Radosław Dudycz

Strona internetowa Kontakt: firmę

Radosław Dudycz • Mistrz Polski w maratonie 2009, 2010
• Absolwent AWF Gdańsk 1999
• Trener II klasy lekkiej atletyki

NIEUDANY MARATON LUB PÓŁMARATON? NIE RÓB OD RAZU KOLEJNEGO TRENINGU. 🛑To jeden z częstszych błędów, które widzę u biegac...
27/09/2026

NIEUDANY MARATON LUB PÓŁMARATON? NIE RÓB OD RAZU KOLEJNEGO TRENINGU. 🛑

To jeden z częstszych błędów, które widzę u biegaczy po nieudanym starcie. Zamiast spokojnie przeanalizować sytuację, próbują jak najszybciej „naprawić” wynik.

Tymczasem niezależnie od tego, czy był to start docelowy, czy przetarcie przed najważniejszą próbą, organizm dostał bardzo mocny bodziec. Daj mu kilka dni odpoczynku. Bez nadrabiania, bez udowadniania czegokolwiek. 🧘‍♂️

Jeżeli po kilku dniach nadal odczuwasz większe niż zwykle bóle nóg lub pleców i nie możesz wykonać swobodnego rozruchu, warto skonsultować się z rehabilitantem. Przy innych niepokojących objawach dobrze również sprawdzić stan organizmu odpowiednimi badaniami.

Jeżeli był to start kontrolny, a za kilka tygodni czeka Cię główna próba, przeanalizuj ostatnie tygodnie treningu. Może trenowałeś podczas przeziębienia? Za mało jadłeś? Za krótko spałeś? A może trening był niedostosowany do Twojej aktualnej dyspozycji?
Nie zawsze trzeba trenować więcej. Czasami trzeba stworzyć organizmowi lepsze warunki, żeby wykorzystał to, co już zostało wypracowane.
Daj mu około tygodnia na poradzenie sobie z tym bodźcem, a później spokojnie wprowadź wariant naprawczy. Wykonana praca może jeszcze zaprocentować. 🔄

A jeśli był to start docelowy i wynik nie spełnił oczekiwań? To również nie musi oznaczać końca sezonu. Po odpoczynku i kilku wartościowych treningach być może jeszcze w 2026 roku znajdziesz siłę na dobry start na 10 km.

I jeszcze jedno. Pamiętaj, że to, co Ty uważasz za swoją porażkę, dla wielu osób byłoby nieosiągalnym sukcesem. Nie odbieraj sobie satysfakcji z tego, co już osiągnąłeś. 💪
Czasami jeden nieudany start jest po prostu kolejną lekcją przed sezonem 2027.

NAJWIĘKSZĄ PRZYJEMNOŚĆ Z BIEGANIA CZASEM DAJE NIE WYNIK, LECZ ŚWIADOMOŚĆ, ŻE BIEGNIESZ DOKŁADNIE TAK, JAK POWINIENEŚ. 🏃‍...
22/09/2026

NAJWIĘKSZĄ PRZYJEMNOŚĆ Z BIEGANIA CZASEM DAJE NIE WYNIK, LECZ ŚWIADOMOŚĆ, ŻE BIEGNIESZ DOKŁADNIE TAK, JAK POWINIENEŚ. 🏃‍♂️

W niedzielę przekonałem się o tym po raz kolejny. Przebiegłem swój drugi półmaraton w ramach cyklu Superhalfs, tym razem przy okazji Mistrzostw Świata w Półmaratonie. W Kopenhadze padł rekord świata kobiet i rekord Europy, więc poziom sportowy tego wydarzenia był wyjątkowy. Cieszę się, że mogłem być częścią zawodów, które zapiszą się w historii tej dyscypliny. 🇩🇰

Sam bieg potraktowałem jednak zupełnie inaczej, niż można byłoby się spodziewać po takim wydarzeniu. Nie interesował mnie wynik za wszelką cenę. Miałem konkretne założenia treningowe i chciałem je po prostu zrealizować. Pobiegłem równo, bez niepotrzebnego szarpania tempa, a w końcówce pozwoliłem sobie na lekkie przyspieszenie. Na mecie pojawił się wynik 1:23.

