Pałucki Rowerzysta

Pałucki Rowerzysta Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Pałucki Rowerzysta, Miejsce sportu i rekreacji, Wagrowiec.

Odkrywam i uwieczniam na fotografiach najciekawsze miejsca oraz trasy Pałuk z perspektywy roweru 🚴‍♂️
Coraz częściej jednak podróżuję również
po innych regionach naszego kraju 🇵🇱
Rower + Pociąg = 🤩

Trzebiatów ➡️ Kołobrzeg 🌊Co zrobić jeśli nad morzem jest 19 stopni, przepaduje deszcz i mocno wieje wiatr? Najlepiej iść...
31/08/2026

Trzebiatów ➡️ Kołobrzeg 🌊

Co zrobić jeśli nad morzem jest 19 stopni, przepaduje deszcz i mocno wieje wiatr? Najlepiej iść na rower. A jeśli jeszcze trasa prowadzi wzdłuż wybrzeża to nawet mimo wyżej wymienionych niedogodności, dzień można uznać za bardzo udany.

Dodatkowo po kilku latach przerwy wróciliśmy do zjeżdżania polskiego wybrzeża rowerem i to od razu z przytupem, gdyż to była nasza najdłuższa nadmorska trasa.

Na początek porannym pociągiem udaliśmy się do Trzebiatowa, skąd w dalszą drogę już na rowerach udaliśmy się w kierunku Rewala i Trzęsacza.

Wróćmy jednak na chwilę do Trzebiatowa, który nazywany jest „Miastem Słonia” z powodu historycznej wizyty słynnej indyjskiej słonicy Hansken. W samym miasteczku można znaleźć kilka ciekawych miejsc związanych właśnie ze słonicą. Do tego dochodzą liczne murale oraz bardzo klimatyczna zabudowa rynku.

Z Trzebiatowa ruszyliśmy już w kierunku morza. Niestety tylko fragmentami wzdłuż drogi prowadzi ścieżka rowerowa, a ruch samochodowy, jak można się domyślić, jest tam dość spory. Do tego ponad dwudziestokilometrowy odcinek prowadził pod wiatr plus dodatkowo mieliśmy półgodzinny wymuszony postój na przystanku, spowodowany ulewą.

Po dotarciu do Trzęsacza, zmieniany kierunek jazdy, wiatr zaczyna przyjemnie wiać w plecy, a za chmur nieśmiało zaczyna przebijać się słońce. Rekreacyjnym tempem ruszamy w kierunku Kołobrzegu, nadmorską trasa rowerową nr 10 i 13. Po drodze przejeżdżamy przez kilka turystycznych miejscowości takich jak wspomniane wcześniej Trzęsacz i Rewal oraz Niechorze, Pogorzelica, Mrzeżyno (tu znowu spotykamy deszcz), Rogowo, Dźwirzyno, Grzybowo. Kilka razy schodzimy na plażę, robiąc sobie przerwę nad wyjątkowo tego dnia wzburzonym i niespokojnym morzem.

Tam gdzie trasa rowerowa jest wydzielona, jedzie się przyjemnie, gdyż innych rowerzystów za dużo nie ma, a tam gdzie trasa przebiega przez deptaki i obszary spacerowe schodzimy z rowerów gdyż jazda jest utrudniona. Późnym popołudniem docieramy na metę do Kołobrzegu.

Całość naszej trasy to niecałe 7️⃣5️⃣ km 🚴

PS. Dzień wcześniej na rozgrzewkę robimy rundkę po Kołobrzegu, załapując się na wyjątkowo efektowny zachód słońca, a następnie noc na nadmorskiej promenadzie 😉

Gdańsk 📌Tak jak wspomniałem jakiś czas temu, trasa w kierunku Gdańska została przesunięta do realizacji na termin późnie...
24/08/2026

Gdańsk 📌

Tak jak wspomniałem jakiś czas temu, trasa w kierunku Gdańska została przesunięta do realizacji na termin późniejszy, jednak sam nie przypuszczałem, że nastąpi to tak szybko.

Jedno jest pewne, moim przeznaczeniem było jechać do Trójmiasta w upale, bo za pierwszym razem temperatura dobiła do 35 stopni, teraz do 33. Jednak z racji, że mamy już drugą połowę sierpnia, to poranek, a właściwie jeszcze noc, bo startowałem przed 5, przywitała mnie dość chłodno, bo termometr wskazywał niecałe 8 stopni. Trzeba było nieco intensywniej przebierać nogami, by się rozgrzać.

Kierując się zasadą, że nie ma nic gorszego niż dwa razy ta sama trasa, a dodatkowo jest jeszcze sporo miejsc w których nigdy nie byłem, postanowiłem tym razem wystartować z Krajenki.

