Kasia Kostańska-Maziarz - mentor, trener, instruktor

Kasia Kostańska-Maziarz - mentor, trener, instruktor

Udostępnij

🌹 mentor rozwoju, mentor kariery,
🌹 instruktor tańca,
🌹 trener szkoleniowiec

27/05/2026

Frustrujemy się, nakręcamy zupełnie niepotrzebnie, wyrywamy sobie włosy z głowy, bo ktoś coś zrobił. I to miał czelność zrobić to inaczej niż my byśmy zrobili! Jakże on mógł?!

Dziś rano zaobserwowałam cudowną mądrość mojego kota. Chciałam go troszkę powkurzać, dotykając futerko, gdy właśnie się mył. Maciej z absolutnym spokojem wstał i… usiadł kilka kroków dalej, tak, bym nie mogła go sięgnąć, po czym kontynuował czyszczenie sierści. Nie uciekł do kolejnego pokoju, nie syczał, żeby poinformować mnie, że robię niewłaściwie, nie atakował. Po prostu zrobił kilka kroków.

A my często wszystko traktujemy śmiertelnie poważnie. Każde słowo, a nawet każdą minę. I podkręcamy emocje. I ustawiamy się do walki (zwykle mentalnej, na szczęście, ale zawsze). I mamy ochotę „rzucić wszystko i jechać w Bieszczady”. A wystarczy zrobić kilka kroków. Odciąć się fizycznie od źródła frustracji. A potem psychicznie - poprzez powrót do „tu i teraz”. I kontynuować życie i cieszyć się z niego! Zwierzaki, natura mają nam wiele do przekazania. Uczmy się od nich wytrwale.

Kiedyś przeczytałam gdzieś takie fajne stwierdzenie: „Nie miałeś złego dnia. Miałeś złe 5 minut.” I tylko od Ciebie zależy, czy będziesz pielęgnował to, co trudne, czy… zrobisz kilka kroków.

Życzę Ci dziś Maciejowej mądrości i prostoty. Bez ucieczki, ale też bez karmienia tego, co frustruje, złości, zmniejsza radość i lekkość💚

26/05/2026

Pędzimy. Do pracy. Do szkoły. Do sklepu. Na tramwaj. Na siłownię. Nieustannie pobudzamy nasze ciało do gonitwy. I, co najgorsze, uważamy, że to normalne. Bo przecież musimy zdążyć!

Odkąd dbam o to, by zawsze, bez wyjątków, mieć odpowiedni zapas czasowy, przestałam pędzić. Wyjeżdżam do pracy wcześniej. Jeśli dojadę kwadrans przed czasem, mogę pójść na krótki spacer albo zajrzeć do piekarni. Czasami zwyczajnie stawiam na wywietrzenie lokalu i spokojne wejście w rytm pracy. Ale nie stresuje mnie kierowca, który jedzie 70 zamiast 90. Nie nakręcam się, bo nie zdążyłam na światłach. Mam luz w głowie i sercu. Podobnie z zajęciami. Robię między nimi przerwę na tyle dużą, by mieć komfort dokończenia tematu, mimo że upłynął wyznaczony czas. Ktoś powie: „To nieekonomiczne!” A ja Ci powiem, że najbardziej nieekonomiczny jest pośpiech. Bo wypala. Zniewala. Spina ciało. I niszczy radość z tego, co robisz.

Oczywiście, od razu się przyznam, że moje starania są „bez wyjątku”, ale wyjątki w rzeczywistości, niestety, istnieją. Cóż, nikt nie jest idealny!😉 Obserwuję wtedy moje myśli i moje ciało. I jeszcze bardziej doceniam własne starania😅 I widzę ich ogromny sens.