Trasa była bardzo przyjemna, płaska i szybka, choć momentami dość kręta. Mocno wiało, co jakiś czas pojawiał się również deszcz. Warunki nie były idealne, ale podczas biegu właściwie przestałem zwracać na nie uwagę. 🌧️

Często powtarzam moim zawodnikom, że kiedy pojawia się dobra forma, człowiek zaczyna zupełnie inaczej odbierać warunki, które wcześniej potrafiły go irytować. Wiatr nadal wieje, deszcz nadal pada, a mimo to biegnie się dobrze. Organizm nie musi wtedy walczyć z tempem, które zostało wymyślone przy biurku. Może wykorzystać to, na co rzeczywiście jest przygotowany.

To jest zresztą jedna z rzeczy, które najbardziej przeszkadzają ambitnym amatorom. Zamiast biegać w tempie odpowiadającym aktualnej formie, próbują biegać w tempie, w jakim chcieliby być w formie. Różnica wydaje się niewielka, ale na 10., 15. czy 18. kilometrze potrafi być ogromna.

Tempo życzeniowe bardzo często odbiera radość z biegania. Tempo dopasowane do możliwości pozwala tę radość odzyskać.

Można wtedy pobiec równo, kontrolować wysiłek, reagować na warunki i zostawić trochę energii na końcówkę. Można też spojrzeć na zegarek bez obawy, że za chwilę trzeba będzie walczyć o przetrwanie kolejnego kilometra.

I chyba właśnie to cieszy mnie w tym półmaratonie najbardziej. Nie samo 1:23. Bardziej świadomość, że mogłem pobiec dokładnie tak, jak chciałem, bez konieczności udowadniania czegokolwiek.

Dobre bieganie nie zawsze oznacza bieganie na granicy możliwości. Czasami oznacza umiejętność znalezienia tej granicy i pozostania od niej krok przed. 🔥

Drugi Superhalf za mną. A radość z biegania nadal jest dla mnie równie ważna jak wynik. ❤️

Jeżeli znasz kogoś, kto regularnie biega szybciej, niż pozwala mu na to aktualna forma, podeślij mu ten wpis. Być może przyda mu się bardziej niż kolejny plan treningowy.

PÓŁMARATON, NA KTÓRY CZEKAŁEM 1,5 ROKU. I… NIE MAM PLANU NA WYNIK. 🏃‍♂️🇩🇰Brzmi dziwnie?Być może. Szczególnie jak na tren...
19/09/2026

PÓŁMARATON, NA KTÓRY CZEKAŁEM 1,5 ROKU. I… NIE MAM PLANU NA WYNIK. 🏃‍♂️🇩🇰

Brzmi dziwnie?

Być może. Szczególnie jak na trenera, który przez lata przygotowywał innych do walki o życiówki, złamanie 4 godzin, 3:30 czy 3 godzin w maratonie.

A jednak jutro właśnie tak wystartuję w Kopenhadze.

Około 1,5 roku temu zostałem zakwalifikowany do tego półmaratonu. Wtedy miałem w głowie zupełnie inny plan. Wyobrażałem sobie, jak będą wyglądały przygotowania, na czym będę chciał się skupić i jaki wynik będzie mnie interesował.

Tyle że przez te kilkanaście miesięcy sporo się wydarzyło.

Przygotowania potoczyły się inaczej, niż zakładałem. Był Boston, była regeneracja, później kolejne treningi i zmiany planów. Dziś nie ma sensu udawać, że wszystko przebiegło dokładnie tak, jak zostało zapisane 1,5 roku temu.

I chyba właśnie to jest w sporcie najciekawsze.

Nie zawsze trzeba zmieniać plan. Czasem trzeba zaakceptować, że życie zmieniło go za nas.

Jutrzejsze 21,1 km potraktuję więc przede wszystkim jako część przygotowań do jesiennego maratonu. Chcę pobiec rozsądnie, sprawdzić kilka rzeczy i wykorzystać zawody tak, jak wykorzystuje się dobry trening.

Bez polowania na wynik za wszelką cenę.

Trening nie powinien być startem, ale start może być treningiem.

A przy okazji będzie Kopenhaga.

Jak podczas naszych poprzednich wyjazdów nie zamierzamy ograniczyć się wyłącznie do hotelu, numeru startowego i mety. Będzie intensywne zwiedzanie, dużo chodzenia, dobre jedzenie i oczywiście czas dla rodziny. 🇩🇰❤️

Bo po tylu latach biegania coraz bardziej doceniam również to, co dzieje się poza trasą.

