Kamila Nowowiejska - fitness coach

Kamila Nowowiejska - fitness coach

Share

Contact information, map and directions, contact form, opening hours, services, ratings, photos, videos and announcements from Kamila Nowowiejska - fitness coach, .

29/04/2026

💃Międzynarodowy Dzień Tańca 💃

Photos from Kamila Nowowiejska - fitness coach's post 11/01/2026

🌟A Ty – jak budujesz swój 2026?🌟
Ze schematu czy z serca?

Z tym pytaniem przyszliśmy na warsztat „WcieleŚNIEnie Mapy Marzeń”. Nie jako hasłem, ale jako punktem wyjścia do pracy z tym, co naprawdę dzieje się pod spodem. Bo zanim zaczniemy coś tworzyć, warto zobaczyć, co w nas jeszcze trzyma stare schematy i blokady.

Manifestacja nie zaczyna się od wizji przyszłości, tylko od gotowości, żeby zajrzeć do środka - do miejsc zapisanych w ciele, w naszej podświadomości, w doświadczeniach, które wciąż mają wpływ na nasze decyzje. Ciało zawsze pokazuje prawdę — czasem delikatnie, czasem bardzo wyraźnie.

Podczas warsztatu pracowaliśmy z intencją rozumianą jako wewnętrzne ustawienie, a nie deklarację. Wchodziliśmy w przestrzeń serca i słuchaliśmy sygnałów płynących z ciała, pozwalając temu, co nieaktualne, stopniowo się rozpuszczać. Dopiero z tego miejsca to, co się pojawiło, trafiało na papier. Moment przełożenia wewnętrznego doświadczenia na słowa i obrazy był dla wielu osób bardzo poruszający.
Jak powiedział jeden z uczestników:
„Słowa, które siedzą w głowie, kiedy trafiają na papier, zaczynają naprawdę działać.”

To był spokojny, ale głęboki proces. Dobry czas na stworzenie Mapy Marzeń, ale też osobistej afirmacji na ten rok — takiej, która nie wynika z presji ani potrzeby kontroli, tylko z wewnętrznej zgody.

➡️ Jeśli czujesz, że chcesz budować swój 2026 bliżej siebie, z większą uważnością na to, co w Tobie żywe, zapraszam Cię wraz z Maciejem Czernickim na kolejny warsztat już w najbliższą sobotę – 17.01.

Do zobaczenia ❤

p.s. więcej informacji w wiadomości prywatnej

08/01/2026

➡️ Ile razy było tak, że 1️⃣ STYCZNIA wchodzisz w tryb „teraz to ja”?

Nowy plan…
Nowa energia…
Nowe postanowienia…

I od razu grubo: 3–4 treningi w tygodniu, zero słodyczy, zero alkoholu, wstaję o 6:00, wracam do formy w miesiąc.
A potem… życie robi swoje. Jeden gorszy tydzień, jedna przerwa, jeden „nie mam dziś siły” i w głowie pojawia się myśl: „no trudno, znowu nie wyszło, odpuszczam”.

Tylko, że to rzadko jest historia o braku silnej woli. To częściej historia o tym, że startujemy z wielkim celem, ale bez uwzględnienia tego, jak działa nasz umysł w procesie zmiany.

Styczeń w klubach fitness wygląda jak premiera nowego sezonu serialu: tłum, mnóstwo energii, postanowienia i to charakterystyczne spojrzenie „od dziś już naprawdę”. A potem przychodzi luty i robi się spokojniej, więcej miejsca na sali i na siłowni. Na poziomie racjonalnym wszystko się zgadza - ruch wspiera zdrowie, sylwetkę, sen, odporność na stres i pewność siebie. Wiesz to bardzo dobrze. Tyle że człowiekiem nie rządzi sama wiedza, tylko automatyczne mechanizmy, Twoja podświadomość.

