Wyprawa rowerowa Tuchomie - Nordkapp 2021 - 2025

Wyprawa rowerowa Tuchomie - Nordkapp 2021 - 2025 Strona poświęcona dwóm wyprawom rowerowym z Tuchomia na Nordkapp w 2021 i 2025r. Spełniam swoje marzenie, które powstało w 2016 r. Przejadę ok. 2750 km.

po wyprawie rowerowej z Tuchomia do Krakowa. To wtedy, po powrocie zadałem sobie pytanie - gdzie chciałbym pojechać na rowerze? Przeglądając internet i szukając inspiracji pojawił się Nordkapp, czyli najbardziej wysunięty na północ fragment Europy leżący na norweskiej wyspie Mageroya. Jest to miejsce symboliczne i kultowe dla turystki rowerowej, często nazywane mekką rowerzystów. Jako człowiek rozważny, postanowiłem solidnie przygotować się do tego przedsięwzięcia. zdecydowałem, że najpierw okrążę Polskę dookoła wzdłuż granic. W 2017 roku wystartowałem samotnie z Fromborka, równolegle do granicy z Rosją, Litwą, Białorusią i Ukrainą. Dotarłem do Rzeszowa, poznając piękno polskiego wschodu - Wszystkim miłośnikom podróży bardzo polecam. W roku 2018 wróciłem do Rzeszowa i wspólnie z Jurkiem Szrederem ruszyłem w Bieszczady wzdłuż granicy ze Słowacją i Czechami. Dotarliśmy do Zgorzelca, a następnie na północ do Świnoujścia. W 2019 roku samotnie rozpocząłem ostatni etap projektu - ,, ROWEREM DOOKOŁA POLSKI" . Od Świnoujścia przemierzałem polskie wybrzeże Morza Bałtyckiego, poprzez Trójmiasto i Żuławy, aby we Fromborku zakończyć pętlę wokół Polski. Dalej pojechałem na południe przez Warszawę do Sandomierza (Wszystkim polecam to cudowne miasto; może spotkacie tam Ojca Mateusza, jak Wam się poszczęści). Następnie wróciłem przez Góry Świętokrzyskie i Radom do Tuchomia. Zdecydowałem, że w następnym roku (2020) ruszam na Nordkapp. Szukałem kompana, zaproponowałem wyjazd kilku znajomym ale nikt się nie zgodził. Rzuciłem temat na grupach Facebookowych. Kilka osób się odezwało ale nic konkretnego z tego nie wyszło. W czasie wizyty w Krakowie spotkałem się z dawnym kolegą, któremu opowiedziałem o moich kolejnych planach rowerowych. Wspomniał, że może mi towarzyszyć podczas wyprawy. W ogóle tej deklaracji nie brałem poważnie, bo wiedziałem, jaki rower ma Marek. Po kilku tygodniach zadzwonił z pytaniem: Jaki jednoślad ma kupić na wyjazd na Nordkapp? Nasze plany całkowicie pokrzyżował nam wirus COVID i zamknięcie granic. Dlatego wspólnie w 2020 roku pojeździliśmy po Beskidach i Bieszczadach w Polsce - snując plany w 2021 na Nordkapp. W obecnym roku pomimo pandemii i trudności z turystycznym przekraczaniem granic zaczęliśmy przygotowania kondycyjne i sprzętowe. Kondycja na pewno jest, ale 20 lat nie spałem w namiocie i to jest największa obawa. No i stało się 25 czerwca rozpoczynam wyprawę życia. Jadę z Tuchomia na Nordkapp w Norwegii. Będzie to wyprawa z pełnym sprzętem biwakowym. Samotnie przejadę przez Polskę, Litwę, Łotwę i Estonię do Tallina (może ktoś z Was chce do mnie dołączyć?). W stolicy Estonii spotkam się z Markiem, który dojedzie do mnie autobusem z Polski. Następnie wspólnie zmierzymy się na rowerach z tajgą Finlandii i tundrą Norwegii, aby dotrzeć na upragniony Nordkapp. Im bardziej na północ, tym zimniej i mniej ludzi, ale piękniej. Czeka nas dzień polarny, czyli białe noce. Z Nordkappu jest bliżej na biegun północny (ok. 2100 km) niż do Tuchomia. Aby wyprawa zakończyła się powodzeniem Nordkapp planujemy zdobyć ok. 15 lipca. Następnie chcemy rowerami lub autobusem dojechać na lotnisko do Alty (około 250 km) i samolotem wrócić do Polski. Poprzednie moje zmagania rowerowe cieszyły się popularnością, dlatego również chcę relacjonować tę wyprawę. Po części jest to zasługa mojej rodziny, przyjaciół i znajomych którzy wspierają mnie w tym przedsięwzięciu i mi kibicują, nie tylko mi ale i Markowi, któremu potrzeba dużo wsparcia, bo rower już ma...