Jutro rano 21,1 kilometra.

A później Kopenhaga.

I chyba właśnie taki wyjazd lubię najbardziej — trochę sportu, trochę podróży i dużo życia pomiędzy jednym a drugim. 🏃‍♂️🌍❤️

TYDZIEŃ PRZED STARTEM NIE UDOWADNIASZ, ŻE MASZ FORMĘ. MASZ JĄ TYLKO DOBRZE WYKORZYSTAĆ. 🏃‍♂️⏳To jeden z powodów, dla któ...
14/09/2026

TYDZIEŃ PRZED STARTEM NIE UDOWADNIASZ, ŻE MASZ FORMĘ. MASZ JĄ TYLKO DOBRZE WYKORZYSTAĆ. 🏃‍♂️⏳

To jeden z powodów, dla których ostatni mocny trening przed zawodami powinien być dobrze przemyślany. 🎯

Nie jest to moment na eksperymenty. Nie jest to również czas na trening, którego wcześniej nigdy nie robiłeś, tylko dlatego, że wygląda imponująco na papierze. 📋

Przed maratonem może to być 8 × 1 km albo 2 × 4 km. Przed półmaratonem 4 × 2 km i następnie 5 × 200 m z przerwą 200 m w truchcie. Przed 10 km 6 × 1 km i 5 × 200 m z taką samą przerwą. ⚡🏃‍♂️

Ale sam zapis treningu to jeszcze nie wszystko. 👀
Najlepszy ostatni akcent to często ten, który już dobrze znasz.🔁

Jeżeli podobną jednostkę wykonałeś 2, 3 czy 5 tygodni wcześniej, masz punkt odniesienia. Możesz porównać tempo, odczucie wysiłku, zachowanie na kolejnych odcinkach i to, jak szybko wróciłeś do normalnego treningu. 📊

To są bardzo wartościowe informacje. 🧠

Nowy trening wykonany tydzień przed startem nie daje Ci takiej możliwości. Możesz pobiec go świetnie i nie wiedzieć, co właściwie z tego wynika. Możesz też pobiec słabiej, przestraszyć się, że forma uciekła, a kilka dni później wystartować znakomicie. 🤔➡️🏁

W przypadku 10 km, półmaratonu czy maratonu zasada jest podobna: przed startem korzystamy z tego, co znamy, zamiast szukać czegoś nowego. 🧠✅

Oczywiście tempo musi być dopasowane do realnej formy zawodnika, a nie wyłącznie do wymarzonego wyniku. 🎯

Ostatni mocny trening ma dać pewność, przypomnieć organizmowi rytm i zostawić świeżość. 💪✨
Nie ma już czego budować na siłę. Teraz trzeba tylko nie zepsuć tego, co zostało wypracowane. 🏁💪

Jeżeli potrzebujesz pomocy w ocenie ostatnich treningów, odpowiednim przygotowaniu do startu lub indywidualnej konsultacji treningowej, zapraszam do kontaktu. 📩 Chętnie pomogę dobrać rozwiązania do Twojej aktualnej formy, celu i możliwości.

JEŚLI KAŻDY TRENING WYGLĄDA JAK START, TO W KOŃCU NIE BĘDZIESZ MIAŁ Z CZEGO STARTOWAĆ. 🛑Trening nie powinien być startem...
01/09/2026

JEŚLI KAŻDY TRENING WYGLĄDA JAK START, TO W KOŃCU NIE BĘDZIESZ MIAŁ Z CZEGO STARTOWAĆ. 🛑

Trening nie powinien być startem.
Ale start może być treningiem. 🏃‍♂️

Brzmi jak sprzeczność? Wcale nią nie jest.

Widzę wielu ambitnych biegaczy, którzy na treningu chcą cały czas biegać w tempie, które planują utrzymać na zawodach. Mocniej, szybciej, najlepiej jeszcze trochę szybciej. 🔥

Tylko że trening ma Cię przygotować do startu, a nie codziennie udowadniać, że jesteś gotowy.

