Marcin Sebastian Rogowski - konsultant i trener biznesu

Marcin Sebastian Rogowski - konsultant i trener biznesu

Udostępnij

Czołowy ekspert twardych negocjacji. Trener warsztatowy. Autor publikacji i mówca na najważniejszych konferencjach branżowych.

Od 1992 roku zajmuję się negocjacjami. Najpierw w korporacjach zachodnich, później dla swoich firm, dzisiaj uczę negocjacji menedżerów największych korporacji, przedsiębiorców oraz przyszłych trenerów. Jestem aktywnym zawodowym negocjatorem, wynajmowanym w trudnych sytuacjach, a suma prowadzonych przeze mnie negocjacji już dawno przekroczyła 100 mln euro. Wyznaję tradycyjną, amerykańska szkołę twa

04/06/2026
04/06/2026

Ten jeden człowiek

03/06/2026

Dbaj o siebie ❤️

03/06/2026

O L D S C H O O L
Jako singiel z odzysku dużo rozmawiam z płcią piękna - poszukującą... W takich kontaktach zwykle już na samym początku mówi się o oczekiwaniach. Jaki ma być, co ma robić, czego nie. Zauważyłem, że wiele kobiet narzeka na brak zdecydowania, niepewność, niekonsekwencję mężczyzn. Nazywają ich pogardliwie słabeuszami, piz...czkami. Pomimo obowiązującego w przestrzeni publicznej trendu wymazywania różnic płciowych, kobiety, przynajmniej duża ich część, tęsknią za mężczyzną silnym, konkretnym, po prostu męskim. Takim, który odważnie weźmie sprawy w swoje ręce, a i samą kobietę przy okazji.
Dziś faktycznie takich mężczyzn jest mało i zwykle to ci z poprzednich pokoleń.
Może wynika to z faktu, że dawniej wychowywano nas inaczej. W komunie, brutalnym kapitalizmie lat 90-tych musieliśmy przetrwać w niekomfortowym środowisku, czasem niedostatku. Uczono nas kwestii technicznych, obsługi narzędzi. Nie siedzieliśmy cały dzień przy komputerze, nie było smartphonów. Życia uczyło nas podwórko, klatka. Bijatyki były na porządku dziennym, a testosteron był w cenie. Uczono nas także szacunku do kobiet. Pomagania im, otwierania drzwi, całowania w rękę. To była stara szkoła, która wypuszczała w świat facetów wychowanych na westernach, opowieściach o bohaterach, odważnych i ambitnych. Mężczyzn stanowiących najbardziej eksytujące dla pań połączenie - siły i troskliwości. Trochę gentleman, trochę drań. Paul Newman, Marlon Brando, Robert Redford, długo by wymieniać. Przykro mi, ale z tej półki już dawno biorą i lepiej nie będzie. Dlatego nieliczni faceci z tego, poprzedniego rozdania, albo młodsi, ale z taką mentalności zwykle nie narzekają brak powodzenia. Niestety trochę też jest tak, że taki typ wrażliwego brutala gubi się w czasach, w których kobiety przejmują męską energię. Chcą, a często muszą być silne, odważne, zdecydowane. Nie pokazują swojej wrażliwej strony, słabości i nie dają tym samym pola do opiekuńczości i siły po drugiej stronie.
..
Drogie Panie.
Szanujcie i kochajcie faceta ze starej szkoły, jeśli już wam się trafił, bo to wymierający gatunek. I kolejnego możecie nie znaleźć ;)
Pogody w sercu
M❤

02/06/2026

WHY SO SERIOUS?
Czujesz ból, pamiętaj. Cokolwiek by się nie wydarzyło, jakiej straty byś nie doświadczył, reakcja zawsze należy do Ciebie. Pamiętaj, masz tak mało wpływu na innych, a tak dużo na siebie…
Dystans. Musisz sobie uświadomić że wszystko jest na określony czas. Nawet ta fascynująca podróż, którą nazywasz życiem, też kiedyś się skończy. Wada serca, o której nie wiedziałeś, zbyt ostry zakręt dla motocykla, zbyt mocny sztorm dla łajby i …
wylogowanie. Wiedz jednak, że nawet jeżeli przedwcześnie zakończy się twoja podróż, rozpocznie się inna, w której być może poznasz lepszych ludzi, doświadczysz piękniejszych chwil. Ty jesteś nieśmiertelną świadomością, a to ciało tylko pojazdem, więc wyluzuj. Znam wiele osób, które przeżyły okropne osobiste tragedie. Jednym z niewielu plusów traumy, jest to, już tak bardzo się tego nie boisz.
Ale Ty, póki tu jesteś, ciesz się podróżą. Zostaw myśli o przeszłości, przyszłości i skup na tym co dziś możesz zrobić dla siebie, Najlepiej w ogóle przestań myśleć. Czy nie jesteś już zmęczony tym rozdrapywaniem ran? Albo wizjami nadchodzącej katastrofy? Wejdź w stan bezmyślności i przeżywania emocji bez oceny, bez zaprzeczania, bez uciekania. To naprawdę uwalniające.
Porzuć zwodniczy umysł i posłuchaj serca. Co ono ci podpowiada? Do czego, do kogo Cię ciągnie? Może powinieneś zmienić zawód? Może powinieneś zmienić obiekt swoich uczuć? Obawiasz się takiej zmiany? Porzuć obawy, bo co byś nie zrobił, ze wszechświata nie wypadniesz. A wszechświat to tak naprawdę dobre miejsce. Kocha Cię i chce byś był szczęśliwy. Może to wcielenie, to nie jest do końca najlepsze rozdanie, ale to nie znaczy, że masz z tym nic nie robić.
Nie przestawaj szukać miłości, nawet jeżeli mówią ci byś tego nie robił.
Odważnie dokonuj zmian w swoim życiu zawodowym.
Ulepszaj siebie pokonuj swoje wady i na ile to możliwe, bądź lepszym człowiekiem.
Śmiej się, płacz, ryzykuj.
Żyj.
I nie bądź taki cholernie poważny…