👉 Twój mózg ma prosty priorytet: poczucie bezpieczeństwa i oszczędzanie energii. A trening bywa dla niego jak alarm: wysiłek, zadyszka, niewygoda, porównywanie się… czasem też stare wspomnienia, kiedy ruch kojarzył się z oceną albo wstydem. Jeśli w tle działają przekonania: „to nie dla mnie”, „i tak nie wytrwam”, „100%, albo wcale” — system ochronny włącza hamulec. Nie dlatego, że jesteś słaba, ale dlatego, że psychika wybiera to, co znane i przewidywalne.

👉 Drugi mechanizm jest jeszcze bardziej podstępny: presja ukryta w słowie „powinnam”.„Powinnam ćwiczyć” brzmi jak obowiązek, a obowiązek często uruchamia opór. Zamiast lekkości pojawia się ciężar. I wtedy trening zaczyna przegrywać z tym, co daje ulgę od razu: kanapą, jedzeniem, ekranem. Trening nagradza z opóźnieniem, a mózg bardzo lubi „tu i teraz”.

👉 Do tego często dokładamy plan dla idealnej wersji siebie — tej wyspanej, spokojnej, zrelaksowanej i z luźnym grafikiem. Ambitnie.. tylko że dla układu nerwowego to komunikat: „będzie trudno i długo”. A gdy dochodzi stres, niewyspanie, napięty grafik i przeciążenie, organizm robi to, co potrafi najlepiej, czyli chroni zasoby. I nawet najlepsze postanowienie przegrywa z Twoją biologią.

👉 Co działa zamiast tego?
Napewno nie większa presja, tylko mądrzejsza strategia: budowanie nawyku na bezpieczeństwie i powtarzalności.
Nawyki nie powstają z heroizmu. Powstają z tego, że potrafisz do nich wracać. Są powtarzalne, nawet bym powiedziała przewidywalne. Czasem najlepszym startem jest coś prostego i realnego: 10–15 minut ruchu, spacer, krótka mobilizacja, rozciąganie po przebudzeniu. To nie jest „mało”. To jest sygnał dla Twojego mózgu: „umiem dotrzymywać obietnic wobec siebie”. A z tego rodzi się tożsamość. I dopiero wtedy aktywność zaczyna działać jak mycie zębów — nie jako projekt „od poniedziałku”, tylko jako normalny element dbania o siebie.

👉 Jeśli więc jesteś w miejscu „wiem, że warto, ale nie robię”, zamiast pytać „co ze mną nie tak”, lepiej zapytać: przed czym ja się teraz chronię, co mnie blokuje? Zmęczenie? Ocena? Rozczarowanie? Presja, że jeśli zacznę, to już zawsze i na sto procent?

Kiedy to nazwiesz, łatwiej dobrać strategię: obniżyć próg wejścia, mieć wersję na gorszy dzień i wracać po przerwie bez poczucia winy.

Nowy rok jest dobrym momentem, żeby zacząć. Ale jeszcze lepszy jest moment, w którym przestajesz się cisnąć, a zaczynasz siebie prowadzić — z szacunkiem do tego, jak naprawdę działa człowiek.

A Ciebie co najczęściej blokuje przed regularnym treningiem: brak czasu, zmęczenie, presja, czy przekonanie „to nie dla mnie”?

Daj znać w komentarzu. 😉

06/11/2025

🌸 Nie bierzemy odpowiedzialności za siebie, ani za zdrowie, emocje, czy za decyzje, które kształtują nasze życie.
Często mówimy, że chcemy zmiany, ale w rzeczywistości oczekujemy, że wydarzy się ona sama bez wysiłku, konfrontacji i jeśli to możliwe, bez bólu.

Chcemy efektów, ale nie jesteśmy gotowi na proces, który do nich prowadzi. Pragniemy spokoju, ale unikamy dyskomfortu, który jest jego nieodłączną częścią.