Tempo docelowe powinno pojawiać się w treningu. Ale tylko w odpowiednich jednostkach i odpowiednim momencie przygotowań. 🎯

Za niecałe trzy tygodnie pobiegnę półmaraton w Kopenhadze 🇩🇰

Nie walczę tam o rekord sezonu / 1:24:16 / . Mój główny start jesienią to maraton w Walencji. 🇪🇸

Kopenhaga będzie dla mnie treningiem w warunkach startowych.

Chcę pobiec równo, utrzymać założone tempo i sprawdzić rzeczy, których nie chcę testować dopiero w Walencji: buty 👟, żele 🧃, strategię żywieniową i reakcję organizmu na wysiłek.

Nie interesuje mnie, czy zegarek pokaże rekord. ⌚

Interesuje mnie, czy wykonam założony trening.

I właśnie dlatego czasami warto pobiec zawody… żeby dobrze przygotować się do zawodów.

Nie każdy start musi być walką o wynik. 🏁

Czasami najlepszy start to ten, który zostawia Cię z poczuciem: zrobiłem dokładnie to, co miałem zrobić.

Jeśli znasz biegacza, który każdy trening traktuje jak sprawdzian formy — podeślij mu ten wpis. 👊

🏃‍♂️ ZAWODOWIEC MOŻE 2 TYGODNIE PRZED MARATONEM. AMATOR? NIE KOPIUJ TEGO SCHEMATU.Ostatnie długie wybieganie zawodowca m...
17/08/2026

🏃‍♂️ ZAWODOWIEC MOŻE 2 TYGODNIE PRZED MARATONEM. AMATOR? NIE KOPIUJ TEGO SCHEMATU.

Ostatnie długie wybieganie zawodowca może przypadać nawet 2–3 tygodnie przed maratonem. ⏱️

I tu wielu amatorów popełnia błąd. ⚠️
Widzą trening zawodowca i myślą: skoro on może, ja też.

❌ Nie. Twój organizm nie jest jego organizmem.
Zawodowiec przez lata przyzwyczajał ciało do ogromnych obciążeń. Ma zupełnie inną historię treningową, poziom wytrenowania i zdolność do regeneracji. 💪
Amator często potrzebuje znacznie więcej czasu, żeby po mocnym bodźcu odzyskać świeżość. 🔄

I jeszcze jedno. 👇
🎯 Żeby przebiec maraton, NIE MUSISZ przebiec maratonu na treningu.
Dla większości amatorów 28–30 km to wystarczająco mocny bodziec. Czasami wystarczy nawet mniej.
A 35–40 km tylko po to, żeby „sprawdzić, czy dam radę”, może kosztować Cię więcej, niż Ci da. ⚠️

Trening ma przygotować Cię do maratonu. 🏁
Nie ma być próbą generalną maratonu.
Nie kopiuj treningu zawodowca.
🧠 Kopiuj jego podejście do treningu.







Biegasz czasem w tempie, którego jeszcze nie potrafisz utrzymać? 😞Nazywam to bieganiem w tempie życzeniowym.Chcesz przeb...
10/08/2026

Biegasz czasem w tempie, którego jeszcze nie potrafisz utrzymać? 😞

Nazywam to bieganiem w tempie życzeniowym.

Chcesz przebiec maraton w 3:30. Twoja obecna forma wskazuje raczej na okolice 4:00. Wchodzisz jednak w internet, znajdujesz plan przygotowany pod 3:30 i zaczynasz go realizować.

Pierwszy trening. Ciężko.

Drugi. Jeszcze ciężej.

Po kolejnym treningu jesteś kompletnie wykończony, ale pojawia się myśl: „Tak ma być. Przecież przygotowuję się na 3:30”.

I przez kilka tygodni robisz wszystko zgodnie z tabelką.

Widziałem tę historię wiele razy.

Problem pojawia się wtedy, gdy trening zaczyna być ważniejszy od człowieka, który ten trening wykonuje.

Twoja dyspozycja nie jest każdego dnia taka sama. Wczoraj spałeś osiem godzin, dzisiaj pięć. W ostatnich dniach miałeś dużo stresu. Zaczyna się infekcja. Wróciłeś po tygodniu przerwy. Gorzej się odżywiałeś. W pracy był trudny tydzień. Organizm nie zdążył się zregenerować.

A Ty patrzysz w tabelkę i widzisz: 5 × 2 km po 4:45.

„Mam zrobić 4:45”.