Będę każdego dnia wstawiał posty z relacją i zdjęciami z trasy. Serdecznie zapraszam - Marcin.

22/08/2026

Niby nie da się wejść dwa razy do tej samej rzeki.

Postanowiłem oczywiście to spróbować. I to w jakim wspaniałym towarzystwie... ♥️♥️♥️

Parafrazując klasyka: " Jest zajebiscie tylko rowerów (bunkrów) nie ma." 🤣🤣🤣

Lofoty 🇳🇴🇳🇴🇳🇴

10 lat temu wyruszyłem w moją pierwszą kilkudniową wyprawę rowerową. Była to trasa z Tuchomia do Krakowa. Przez ostatnie...
21/07/2026

10 lat temu wyruszyłem w moją pierwszą kilkudniową wyprawę rowerową. Była to trasa z Tuchomia do Krakowa.

Przez ostatnie 14 lat przejechałem na rowerze ponad 90 tys. kilometrów ale to ten pierwszy z przed 10 lat był spośród nich najtrudniejszy.

Wtedy strach, niepewność, obawa i lęk dominowały przed kolejnymi zakrętami i wzniesieniami.

Dzisiaj owocują: zdobyte doświadczenie, satysfakcja i radość poznawanych miejsc oraz przebytego dystansu.

Sam jestem ciekawy, co przyniesie przyszłość? Pomysły pojawiają się jeden za drugim i kolejne.

P.S. Tylko Kuriera Bytowskiego już nie ma...

Przebita opona. Tysiące spalonych kalorii. 716 pokonanych kilometrów. Ból mięśni. Wszystko po to, by spełnić jedno z życiowych marzeń.Z Marcinem Mochol

PodsumowanieMiało go nie być, bo i po co to komu. Ale jednak może komuś się przyda. A więc cała wyprawa trwała 11 dni, p...
09/07/2026

Podsumowanie

Miało go nie być, bo i po co to komu. Ale jednak może komuś się przyda.

A więc cała wyprawa trwała 11 dni, podczas których przejechałem 1288 km i pokonałem w pionie 11804 m. Trasa przedzielona była ośmioma promami, które dla rowerzystów są zawsze w całej Norwegii bezpłatne. Pokonałem ok 50. tuneli. Najdłuższy liczył 6,4 km. Zawsze włączałem światło mrugające z przodu białe i z tyłu czerwone, pomimo, że każdy z nich był oświetlony. Przed dwoma tunelami stały znaki zakaz wjazdu dla rowerzystów. Jeden z nich udało się ominąć w trudnym terenie. Zaś drugi tunel z zakazem liczył 1,8 km długości i łączył dwie wyspy na Lofotach.Niebylo żadnej możliwości objazdu. Świadomie złamałem zakaz, kilku kierowców na mnie trąbiło ale policja nie przyjechała. Uffffff

Noclegi w większości były, to najtańsze domki albo pokoje na campingach gdzie toaleta i prysznic są w innych budynkach. Raz spałem w namiocie, raz w przyczepie kempingowej, a raz nawet w kamperze. Obowiązywała zasada C C C - cena czyni cuda. Ma być najtaniej w okolicy ale pod dachem z dostępem do toalety i prysznica.

Jedzenie, to ważny element wyprawy. W myśl zasady trzeba jeść żeby jechać. Każdego dnia kupowałem 6 bułek. Po dwie na kolację i śniadanie oraz dwie w ciągu dnia. 3 - 4 banany dziennie plus 2 - 3 jabłka. Czekolada i ciastka zbożowe (Bixit moje ulubione w Norwegii). Każdego dnia w trasę miałem termos z gorącą kawą, a gdy przez cały dzień temp. 10 - 12 st C wiatr i deszcz, to kawa robiła robotę do tego woda w bidonach z elektrolitami, magnezem oraz innymi przydatnymi dodatkami. Na każdy dzień zabrałem z Polski żywność liofilizowaną, którą zalewając wrzątkiem przygotowywałem sobie główny posiłek dnia po dotarciu na nocleg.

Pogoda wiedziałem, że może być ciężko. Pierwszy dzień ciepło i słonecznie. Następnie cztery dni zimno, deszczowo i wietrznie. Pozostałe dni różne ale najważniejsze, że bez deszczu. Kilkanaście godzin w ciągu dnia nawet w najtrudniejszych warunkach były dla mnie akceptowalne ale mając nadzieję ciepłego prysznica i noclegu oraz wysuszenia moich rzeczy.