Zależy nam na rozwoju, dopóki nie wymaga on realnej zmiany. Dopóki życie pozwala nam lawirować, robimy to z dużą wprawą, gracją…
Deklarujemy gotowość, analizujemy, tłumaczymy się przed sobą i światem. Potrafimy mówić o uważności, samoświadomości, akceptacji. Ale kiedy przychodzi moment działania — wycofujemy się. Nie w gniewie czy w chaosie, tylko elegancko, w białych rękawiczkach. Z pozornym spokojem i racjonalnym usprawiedliwieniem każdego braku konsekwencji.

Często dopiero wtedy, gdy coś naprawdę się rozsypuje — zdrowie, związek, psychika, zaczynamy rozumieć, że nie da się już dłużej unikać siebie. Że żadna książka, trener, partner ani system nie przeżyją życia za nas. I to właśnie wtedy zaczyna się pierwsza prawdziwa rozmowa ze sobą. Nie z poziomu idei, ale z poziomu konieczności. Nie z pozycji komfortu, ale przetrwania.

Branie odpowiedzialności zaczyna się tam, gdzie kończy się wygoda. W miejscu, gdzie nie ma już przestrzeni na wymówki w stylu: „nie mam czasu”, „to nie moja wina”, „nie stać mnie na to”.
To moment, w którym przestajemy się oszukiwać. Patrzymy sobie w oczy i mówimy: to ja.
Nie po to, żeby się obwiniać, ale po to, żeby odzyskać wpływ. Bo dopóki nie bierzemy odpowiedzialności, oddajemy ster komuś innemu.
Dopiero kiedy uznamy: to moje życie, pojawia się w nas siła, której wcześniej nie było. Nie jest to siła kontroli ani perfekcjonizmu, ale siła świadomości.

Świadomości, że jeśli ja tego nie zrobię, nikt nie zrobi tego za mnie. Właśnie ten moment jest prawdziwym aktem dorosłości. Nie tej metrykalnej, ale emocjonalnej, psychicznej i duchowej. To punkt, w którym kończą się iluzje, a zaczyna życie, które ma sens.

Bo odpowiedzialność nie jest ciężarem. Jest wolnością,najczystszą jaką człowiek może sobie dać. 🌸

Dobrego dnia 💜

15/08/2025

🦋To nie świat ma się zmienić. To Ty masz wrócić do siebie. Do tej, którą byłaś, zanim zaczęłaś się dostosowywać, tłumaczyć, czekać.

Wiem, że próbowałaś różnych dróg, może miałaś nadzieję, że ktoś w końcu zobaczy, usłyszy, uniesie Cię ponad codzienność, ale im dłużej czekasz, tym bardziej oddalasz się od własnej mocy. Ona nie zniknęła. Tylko została przykryta warstwami historii, oczekiwań, cudzych głosów.

Czasem wydaje się, że to inni decydują o tym, co czujesz, kim jesteś, dokąd zmierzasz, ale to tylko iluzja, w którą łatwo uwierzyć, kiedy zapomnisz, jak wygląda Twoje wnętrze.

Wszystko, czego potrzebujesz, już tam jest – spokój, klarowność, decyzja.

Nie musisz wiedzieć jak i nie musisz też mieć odpowiedzi.

Wystarczy, że przestaniesz siebie omijać. W tym, co niewygodne, niedoskonałe, poruszone – właśnie tam jesteś prawdziwa.
A z tej prawdy rodzi się kierunek.
Wracając do siebie, wracasz do życia. 🦋

Pięknego weekendu 🌸

30/07/2025

🦋 Nie zawsze chodzi o kilogramy.
Czasem chodzi o coś znacznie więcej….

W swojej pracy bardzo często słyszę zdanie:
„Chcę schudnąć.”
Mówią to kobiety, mężczyźni, młodsi, starsi. Każdy z nich z sukcesami, porażkami, nadziejami i zmęczeniem.
I ja to doskonale rozumiem….