Wiesz, co w tym wszystkim jest najlepsze? Że Ciebie też stać na wyjazd kwadrans wcześniej do pracy. Na spokojny powrót do domu. Na ustalenie planu dnia tak, by nie pędzić. Czasem na odpuszczenie rzeczy mniej istotnych, by nieco wyluzować. I to jest całkowicie za darmo! Możesz, masz niepodważalne prawo do odpoczynku. Wydarzyło się coś złego, że już tego prawa nie uznajemy… Albo o nim zapominamy…

W najbliższy piątek o 20.00 po raz kolejny poprowadzę spotkanie o nazwie Relakscytacja. To miejsce, gdzie nie wpuszczamy pędu i wynikającego z niego stresu. I robimy wszystko w wersji „slow”. By odpocząć. Pobyć razem. A przede wszystkim przestać się spieszyć. Jeśli chcesz, na stronie w sklepie masz bilet.

Spokoju Ci dziś życzę. Mnóstwa momentów zatrzymania. I tych radości wynikających ze smakowania życia bez pośpiechu💚

25/05/2026

Uciekamy. Niezaprzeczalnie. Bezczelnie. Uciekamy od innych, od relacji, które przekraczają wewnętrzną barierę „zwykła znajomość - prawdziwa przyjaźń”. Uciekamy od powiedzenia: „Jest słabo. Ostatnio naprawdę słabo” na rzecz lakonicznego: „Wszystko jest w porządku”. Uciekamy od ludzi, którzy pytają nie tylko o nadchodzące wakacje, ale też o to, co się dzieje w tych obszarach, w których jesteś sam.

I w drugą stronę to też działa. Nie pytamy już, co się dzieje, co przeżywa drugi człowiek, jak mu pomóc. Bo możemy usłyszeć coś, co wyciągnie nas z naszej strefy komfortu. Zawali plan pójścia na siłownię. Albo pośrednio „wymusi” reakcję, której nie chcemy podejmować.

I stajemy się osobnymi bytami. Stajemy się statkami na morzu życia, które nigdy tak naprawdę się nie zbliżają do siebie, nie przerzucają kładki między sobą, nie wymieniają zasobów. Stajemy się samotnymi drzewami, z którymi najmniejszy wiatr robi, co chce. A w głębi serca czekamy na tę jedną osobę, ukochaną, która naprawi cały nasz świat. Jeśli uda się ją znaleźć, uwieszony się tak bardzo, rekompensując sobie wszystko, czego nie dostaliśmy od innych. A po kilku latach okazuje się, że druga strona nie wytrzymała.

Wioska. To jest siła. Od zawsze była. I nie mówię tu o wsi w rozumieniu administracyjnym. Mówię o grupie ludzi, własnej wiosce relacji. Z jedną osobą mogę iść do kina, bo mój mąż nie lubi. Z drugą gadam o kosmetykach naturalnych, bo się tym interesuję. Do trzeciej mogę zadzwonić o każdej porze dnia i nocy, bo wiem, że mogę na nią liczyć. Czwarta to pewnik, że randka rodziców małych dzieci może zaistnieć, bo z radością spędzi dwie godziny z rozrabiakami. Piąta… Szósta… Siódma…

Wczoraj miałam przyjemność niezmierną poprowadzić zabawę o nazwie Speed Friending. Godzina bez telefonów, z założenia z obcymi ludźmi, spędzona na rozmowach o rzeczach ważnych. Po mimice, uśmiechach i słowach podsumowania wnoszę, że potrzebujemy takich spotkań. Potrzebujemy siebie nawzajem. Potrzebujemy budować swoją wioskę!

Samotne drzewa niszczeją szybciej. Stwórz las, w którym będziesz czuć się dobrze😌

23/05/2026

Tak bardzo lubimy wchodzić z butami, i to najczęściej ogromnie ubłoconymi, w cudze życie, plany, zdanie, a nawet… ogłoszenia🙈

Naprawdę doznałam szoku, ile jest w nas niczym nieuzasadnionego jadu i zawiści. Ale od początku… Dodałam post o sprzedaży samochodu na lokalnych grupach na Facebooku. Zamieściłam nieco inny, nieco zabawny, nieco z przymrużeniem oka opis i zdjęcia. I pojawiły się komentarze, których sensu naprawdę nie rozumiem. I nie potrafię sobie wyobrazić sytuacji, żebym sama coś takiego pod czyimś postem napisała. „Zamiast tych żenujących wypocin” - czy jest jakiś przymus czytania ogłoszeń, o którym nie wiem? „A cena to też żart? (…) można kupić za połowę” - fantastycznie! Kupuj! Cieszę się, że znalazłeś lepszą ofertę. I najciekawszy w tym wszystkim jest fakt, że komentujący ukryli swoją tożsamość pod pseudonimem🙈

