Aktywni z Natury

Aktywni z Natury

Udostępnij

Klub miłośników wycieczek rowerowych, pieszych, kajakowych, tak nizinnych jak i górskich. Promujemy Szczecin i Pomorze Zachodnie na świecie.

Mówią, że z odpowiednim nastawieniem i właściwymi osobami można zrobić wszystko i my w to głęboko wierzymy. Chcemy zarażać innych miłością do aktywnego spędzania czasu na łonie natury oraz pokazać, że nie trzeba daleko szukać, by znaleźć piękne miejsca, ani nie trzeba jechać daleko by przeżyć wspaniałą przygodę.

Photos from Aktywni z Natury's post 18/02/2024

Niektóre przyjaźnie przetrwają mimo, że życie przynosi zmiany, ale jak ktoś ma być w Twoim życiu, to będzie, zwłaszcza jeśli zadbasz o to, by był :)
Może na co dzień już nie mamy czasu tak jak kiedyś kręcić kilometrów, czy spać w namiotach po lasach (chodź już znów powoli plany się pojawiają... :D ), ale fajnie, że raz do roku jest takie wydarzenie, które pozwala wyrwać się od domowych obowiązków i przeżyć przygodę jak za dawnych czasów. Na starcie Włóczykija pojawiamy się pełni ekscytacji, ale i wątpliwości, czy niećwiczona ostatnio kondycja nas nie zgubi po drodze. Chłopaki wyciągają kompasy i sprawdzają, czy coś jeszcze pamiętają, a ja...ja przecież liczę na nich w tym zakresie, więc lepiej żeby ogarniali :D Sama za to zastanawiam się, czy zdarte tydzień wcześniej i obficie obklejone pięty dadzą radę... Na starcie wiele znajomych, uśmiechniętych twarzy, które za chwilę będziemy wymijać w leśnych ostępach przy świetle latarek. pierwsza pętla idzie dość gładko, choć widzę moich chłopaków nosi skrótami na przełaj, wg wskazań kompasów, przez krzaczory i podmokłe tereny. Moje ciche podszepty "a może jednak ścieżką..." jakoś umykają ich uszom, za to co chwilę słyszę tylko od Pawła "Ewa...przygoda!"...i weź tu takich wypuść z domu do lasu.
Zawracając do bazy na przerwę, po pierwszych 3h marszu czuję zmęczenie, czuję stópki i zastanawiam się...czy może jednak nie iść do auta, zawinąć się w śpiwór i poczekać na nich aż zrobią drugą część...jednak rosół i pączusie w bazie rajdu podnoszą na duchu i przywracają wolę walki :) Idziemy dalej.... No i co, niby na drugiej stronie punktów do zdobycia mniej, ale za to odległości większe. Już przy pierwszym się gubimy, bo...zagadani nie zwracamy uwagi, czy skręciliśmy raz, czy już dwa razy i zaczynamy szukać punktu zbyt wcześnie. Ludzie za nami widząc latarki w lesie także skręcają na poszukiwania...i tak kilkanaście osób błądzi między drzewami bez celu, płosząc tylko stado saren. Biedne zwierzęta prawie na mnie wpadają, uskakując w bok 2 metry od moich stóp. Niestety rozmowy nie są naszym sprzymierzeńcem i na polach też przegapiamy skręt i nadrabiamy km :/ Zmęczenie już daje się we znaki i o ile Gienek leci ciągle z werwą do przodu, to Paweł zrobił się dość milczący i tylko uśmiecha się, jak sprawdzam, czy wszystko z nim ok :D Na metę docieramy z 30 km na liczniku. O dziwo w tabeli i tak zajmujemy dość dobrą pozycję, bo w sumie być 74 na 250 to nie tak źle :)
Zerkam na miny chłopaków, uśmiechają się....to chyba jest nieźle, chyba mnie nie zabiją za wyciągnięcie ich na Włóczykija :) Satysfakcja, że znów daliśmy radę na pewno jest :)
-Ewa-