Wiem, że za tym zdaniem nie zawsze kryje się jedynie chęć zmiany wyglądu. To może być wyraz tęsknoty za lekkością, potrzeba większego komfortu w ciele, pragnienie odzyskania energii i zadbania o zdrowie. Nieraz jednak okazuje się, że pod tą intencją ukrywa się historia, która nie miała jeszcze przestrzeni, by wybrzmieć.

Widzę, że kiedy ciało nie reaguje na dietę, ruch, kolejne podejścia, to nie dlatego, że ktoś jest leniwy, „bez silnej woli” albo „zbyt słaby psychicznie”. Ciało nie robi nam na złość, próbuje nam coś powiedzieć. Wysyła sygnał, że nie chodzi tylko o to, co jemy albo ile razy ćwiczymy w tygodniu. Czasem chodzi o to, co przez lata nie zostało przeżyte, co trzymamy w ciele!

Z reguły to nie jest tłuszcz – to lęk, smutek, wstyd czy presja, ale także ciężar przekonań, które nosimy w sobie od lat:
„Muszę być idealny/a, żeby zasłużyć.”
„Nie jestem wystarczająca/y.”

Znam te głosy i nie są mi one obce. Stąd też staram się nie zaczynać konsultacji treningowych od pytania: \
„Ile chcesz schudnąć?”

Zatrzymuję się i pytam:
Dlaczego to dla Ciebie ważne?
Jak się ze sobą czujesz? Jak chcesz się ze sobą czuć, niezależnie od tego, co pokaże waga?
Z czym naprawdę potrzebujesz się pożegnać?
Co chcesz uwolnić?
Jakie potrzeby nie zostały zaspokojone i próbujesz je nasycić jedzeniem, kontrolą, perfekcją?

Pracuję z ruchem, wspieram zdrowe nawyki na codzień, rozumiem także mechanizmy metaboliczne i wiem, że styl życia ma ogromne znaczenie na to co z naszym organizmem się dzieje.
Wiem także (nie tylko obserwując klientów, ale także sobie), że ciało nie zmieni się trwale, jeśli nie poczuje się bezpieczne i nie damy mu przestrzeni, by przestało się bronić.

Czasem w grę wchodzą realne, fizyczne przeszkody – stany zapalne, zaburzenia hormonalne, problemy jelitowe, choroby autoimmunologiczne, itp. I to trzeba wziąć pod uwagę, ale równie ważne jest to, co dzieje się pod powierzchnią, czyli emocje, które „zajadamy” w pośpiechu, przekonania, które kierują naszymi wyborami i nieświadome programy, które każdego dnia wpływają na to, jak traktujemy swoje ciało.

Dlatego kiedy ktoś mówi mi, że chce schudnąć, nie zaczynam od listy zakazów, staram się nie rzucać hasłami, nie moralizować. Zamiast tego otwieram przestrzeń do zrozumienia i rozmowy. Nie uczę kontroli, uczę kontaktu ze sobą. Wspieram w powrocie do siebie, do tej cząstki która w gąszczu różnych wydarzeń, gdzieś się zagubiła.

Wiem, że prawdziwa zmiana nie zaczyna się od karcenia siebie, zaczyna się od spotkania ze sobą. Nie z pogoni za sylwetką, ale z potrzeby lekkości.
I oczywiście można chcieć schudnąć, zadbać o zdrowie, o ciało, o ruch, o to co jemy każdego dnia.. Wszystko ma sens…

Warto jednak, aby pamiętać, że waga to nie wartość, ciało to nie problem do naprawy.

Ciało to DOM. I może czas najwyższy, aby zacząć traktować je jak miejsce, w którym naprawdę warto być i czuć się bezpiecznie?

===================================
Jeżeli masz ciekawość i chęć zagłębienia się w siebie poprzez ruch, uważność, oddech i bycie w ciele – bez zadyszki, presji czy oceny, zapraszam Ciebie wraz Maciejem Czernickim na nasz wspólny Warsztat "W RUCHU I W DUCHU", który już 23 sierpnia (sobota) w Warszawie.