Coraz częściej myślę o rezygnacji z social mediów. Nie chcę uczestniczyć w czymś, co pozwala na takie zachowania i w jakimś stopniu chroni sprawcę. Przemoc jest przemocą, nawet jeśli jest to „tylko” komentarz pod czyimś postem. Z wielkim niepokojem obserwuję ludzi, którzy prowadzą konta bardziej komercyjne i na co dzień spotykają się z hejtem. Bo komuś coś się nie podoba. Bo ktoś ma inne zdanie. Bo człowiek postanowił się wyładować anonimowo na innym, bo… może?!🤔

Bardzo lubię twórców, którzy stawiają temu czoła. Nie milczą. Pokazują, gdzie są ich granice. Tylko dlaczego w ogóle oni muszą to robić???? Uważam, że to porażka ludzi i internetu. I social mediów, które z założenia miały budować społeczności…

Ufam głęboko, że tutaj, na moim profilu, ludzie hejtujący nie istnieją. Że potrafimy na tyle nad sobą panować, że nie robimy krzywdy innym, kiedy nam jest źle. Dziękuję, że jesteście🌷

A jeśli czujesz potrzebę rozmów i ćwiczeń o stawianiu granic, możesz jeszcze nabyć bilet na spotkania, które zaczynają się we wtorek o 16.30😊

Życzę Ci dziś, by Twoje drogi stykały się wyłącznie z ludźmi życzliwymi💚

19/05/2026

Bardzo często na prowadzonych przeze mnie warsztatach mówimy o wartościach. Dla wielu temat wydaje się banalny, a potem się okazuje, że chcą przeprowadzić śledztwo rodem z filmów z Sherlockiem Holmesem. Tak, bo często wydaje nam się, że coś jest dla nas ważne, a po weryfikacji dochodzimy do wniosku, że to coś, co nam wpojono, że jest wartościowe albo coś, co przejęliśmy od kogoś, kto był naszym idolem, mistrzem, guru. A tak naprawdę ta wartość nie jest priorytetem. I nigdy nie była.

Dla mnie jednymi z nadrzędnych wartości są wolność, samostanowienie i uczciwość. Reaguję „alergicznie”, gdy ktoś, komu z własnej i nieprzymuszonej woli nie oddałam „kierownicy” mojego życia, próbuje podejmować decyzje za mnie. I zdecydowanie nie zgadzam się na to, by ktokolwiek zarządzał moim zdrowiem psychicznym i fizycznym. Mogę to robić wyłącznie ja.

Podobnie nie potrafiłam nigdy dostosować się do poleceń służbowych, z którymi się nie zgadzałam. I nie umiem na dłuższą metę funkcjonować w systemach, które uważam za niewłaściwe. Bo to zwyczajnie nieuczciwe. Wobec mnie.

Jakie wartości są naprawdę Twoje? Myślałeś kiedyś o tym?

18/05/2026

Chcesz poprawić jakość swojego życia i kupujesz kolejny gadżet albo zamawiasz dietę pudełkową? Modne są też dalekie podróże, które są fantastyczne i kojąco wpływają na mózg, pod warunkiem że nie zabieramy starych problemów w nowe miejsca. W każdym razie lubimy wydawać pieniądze na ten wzrost jakości. I dlatego absurdalnym wydaje się fakt, że można to zrobić całkowicie za darmo. Ale potrzeba czasu i samodyscypliny. I tego już często dać nie potrafimy…

Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że za pieniądze można wszystko. Można wiele, ale nie wszystko. Lubimy też „pigułki”, które działają niemal natychmiast. Zarówno jeśli chodzi o zdrowie, jak i „systemy”, dzięki którym zaraz będziemy mieli to, do czego dążymy. Oczekujemy efektów na pstryknięcie palcami. A nie wszystko w życiu tak działa. Natura potrzebuje czasu. A jesteśmy jej częścią, czy tego chcemy, czy nie.