Photos from Aktywni z Natury's post 04/08/2022

Krótka historia z tygodnia życia pewnego małego namiotu.
Bidulek do tej pory spisywał się bez zarzutu, można powiedzieć, że był ulubieńcem swojej właścicielki. Dzielnie zniósł oberwanie chmury we Włoszech, objechał z nią Rugię na rowerze, wiele przygód przeżył bez szwanku. Jednak tym razem został wystawiony na próbę, której nie do końca podołał 😔 Czy ktoś z nim skonsultował ten wyjazd...? Nie! Został niecnie cichaczem wpakowany do plecaka, plecak w ochronną torbę i wylądował w luku bagażowym. Całe szczęście trafił do luku i to we właściwym samolocie, bo to teraz różnie z tym bywa. 🤔 Cwana właścicielka do podręcznego przełożyła sobie śpiwór i materac, co by w razie czego nie spać gdzieś na gołej ziemi 😉 ale namiocik..no cóż, musiała być gotowa zagubić w trasie. Na szczęście dolecieli oboje i wrócili do siebie na lotnisku w Evenes. Stąd rozpoczęła się podróż ku spełnieniu małego marzenia....zobaczyć Lofoty!
Już pierwszej nocy wspięli się na przełęcz pod górą Floya, skąd mieli piękny widok na miejscowość Svolvær. Niestety kolejny dzień przywitał ich deszczem. Jednak niewzruszeniu ruszyli dalej, ku przygodzie! Norweska pogoda plus ciekawość sprawiły, że na kolejny przystanek została wybrana drewniana wiata na zboczu góry z widokiem na Sørvågen, wyszukana na google street view. Namiocik mógł spędzić noc w spokoju, osłonięty od wszelkich zagrożeń, a rano doschnąć w promieniach słońca. Kolejny przystanek to już osiągnięcie pierwszego z zamierzonych celów, dotarcie do końca lofotowej drogi, do miejscowości o wdzięcznej nazwie Å (drugi cel to przeżyć, a trzeci...dotrzeć na czas na lot do domu 😅). No i tu niestety oszukani przez świecące w dzień słoneczko i piękną pogodę....nasi bohaterowie dają się zwieść....rozbijają się na przełęczy pomiędzy górami. Wydaje się być cicho i spokojnie....i było tak, póki ich czujność nie została dosłownie uśpiona na 2h....Nasza dzielna właścicielka zostaje obudzona dźwiękami deszczu i podmuchami wiatru...podmuchami, które prawie przewracają namiot. Przy każdym podmuchu robi się niepokojąco jasno, więc zerka w stronę skąd przebija się światło z zewnątrz. To była szybka ewakuacja, ekspresowe ubieranie się i pakowanie, a potem...weź tu złóż uszkodzony namiot w deszczu i wichurze tak, by nie odfrunął, by nie został bardziej zniszczony, by w ferworze walki nie połamać kijków... Cud, ale się udało. Szybka analiza sytuacji i jest decyzja, wracamy do drewnianej wiaty na wzgórzu. Tym razem nie mamy tyle szczęścia co ostatnio i już z daleka widać, że w wiacie ktoś jest.... No cóż, nie ma za dużego wyboru, idziemy się przywitać, może przygarną. Na szczęście pełna zrozumienia 4-ka młodych Finów robi dodatkowe miejsce do spania i tak sobie dzielimy przestrzeń do rana. O świcie (po 9:00 :D) w końcu są siły i chęci, by ocenić straty i zdecydować....co dalej. Nie wiem jak u Was, ale tu w plecaku znalazła się srebrna taśma izolacyjna, trytytki, a także później w desperacji użyte igła z nitką. Namiocik zostaje osuszony w rozerwanym obszarze i ....zaczyna się zabawa w MacGyvera. Finowie zaglądają przez ramię i nie mogą się nadziwić... 😎 Operacja wygląda na udaną. Czas się pożegnać z towarzystwem i udać w kierunku campingu Moskenes, czas w końcu się trochę ogarnąć i odpocząć. Od teraz każdy mocniejszy podmuch wiatru powoduje lekkie drżenie serca. Czy przetrwamy?? Na ten dzień nadal w prognozie deszcz i wiatr 😕 O ile wiatr jakoś do nas nie docierał, to deszcz prowadził nieustanne testy na taśmie i, no niestety nie zdała egzaminu. Może to kwestia dodatkowej impregnacji namiotu przed wyjazdem? Teraz można tylko zgadywać, ale co pewne, to to, że z deszczem z godziny na godzinę taśma bardziej puszczała. Plan na najbliższcze dni...trzymać się z dala od obszarów gdzie może wiać, przy czym jest nadzieja, bo prognoza zapowiada, że już z dnia na dzień będzie coraz ładniej :) Nie mniej plan jest dobry i jest...do momentu wsiadania do busa. Tam za namową spotkanej parki z Polski powstaje nowy plan: jedziemy zobaczyć Kvalvika Beach! Można chyba pominąć fakt, że dojście tam od przystanku z plecakiem trochę dało w kość... Gorzej, że dopiero na miejscu wrócił rozsądek i myśl....jesteś na plaży, tu na pewno będzie wiało!!! Pierwsze długie minuty na plaży nie zostały spędzone na zachwytach, tylko na obejściu terenu i próbie stwierdzenia, czy jest sens w ogóle rozważać zostanie tam. Przez myśl przechodzi nawet spać w schronie turystycznym, który był zaznaczony na mapie, ale po oględzinach...no cóż, może w wielkiej desperacji byłby to ostateczny ratunek. Ostatecznie wyszło na "raz kozie śmierć" i "pobawmy się w Boba budowniczego" z dostępnymi pod ręką materiałami 😅 Nie wiem do tej pory jakby to miało nas w czymkolwiek uchronić, ale wygląda intrygująco na zdjęciach, a na nasze szczęście wiatr był słaby, nie testował tej jakże inżynierskiej konstrukcji 😊
Od tego momentu już jest tylko lepiej i lepiej. Noc upływa spokojnie i z rana (czytaj po południu następnego dnia), ruszamy dalej. Idziemy zajrzeć do innego schronu turystycznego z mapy, by ocenić, czy i ta noc może być spędzona na plaży, by mieć plan rezerwowy i....to była najlepsza decyzja ever. To jak wyglądał ten wieczór, noc, poranek, to miejsce...czysty obłęd. Zachód słońca spędzony tam był czymś niesamowitym. Dzień kończy się rozmowami o życiu na ganku schronu, przy palącym się palenisku, z dwiema młodymi Niemkami, które też nocowały tuż obok. Ciężko było z rana opuścić to miejsce, ale plan zakładał powoli przemieszczać się w stronę lotniska. Wracam do miejsca upatrzonego po drodze kilka dni wcześniej. Można powiedzieć, że to plaża miejska, rodziny z dziećmi, ludzie na sup'ach, z kajakami. Brak meduz wyrzuconych na plażę zachęca do tego, by tym razem popływać (wcześniej jakoś meduzy na piasku trochę wzbudzały obawy). Woda jest przenikliwie zimna i słona, ale też krystalicznie przejrzysta. Zanurzona prawie po szyję nadal widzę swoje stopy jakby wody było po kostki. Ostatnia noc, ostatni poranek. Śniadanie na plaży, ostatnia kąpiel, pakujemy się i w drogę na lotnisko. Czas wracać do domu. I jeszcze tylko na lotnisku w Gdańsku stwierdzili, że nas trochę postraszą, bo bagaż wyjechał w jakiejś dodatkowej turze, 10 min po tym jak pierwsza tura się zakończyła, taśmy stanęły i wszystko wskazywało na to, że to koniec bagaży.... 🙈