Po drodze odwiedziłem Złotów, Człuchów, Chojnice, Kościerzynę i Pruszcz Gdański, a dość spory fragment trasy prowadził przez tereny Kaszub.

Do Gdańska dojechałem z lekkim zapasem czasu, dzięki czemu mogłem chwilę pokręcić się po Śródmieściu. Z racji, że pogoda tego dnia dopisała, pociąg powrotny był wyjątkowo zatłoczony, na szczęście dzięki uprzejmości Pani konduktor udało mi się bez problemu wcisnąć z rowerem do środka 😊

Całość trasy to 2️⃣1️⃣5️⃣ km 🚴

Lubuska przygoda v.2 🚴Po mojej ostatniej wizycie w Zielonej Górze, otrzymałem kilka cennych wskazówek od lokalnych pasjo...
17/08/2026

Lubuska przygoda v.2 🚴

Po mojej ostatniej wizycie w Zielonej Górze, otrzymałem kilka cennych wskazówek od lokalnych pasjonatów turystyki rowerowej co jeszcze można zobaczyć w okolicy. Tak się złożyło, że większość tych miejsc była zlokalizowana w południowej części województwa, więc przy okazji pojawił się plan by zahaczyć jeszcze o Dolny Śląsk, a na powrocie zwiedzić tę część Wielkopolski, w której mnie jeszcze nie było, czyli okolice Leszna.

Jako miejsce wypadowe po raz kolejny wybrałem stację w Palędziu, a do stolicy województwa lubuskiego zabrał mnie ten sam poranny pociąg Regio.

Tym razem plan zakładał dość szybkie opuszczenie Zielonej Góry, a pomogła mi w tym trasa rowerowa o nazwie "Zielona Strzała" poprowadzona po dawnej linii kolejowej. Generalnie motyw ścieżek rowerowych po dawnych liniach przewijał się tego dnia dość często, gdyż w okolicach Nowej Soli, jako bonus wyjazdu, dołożyłem kilkunastokilometrowy odcinek rowerostrady o nazwie "Kolej na rower". Przy trasie znajdują się odrestaurowane budynki dawnych stacji kolejowych w miejscowościach Otyń i Lipiny Odrzańskie, a całość dopełnia odnowiony i okazały most na rzeką Odrą.

Jednak zanim dojechałem do Nowej Soli, warto jeszcze wspomnieć, że odwiedziłem Park Książęcy w Zatoniu oraz urokliwe miasteczko Kożuchów, z bardzo ciekawym układem miejskim i licznymi zabytkami. Od siebie dodam, że będąc na rynku, miałem wrażenie jakby czas zatrzymał się tu w latach 90. Ciekawe doświadczenie 😊

Następnie odwiedziłem wspomnianą już Nową Sól, robiąc rundę po centrum, przejechałem przez Bytom Odrzański, czyli kolejne niezwykle urokliwe miasteczko oraz zajrzałem pod zamek w Czernej.

Kolejnym przystankiem był Głogów. Moja opinia po wizycie, jest taka, warto tu przyjechać na dłużej. Jednak w dniu wycieczki miałem ograniczony czas, więc zajrzałem tylko nad Bulwar Nadodrzański oraz odwiedziłem Stare Miasto i Rynek.

Dalej to już trasa w kierunku Wielkopolski przez Wschowę, a następnie Leszno, w które znałem tylko z przejazdu w drodze do Wrocławia, najczęściej pociągiem lub autem. A to błąd, gdyż miasto to ma wiele do zaoferowania i warto tu wpaść choćby na weekend. Ja standardowo odwiedziłem klimatyczną starówkę i znajdujące się w sąsiedztwie uliczki.

Następnie po krótkim postoju i uzupełnieniu zapasów, ruszyłem w kierunku mety, a czekało mnie jeszcze prawie 80 kilometrów jazdy.

Z racji, że trasa obfitowała w dużą ilość ciekawych miejsc, to do auta dotarłem już po zmroku, a przy okazji wyśrubowałem swój osobisty rekord wycieczki, gdyż łączny dystans to 2️⃣3️⃣0️⃣ km 🚴

A na Gdańsk jeszcze przyjdzie czas 😉Choć nie ukrywam, że pierwotny plan zakładał dojazd, aż do stolicy Pomorza, to ostat...
04/08/2026

A na Gdańsk jeszcze przyjdzie czas 😉

Choć nie ukrywam, że pierwotny plan zakładał dojazd, aż do stolicy Pomorza, to ostatecznie moja wycieczka zakończyła się w Pruszczu Gdańskim, czyli można śmiało powiedzieć, że na przedmieściach Gdańska.