Zaobserwuj swoje samopoczucie, gdy z minusowych temperatur nagle pogoda przeskakuje na niemal letnie. Posadź nasionko. Czy jeszcze tego samego dnia pojawi się roślina? A dziecko? Po miesiącu już biega?

Nasze ciała i mózgi potrzebują czasu. Pewne procesy zachodzą powoli. I jeśli od razu nie widzimy efektów, to nie znaczy, że ich nie ma. Zioła działają wolniej niż leki. Treningi nie zrobią z Ciebie atlety w tydzień. A wdzięczność nie przeprogramuje mózgu w mgnieniu oka.

Ale zrobi to! Tylko daj jej czas. Praktykuj codziennie. I będziesz wdzięczny, że zacząłeś.

Na warsztatach często powtarzam, że nie potrafię przecenić wdzięczności. Bo ona dosłownie czyni cuda! Niedowiarkom powiem, że jest na ten temat sporo badań. Wystarczy poszukać😉

Możesz zacząć od spisania 5 rzeczy, które są dobre i miały miejsce w mijającym dniu. Nie musisz nic czuć. Po prostu spisuj. Jeśli uda Ci się zapisać więcej, nie ograniczaj się😉 Z biegiem czasu zaobserwujesz większą łatwość w odnajdywaniu takich momentów. I zacznie też powoli pojawiać się emocja wdzięczności. A ogólnie jakoś tak życie nabierze więcej barw, a obok pojawią się „fajniejsi” ludzie😉

To co? Kolejna „pigułka”, by było szybko? Czy spróbujesz naturalnie dać czas wdzięczności, by powiększyć jakość swojego życia?😃

14/05/2026

Z jakąś niewyjaśnioną lekkością przychodzi nam wydawać sądy i opiniować czyjeś zachowanie, pracę, życie. Wiemy przecież, jak „powinno” być. I z chęcią się tym dzielimy. Ku chwale dobra drugiego człowieka, oczywiście.

Nieproszone rady są tak samo wkurzające jak wystająca spod kołdry stopa w zimowe noce - niby da się ją zignorować albo schować, a jednak irytacja jest. I to zupełnie niepotrzebnie.

I wiem, rozumiem, też tak mam, że czasem ciężko się powstrzymać przed: „zrób tak” albo „zrób inaczej”. Ale uwierzcie, najczęściej odbija się to od ściany, pobudzając po drodze emocje, których z założenia nie lubimy. Efekt? Chyba możecie się sami domyślić😅

Ludzie lubią zadawanie pytań. Bo tak naprawdę zwykle znamy odpowiedzi, tylko potrzebujemy je wyartykułować. A jeśli nie znamy, to próba wypowiedzenia się na dany temat je przynosi. A jeśli nadal nie, to dorastamy do tego, by poprosić o radę. Poprosić - to słowo kluczowe.

Nikt z nas nie ma patentu na prawdę. Nikt z nas nie może powiedzieć ze stuprocentową pewnością, że trzeba tak i tak. O sobie nieraz nie potrafimy decydować, a o innych chcemy. Dajmy spokój. Niech każdy żyje tak, jak chce i potrafi. Niech mówi tyle, ile uważa za stosowne. Niech tworzy przestrzeń według własnego planu. I najtrudniejsze: pozwólmy innym, a przede wszystkim sobie popełniać błędy. To normalne, to rozwojowe, to ludzkie.

Błąd nie jest niczym złym. Zlokalizowany błąd i brak jego naprawy są zwykle niewłaściwe. Zwykle, choć nie zawsze. Zobacz, rozejrzyj się, ile dobra robisz. Ilu ludzi uśmiecha się na Twój widok. Ile pomocy udzielasz. Na tym się koncentruj, proszę, a nie na wyszukiwaniu błędów u siebie i innych.

Głęboki wdech, wypięta pierś i uśmiech na twarzy. I pytanie zamiast rady. Podejmiesz wyzwanie?😊

13/05/2026

Spójrz, proszę, za okno. Co widzisz?

