnika w Edynburgu - PKP posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

Shortcuts

Share

Category