Ścieżka Empatii

Zadzwoń Kontakt: firmę

Ścieżka Empatii Natalia Czarnobaj-Pisz
Nauczycielka • coaching nauczycielski i parentingowy
Wspieram rodziców i dzieci w empatycznym rozwoju.

Szkolenia • warsztaty
Teksty o edukacji i nie tylko!

03/10/2026

Dziś sama złapałam się na stereotypie.
I zamiast się oceniać, zatrzymałam się i sprawdziłam:
co jest faktem, a co dopowiedziałam sobie sama? 🌿

Też Ci się to zdarza?

Dziś mija pół roku, odkąd jestem mamą Łucji. ❤️I przychodzą do mnie takie myśli…Że bardzo, ale to bardzo nie chcę popełn...
01/10/2026

Dziś mija pół roku, odkąd jestem mamą Łucji. ❤️

I przychodzą do mnie takie myśli…

Że bardzo, ale to bardzo nie chcę popełniać błędów. A jednocześnie wiem, że one są i będą się pojawiać.

Rodzicielstwo to bardzo kręta, momentami wyboista, ale niesamowicie piękna ścieżka. Taka, która potrafi przynieść ogrom trudnych emocji, a jednocześnie mnóstwo radości, zachwytu i wdzięczności.

Ostatnie dni były naprawdę trudne. Dużo płaczu, krzyku i przytulania, kiedy moje własne zasoby były już prawie puste. I paradoksalnie to ja sama potrzebowałam wtedy przytulenia.

Czasami boję się własnej złości i frustracji.

Bo chcę być blisko. Chcę dawać ciepło i poczucie bezpieczeństwa. Chcę być uważną mamą.

Ale czasami jestem też po prostu zmęczona. I kończy mi się cierpliwość.

Można kochać swoje dziecko nad życie, a jednocześnie któregoś dnia… po prostu go nie lubić.

Można rozumieć, że płacze i krzyczy, bo coś je boli, i jednocześnie samemu mieć ochotę usiąść na środku mieszkania i z bezsilności zacząć krzyczeć i płakać, bo żadna metoda już nie działa.

I chyba właśnie tego uczę się najbardziej:

że empatia dla dziecka nie musi oznaczać braku empatii dla siebie.

Że mogę być dobrą mamą i jednocześnie mieć granice swoich zasobów. Mogę kochać i być zmęczona. Być blisko i potrzebować, żeby ktoś na chwilę zaopiekował się mną.

Wiem, że to dopiero początek. Przed nami jeszcze tyle wychowawczych zakrętów i cała paleta emocji, których jeszcze nie znamy.

I mimo wszystko… cieszę się na tę drogę.

Bo moja Łucja nauczyła mnie wychodzić z pesymizmu. Pokazała mi, jak bardzo można cieszyć się chwilą i być naprawdę TU i TERAZ.

Bycie Twoją mamą nie jest dla mnie ciężarem. Jest ogromnym przywilejem.

A dziś — wszystkiego dobrego dla nas obu.
Za przetrwanie wspólnie pierwszych sześciu miesięcy. 🤣❤️

komunikacja empatyczna · NVC · rodzicielstwo · empatia · emocje · potrzeby · relacja z dzieckiem · relacja ze sobą · świadome rodzicielstwo · edukacja rodziców

A co, jeśli nie potrzebuję kolejnej rady?Zastanawiam się ostatnio, ile „dobrych rad” naprawdę jest nam potrzebnych, kied...
28/09/2026

A co, jeśli nie potrzebuję kolejnej rady?

Zastanawiam się ostatnio, ile „dobrych rad” naprawdę jest nam potrzebnych, kiedy zostajemy rodzicami.

Z wielu stron w sieci i nie tylko slyszymy:
„Tak ćwicz.”
„Tego nie rób.”
„W tym miesiącu dziecko powinno już…”
„Musisz wiedzieć, jak prawidłowo…”

A chwilę później:
„Pamiętaj, każde dziecko rozwija się w swoim tempie”.

I ja czasami naprawdę nie wiem:
to powinno czy nie powinno?
Kiedy się nad tym zatrzymuję, widzę, że problemem nie są nawet same informacje.

Problem zaczyna się wtedy, kiedy próbując zrobić wszystko „dobrze”, tracę kontakt ze sobą.

Zamiast patrzeć na moje dziecko, zaczynam patrzeć na jego rozwój.
Zamiast być ciekawa, jakie jest dzisiaj, zastanawiam się, czy już powinno być jakieś inne.

Czy już potrafi?
Czy nie za późno?
Czy wszystko jest w porządku?