Mega wartością mojej wyprawy byli napotkani rowerzyści z sakwami tak jak ja. Było ich kilkudziesięciu. Najczęściej jadący samodzielnie lub w zespołach dwuosobowych. Z kilkunastoma była okazja chwilę "porozmawiać". Każdy z nich za cel podróży stawiał NORDKAPP, który jest dla mnie mega ważny. Jak wspominałem, że tam dojechałem dwa razy z Polski to czułem się dla nich jak ktoś niesamowity. Pytali mnie o noclegi, przebieg trasy, trudności itp. Czułem się ekspertem - było mi z tym dobrze.Zawiązałem kilka znajomości połączonych wymianą telefonów.

Krajobrazowo, ta wyprawa to była PETARDA.Bije wszystkie poprzednie moje wyjazdy razem wzięte. Wybrzeże Norwegii następnie Lofoty, to rejony górzyste, poprzecinane licznymi fiordami. Woda i skała, to są główne, dominujące żywioły plus następnym jest pogoda. To wszystko definiuje piękno poznanego terenu.

Paradoksem i trudnością dla wielu ludzi, a dla mnie całym urokiem są drobne problemy, które pojawiły się w trakcie trasy. Pogoda i pęknięta opona na 20 km przed końcem, to takie miłe niedogodności. Nie było sytuacji bez wyjścia. Zawsze dawałem radę

A dlaczego dawałem radę?

Po pierwsze mój j. angielski na poziomie ledwo kilkudziesięciu słów. Pomocni byli zawsze Michalina - moja córka i Marek - mój kompan z części pierwszej wyprawy na Nordkapp w 2021 r.

Po drugie, co ważniejsze wsparcie i poparcie mojej żony Mileny, moich dzieci Michaliny i Błażeja jest mega baterią na trasie i to pod każdym względem.

Przygotowując się wiedziałem, że będzie trudniej niż poprzednio, że będzie inna formuła, i całkowita długości trasy, i codziennych dystansów, i pogody, i teremu.

Przyjąłem zasadę, że nie ma być łatwo ale na być WARTO

I było WARTO !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Jakie plany i pomysły na przyszłość?
Czas pokaże.

POZDRAWIAM

P.S. Zdjęcie zrobione na końcu Lofotów w miejscowości o nazwie À

W trakcie tej wyprawy przejechałem prawie 1300 km przez środkową i północną Norwegię. Nigdzie nie spotkałem reniferów. D...
07/07/2026

W trakcie tej wyprawy przejechałem prawie 1300 km przez środkową i północną Norwegię. Nigdzie nie spotkałem reniferów. Dzisiaj nocując w mieście poszedłem do sklepu po zakupy no i są.

DZIEŃ XI - 38 km (1288 km)Ranek specjalnie przeciągnąłem do granic możliwości. Domek na kempingu opuściłem najpóźniej ja...
07/07/2026

DZIEŃ XI - 38 km (1288 km)

Ranek specjalnie przeciągnąłem do granic możliwości. Domek na kempingu opuściłem najpóźniej jak mogłem czyli o godz. 11

Do promu miałem 12 km czyli nieco ponad pół godziny. A prom dopiero o 14.00. Więc czekałem 2,5h w przyjemnym miejscu gdzieś na końcu świata (Botnhamn).

Jeszcze czekając na prom w ramach nudy wykonałem kilka telefonów do Polski. Tematyka, to głównie podsumowanie wyprawy.
Nawet padło pytanie: Wyprawa bez przeszkód i problemów? Odpowiedziałem gładko poszło.!!!

Opuściłem wyspę Senja. Po przypłynięciu do brzegu zostały mi ostatnie 44 km wyprawy. Nocleg mam w okolicy lotniska.

Siadam na rower i ruszam. Mijam kilku rowerzystów jadących w przeciwną stronę. Spotykam dwa kampery z Polski, których pasażerowie spożywają posiłek nad fjiordem.

Po 22 kilometrach zatrzymuje się aby zjeść ostatnią kanapkę, ostatniego banana i ostatni fragment czekolady. Patrzę na profil trasy na Google Maps. Widzę ostatni podjazd przede mną z poziomu morza na wysokość 180 m. Na postoju mijają mnie rowerzystki. Rozpoznaję polskie sakwy rowerowe. Okazało się, że to polki. Grupa liczyło ok 20 kobiet i rozciągnięta była na kilkuset metrach.

Siadam na rower i ruszam. Najpierw 1 km po płaski i rozpoczyna się podjazd. Po kilkuset metrach schodzi nagle powietrze w tylnym kole. Zmieniam dętkę i opędzam się z mnóstwa dziadostwa, które przyleciało zobaczyć co się stało.

Widzę, mam rozerwaną oponę czyli identyczny przypadek jak w ubiegłym roku gdy jechałem na Nordkapp.

Sprawdzam do noclegu mam 19 km. Podejmuje decyzję, że cały podjazd prowadzę rower i zatrzymuje duże samochody aby mnie zabrały. Obawiałem się, że rozerwana opona przedziurawi mi kolejna dętkę a wtedy będę musiał pchać rower bez powietrza w kole.

Ruch raczej mały głównie samochody osobowe i kampery. W ciągu godziny przejechały dwa busy. I to ten drugi zareagował na moje zatrzymywanie. Po pięciu kilometrach pieszo, zabrało mnie dwóch chłopaków, którzy jak się okazało byli serwisantami turbin wiatrowych i wracali z farmy wiatraków, która dzisiaj widziałem i mijałem.

Czyli wszystko skończyło się szczęśliwie z pomocą obcych ludzi. A to wszystko na dalekiej północy za kołem podbiegunowym w Norwegii.

Jutro odbieram zarezerwowany karton w sklepie rowerowym i pakuje rower oraz sakwy. Wieczorem lot do Gdańska.

THE END

Ostatni prom na mojej trasie. Następnie 45 km do lotniska. Jutro lot do Gdańska.
07/07/2026

Ostatni prom na mojej trasie. Następnie 45 km do lotniska. Jutro lot do Gdańska.

DZIEŃ X - 110 km (1250 km)Nic dzisiaj nie wymagało pośpiechu. Wyruszyłem pod godz.8 Krajobrazy jak to w Norwegii piękne....
06/07/2026

DZIEŃ X - 110 km (1250 km)

Nic dzisiaj nie wymagało pośpiechu. Wyruszyłem pod godz.8

Krajobrazy jak to w Norwegii piękne. Od rana ubiór na krótko, bo temperatura 18 - 20 at C. Wiatr przeważnie pomyślny ale także trochę poprzeszkadzał.

Celem było dojechać na wyspę Senja, na którą kilka dni wczesniej planowałem przypłynąć promem z Lofotów. Wtedy pogoda i trudność znalezienia noclegu spowodowały, że wybrałem inna trasę.

Pięknie ukształtowana wyspa o powierzchni prawie 1600 km2 (powiat bytowski ma powierzenie prawie 2200 km2) z kontynentem policzona jest mostem.
Najwyższy szczyt Bereidinten mierzy 1001 m.n.p.m i poprzecinana jest aż 12 fiordami. Nocuje dzisiaj na campingu nad jednym. Wyspa często jest nazywana jako "Mała Norwegia". Można tu znaleźć wiele elementów krajobrazu spotykanych w całej Norwegii.

Jutro dojazd do lotniska.

DZIEŃ IX - 104 km (1140 km)Noc ciepła a nad ranem słońce wspaniale ogrzewało namiot. Kilka metrów obok nastoletni niewie...
05/07/2026

DZIEŃ IX - 104 km (1140 km)

Noc ciepła a nad ranem słońce wspaniale ogrzewało namiot. Kilka metrów obok nastoletni niewiedzy rozbili dwa namioty. W nocy ktoś u nich chrapał. Pobudka bez budzika a i tak otworzyłem oczy o 5.30. Nie zamierzałem wstawać, zasnąłem dalej.

Namiot zwijałem, pakowałem się i jadłem śniadanie w cudownie ogrzewających promieniach słońca. Wystartowałem ubrany na krótko ok. 10 godziny.

Jechałem bochna droga o zdrowym ruchu tuż nad fjiordem. Z jego drugiej strony zlokalizowane było miasto Narwik, szczególne dla Polaków w czasie II wojny światowej.

Otóż tutaj polscy żołnierze ogromnie przyczynili się w końcu mają 1940 do odbicia tej okolicy z rąk hitlerowców. Narwik bardzo ważny był dla obu stron gdyż był portem przeładunkowym dla wydobywanej w pobliskiej szwedzkiej Kirunie rudy żelaza. Było to pierwsze zwycięstwo koalicji alianckiej w walce z nazistami podczas II wojny światowej. A znaczący wkład mieli właśnie polscy żołnierze z Samodzielnej Brygidy Strzelców Podhalańskich. W trakcie walk zginęło 28 Polaków, a 189 zostało rannych.