Nie ubolewam z tego faktu jakoś specjalnie, gdyż i tak przejechałem spory dystans całkiem ciekawej trasy. Wystartowałem w Bydgoszczy i kierując się na północ, jadąc zdecydowaną większość dnia wzdłuż nadwiślańskich wałów, odwiedziłem m.in. Świecie, Gniew i Tczew.

Trasa okazała się wybitnie spokojna, momentami wręcz senna. Może winna tego stanu była także pogoda, gdyż zaraz po moim starcie temperatura zaczęła gwałtownie wzrastać, by przez większość dnia wskazywać 35-36 stopni w cieniu. Wiązało się to z nieco dłuższymi i częstszymi postojami nawadniajaco-chłodzacymi, przez co w końcowej fazie zabrakło mi troszkę czasu by na spokojnie przejechać przez Gdańsk, stąd moja decyzja o zakończeniu wycieczki w Pruszczu, by zdążyć na pociąg 🙂

Można zatem stwierdzić, że ta historia musi mieć w przyszłości ciąg dalszy 😉

Całość trasy to 2️⃣1️⃣1️⃣ km 🚴

Gniezno ➡️ Wrocław 🚴Była to moja pierwsza wizyta rowerem na Dolnym Śląsku, gdyż zawsze jakoś tak mocniej ciągnęło mnie w...
18/07/2026

Gniezno ➡️ Wrocław 🚴

Była to moja pierwsza wizyta rowerem na Dolnym Śląsku, gdyż zawsze jakoś tak mocniej ciągnęło mnie w kierunku północnym. Podobnie miało być i tym razem, jednak z racji, że w okresie letnim zakup biletu na przewóz roweru w kierunku nadmorskim graniczy z cudem, zmuszony byłem poszukać alternatywnej wycieczki. Wybór padł na Wrocław 📌

Wystartowałem o godzinie 6:00 spod gnieźnieńskiego dworca i ruszyłem w kierunku Czerniejewa. Mimo, że mamy środek lipca, poranek okazał się dość rześki, gdyż temperatura wskazywała tylko 12 stopni. Następnie po kolei mijając Środę Wielkopolską, Śrem, Gostyń, Rawicz dotarłem do granic województwa Dolnośląskiego 🙂

Pociąg powrotny miałem stosunkowo szybko, bo już o godzinie 19, jednak ruszyłem na tyle wcześnie aby móc spokojnie jechać swoimi tempem i mieć możliwość robienia sobie krótkich przerw. Na obrzeża Wrocławia dojechałem chwilę po 17, więc miałem wystarczająco dużo czasu aby dotrzeć na dworzec, a przy okazji nieco zwiedzić piękne miasto 😊

Całość trasy to 2️⃣1️⃣0️⃣ km 🚴

Rio De Świebodzineiro i inne ciekawe miejsca pogranicza wielkopolsko-lubuskiego 🚴Jako miejsce startu wybrałem Zieloną Gó...
13/06/2026

Rio De Świebodzineiro i inne ciekawe miejsca pogranicza wielkopolsko-lubuskiego 🚴

Jako miejsce startu wybrałem Zieloną Górę, do której dotarłem wczesnoporannym pociągiem.

Po krótkiej wizycie na zupełnie pustym ze względu na porę rynku, ruszyłem w kierunku Poznania, a właściwie będąc dokładnym do Palędzia, gdyż tam zostawiłem samochód.

Wprawdzie najkrótsza wersja trasy między tymi dwoma miastami to nieco ponad 120 km, ja wybrałem nieco dłuższą drogę, co widać na mapce, aby wycisnąć z wyjazdu jak najwięcej.

Po kolei odwiedziłem Sulechów, Świebodzin, Międzyrzecz, Zbąszynek i Zbąszyń oraz Nowy Tomyśl. W każdym z tych miast zajrzałem na rynek i przejechałem przez centrum.

Była to moja druga wizyta na Ziemi Lubuskiej i z pewnością nie ostatnia, gdyż wyjątkowo przypadły mi te tereny do gustu 🙂

Całość trasy to 2️⃣0️⃣8️⃣ km 🚴

Praktycznie nie pamiętam w swojej przygodzie z rowerem, a może też nigdy nie było takiej sytuacji, gdzie przez tak długi...
31/05/2026

Praktycznie nie pamiętam w swojej przygodzie z rowerem, a może też nigdy nie było takiej sytuacji, gdzie przez tak długi czas jechałem przes las. Zieleń tego dnia była odmieniana przez wszystkie przypadki i mieniła się we wszystkich możliwych odcieniach.
Zwieńczeniem był niemal 20 kilometrowy odcinek drogi poprowadzony przez sam środek Drawieńskiego Parku Narodowego.