I nagle z bliskości robi się kontrola.

A przecież za tym wszystkim nie stoi obojętność.

Stoi ogromna potrzeba bezpieczeństwa. Chcę wiedzieć, że robię dobrze. Chcę mieć pewność, że niczego nie przeoczę.

I chyba właśnie tutaj zaczynam rozumieć, czym jest dla mnie empatia wobec samej siebie.

Nie: „Przestań się tak przejmować”.

Tylko:
„Widzę, że bardzo Ci zależy. Tak bardzo chcesz, żeby było dobrze”.

I dopiero wtedy mogę zapytać siebie:
Czego właściwie teraz potrzebuję?

Kolejnej informacji?

Czy może spokoju, zaufania i odrobiny oddechu?

Od kilku dni wracają do mnie słowa koleżanki:

„Zobacz. Ona już nigdy nie będzie taka malutka”.

I drugie:

„Ciesz się tym czasem. Wiem, że łatwo tak powiedzieć. Ale to jest taki czas, który nie niesie jeszcze tych cięższych wyzwań wychowawczych i emocjonalnych. Jest w nim taka czysta miłość i bliskość”.

Och. Jak bardzo mi to siadło.

Bo nie chodzi o to, żeby przestać korzystać z wiedzy, pytać specjalistów czy szukać pomocy.

Chodzi o to, żeby wiedza była wsparciem, a nie kolejnym źródłem lęku.

Żeby umieć powiedzieć:
„Sprawdzę, kiedy będę tego potrzebować”.

I jednocześnie:
„Teraz chcę po prostu być z moim dzieckiem”.

Mniej „powinna już”.
Więcej ciekawości.
Mniej kontroli.
Więcej kontaktu.

Ze sobą.
Z nią.
Z tym, co jest właśnie teraz. 🤍

Komunikacja | empatia | świadomość | rodzicielstwo | emocje

27/09/2026

Reanimacja profilu, podejście 14567… 😅

Temat: ZMIANY.

Czy ich chcemy, czy nie — zawsze przychodzą. Prędzej czy później nas doganiają. Mimo naszych planów i oczekiwań.

A jak nam z ich przyjmowaniem?
No właśnie. O tym dziś trochę.

Ten wpis może odbiegać od dotychczasowej koncepcji profilu, ale nadal jest bardzo w kontakcie ze mną i z komunikacją empatyczną. Bo takich treści będzie tutaj teraz więcej.

Bo komunikacja empatyczna zaczyna się przede wszystkim od relacji z samym sobą.

Jak nam więc ze zmianami? Czy potrafimy opłakać niezaspokojone potrzeby?

Czasami potrafimy, a czasami nie. I to też jest okej.

Ja nadal ten proces przechodzę. Macierzyństwo bardzo mocno zweryfikowało i nadal weryfikuje różne rzeczy. Pokazało mi rzeczy, o których wcześniej nie wiedziałam albo których nie chciałam dopuścić do świadomości.

A kiedy dopuścimy do siebie możliwość opłakania tego, czego nie dostaliśmy, czego nie ma albo czego miało być inaczej — może pojawić się ogromna ulga.

I wtedy wydarzyło się u mnie coś jeszcze.

Zaczęło się świętowanie zaspokojonych potrzeb.

To piękna transformacja.

Powiem szczerze — przez pierwsze miesiące nie wierzyłam, że jest możliwa.

Baby blues potrafi być naprawdę trudnym doświadczeniem. I dziewczyny — nie zostawajcie z tym same. Proście o pomoc. To żadna ujma. Nadal za mało mówi się o depresji poporodowej i o tym, jak mało jest realnego wsparcia dla kobiet po porodzie.

A ja dzisiaj patrzę na tego małego szkraba, który już coś tam sobie po swojemu opowiada, i czasami aż nie dowierzam, że to moje życie. ❤️

Czuję ogromną ekscytację na odkrywanie świata razem z nią. Na wspólną przygodę. Na tę drogę przez emocje, potrzeby, relacje, zachwyt i frustrację.

I chyba właśnie dlatego czuję, że Ścieżka Empatii też może teraz trochę dojrzeć razem ze mną.

Bo zmiana, potrzeby, emocje, relacje i kontakt ze sobą dotyczą nas wszystkich.

Będę nadal towarzyszyć Wam indywidualnie — bez gotowych recept, z uważnością i ciekawością tego, co jest ważne właśnie dla Was.

Więc… wracam.

Trochę inna niż wcześniej.