Dzięki, że zerknąłeś. Tam jest prawdziwy świat. Tam jest życie. Tam są ludzie, ptaki, dźwięki i kolory. I Ty możesz tam być, jeśli wybierzesz się na spacer😊

Potrzebujemy natury. Jesteśmy jej częścią. A tak daleko obecnie od niej żyjemy. Wiesz, że ruch jest najbardziej normalnym stanem dla zdrowego człowieka? Kiedyś chodziło się wszędzie pieszo, obecnie podjeżdżamy samochodem do sklepu oddalonego o 200 metrów od domu. A potem idziemy na siłownię, do zamkniętego pomieszczenia i czujemy, że dbamy o siebie. A gdzie słońce i witamina D, świeże powietrze, zieloność i kojący dla naszych nerwów śpiew ptaków? Oczywiście, siłownia lepsza niż kanapa, żeby była jasność😉

Inne pytanie: kiedy czujesz, że bierze Cię przeziębienie? Gdy już kaszlesz, masz stan podgorączkowy i wodospad z nosa? Nasze ciała dają znać, że coś się kroi, dużo wcześniej. Tylko rzadko to zauważamy. I znów dodam „oczywiście”, bo są wyjątki.

Najbardziej wartościowe „rzeczy” w naszym życiu są za darmo: miłość, relacje, odpoczynek, sen, ruch, kreatywność. Dopisz swoje 😉 Warto zacząć o nie dbać. Nie ma tu osławionego: „ale mnie nie stać”. Zbliż się ponownie do tego, co naturalne. Twoje ciało i psychika Ci podziękują.

Zamiast dotykać smartfona, przytul ukochaną osobę, przyjaciela, zwierzaka, jeśli go masz. Zamiast chwytać za kolejną tabletkę przeciwbólową, spróbuj się przespać, odpocząć i znaleźć przyczynę. Wspieraj swoją odporność. Ćwicz się w samodyscyplinie. A narzekanie zastąp uśmiechami bez powodu. To budowanie stanu szczęścia, a nie chwilowa radość. To powrót do natury. I do siebie - przy okazji😃

I chodźmy na spacer!😍 Nie ma złej pogody! Jest tylko niewłaściwe ubranie😉

12/05/2026

Temat, nad którym pracuję sama od dłuższego czasu. Temat, który jest „psujem” relacji. Temat, który wprowadza spięcie, zupełnie niepotrzebnie…

Dajesz komuś coś więcej. I chcesz lojalności. Naginasz odpoczynek, żeby komuś pomóc. I masz nadzieję, że następnym razem możesz liczyć na rewanż. Wychowujesz dzieci. I jesteś niemal pewny tej osławionej szklanki wody na starość.

I co się dzieje, gdy Twoje oczekiwania nie mają odzwierciedlenia w rzeczywistości? „Niewdzięcznik!”, „Jak on tak może?!”, „Ja dla niego tyle zrobiłem!” Znasz to? Ile razy sam użyłeś podobnych zwrotów, choćby w myślach?

A prawda jest taka, że dając cokolwiek drugiemu, nie możemy oczekiwać zwrotu. Daję tyle, ile mogę, dla dobra drugiego człowieka. I kropka. Tu nie powinien pojawiać się ciąg przyczynowo-skutkowy. To moja decyzja. I nie mam najmniejszej władzy nad tym, jaką decyzję podejmie inna osoba. Mimo że mam w głowie ułożoną gratyfikację, którą „muszę” dostać.

Oczekiwania, bo o nich mowa, tworzą konflikty i spięcia, których z pewnością by nie było, gdybyśmy odpuścili kontrolę, „oczywistości” i branie odpowiedzialności za innych.

Problemem, moim zdaniem, jest to, że dajemy za dużo. Czujemy powinność, nieraz nadwyrężamy własne zdrowie fizyczne lub psychiczne, żeby komuś coś dać, zrobić, pomóc, choć nie mamy na to zasobów. A potem oczekujemy, że skoro my tak robimy, to druga strona też się tak zachowa. A nie musi. Nawet nie powinna. I co ciekawe: Ty też nie możesz stawiać na szali siebie, jeśli nie masz zasobów, by wyjść drugiemu naprzeciw.