A to wszystko tak naprawdę w trasie którą wymyśliłem na poczekaniu na potrzeby nieplanowanego wolnego dnia. Jedyny minus to dwa, krótkie odcinki które musiałem pokonać drogą krajową nr 10. Drogą, którą w tygodniu strach jechać samochodem, a co dopiero rowerem. Na szczęście obyło się bez żadnych niepożądanych przygód.

Całość trasy to 2️⃣0️⃣2️⃣ km 🚴

Tuchola&Chojnice 🚴Nie tak dawno, bo na początku kwietnia miałem okazję odwiedzić Chojnice i Tucholę przy okazji przejazd...
18/05/2026

Tuchola&Chojnice 🚴

Nie tak dawno, bo na początku kwietnia miałem okazję odwiedzić Chojnice i Tucholę przy okazji przejazdu specjalnym pociągiem turystycznym. Zrodziła się wtedy w mojej głowie myśl, że muszę tu przyjechać rowerem i dokładnie miesiąc później plan został zrealizowany 😉

Tym razem wystartowałem z Mroczy i oprócz wspomnianej Tucholi i Chojnic, do kompletu dołożyłem jeszcze Koronowo i na szybkim przelocie Sępólno Krajeńskie.

Trasa po wieloma względami co by nie mówić, wymagająca. Mimo, że jechałem w niedzielę to na drogach był dosyć spory ruch, na szczęście były też długie fragmenty trasy ze ścieżkami rowerowymi.

Dodatkowo cały odcinek z Chojnic do Mroczy (prawie 70 km) musiałem pokonać pod chłodny wiosenny wiatr, a i wielu miejscach asfalt nie należał to najrówniejszych. Poza tym cała trasa była wręcz naszpikowana licznymi górkami i hopkami, co sprawiło, że wyjazd miał mocny treningowy akcent i solidnie wszedł w nogi.

Całość trasy to 1️⃣6️⃣8️⃣ km 🚴

Majówka z Dolores 🏗️🛠️Trasa ambitna, biorąc pod uwagę, że w tym roku jeszcze nie jeździłem takich wymagających dystansów...
07/05/2026

Majówka z Dolores 🏗️🛠️

Trasa ambitna, biorąc pod uwagę, że w tym roku jeszcze nie jeździłem takich wymagających dystansów.

Z drugiej strony, długi weekend to dodatkowy dzień wolny, który można śmiało przeznaczyć na rower i takie też było moje założenie, ma być długo i daleko. Tak naprawdę jedynym ograniczeniem było zachodzące słońce, gdyż wyruszyłem trochę za późno i w pewnym momencie już wiedziałem, że ostatnie kilkanaście kilometrów przyjdzie mi jechać po ciemku. Jednak wcale mnie to nie zmartwiło, wręcz przeciwnie, była to dodatkowa atrakcja całego wyjazdu.

Start i meta w Mogilnie, tak aby wyjeździć jak najwięcej nowych miejsc, chociaż odwiedziłem też punkty dobrze mi znane z wcześniejszych wyjazdów, takie jak Kruszwica i Licheń. Po raz pierwszy za to zawitałem do Strzelna, Sompolna, przejechałem wzdłuż wschodniej strony jeziora Gopło, odwiedziłem północną część Konina i elektrownie Pątnów oraz zajrzałem (i to dosłownie) do ostatniej czynnej odkrywkowej kopalni KWB Konin w Tomisławicach.

Zachód słońca i tzw. golden hour spędziłem w cieniu Dolores, czyli najwiekszej koparki pracującej niegdyś we wspomnianej wcześniej KWB Konin. Na koniec czekał mnie jeszcze powrót do Mogilna, do którego zawitałem już w kompletnych ciemnościach 😉

Całość trasy to 1️⃣9️⃣0️⃣ km 🚴

Dolina Noteci da się lubić 🚴I to nawet bardzo, gdyż to co ją najbardziej charakteryzuje to cisza i spokój, puste drogi o...
27/04/2026

Dolina Noteci da się lubić 🚴

I to nawet bardzo, gdyż to co ją najbardziej charakteryzuje to cisza i spokój, puste drogi oraz rzadko spotykany klimat, gdyż czas zdaje się płynąć tu jakby wolniej. Zwłaszcza teraz gdy wiosna powoli budzi się do życia. Lubię tu jeździć i mimo, że praktycznie znam te trasy i widoki na pamięć to za każdym razem bawię się tak samo, czyli świetnie 😊

Po drodze standardowo odwiedzanych kilka ciekawych miejsc i miejscowości takich jak Miasteczko Krajeńskie, osobliwa instalacja w Byszewicach, wymagający podjazd w Krostkowie, Białośliwie otoczone sadami i Chodzież, do której zawsze warto zajechać rowerem 🙂

Całość trasy to 1️⃣3️⃣0️⃣ km 🚴

Adres

Wagrowiec

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Pałucki Rowerzysta umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij