🧠 To, co się zmieniło, to nie była wylacznie wiedza, tylko sposób, w jaki zaczęłam siebie słuchać.
Jedni nazywają to procesem inni drogą… tak czy siak wyglądało to mniej więcej tak:
1* Początkowo widziałam moment dopasowania po fakcie (po rozmowie, jak już ochłonęłam, wieczorem pod prysznicem)
I pierwsza zmiana nastąpiła kiedy zaczęłam to zauważać w TRAKCIE. Dokładnie w tym momencie, kiedy miałam powiedzieć „tak”… a w środku było „nie”.
I to był pierwszy przełom, bez którego nie byłoby kolejnych.
2* Następnie zaczęłam zauwazać napięcie i zostawać z tym napięciem w ciele, zamiast je zagadywać albo wygładzać sytuację.
Ten moment był niewygodny. Ciało było napięte, a cichy głos mówił „zgódź się i będzie z głowy”
Zaczęłam zatrzymywać się i sprawdzać: „co ja teraz naprawdę czuję?” a z czasem nazywałam potrzebę jaka za tym stoi. (to było najtrudniejsze)
3* I dopiero na końcu zaczęłam mówić, odpowiadać w zgodzie ze sobą, bez dopasowywania.
Nie idealnie, z drżącym głosem, lekką kluską w gardle, początkowo niepewnie, i jednocześnie bardzo prawdziwie.
I wiesz, co jest ciekawe?
To poczucie winy… nie zniknęło od razu. Ono jeszcze przez jakiś czas się pojawiało.
Tylko, że przestało za mnie decydować.
To był moment, w którym naprawdę zaczęłam być po swojej stronie.
🏵️A kiedy poczułam jakie to przyjemne odczucie, coraz częściej sobie na to pozwalałam.
Jeśli czujesz, że jesteś w tym miejscu , napisz do mnie.
Pokażę Ci, jak przejść ten proces u Ciebie, konkretnie, krok po kroku.
Marta Dębska - Poukładaj sobie w głowie
https://www.znanylekarz.pl/z/cDFAWy
Myśli lubią się czasem poplątać, niekiedy zagubić się lub zaszyć…
Towarzyszę w ich rozplątywaniu, układaniu i tropieniu…
bez pośpiechu, w Twoim indywidualnym rytmie
www.martadebska.
10/04/2026
Z zewnątrz wszystko wygląda dobrze.
Nie ma wielkich konfliktów, ani dramatów.
Ale w środku:
⚡czujesz napięcie
⚡analizujesz po rozmowach
⚡wracasz do tego, co „mogłaś powiedzieć inaczej”
Bo życie na pół gwizdka to życie, w którym ciągle pilnujesz, żeby nie być „za bardzo”.
Jesteś taka "trochę"
obecna
wycofana
dopasowana
I to jest męczące.
Bo to nie jest prawdziwy spokój.
To jest cisza, którą utrzymujesz kosztem siebie.
Dopasowanie często wygląda jak „dojrzałość”, czy „rozsądek”.
To takie „nie robienie problemów”.
A w praktyce to:
👉 zostawianie siebie, żeby utrzymać relację
A potem pojawia się frustracja.
Wyjście z tego nie polega na tym, żeby nagle zacząć mówić wszystko bez filtra.
To nie jest przejście z ciszy do krzyku, tylko powrót do siebie. Czyli do momentu, w którym, czujesz, co jest Twoje i zauważasz, gdzie się wstrzymujesz, po to by zacząć żyć w pełni..
Nie na pół gwizdka.
Nie trać zmysłów - powróć do nich❤️
07/04/2026
Powrót do siebie to moment, w którym przestajesz się dopasowywać żeby utrzymać relacje i zaczynasz naprawdę w niej być.
Nawet jeśli głos drży i pojawia się lęk, nie znikasz.
Tak naprawdę dopiero wtedy, ktoś ma szansę spotkać Ciebie i w pełni Cię przyjąć, a nie Twoją "bezpieczną wersję" która z czasem jak wiemy wcale taka bezpieczna nie jest...
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.