Dzisiaj mijałem kilkanaście samochodów z Polski. Na stacji benzynowej rozmawiałem z panem mieszkającym w Gdyni.

Pogoda piękna i sloneczna z temperaturą 19 - 21 st C. Zaliczyłem kilka bardzo stromych (7 - 9%) i długich, kilkukilometrowych podjazdów. Wjechałem z poziomu morza na wysokość 445 metrów.

Wiadomo jak jest pod górę, to będzie z góry. Kilkukilometrowe zjazdy z prędkością 50 - 60 km/h.

Dzisiaj śpię w domku na kempingu, który lat świetności ma już za sobą i wszystko wygląda trochę jak opuszczone. Ale to co ja potrzebuję: toaleta, prysznic z ciepłą wodą, łóżko, dach nad głową i czajnik jest na miejscu, a nawet zrobiłem pranie.

DZIEŃ VIII - 171 km (1036 km)Lofoty, Lofoty i po Lofotach.Noc spędziłem w kamperze. Miałem ogrzewanie ale nie musiałem g...
04/07/2026

DZIEŃ VIII - 171 km (1036 km)

Lofoty, Lofoty i po Lofotach.

Noc spędziłem w kamperze. Miałem ogrzewanie ale nie musiałem go używać. Rano, przed startem kupiłem kilka drobnostek, bo następny sklep spożywczy za 100 km!!!! Wieczorem zakupy musiałam zrobić obfite, bo jutro sklepy w Norwegii zamknięte (każda niedziela).

Niebo pochmurne, temperatura 11 at C ale bez deszczu i wiatru. Pięknych widoków ciąg dalszy.
Woda i góry dookoła. Po prostu piękna i surowa przyroda.

Ponownie mijam wiele samochodów (nie kamperów), w których nocują ludzie.

Dzisiaj przejechałem kilka tuneli ale dwa były dla mnie wyjątkowe. Jeden o długości 3,3 km prowadził pod fjiordem. Czyli najpierw szybki zjazd w dół, a następnie strony, powolny i męczący w wyjazd. Drugi tunel prowadzi cały czas lekko pod górkę ale miał długość 6,4 km.

Docieram na wypatrzony kempin ale okazuje się, że w tym sezonie jest nieczynny. Sprawdzam w internecie następny, który jest za 20 km ale okazuje się za drogi. Więc decyzja, że jadę jeszcze kolejne 20 km.

Śpię w namiocie. Niebo bezchmurne więc słoneczko przyjemnie ogrzewa. W nocy ma by 8 stC ale bez wiatru i deszczu.

DZIEŃ VII - 109 km (865 km)Jednym zdaniemLOFOTY ACH TE PIĘKNE LOFOTYJadąc od rana zauważyłem bardzo wiele samochodów sto...
03/07/2026

DZIEŃ VII - 109 km (865 km)

Jednym zdaniem

LOFOTY ACH TE PIĘKNE LOFOTY

Jadąc od rana zauważyłem bardzo wiele samochodów stojących w zaułkach, na parkingach i miejscach gdzie można zaparkować auto. Samochody osobowe, kombi, mini wany i małe busy. Większość z nich zasłonięte okna albo widoczni wewnątrz śpiący ludzi. Wniosek taki, że chcąc podróżować niekoniecznie trzeba mieć do tego kampera, których tutaj wydaje się być miliony.

No wiadomo można także podróżować na rowerze.

Ciekawostką wcześniej przeczytaną, a dzisiaj obejrzaną były drewniane konstrukcje służące do suszenia ryb. W prawdzie większość była pusta jednak w jednym miejscu nie było już ryb a robotnicy zdejmowali wysuszone głowy rybie. Zapewniam zapach intensywny.

Dzisiaj piękna widoczność, dzień słoneczny wiatr akceptowalny temperatura od 11 do 20 at C na koniec dnia.

Dzisiejszą noc spędzam w kamperze - Wolksagen Westfalia. Pomysł właściciela na alternatywne, tańsze noclegi w środku miasta. Ma ich 4 szt stojące na podwórku między kamienicami. Jest fanatykiem Wolkswagenów i bardzo lubi Polskę i Polaków.

Adresse

Botnhamn
9373

Nettsted

Varslinger

Bli den første som får vite det: Vi sender deg en e-post når Wyprawa rowerowa Tuchomie - Nordkapp 2021 - 2025 legger ut nyheter og kampanjer. E-postadressen din brukes ikke til noe annet formål, og du kan melde deg av når som helst.

Snarveier

Del