➡️ Link do zgłoszenia: https://forms.gle/8hQp3NjkmdXWxK229

➡️ Link do wydarzenia: https://www.facebook.com/events/s/warsztat-w-ruchu-i-w-duchu/753793143970103/

💜

24/07/2025

🌸Gdyby nie ruch, nie wiem, w jakim miejscu byłabym dziś.

Zaczęło się, gdy miałam pięć lat. Moi rodzice – intuicyjnie, zapisali mnie na taniec towarzyski. Dla dziecka, które czuło więcej niż rówieśnicy, które odbierało świat przez emocje i ciało, to było wybawienie. Na tamten czas nie wiedziałam, że to początek czegoś znacznie większego.

Z perspektywy czasu widzę, że to właśnie ruch pozwolił mi nie tylko przetrwać, ale i zrozumieć siebie. Przez ponad 30 lat pracy z ciałem przeszłam przez wiele etapów. Był czas, gdy patrzyłam na siebie przez pryzmat wyglądu. Ciało miało spełniać oczekiwania, mieścić się w kanonach, reagować tak, jak sobie tego życzyłam, czyli więcej treningów, bardziej restrykcyjna dieta, ciągła samodyscyplina…

I dopiero kiedy zaczęłam się temu przyglądać głębiej, zrozumiałam, że pod spodem była potrzeba kontroli, zaniżone poczucie swojej wartości i pragnienie, by zapanować nad czymś, czego w środku nie rozumiałam.

Zaczęłam się uczyć czułości i miękkości, prawdziwej relacji z ciałem, która nie opiera się na presji, ale na słuchaniu go.
To był (i nadal jest) proces. Bo ciało nosi pamięć. Naszą i tę, którą odziedziczyliśmy.
Często pracuję z emocjami, które nie są do końca „moje”, ale są częścią mojego systemu – rodowego, emocjonalnego, energetycznego i biorę za nie odpowiedzialność.

Dziś ruch jest dla mnie czymś znacznie głębszym niż tylko „aktywnością fizyczną”. To narzędzie integracji, uzdrawiania, ale także zakorzenienia się w sobie. Dodatkowo, to także przestrzeń, w której emocje znajdują drogę na zewnątrz, a ciało odzyskuje głos.

W swojej pracy nie oddzielam już psychiki od ciała, duszy od fizjologii, traumy od napięcia mięśniowego. To wszystko jest połączone ze sobą. I właśnie tak pracuję z klientami – wspierając ich w drodze do siebie: przez ruch, oddech, dotyk, uważność. Nie po to, by „poprawić ciało”, ale żeby nareszcie je usłyszeć, gdyż wielu z nas nadal traktuje ruch jako obowiązek, środek do celu – najczęściej związanego z wyglądem. I nie ma w tym nic złego… dopóki nie staje się to walką ze sobą.
A jeśli ciało nie reaguje tak, jak byśmy chcieli, warto zapytać:
👉 Czy naprawdę jestem ze sobą w kontakcie?
👉 Czy coś w środku mnie nie trzyma, nie chroni, nie sygnalizuje?

To, co nieprzeżyte, nie znika – ono zostaje w ciele. Zamrożone w barkach, spięte w szczęce, zatrzymane w miednicy.
Ruch, który naprawdę leczy, nie polega na wysiłku, ale na spotkaniu ze sobą w czułości i obecności.

➡️ Z tej potrzeby i z tej intencji – wspólnie z Maciejem Czernickim organizujemy warsztaty:
👉 Warsztat „W ruchu i w duchu”
📅 23 sierpnia 2025
📍 Warszawa

To wydarzenie zbudowane z doświadczenia - z praktyki psychosomatyki, pracy z ciałem, z pola, które wspiera. Będziemy poruszać nie tylko mięśnie, ale też to, co często niewidoczne: emocje, które się zatrzymały, wzorce, które już nie służą.