Napełnij najpierw własne zbiorniki energii, czasu, miłości. A dopiero potem idź do ludzi i rozdawaj. „Z pustego i Salomon nie naleje”. Jak będziesz dawać z tego, co masz, a nie z deficytu, to i oczekiwać będziesz mniej. I te oczekiwania szybko zastąpi bezinteresowność i myśli w stylu: „Weź, proszę, Tobie się przyda” oraz… miłość. Bo czymże jest dawanie bez oczekiwań?

Jak wyglądają dziś Twoje „zbiorniki” na energię, czas, miłość? Może to pytania, jakie warto sobie zadawać codziennie, zanim wyruszymy w stronę innych osób?

11/05/2026

Kiedyś przyszła do mnie dziewczyna…

Przyszła. Ale to nieprawda, że o tym chcę pisać. Zwyczajnie pomyślałam, że to fajne zdanie na początek😃

Mamy teraz tak dużo: dach nad głową, jedzenia w nadmiarze, pralkę, samochód, dostęp do internetu, social media, a nawet ogródek. A jednoczenie tak mało: prawdziwych przyjaciół, ludzi, z którymi można porozmawiać o wszystkim i nie bać się oceny, zdrowej żywności, ruchu.

I kiedy o tym myślę, to nasuwa mi się wniosek, że ktoś nas mocno oszukał. Albo my sami to zrobiliśmy. Bo to, co faktycznie buduje nasze szczęście, jest w znikomej ilości, o ile w ogóle jest. Mamy za to piękne przedmioty, które zamydlają nam skutecznie oczy. I tworzą obraz, fikcję, którą od jakiegoś czasu uznajemy za prawdę.

Przeraża mnie fakt, jak bardzo znormalizowaliśmy brak szacunku do drugiego człowieka: smartfon obok talerza w restauracji, odbieranie telefonów w trakcie szkolenia (będąc prowadzącym!), scrollowanie w pracy, nawet będąc „na widoku”. To przecież „normalne”, że połowę życia mamy w internecie. NORMALNE???!

Nie, to z normalnością nie ma nic wspólnego. Normalne jest to, że telefon i internet to fajne sprzęty ułatwiające życie. Podobnie jak pralka czy odkurzacz. SPRZĘTY! Nie alternatywna rzeczywistość. I tak samo, jak nie zabieramy lodówki na plecach na wakacje, tak samo w porządku jest czasem zostawić telefon, idąc na spacer. Tak samo okey jest nie zawsze być dostępnym. Tak samo dobrze jest ustalić sobie limity na korzystanie z social mediów. A potem ŻYĆ! W jedynym prawdziwym świecie, w jedynej rzeczywistości, którą mamy.

Zaraz usłyszę: „Ja nie mam z tym problemu”. Dobrze. To zostaw smartfon w bezpiecznym miejscu i wybierz się na godzinny spacer. Co czujesz w trakcie chodzenia? Radość, wdzięczność, zachwyt? A może lęk, przerażenie, zagubienie, smutek? Zachęcam, zrób taki test dla siebie. I stań w prawdzie przed sobą.

I zadzwoń wreszcie do przyjaciela, by umówić się na spotkanie! Wymiana wiadomości na komunikatorze to nie to samo. Wiem, zajęci jesteście. Mhm. To propozycja kolejnego testu: ustaw sobie stoper, jak podczas wieczornego relaksu odpalisz pierwszą apkę sociali. I wyłącz stoper, gdy będziesz odkładać telefon. Czy ten czas faktycznie by nie wystarczył na kawkę, piwo, przechadzkę?

Możesz, masz całkowite prawo tkwić w wirtualu, karmiąc się fast foodami, a ludzi dotykając wyłącznie w zatłoczonym autobusie MZK. To Twoja decyzja. Możesz też rozkwitnąć, pracować nad swoim dobrostanem, otaczać się pozytywnymi ludźmi, uśmiechać się bez powodu i czuć, że jesteś szczęśliwy. To też Twoja decyzja.

Jaką dziś podejmiesz?

Chcesz aby twoja firma była na górze listy Siłownia I Obiekt Sportowy w Torun?

Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Lokalizacja

Strona Internetowa

Adres

Torun
87-100