01/09/2026
MAJA - PORTRET ARTYSTKI W CHWILI SŁABOŚCI
- Na razie nie miałam takiej sytuacji, jakichś cięższych meczów. Raczej wszystko dostaję w cztery litery.
Tak bezlitośnie Maja Chwalińska podsumowała swój dotychczasowy tego-letni dorobek na kortach twardych w sezonie i pre-sezonie US Open. Faktycznie, dorobek mizerny: cztery starty, ledwie jedna wygrana i aż cztery porażki, w tym ta ostatnia, bolesna, bo w I rundzie wielkoszlemowego turnieju.
Minę Polka ma nietęgą, czuje, że nie dowozi, a o jej stanie psyche może świadczyć np. reakcja na pytanie dziennikarza Eurosportu o to, czy na hardzie przypadkiem nie traci większości swoich atutów. "Nie wydaje mi się, żeby to była kwestia nawierzchni", zaczęła "hardo", po czym jednak spuentowała "ale te wyniki nie były zadowalające, więc może".
Od razu wybiło też polskie szambo pseudokibiców, którzy po Paryżu musieli powstrzymywać swoje złe języki, by teraz wreszcie móc dać upust opiniom, jak to bardzo Majka się nie nadaje, jak przyfarciło się jej na Rollandzie i jak w ogóle nasza kurka wkrótce wróci do kurnika z podkulonym ogonem...
Czy Majka rzeczywiście nie nadaje się do miejsca, w którym nagle się znalazła?
A kto to wie!
Oceniać po kilku występach zawodniczkę, która dopiero przystosowuje się do kompletnie nowej sytuacji i to wrzucona na korty na pewno ograniczające jej część przewag, jakie prezentuje na mączce - byłoby szaleństwem. We wczorajszym meczu z Townsend widać było sporo dobrych zagrań Polki, prób ofensywnego utrzymania piłki w korcie, akcji mających wybić rywalkę z jej rytmu. Dlaczego suma summarum większość z tego było nieskuteczne? Bo Majce brakowało regularności, bo zawodziła precyzja, bo nie postraszyła serwisem, bo - wreszcie - rywalka miała po prostu silniejsze "kopnięcie".
Na ile 24-latka jest w stanie poprawić te aspekty i zacząć częściej wygrywać niż dostawać w te cztery litery?
- Zrobiłam zbyt wiele błędów, grałam zbyt pasywnie - powiedziała po porażce z Townsend.
Jeśli iść tym tropem myślenia, to na pewno da się dostrzec spore pole do poprawy, również mentalnej. Pamiętajmy, że nie przerobimy Mai całkiem w np. Paolini - tak jak nigdy nie udało się przerobić Agnieszki Radwańskiej w Azarenkę czy inną Kuzniecową, choć próbował nawet sam mag WIktorowski A mimo to, Isia utrzymywała się w światowej czołówce, i to ścisłej, przez lata.
Poza tym nawet gdyby granie na twardych nawierzchniach na poziomie TOP100 okazało się ostatecznie dla Mai za trudne (w co osobiście nie wierzę), to z tenisem, jak z wiosną - w końcu przyjdą turnieje na mączce i tam będzie okazja, żeby się odegrać.
Być może TOP10 z tego wszystkiego nie ulepimy, ale wiele dobrych wyników, emocjonujących spotkań i może nawet turniejowych trofeów wciąż przed nami. Majka, go for it!
Maja Chwalinska FanClub , Maja Chwalińska - Fan Club , Maja Chwalińska Polska , Polski Związek Tenisowy , Gutitrenertenisa , WTA , Trzeci Serwis .
(fot. © Robert Prange/Getty Images)