Photos from Aktywni z Natury's post 28/03/2022

Za nami weekend pod znakiem włóczenia się nocą po lesie...No i jest! Udało się! Jesteśmy w pierwszej 100-ce! Zaszczytne 97 miejsce, o czasie i ze wszystkimi punktami, Włóczykij Trip Extreme 2022 zaliczony. 😎
Nasza dzielna 3-osobowa drużyna miała dwie taktyki, które połączone dały tak rewelacyjny rezultat.
Chłopaki obrali taktykę: sprawdzić mapę, rozejrzeć się po terenie, określić kompasem kierunek, zmierzyć odległości, liczyc kroki...
Ewa przyjęła taktykę: za tłumem! :D (co czasem oznaczało "za chlopakami", gdy nikogo innego nie było pod ręką).
Tym razem nie towarzyszyło nam standardowe: idziemy "TAM"! Ten Włóczykij przyniósł za to nowe zawołanie, a nawet trzy: "azymut", "na szagę" i "dzida!", najlepiej wypowiadane w takiej właśnie kolejności 😁
Dziękujemy za organizację i pyszne jedzonko na trasie i w bazie! Gratulujemy wszystkim uczestnikom udziału i kto wie, może do zobaczenia za rok 😉

31/12/2021

Wesołego Nowego roku 2022 :)
Dużo aktywności, dużo przygód i dużo zdrowia :D

Photos from Aktywni z Natury's post 08/12/2021

Bergen? Niby daleko, a tak blisko :) Chodziło po głowie już od dawna. Kamerka podglądana była od miesięcy, sprawdzana pogoda, ceny biletów i ciągle przekładane na później, może w następny weekend... Ostatecznie padła decyzja "dobra, już nie w tym roku" i w tym samym dniu znalazł się odważny człowiek, który stwierdził "ale w sumie czemu nie..?" i na następny dzień byliśmy już na miejscu. Nie wczytywałam się wcześniej za specjalnie czego mogę oczekiwać, więc przyznam, że byłam bardzo miło zaskoczona ile Bergen i okolice mają do zaoferowania. Niby górki niewysokie, ale jest przepięknie, a i samo miasto daje dużo frajdy przy zwiedzaniu. Niby dzień trwał tam teraz od wschodu do zachodu jakieś 6,5h, ale słońce tak płasko wędruje po horyzoncie, że jasno jest po dodatkowej godzinie rano i wieczorem. Patrząc na teren na płaskowyżu, zima to dobry wybór by się tam poszwędać, bo teren wygląda na dość podmokły, a dzięki niskim temperaturom nie było to problemem (tylko czasem tęskniłam za moimi raczkami). Tramwaj z lotniska do miasta jeździ co kilka minut, hostele w których byliśmy zrobiły dobre wrażenie, także...Bergen poleca się na przedłużony weekend ;)