Przeczytałeś fajnie, pytanie co z tym zrobisz. Jaką decyzję powinieneś podjąć? Jeśli masz jakąś ciekawą refleksję podziel się pod postem…

Pogody w sercu
Twój M.

31/05/2026

T U I TERAZ
Życie może przytłaczać, gdy spojrzeć na nie z szerokiej perspektywy. Myśli o błędach z przeszłości, poczucie winy, tęsknota za osobami, które już wypisały się z twojego życia, powodują ból. Z kolei niepewność przyszłości, oczekiwanie na jakiś nierealny cud lub stos problemów do rozwiązania budzi lęk. W chaosie takich myśli i emocji trudno o szczęście. Bo ono istnieje wyłącznie w teraźniejszości.
Zwłaszcza w kryzysie, traumie, trudno o realny obraz sytuacji i jakiś sensowny plan. Bywa, że powodowany bólem chcesz przeskoczyć jakiś etap. To nie działa.
Lub chcesz oszukać samego siebie, zaprzeczyć uczuciom. Przykryć je jakąś nieprzemyślaną decyzją. To nie działa.
W końcu rozumiesz, że nie zbawisz jednym ruchem całego swojego świata. Bo życie rozsypane na kawałki trzeba składać powoli, kawałek po kawałku.
Myślisz, co dzisiaj jest najważniejsze, co dziś mogę dla sobie zrobić. Bierzesz jeden mały problem i go rozwiązujesz, potem kolejny. Nie myślisz o wszystkich naraz.
Zaczynasz odkrywać perspektywę jednego dnia. Chcesz by był on wartościowy, satysfakcjonujący, byś odnalazł w nim jakąś przyjemność. Tak przeżyty dzień przynosi ci ukojenie. Potem starasz się przeżyć w szczęściu kolejne 24 godziny. Po 7 dniach zauważasz, że miałeś dobry tydzień, po 30 miesiąc. Tak tworzysz swoje nowe szczęśliwe życie. Nie masz wpływu na innych. Jeżeli ktoś kogo kochasz cię już nie chce, to ma do tego prawo. Jeżeli klient rezygnuje z twoich usług, podobnie. Jeżeli ktoś umrze to go nie wskrzesisz.
Ale w teraźniejszości i tylko w niej odzyskujesz pełną kontrolę nad swoją reakcją i w konsekwencji szczęściem.

Zatrzymaj się na chwilę i pomyśl o swoim życiu w perspektywie wyłącznie tego jednego dni. Co dziś jest dla mnie najważniejsze? Jak mogę o siebie zadbać? Jaką przyjemność mogę sobie sprawić?
I zrób to!
Powodzenia ❤️
Twój M.

29/05/2026

E N D G A M E
- Chcę z tobą żyć, chcę byś była ostatnią kobietą w moim życiu
- A ja mogłabym się przy tobie zestarzeć…
- Chciałbym trzymać Cię za rękę gdy odejdę
- Wiesz wolałabym odejść pierwsza, nie zniosłabym życia bez ciebie
- Moje serce by pękło. Myślę, że będziemy żyć bardzo długo
- Tak, też tak myślę
- A kiedy któreś będzie już bardzo chore, popłyniemy w rejs…
- I już nie wrócimy?
- Nie
- Kocham Cię całym sercem
- A ja Ciebie :)

W młodości chcemy miłości, takiej aż do kości. Oddajemy całe serce i cierpimy. Potem idziemy ona kompromisy. Myślimy, że tak trzeba, żeby jakoś przetrwać, żeby mieć kogoś, do seksu, na imprezę do subskrypcji Netflixa. Wybieramy prostsze rozwiązania, nie chcemy się starać, nie chcemy cierpieć.
Bo prawdziwa, wielka miłość często boli. Tęsknimy, boimy się straty, spalamy się. Nie możemy przestać o niej myśleć. Każde nieporozumienie wydaje się być katastrofą. nie możemy spać, nie możemy jeść. Przecież najgłębsze rany zadają bliscy, nie wrogowie.
Gdy porzucamy wiarę w wielką, prawdziwą miłość umiera w nas resztka młodości.
I to jest chyba najgorsze co można sobie zrobić...
Pogody w sercu ❤️
M.

