28/09/2025
XVI Hajnowska Dwunastka – niepowtarzalny jesienny bieg w naszej Małej Ojczyźnie.
Ten post będzie do znudzenia nudny, bo o hajnowskich imprezach biegowych pisano już wiele. Będzie też do znudzenia długi, bo w kilku wersach trudno ująć sedno sprawy.
Kameralne, niepowtarzalne, unikatowe, jedyne w swoim rodzaju. Dinozaury wśród lokalnych zawodów biegowych. Same superlatywy, pochwały bez granic. I choćbyś chciał wytknąć jakiś mankament, mówiąc kolokwialnie – nie ma do czego się przyczepić. Wręcz odwrotnie …
Jesień to czas, kiedy przyroda zwalnia swój rytm. Zwalniać też powinni biegacze, by nabrać świeżości na nowy sezon. Jednak jesienne biegi dodają skrzydeł. Zwalniać nie pozwalają. Wyciskają jak z cytryny życiodajne soki. Pogoda już nie męczy. Letnie upały zostają wspomnieniem , a jesienne słońce delikatnie tylko przypomina o swojej sile. Las zmienia swoją szatę. Zapach wilgoci przenika przez korzenie i igliwie, złota coraz więcej pod stopami. Nic, tylko chłonąć tę magię.
Więc jeśli chcesz poczuć jesienny puszczański klimat, pościgać się z samym sobą, być może z rywalem, a może z babim latem, czekasz niecierpliwie na Hajnowską Dwunastkę. W drodze do jesieni zwiedzasz Warszawę, Wilno, Kraków, zagraniczne masowe biegi, czy kultowe zawody w okolicy. Jednak sentymentalnie, podświadomie czekasz na swoją Hajnówkę, do której prowadzą wszystkie biegowe trasy.
XVI Hajnowska Dwunastka przyciągnęła na start 87 zawodników z różnych stron Polski. Wśród nich, rzecz jasna, znalazła się nasza hajnowska ekipa biegowych zapaleńców. Wzory na strojach zobowiązywały. Trzeba było szarżować jak żubr albo dzik szukający żołędzi w dębowych liściach. Południe, słońce w zenicie i start. Race odpalone. Przed siebie, po trawie, po szutrowych ścieżkach, kamień za kamieniem, piach w skarpecie, korzeń pod butem. Szaleństwo bez granic. Oddech za oddechem, a w myślach rytm: raz, dwa, trzy, krok za krokiem. Są błyskawice, które pędzą z całych sił po życiówki, są też koneserzy pięknych wrażeń, wielbiciele leśnych krajobrazów oraz amatorzy dobrej zabawy, którzy przez następne tygodnie będą żyli wspomnieniami z biegu. Niezależnie od nastawienia, wszystkim przyświeca ten sam cel: meta. Meta, czyli euforia, wyrzut endorfin i innych cudownych substancji. Piękny drewniany medal na szyi. Podziw dla samego siebie, podziw innych, duma, skromność. Dla każdego coś innego ma znaczenie.
Po drugiej stronie mety stoją sprawcy całego zamieszania – organizatorzy. Witają każdego zawodnika z osobna. Serdecznie gratulują. Na starcie przed biegiem wręczają ,,wałówkę”, której nie powstydziłby się najbardziej wybredny degustator podlaskich smaków. W pakiecie startowym bowiem patrzy okiem żubra hajnowski ser, pachnie świeży twaróg i k**i król puszczy w płynie. Nigdzie indziej nie ma tak bogatych darów. A żeby jeszcze podsycić atmosferę niepewności, po dekoracji najlepszych biegaczy, czeka losowanie nagród. Później już tylko biesiada przy ognisku. Trzeba tańczyć, by jutro nie mieć zakwasów.
Czego chcieć więcej? Wśród kameralnych lokalnych biegów Hajnowska Dwunastka nie ma sobie równych. Wyjątkowa atmosfera, unikatowa leśna oprawa, regionalne akcenty, wzorowa ekipa sędziowska, uśmiechnięci wolontariusze na trasie, nasi wierni kibice i fotoreprteży, występy hajnowskiej młodzieży. Duma nas rozpiera.
Dziękujemy Dyrektorowi i Pracownikom OSiR Hajnówka - Ośrodek Sportu i Rekreacji w Hajnówce oraz Nadleśnictwo Hajnówka, Lasy Państwowe za niezapomniany dzień pełen wrażeń. Jesteśmy wdzięczni, że w naszej Małej Ojczyźnie mogliśmy świętować początek jesieni w biegowym stylu. Mamy nadzieję, że za rok o tej samej porze znowu podrepczemy puszczańskim szlakiem.
Poniżej link do naszych biegowych rekordów :) oraz fotorelacja.
https://elektronicznezapisy.pl/event/12396/results.html