Jeśli czujesz, że Twoje ciało chce mówić – przyjdź.

Jeśli masz dość życia w trybie „muszę” – spotkajmy się.

Jeśli jesteś gotowa/y, by popatrzeć na siebie z innego miejsca, zapraszam Cię z całego serca.

To będzie piękna podróż, bez naprawiania, presji.

Z miłością - w ruchu i w duchu. 💜
Kamila 🌸

Photos from Kamila Nowowiejska - fitness coach's post 15/07/2025

Jak z Wami fajnie na treningu jest 💜
Dziewczyny ogromną wdzięczność za dzisiejszy wspólny czas!

Czekam na Was już w najbliższy czwartek na outdoorze o 18:30 💜

A może któraś z Was ma ochotę do nas dołączyć na outdoor? 😊

Napisz w komentarzu TRENING, to podeślę więcej szczegółów 💜

08/07/2025

🌸„Zobacz piękno w sobie…”🌸

Być może nieraz szukałaś go na zewnątrz w spojrzeniach innych ludzi, w ich słowach, gestach, reakcjach. Może nieświadomie próbowałaś odnaleźć potwierdzenie swojej wartości w opiniach otoczenia, jakby to one miały powiedzieć Ci, kim jesteś i czy wystarczasz.
A kiedy tego potwierdzenia brakowało – zaczynałaś się poprawiać, upiększać czy dostosowywać.
Nie dlatego, że coś z Tobą było nie tak, ale dlatego, że nikt nie nauczył Cię patrzeć na siebie inaczej.

To bardzo częste – widzę to w rozmowach z kobietami, w procesach rozwojowych, w relacjach. To zmęczenie graniem ról, to napięcie, które rodzi się z przekonania, że trzeba być „jakąś”, by zasłużyć. Zamiast czuć swoją wartość jako coś naturalnego, traktujemy ją jak coś, co trzeba zdobyć. Codziennie od nowa.

Czasem pytam: „Co w sobie naprawdę lubisz?”
I co ciekawe, często zapada cisza.
Nie dlatego, że nie ma odpowiedzi, ale dlatego, że to pytanie bywa dla wielu kobiet obce.
Jakby nie wypadało powiedzieć: „Lubię siebie”, jakby akceptacja siebie była zarezerwowana tylko dla tych, które „już wszystko naprawiły”.

A przecież to jest fundament.
Bo kiedy zaczynasz dostrzegać swoje piękno – nie to zewnętrzne, ale to prawdziwe, wewnętrzne – coś się w Tobie zmienia.
Zaczynasz mniej się spieszyć, wybierasz siebie, zamiast zadowalać wszystkich wokół.
Potrafisz się sobą zachwycić – bez potrzeby porównywania się z innymi, bez rywalizacji, bez presji. Zaczynasz ufać sobie – coraz bardziej, głębiej.

Wtedy świat zewnętrzny przestaje być jedynym źródłem informacji o tym, kim jesteś.
Zaczynasz słyszeć własny głos – spokojny, wspierający, obecny. I nie chodzi o to, żeby już nigdy nie wątpić, ale żeby mieć dokąd wracać, kiedy zwątpienie przyjdzie.

Kiedy kobieta widzi swoje piękno, wszystko się zmienia. W relacjach – nie udaje, nie gra, bo nie musi już się chronić.
W pracy – nie udowadnia swojej wartości, tylko tworzy z lekkością i odwagą.
W codzienności – nie krytykuje się za każdy niedoskonały moment, tylko towarzyszy sobie z życzliwością.

Dlatego zadaj sobie to pytanie – nie jako ćwiczenie, ale jako czułą przestrzeń do zatrzymania:
Co by się zmieniło, gdybyś naprawdę zobaczyła swoje piękno?
Nie tylko je zrozumiała, ale zobaczyła i poczuła.

