Zielnica

Zielnica

Udostępnij

Miejsce gdzie natura spotyka się z codziennością

Photos from Zielnica 's post 13/07/2026
28/06/2026

Znam jeden sensowny lek ziołowy z wyciągiem suchym z dziurawca stosowany w obniżeniu nastroju.
W Polsce depresji o lekkim i umiarkowanym przebiegu - bo o tym mówię - nie leczy się dziurawcem. W Niemczech już tak. Zaczyna się od dziurawca jeśli przebieg zaburzenia nie jest ciężki. Niemiecki lekarz wyczyta w oficjalnych zaleceniach jak użyć dziurawiec.
Polski lekarz nie sięgnie po to zioło raczej. Nasze wytyczne nie zalecają. P***k nie ma lekkich zaburzeń widocznie. P***k jak „wysiada” to od razu na grubo.

W zasadzie tylko dziurawiec jeśli chodzi o zioła ma udokumentowaną skuteczność w takim wskazaniu.
Ile dokoła mamy przypadków takich zaburzeń nikomu tłumaczyć nie muszę. To co zatem? Ruszać na te łąki po dziurawiec z koszykami ryzykując obecnie udar słoneczny?
Czy własnoręcznie zrobiona nalewka ma szansę wyciągnąć człowieka z depresji? Herbatka może? Może macerat?
Ani jedno, ani drugie, ani trzecie.
To powinny być solidne dawki leku (lek to nie suplement) z wyciągiem suchym z dziurawca. Nie mniej niż 600 mg wyciągu w tabletce.
I dopiero to ma szansę zadziałać na poprawę nastroju.
Żeby zrobić sobie taki lek samemu trzebaby skompletować trochę sprzętu laboratoryjnego i ze 3 tony surowca. I nie robić nic od skowronka do żaby tylko odparowywać, odparowywać i odparowywać te wyciągi. No nie wiem. Ja bym kupiła gotowy lek w aptece.

Ps. Czytajcie ostrzeżenia na lekach z dziurawcem. On na serio działa. I dobrze i źle.

21/06/2026

Kto ma piękną instagramową suszarnię do ziół czy czegokolwiek w domu? Kto wogóle ma dom i miejsce żeby ją tam trzymać? Jak suszyć zioła?
Rozłożyć cienką warstwą na starym prześcieradle, ściereczce czy na pieluchach nigdyś przesikanych przez dzieci (ale wypranych🤪), na podłodze po prostu, na suszarce do prania. Gdziekolwiek. W cieniu. W przewiewnym miejscu.
Niech sobie schną po woli.
Nie wygląda. Ale spełnia zadanie.
Tyle, że domownicy muszą się nauczyć omijać te ziołowe poletka.
Nasłuchasz się co prawda od nich jak bardzo Ci odbiło i jak im to przeszkadza…
Oj dobra. To przecież tylko do września🙂

05/06/2026

Do najbliższej pokrzywy mam od progu swoich drzwi jakieś 2 metry, do glistnika może 4, żeby spotkać bez czarny wystarczy, że pójdę po bułki do sklepu osiedlowego. Te zioła, założę się, pokryłyby ziemię gdyby im człowiek nie przeszkadzał. Ale gdybym spytała kogokolwiek jakie jest najpopularniejsze zioło niewiele osób wymieniłoby któreś z tych trzech. No może pokrzywa padłaby kilka razy.
Pierwsza myśl na hasło „zioło” raczej pada na rumianek.
Każdy widział, każdy mniej więcej mógłby go narysować. I prawie każdemu wydaje się, że pełno go wszędzie. A to nieprawda. Idź poszukaj rumianku. Złachasz buty, przywleczesz sporo kleszczy a rumianku nie znajdziesz. Jest rzadki w stanie naturalnym. Sobowtóry i owszem zdarzają się. A prawdziwego rumianku jest malutko. Albo wcale.
Rumianek to nudziarz. No co może być ciekawego w rumianku?! Aszwagandy, konopie i inne modne zamorskie sprawy. O tak! To dopiero zadziała! A rumianek się „olewa”. Jest zbyt pospolity.
Ja też go olewałam. Kiedyś próbowałam robić okłady żeby mi się pryszcze szybciej goiły. Siedziałam z okładem na czole całymi godzinami. Nic to oczywiście nie dało. Olałam rumianek na całe lata.
Niedawno zaczęłam używać ponownie. Ale wewnętrznie. Przed snem. No oczywiście już nie sięgam po miazgę w torebkach tylko taki który przypomina w dalszym ciągu kwiaty.
Kiedy robię sobie jakąś mieszankę do picia tak dla relaksu zawsze dodam rumianek. Jest jednocześnie słodki i gorzki.
Czasem myślę, że ludzkości bardziej przydałby się właśnie rumianek niż kawa. Wydaje nam się, że potrzebujemy więcej energii a tak naprawdę nie mamy jej bo to o odpoczynek się rozchodzi.
Jak zwykle nie namawiam i nie przekonuję. Popróbuj. A nóż rumianek wniesie coś dobrego w Twoje życie. Odrobinę relaksu może?