01/11/2021

Czasem fajnie być mniej poważnym na szlaku 😉😈
Z racji, że już po Halloween (wiecie, brak zasięgu i brak czasu na fb - są ciekawsze zajęcia ;) ) to jedynie pozdrowienia ze szlaku.

Photos from Aktywni z Natury's post 16/07/2021

Może i u nas cicho z wydarzeniami oficjalnymi, ale na pewno nie ma spokoju prywatnie na weekendy ;) A jak już odwiedzimy jakieś ciekawe miejsce, to chyba warto się z Wami nim podzielić i zachęcić do małej, weekendowej wycieczki. Tym razem nie będą to góry, ani morze...tym razem będzie LAS...tylko dość niezwykły las, bo skrywający tajemnice z przeszłości.
Dawno, dawno temu, koło miejscowości Nowogród Bobrzański (rzut beretem od Szczecina, czyli jakieś 250 km :) ) , głęboko w lesie ukryta została wielka fabryka amunicji - Alfred Nobel Dynamit AG - nazywana Kombinat DAG. Na przestrzeni 35 km kwadratowych powstało tajne, w pełni samowystarczalne miasto, którego ruiny są do dziś rozsiane pomiędzy drzewami....
Nie będziemy wnikać w szczegóły, zainteresowani historią mogą doczytać więcej np. tutaj -> https://nowogrodbobrz.pl/?p=16862&fbclid=IwAR3ru27JgrA_Pg8VL9DTNAUPGgg0W3m5f1Qp6JG7gtrv2ijLQubgm6kvGzE
Przestrzegamy tylko, by na miejscu uważać, bo można wpaść do dziury, wystają miejscami jakieś pręty, betony, podobno znajdują tam jeszcze niewybuchy...także na miejscu zachowujcie czujność, rozsądek i bez brawury :)
"Oficjalnie" jest zakaz wchodzenia do obiektów, więc wiecie...jak coś to priv ;)

Photos from Aktywni z Natury's post 14/06/2021

Ziemia Kłodzka, obszar który odwiedzaliśmy już wcześniej, a który nadal ma dużo do zaoferowania i jest ciekawą alternatywą na weekendowy wypad. Plan był...no cóż...było bez planu, jedynie określony jeden cel: zobaczyć Śnieżnik bez śniegu i mgły :D Pole namiotowe namierzane w samochodzie godzinę przed dotarciem do celu - strzał w 10 pod kątem lokalizacji - Zalew Stara Morawa (w sezonie zapewne tam tłoczno). Śnieżnik oblegany przez turystów....ale gdy odejdzie się kawałek od "szczytu", to można na spokojnie poleżakować w ciszy na słońcu. A jak się odpowiednio późno zejdzie do schroniska (tak w okolicy 18), to jeszcze człowiek zdąży kolację zjeść, piwko kupić i dorwać wolny leżak, a nawet pozaczepiać obrażonego na świat kocura ;D
Kolejne miłe zaskoczenie, to kawiarnia, do której wpadasz po drodze na szybką kawę, a z której wychodzisz tylko dlatego, że przecież czekają na Ciebie jeszcze skałki. No cóż...mamy w końcu słabość do hamaków (Coffee Ride - Lądek Zdrój).
Kierunek z kawiarni -> Szczeliniec, ale za sprawą cynku od zaprzyjaźnionego półprzewodnika Karola, który brzmiał: "Dzikie tłumy", cel został zmodyfikowany i trafiliśmy na piękną ścieżkę do Skał Puchacza. Oczywiście nie udało się oprzeć pokusie i zboczyliśmy na chwilę ze szlaku, by zajrzeć co jest za rogiem pięknych formacji skalnych.
Będąc już tak blisko byłoby grzechem nie zajechać na opata do Pasterki, gdzie jeszcze udało się wcisnąć namiot i pooddychać powietrzem, które jakoś inaczej pachnie na tym końcu świata :)