Ale chyba bardziej prawdziwa. ❤️

komunikacja empatyczna • emocje • potrzeby • macierzyństwo • relacja • rodzicielstwo

Natalia Czarnobaj-Pisz
Nauczycielka • coaching nauczycielski i parentingowy
Wspieram rodziców i dzieci w empatycznym rozwoju.
Szkolenia • warsztaty
Teksty o edukacji i nie tylko!

„Jak Ci położą dziecko na piersi,wszystko Ci to wynagrodzi.Poczujesz ekstazę.”Słyszałam to wiele razy.I nie wiem jeszcze...
02/03/2026

„Jak Ci położą dziecko na piersi,
wszystko Ci to wynagrodzi.
Poczujesz ekstazę.”

Słyszałam to wiele razy.

I nie wiem jeszcze, jak będzie u mnie.
Ale zaczęłam się zastanawiać:
dlaczego wywieramy na siebie taką presję?

Dlaczego kobieta kobiecie mówi, jak powinna czuć?

W ciąży nie czuję wielkiej, zalewającej mnie miłości.
Czuję ruchy mojej córki.
Czuję, że jest częścią mnie.
Ale nie przeżywam ekstazy.

I czasem włącza mi się wewnętrzny monolog:
Czy wszystko ze mną w porządku?
Czy powinnam czuć więcej?

Pracuję z tym.

Ktoś powiedział mi kiedyś zdanie, które bardzo mnie uspokoiło:
„Tej miłości się uczysz. Zakochujesz się stopniowo.”

Zostałam z tym.

Z odwagą pytałam inne kobiety, jak było u nich.
I te, które miały gotowość mówić szczerze, przyznały:
to nie zawsze jest fajerwerk.
Nie zawsze jest natychmiastowa euforia.
Czasem jest zmęczenie. Szok. Niedowierzanie. Czułość, która rośnie.

Nie neguję, że są kobiety, które czują natychmiastową falę miłości! I ogromnie mnie to cieszy jeśli doświadczają czegoś takiego

23 lutego – Światowy Dzień Walki z DepresjąW dobie ogromnego przepływu informacji słowa mają moc większą niż kiedykolwie...
23/02/2026

23 lutego – Światowy Dzień Walki z Depresją

W dobie ogromnego przepływu informacji słowa mają moc większą niż kiedykolwiek wcześniej.
Mogą wspierać.
Mogą ranić.

Hejt stał się codziennością internetu.
Często pisany szybko, bez refleksji, bez kontaktu z tym, że po drugiej stronie jest człowiek – z historią, wrażliwością, czasem z ogromnym, niewidocznym ciężarem.

Patrzymy na uśmiechnięte twarze – znanych aktorów, artystów, ludzi „sukcesu”.
A pod maską bywała depresja.

Depresja to nie tylko obraz osoby leżącej w łóżku i patrzącej w sufit.
Depresja może być wysokofunkcjonująca.
Można pracować.
Uśmiechać się.
Realizować zadania.
Być „ogarniętym”.
A w środku doświadczać pustki, przeciążenia, bezsilności.

Czasem to właśnie osoby „najsilniejsze” najdłużej nie proszą o pomoc.

Kiedy widzę hejt, czuję smutek i bezradność.
Potrzebuję przestrzeni, w której możemy się różnić bez ranienia siebie nawzajem.

Nie wiem, co stoi za czyimiś słowami.
Wybieram jednak reagować w sposób, który nie dokłada bólu – ani sobie, ani innym.

Dziś chcę zostawić trzy proste zaproszenia:

🤍 Nie hejtuj. Zatrzymaj się. Sprawdź, co w Tobie się uruchomiło.
🤍 Wspieraj. Jedno życzliwe zdanie może być dla kogoś punktem zwrotnym.
🤍 Reaguj na hejt. Milczenie wzmacnia przemoc. Spokojny sprzeciw wzmacnia człowieczeństwo.

Depresja często jest niewidoczna gołym okiem.
Coś o tym wiem.

Dlatego wybieram empatię.
Empatię rozumianą jako:
prawdę + uważność + zgodę na różnorodność doświadczeń.

Możemy nie wiedzieć, z czym ktoś dziś się mierzy.
Ale zawsze możemy wybrać sposób, w jaki do niego mówimy.

Jeśli ten temat jest Ci bliski – zatrzymaj się dziś na chwilę.
Może dla siebie.
Może dla kogoś obok.
💛

„Za moich czasów tego nie było.Jakoś sobie radziłyśmy.”To zdanie słyszy wiele kobiet.I zawsze, gdy je słyszę, pojawia si...
22/02/2026

„Za moich czasów tego nie było.
Jakoś sobie radziłyśmy.”

To zdanie słyszy wiele kobiet.

I zawsze, gdy je słyszę, pojawia się we mnie pytanie: czy radzenie sobie oznacza, że było dobrze?

Każda epoka rządzi się swoimi prawami. 20–30 lat temu było mniej wiedzy, mniej specjalistów, mniej wsparcia psychologicznego. Dziś mamy dostęp do badań, fizjoterapii, terapii, edukacji.

Ale mamy też coś, czego kiedyś nie było w takiej skali — nieustanny przepływ informacji.

„Czy na pewno robisz to dobrze?”
„Twoje dziecko powinno już…”
„Jeszcze nie kupiłaś kursu?”
„Musisz być przygotowana.”

Kiedyś brakowało wsparcia.
Dziś często brakuje ciszy.

Nie chcę unieważniać doświadczeń naszych mam. To, że musiały radzić sobie same, jest raczej smutne niż godne powtarzania!

Radziły sobie — bo nie było wyboru.
Bo nie było przyzwolenia na mówienie o trudzie.
Bo „tak się robiło”.

Ale przetrwać to nie to samo, co być zaopiekowaną.

Miałam ogromne szczęście usłyszeć od mojej teściowej: „Super, że dziś macie takie możliwości. Korzystaj.”

To było wspierające.
To było pokrzepiające.
To było uznanie różnicy pokoleń bez umniejszania.

I myślę, że to jest kierunek.

Możemy rozumieć, że kiedyś było inaczej. Możemy doceniać siłę poprzednich pokoleń. I jednocześnie nie zgadzać się na powielanie milczenia.

Jako przyszła mama i nauczycielka chcę przerwać ten przekaz tak:
Nie mówić: „Inne dawały radę, to Ty też dasz.”
Mówić: „Jak mogę Cię wesprzeć?”
Nie mówić: „Kiedyś nie było takich rzeczy.”
Mówić: „Dobrze, że dziś są.”
Nie mówić: „Przesadzasz.”
Mówić: „Widzę, że jest Ci trudno.”

Bo świadomość to nie słabość. Wsparcie to nie fanaberia. A korzystanie z pomocy nie odbiera nikomu siły.

Może właśnie na tym polega zmiana pokoleniowa — nie na udowadnianiu, że było trudniej, ale na tym, że dziś nie musimy być z tym same.

A jeśli ciąża nie jest najpiękniejszym czasem życia?Co jeśli moje ciało wcale nie rozkwita?Cukierkowa ciąża vs. moje cia...
15/02/2026

A jeśli ciąża nie jest najpiękniejszym czasem życia?
Co jeśli moje ciało wcale nie rozkwita?

Cukierkowa ciąża vs. moje ciało.

Romantyzujemy ciążę.Nazywamy ją „stanem błogosławionym”. Mówimy: „ciąża to nie choroba”.

A ja czasem czuję, jakby moje ciało było w stanie zagrożenia.

Pierwszy trymestr był dla mnie koszmarem.
Wymioty. Mdłości. Skrajne zmęczenie.
Potem krwawienie i kilka dni w szpitalu z podejrzeniem utraty ciąży.
Unieruchomienie. Zależność od innych.

Kiedy jedno się uspokajało, pojawiało się kolejne:
ból miednicy, trudność w chodzeniu, dni lepsze i gorsze. I o tym rzadko się mówi.

Rzadko mówi się też o tym, jak bardzo ból fizyczny wpływa na psychikę. Jak zmienia się relacja z własnym ciałem, gdy „odmawia posłuszeństwa”.

Korzystam z pomocy psychiatry i psychoterapeutki. Zdecydowałam się na to jeszcze przed ciążą i dziś wiem, że bez tego byłoby mi dużo trudniej. Nie wstydzę się mówić, że potrzebuję wsparcia.

Żałuję tylko, że opieka psychiczna i fizjoterapia uroginekologiczna nie są standardem w ciąży. Tak wiele dzieje się z kobietą – i z jej partnerem, który często patrzy bezradnie na jej ból.

Jest też presja wdzięczności. „Bądź wdzięczna, nie każda może być w ciąży.”

Rozumiem to zdanie. A jednocześnie wdzięczność i trud mogą istnieć równolegle.

Ciąża nie była moim życiowym celem. Podjęłam świadomą decyzję, kiedy usłyszałam bicie serca. Ale to nie zmienia faktu, że jest to dla mnie doświadczenie trudne.

Ciąża jest trudna – dla mnie. I to zdanie nie odbiera nikomu jego pięknego doświadczenia.

Nie chcę straszyć.
Nie chcę lukrować.
Chcę mówić prawdę z uważnością.