Tylko że tabelka nie wie, jak się dzisiaj czujesz.

I właśnie tutaj zaczyna się prawdziwe trenowanie.

Umiejętność oceny własnej dyspozycji jest równie ważna jak znajomość tempa treningowego. Trzeba potrafić powiedzieć sobie: dzisiaj nie jestem w stanie zrobić tego treningu w założonym tempie. Nie jest to porażka. Jest to informacja.

Jeszcze jedna rzecz.

Gdyby przygotowanie do maratonu polegało na znalezieniu odpowiedniej tabelki w internecie i jej konsekwentnym realizowaniu, trenerzy nie byliby potrzebni. Tym bardziej zawodnikom profesjonalnym.

Tymczasem trener przez cały czas obserwuje zawodnika, analizuje jego reakcję na trening i w razie potrzeby zmienia obciążenia. Czasem skraca trening. Czasem zmniejsza tempo. Czasem odpuszcza go całkowicie.

Amatorzy często robią dokładnie odwrotnie.

Im gorzej się czują, tym bardziej próbują „zrealizować plan”.

A potem przychodzi maraton.

I zamiast 3:30 pojawia się 3:55, 4:05 albo zejście z trasy. Czasem wynik jest znacznie gorszy od tego, na jaki naprawdę było Cię stać.

Nie przez brak ambicji.

Przez źle dobrany trening.

Jeżeli chcesz poprawiać wyniki, przestań dopasowywać siebie do tabelki.

To trening powinien być dopasowany do Ciebie.❗

Twojej aktualnej dyspozycji. Twojego życia. Twojej regeneracji. Twojego zdrowia.

Cel możesz mieć za pół roku.

Poziom aktualnej kondycji fizycznej i psychicznej jest dzisiaj.

I właśnie od niego powinieneś zaczynać.❗

Jeżeli ten tekst dał Ci do myślenia, obserwuj mój profil. Będę tu mówił o bieganiu bez internetowych uproszczeń i gotowych recept dla każdego.

🚨 Większość kontuzji biegowych nie bierze się z pecha. Bierze się z ego.W poprzednim wpisie pisałem o technice biegu. Do...
03/08/2026

🚨 Większość kontuzji biegowych nie bierze się z pecha. Bierze się z ego.

W poprzednim wpisie pisałem o technice biegu. Dobra technika pomaga biegać ekonomiczniej, ale... nawet najlepsza technika nie uratuje Cię przed dwoma najczęstszymi błędami.

Biegasz za szybko. Albo biegasz za dużo.

Po latach pracy z biegaczami widzę ten sam schemat.

Ktoś mówi:
– "Mam życiówkę 45 minut na 10 km."

Super. Tylko że ta życiówka padła pół roku temu. W międzyczasie były dwa miesiące przerwy, kilka kilogramów więcej i praktycznie brak treningu.

A później pierwsze rozbiegania... w tempie zawodnika na 45 minut.

To nie są już Twoje aktualne możliwości.

Jeżeli dziś Twoja forma odpowiada raczej biegaczowi na 50 minut, to właśnie w takich tempach powinieneś trenować. Organizm nie pamięta rekordów. Reaguje na to, co potrafi zrobić dzisiaj, a nie kilka miesięcy temu.

Owszem. Kilka treningów jeszcze "przepchniesz". Na ambicji. Na charakterze.

Tylko że ścięgna, mięśnie i kości nie znają ambicji. One znają przeciążenia.

Drugi klasyczny błąd?

Dokładanie kilometrów bez żadnego uzasadnienia.

Przygotowujesz się do półmaratonu na 1:50, a w planie pojawia się 70 km tygodniowo.

Wtedy najczęściej zadaję jedno pytanie:

Po co?

Jeszcze bardziej niepokoi mnie sytuacja, kiedy taki kilometraż pojawia się już po dwóch lub trzech tygodniach regularnych treningów.

Więcej nie znaczy lepiej.

Trening ma rozwijać. Nie udowadniać czegokolwiek.

Najlepsi biegacze nie trenują najciężej. Trenują najmądrzej.

📌 Zanim zaczniesz zastanawiać się nad nowymi butami, suplementami czy kolejnym planem z internetu, odpowiedz sobie na dwa pytania:

➡️ Czy biegam w tempach odpowiadających mojej aktualnej formie?
➡️ Czy biegam tyle kilometrów, ile naprawdę potrzebuję?