Bo może właśnie od tego zaczyna się prawdziwa zmiana?! Nie od wielkich decyzji, lecz od jednego, cichego, szczerego uznania:
„Jestem wystarczająca nawet dziś… Nawet teraz.”

💜

03/07/2025

🌸 Ciało było ze mną od zawsze, ale przez długi czas traktowałam je jak coś, co po prostu ma działać — sprawnie, wydajnie, bez protestów. Nie zastanawiałam się, jak się czuje, czego potrzebuje, czy w ogóle próbuję z nim współpracować. Ważniejsze było, czy się mieści, czy wygląda „odpowiednio”, czy nadąża za tym, czego się od niego wymaga.

Dziś wiem, że to ciało wie pierwsze. Ono czuje napięcie, zanim w ogóle przyznam się przed sobą, że jestem w miejscu, które nie jest moje. Reaguje szybciej niż rozum, szybciej niż słowa, szybciej niż logika. Ściska, kiedy robię coś wbrew sobie. Kurczy się, gdy mówię „tak”, choć w środku jestem cała na „nie”. Nie czeka, aż zrozumiem. Po prostu pokazuje czasem subtelnie, czasem dobitnie — ale nigdy bez powodu.

Przez lata uczyłam się to ignorować z resztą jak większość z nas. Nie byliśmy wychowywani do słuchania siebie, tylko do działania, dostosowania, „radzenia sobie”. Nauczyliśmy się przechodzić obok tego, co trudne, napięte, niewygodne. Przecież „takie jest życie”.
A przecież ciało nie jest przeszkodą, nie jest problemem do ogarnięcia, to nie przesadna wrażliwość, nie fanaberia, nie „słabość”.
To system sygnalizacji - czuły, mądry, konsekwentny. Przewodnik, który nie mówi przez teorie i strategie, tylko przez oddech, napięcie, ruch, bezsenność, przyspieszone tętno, czasem przez ból. Nie po to, żeby nam przeszkodzić, ale po to, żeby nas zatrzymać, by przypomnieć, że właśnie teraz dzieje się coś, co warto zauważyć.

Kiedy zaczynamy słuchać swojego ciała, świat nie od razu się zmienia, ale to my zaczynamy się zmieniać w tym świecie. Znika wewnętrzne rozwarstwienie między tym, co czujemy, a tym, co robimy. Nie musimy się już zmuszać, udawać, że wszystko gra. Wiemy, że nie musimy wiedzieć wszystkiego. Wystarczy, że wiemy, co czujemy — i że to uczucie ma prawo być wysłuchane. Ciało to nie tylko tło dla życia. To jego część. To ono niesie nas każdego dnia. Nie potrzebuje, żebyśmy byli doskonali. Potrzebuje, żebyśmy byli obecni, żebyśmy czasem zapytali: gdzie teraz jesteśmy? Co w nas się dzieje? Co próbujemy zignorować?

Zbliżenie się do ciała nie musi oznaczać rewolucji. Nie chodzi o to, by codziennie medytować, jeść idealnie i ruszać się z zegarkiem w ręku. Czasem chodzi tylko o to, by znów poczuć stopy na ziemi, zauważyć oddech, uznać, że mamy prawo się zatrzymać. W tej uważności nie chodzi o kontrolę, tylko o relację. Kiedy ciało czuje się zauważone, zaczyna puszczać napięcie. Kiedy czujemy się bezpiecznie sami ze sobą, znika potrzeba ciągłego udowadniania czegokolwiek.

Ciało nie kłamie, nie kalkuluje, nie wymaga. Pokazuje nam, gdzie jesteśmy i daje nam znać, kiedy przestajemy być blisko siebie.
I jeśli tylko pozwolimy, poprowadzi nas z powrotem z czułością, prostotą, mądrością, która nie potrzebuje słów. 🌸

Pięknego dnia 💜

Want your business to be the top-listed Gym/sports Facility?

Telephone