Bo czasem największym kosztem cukierkowej narracji jest samotność kobiety, która nie mieści się w obrazie „rozkwitającej przyszłej mamy”.

Jeśli to czytasz i też tak masz — nie jesteś sama 🤍

Dlaczego tak mówimy do kobiet w ciąży? 😱Empatia to dla mnie: prawda + uważność + zgoda na różnorodność doświadczeń.I wła...
08/02/2026

Dlaczego tak mówimy do kobiet w ciąży? 😱

Empatia to dla mnie: prawda + uważność + zgoda na różnorodność doświadczeń.
I właśnie z tego miejsca zaczynam najbliższą serię wpisów.
Będą inne niż dotychczas.
Bardziej osobiste.
Bardziej odsłaniające.
Będę pisać o moim doświadczeniu ciąży.
O tym, co przeżywam teraz.
O rzeczach, których kompletnie się nie spodziewałam.
Może ktoś powie, że żyłam w bańce.
Może i tak.
Nie interesowałam się tematem ciąży, bo nie było jej w moim planie.
Znałam obrazy. Hasła. Zdania.
Nie znałam realności.

I tu pojawia się pytanie, które bardzo we mnie pracuje:
Kiedy dzielenie się doświadczeniem jest wsparciem, a kiedy zaczyna budować lęk?
Bo są zdania, które brzmią neutralnie, a jednak zostają w ciele:
- „Zobaczysz, jak zacznie…”
– „Ciąża to jeszcze nic…”
– „Poczekaj do porodu / połogu / pierwszej nocy…”
Często nazywamy to szczerością. A ja coraz częściej widzę w tym projekcję własnych przeżyć.

Projekcja to moment, gdy mówię o sobie, ale nie sprawdzam, czy druga osoba ma na to przestrzeń. Dzielenie się doświadczeniem przestaje być wsparciem, gdy zamienia się w ostrzeżenie.
To NIE jest empatia.
To jest przeniesienie własnej traumy na drugą osobę.

Empatyczne dzielenie się zaczyna się od uważności:
"Jak to u Ciebie jest?”
„Chcesz posłuchać mojego doświadczenia?"
"To było moje – nie wiem, jak będzie u Ciebie.”

Nie piszę o swoim ciele i przeżyciach po to, żeby straszyć.
Ale nie chcę też lukrować rzeczywistości.
Bo wiele kobiet wchodzi w ciążę bez zgody na to, że może być trudno ale i bez wiedzy, bo nie o wszystkim się tak na prawdę mówi i informuje w jasny, przejrzysty i bezpieczny sposób.

I chcę to powiedzieć bardzo jasno: to, że dla mnie ciąża jest trudna, nie odbiera nikomu jego pięknego doświadczenia.

Empatia nie polega na mówieniu tylko tego, co miłe. Polega na mówieniu prawdy z uważnością i zostawianiu przestrzeni na różnorodność.
Bez „zobaczysz”.
Bez straszenia.
Bez ocen.
🤍A Ty – jakie zdanie najbardziej zapamiętałaś w ciąży?

Dziś pozwalam sobie na małe świętowanie i duuużą wdzięczność 🎓💚Ukończyłam studia podyplomowe z Komunikacji Empatycznej (...
19/01/2026

Dziś pozwalam sobie na małe świętowanie i duuużą wdzięczność 🎓💚
Ukończyłam studia podyplomowe z Komunikacji Empatycznej (Nonviolent Communication) opartej na metodologii Marshalla B. Rosenberga – języku, który uczy współpracy, budowania relacji i dbania o potrzeby obu stron: w rodzinie, w pracy, w edukacji i w biznesie.

To była piękna, momentami bardzo wymagająca droga – pełna refleksji, odwagi do patrzenia w głąb siebie i uczenia się nowego sposobu bycia z drugim człowiekiem. Ogromnie się cieszę, że ją wybrałam i wiem, że to dopiero początek. Nadal będę się rozwijać, bo wierzę, że ta ścieżka jest właściwa – dla mnie, dla dzieci, dla dorosłych i dla świata, który chcemy współtworzyć.

Choć dziś mogę dzielić się tą wiedzą głównie tutaj, w mediach społecznościowych, to już nie mogę doczekać się momentu, kiedy znów będziemy spotykać się na warsztatach, szkoleniach i w realnej przestrzeni dialogu.
Dziękuję, że jesteście częścią tej drogi 🌿

́josobisty

Adres

Gdynia

Telefon

+48508516957

Strona internetowa

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Ścieżka Empatii opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Kontakt: Firmę

Wyślij wiadomość do Ścieżka Empatii:

Skróty

Udostępnij

Kategoria