28/05/2026

F I G H T E R
Ktoś nazwał mnie dziś fighterem. Dostrzegł we mnie coś. Nazwał. W sumie…
Od małego musiałem walczyć. O uwagę i miłość matki skupionej wyłącznie na młodszym bracie (tego nie wywalczyłem) O szacunek rówieśników. Były bijatyki, sińce, podbite oczy. Potem o pracę. O to żeby przeżyć w trudnych latach 90-tych. Potem o kobiety, o status, majątek, dla osoby wyrosłej z biedy to zawsze ważne. Potem o utrzymanie firmy, znów o pozycję. Znów burdy bijatyki, złamany oczodół. W końcu o zdrowie, o wyjście z uzależnień. Walka o zmianę zawodu, o życie jakiego pragnąłem o realizowanie pasji do rozwoju. Dużo tego.
Jakiś czas temu wydawało mi się że te zmagania już za mną. Że osiądę na dobre w cichym miejscu i będę cieszył się spokojem. Nic podobnego. Życie brutalnie wypchnęło mnie ze strefy komfortu. Ktoś mnie zastąpił , pokusa by mścić palić, niszczyć , ale zamiast tegop raz pierwszy cofnąłem rękę. Mój syn został w środku nie mogłem tego zrobić . Teraz znów jestem wojownikiem. Znów walczę. Tym razem po prostu o siebie.
I wiesz, to bardzo dobrze.
Lubię się takiego, walka jest moim naturalnym środowiskiem. Na wojnie najbardziej czuję się mężczyzną. Sobą W końcu imię Marcin pochodzi od Marsa - Boga wojny.
I tak wróciłem do ustawień fabrycznych wróciłem na start. Żyję w moim ukochanym mieście. Wykonuje swój ukochany zawód. Poznałem kobietę której dusza jest tak piękna jak ciało,A to rzadkość. mogę toczyć nowe krucjaty mam do tego siłę i ambicje.i tak, dzięki Bogu czuję się fighterem.
Pogody w sercu❤️

21/05/2026

U N B R O K E N

1990. Depresja, próba samobójcza, stoję w oknie.
1992. Porzucenie przez pierwszą miłość – on miał Fiata Uno ja tylko Malucha 😀
2000. Śmierć najważniejszej osoby, mojej babci
2001. Porzucenie po 3 latach pojechała do mechanika (Maluchem) i zrobił jej wymianę płynów…
2009. Oszustwo pracownika, milion w plecy, ryzyko zamknięcia firmy.
2011. Udar mózgu w Egipcie, lewa strona niewładna, rehabilitacja 6 mies.
2011. Diagnoza – uzależnienie od alkoholu, potem kilka lat walki, aż do całkowitej abstynencji od 2014
2012. Areszt, utrata prawa jazdy na 2 lata.
2013. Likwidacja firmy, oszustwo wspólników, komornik, syndyk.
2014. Rozstanie z drugą miłością.
2018. Zawał w Paryżu, myśl że lepiej nie wyjeżdżać
2019. Porzucenie przez kobietę w momencie kryzysu, wyczyszczone konto.
2020. Głęboka depresja tak, że chce się wszystko skończyć
2021. Rodzi się Olivier. Okazuje się nagle, że z zespołem Downa.
2026. Zdrada i porzucenie dla innego. Wyrzucenie jak śmiecia. Depresja, leki.

Ta lista to rzeka cierpienia i lęku.
Za każdym razem bałem się, że to koniec.
Za każdym razem byłem przekonany, że się nie podniosę.
Za każdym wstawałem mocniejszy.

Mama mówiła o mnie – zawsze spadasz na cztery łapy.
To prawda. Padam wolno, wstaję szybko. Jestem niezłomny.
Z cegieł rzucanych przez życie mógłbym zbudować mur i odgrodzić się od świata. Ja jednak buduję most. Do nowych przygód, doświadczeń. Do nowej lepszej miłości. Nadal jestem głodny. Nadal mam w sobie determinację i skłonność do ryzyka. Chcę wycisnąć życie jak cytrynę i pić haustami jego cierpki sok.

Acha! To nie jest post nieszczęśliwego człowieka 😘😁 Akurat już bardzo szczęśliwego. 🥰
Pogody w sercu ❤️
M.

17/05/2026

Tak jest

Julia Roberts powiedziała kiedyś:
"Pozwól rzeczom się rozpadać, przestań starać się je naprawiać.
Pozwól ludziom się złościć, pozwól im cię krytykować - ich reakcje nie są twoim problemem.

To, co ma odejść, odejdzie, a to, co ma zostać, pozostanie.
To, co odchodzi, robi miejsce na coś nowego.

Nie trzymaj się kurczowo tego, co już nie powinno być.
Zaufaj, że zawsze czeka na ciebie coś dobrego, jeśli pozwolisz odejść temu, co już nie należy do twojego życia."

Chcesz aby twoja firma była na górze listy Siłownia I Obiekt Sportowy w Gdansk?

Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Lokalizacja

Kategoria

Telefon

Strona Internetowa

Adres


Konstantego Idelfonsa Gałczyńskiego 1
Gdansk
80-324