Photos from Aktywni z Natury's post 04/06/2021

Pewnie część z Was wie, że w 2019 roku ruszył program pilotażowy Lasów Państwowych polegający na możliwości legalnego spania w lesie na wyznaczonym do tego terenie. Sami z niego skorzystaliśmy, ale tylko raz, ponieważ w naszej okolicy takich terenów było jednak mało.
W tym roku powstał nowy program - „Zanocuj w lesie”. Co się zmieniło? Dużo, więc mała wyliczanka:
- zanocuj w lesie posiada dużą większą ilość terenów, na których można legalnie spać (623 008,73 ha, w programie pilotażowym jest 65 000 ha),
- zwiększono ilość osób, które mogą nocować razem (9 osób, więcej można po zgłoszeniu),
- czas spania w jednym miejscu to maksymalnie 2 dni,
- nie trzeba zgłaszać do nadleśnictwa nocowania.
Nadal można jedynie rozpalać ogniska w wyznaczonych do tego miejscach i nie można korzystać z kuchenek gazowych. Dlatego polecamy zaplanowanie trasy tak, aby w miejscu noclegu było wyznaczone miejsce na ognisko.
Co do kuchenek gazowych to można je stosować jedynie na terenach z programu pilotażowego, ale przed zrobieniem tego zapoznajcie się z regulaminem danego nadleśnictwa, bo w swoim regulaminie mogą dać jakieś obostrzenia.
Jak oceniamy program ”Zanocuj w lesie”? Bardzo dobrze. Dużo więcej miejsc daje duże możliwości. Rezygnacja z potrzeby zgłaszania nocowania jest też udogodnieniem. Przykładowo nasz Eugeniusz ostatnio poprowadził 2,5 dniowy trekking pomiędzy takimi terenami z programu, noce spędzone w dozwolonych miejscach, a w ciągu dnia trekking pomiędzy tymi miejscami (drugi nocleg w miejscu przygotowanym pod ognisko, ale musieliśmy uzyskać zgodę na jego rozpalenie, z czym nie było problemu). W taki sposób można naprawdę miło spędzić czas.
Więcej informacji, zwłaszcza regulamin, znajdziecie na stronie:
https://www.lasy.gov.pl/pl/turystyka/program-zanocuj-w-lesie
Polecamy aplikację mBDL, która posiada mapę lasów z oznaczonymi terenami do nocowania i nie tylko (miejsca parkingowe, miejsca kempingowe, miejsca, gdzie można rozpalać ognika), plus działa szybciej niż mapa na stronie Lasów Państwowych.

08/03/2021

Nawet najbardziej aktywna i twarda kobieta ma w sobie moc subtelności i delikatności, które mimo ukrycia pod dresem, czy ubraniem trekkingowym jest z nią.
Kochane kobietki, pamiętajcie o swoich pięknych duszach, dbajcie o nie, o ich harmonię i spokój.
Bądźcie kobiece, nawet w środku lasu, w adidasach i czapeczce z daszkiem ;) Czujcie się dobrze ze sobą, takimi jakie jesteście i bez względu na to co mogą myśleć inni.

Cudownego dnia kobiet!

20/02/2021

Czy trzeba coś więcej? 🥰

Photos from Aktywni z Natury's post 03/02/2021

Kto z Was wie, jakie ma marzenia? Kolekcjonujecie je gdzieś, by mieć ich jasną wizualizację? Ja dwa tygodnie temu zrobiłam roboczą "mapę marzeń". Spojrzałam na nią i zaznaczyłam 4, które uznałam, że na pewno będą do realizacji w tym roku... i wiecie co, pierwsze właśnie się spełniło :)
Mieliście kiedyś coś takiego, jakby wszechświat Was usłyszał i od razu podsunął idealną sposobność? Sprawdzasz pogodę i pomijając jakieś -15 stopni mrozu, to wszystko wygląda idealnie. Księżyc świeci jasno, niebo ma być przejrzyste, ale z lekkim zachmurzeniem...więc zaczynasz tupać niespokojnie nóżką pod biurkiem. Piszesz do znajomego, który wiesz, że też myślał o czymś takim, że warunki wyglądają zachęcająco... i nagle z dnia na dzień jest plan i realizacja i jest przepięknie :) Wschód słońca na Śnieżce uważam za zaliczony! I tak, może nie jest to jakiś super wyczyn, ale w kontekście realizacji punktu z mapy marzeń...nabiera jakby większego znaczenia ;)
P.S. Czy Ci ludzie tam tańczą? -> TAK! :D
-eva-

Chcesz aby twoja firma była na górze listy Siłownia I Obiekt Sportowy w Karpacz?

Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Lokalizacja

Strona Internetowa

Adres

Karpacz