To właśnie od tych odpowiedzi bardzo często zależy, czy za kilka miesięcy staniesz na starcie... czy w kolejce do fizjoterapeuty.

💬 Który z tych błędów częściej widzisz u siebie lub u znajomych – za szybkie bieganie czy zbyt duży kilometraż?

TECHNIKA BIEGU – dlaczego warto zadbać o nią od samego początku?Wielu biegaczy skupia się przede wszystkim na kilometrac...
24/07/2026

TECHNIKA BIEGU – dlaczego warto zadbać o nią od samego początku?

Wielu biegaczy skupia się przede wszystkim na kilometrach, tempie czy planie treningowym. To ważne elementy, ale jest coś, co ma ogromny wpływ zarówno na Twoje wyniki, jak i zdrowie – technika biegu.

Od momentu, kiedy zaczynasz regularnie biegać, warto zwrócić na nią uwagę. Dobra technika poprawia ekonomię biegu, dzięki czemu przy tym samym wysiłku możesz biegać szybciej lub dłużej. Jeszcze ważniejsze jest jednak to, że pomaga ograniczyć ryzyko kontuzji.

Im więcej i intensywniej trenujesz, tym mocniej odczuwasz skutki nieprawidłowych wzorców ruchu. Każdy krok to siły działające na stopy, kolana, biodra i kręgosłup. Jeśli technika nie jest optymalna, z czasem mogą pojawić się przeciążenia, które utrudnią trening lub całkowicie wykluczą Cię z biegania.

Dlatego zachęcam do konsultacji techniki biegu. Kluczowe jest jednak, aby oceny dokonał doświadczony trener. Nie każdy element wymaga poprawy i nie każdą „wadę” należy eliminować. Często organizm wypracował rozwiązania, które są dla Ciebie naturalne.

Zdarza się jednak, że niewielka, dobrze dobrana korekta przynosi ogromne korzyści – zmniejsza przeciążenia, poprawia komfort biegania i pozwala trenować skuteczniej. A w konsekwencji… może zaprowadzić Cię do nowej życiówki.

Pamiętaj – technika nie jest celem samym w sobie. Jest narzędziem, które pomaga biegać zdrowiej, efektywniej i szybciej.

💬 Czy miałeś kiedyś analizowaną technikę biegu? Jakie zmiany przyniosła?

Im dłużej jestem trenerem, tym więcej rzeczy... przestałem robić.🤔Na początku chciałem każdemu dołożyć trening.Dziś częś...
10/07/2026

Im dłużej jestem trenerem, tym więcej rzeczy... przestałem robić.🤔

Na początku chciałem każdemu dołożyć trening.

Dziś częściej... odejmuję.

Nie każę biegać interwałów tylko dlatego, że "w środę wypadają interwały".

Nie dokładam kilometrów tylko dlatego, że Garmin pokazał zielony wskaźnik.

Nie każę trenować sześć razy w tygodniu osobie, która ma dwójkę dzieci, pracę i śpi po sześć godzin.

Nie kopiuję planu od zawodnika, który zrobił życiówkę.

Bo drugi zawodnik nie jest jego kopią.

I chyba najważniejsze...

Nie próbuję nikomu udowodnić, jak dużo wiem.

Moim zadaniem jest sprawić, żeby zawodnik biegał lepiej.

Nie żeby podziwiał mój plan treningowy.

Pracuję głównie z ludźmi 30+, 40+, często 50+.

Ludźmi, którzy nie mają luksusu podporządkowania życia pod bieganie.

To trening musi pasować do życia.

Nie odwrotnie.

I może właśnie dlatego najbardziej lubię wiadomości, które brzmią mniej więcej tak:

"Pierwszy raz od kilku lat skończyłem przygotowania bez kontuzji."

Nie zawsze kończą się życiówką.

Ale prawie zawsze kończą się zdrowiem.

A to jest fundament każdej kolejnej życiówki.

Z ciekawości... co najbardziej irytuje Cię u trenerów w internecie?

Adres

Gdansk

Strona internetowa

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Radosław Dudycz opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Kontakt: Firmę

Wyślij wiadomość do Radosław Dudycz:

Skróty

Udostępnij