Photos from Zielnica 's post 15/05/2026

Śmierdzi jednocześnie starą skarpetą i pachnie kwiatowo. Ponoć bywa składnikiem perfum. Ale chyba tych starobabowych co to śmierdzą jak puder i naftalina. Ja bym chyba się nimi nie perfumowała.
Głóg.
Nie będę się rozwodzić o jego właściwej nazwie, szyjkowości, czy szyjki są dwie czy jedna. A niech ich będzie i dziesięć. Ważne, że działa. Nie na każdego, wiadomo. Czy warto zebrać? A skąd mnie to wiedzieć! Jak zbierzesz i spróbujesz to zobaczysz. Próbuj. Poznawaj. Z głogiem trudno o skuchę. Jest bezpieczny. Nie zatrzyma serca w skurczu jak naparstnica. Nie dostaniesz krwotoku z dróg rodnych jak po serdeczniku się zdarza ponoć kobietom ( mało kto o tym wie a serdecznik ma uchwyt maciczny).
Zbierz jak masz ochotę. Z listkiem lub bez. Liście mogą być.
Zalej wrzącą wódą pocięte kwiaty a zrobisz intrakt, albo wysusz i pij jako napary.
Choć wiem jak i może powinnam, to nie lubię robić tych wszystkich nalewek i intraktów zgodnie z zasadami receptury. Zioła są proste, wolę myśleć o nich prosto. Na czuja. W proporcjach na oko. Tak robiły to całe pokolenia wstecz.
Tylko opisywać je lubię po łacinie. Brzmi mega leczniczo🫣
Wszystko Cię wkur….a, serce Ci się telepie? No weź spróbuj tego głogu. A co Ci szkodzi. Najwyżej wywalisz jak się rozczarujesz.

Photos from Zielnica 's post 12/04/2026

Keto zioło. Adaptogenawe (czyli nie tak do końca adaptogenne). Na deser.
Wchodzi aż za bardzo. Ale idzie od razu w biust z ominięciem brzucha i bioder. 😂
Mielone: guarana, cynamon, kwiat lawendy, korzeń aszwagandy, żeń szeń syberyjski, suszona pigwa, kwiat rumianku, kakao, migdały, stewia. W proporcjach dowolnych. Przesiane przez sitko żeby odrzucić niezmielone kawałki. Wymieszane z odrobiną soli i masłem orzechowym - w ilości takiej żeby utworzyło się ciasto i dało się z niego formować kulki. Kulki można obsypać wiórkami kokosowymi. Gdyby dodać do całości miodu - już nie będzie to keto zioło. Ale czy my wszyscy naprawdę musimy aż tak te wszystkie węgle eliminować? A jak za 10 lat okaże się, że keto wcale nie jest tak zdrowe jak nam się teraz wydaje to będziemy żałować żeśmy tej odrobiny miodu nie dodali… acha - guarana kopie. Przed snem lepiej się nie obżerać.

Photos from Zielnica 's post 21/03/2026

Adrian Gałązka ziołowe gawędy. Człowiek, któremu udało się rozmnożyć mózg. Niby wygląda jak normalny mężczyzna rasy kaukaskiej. Dwie ręce, dwie nogi, drugorzędowe cechy płciowe męskie…Ale to raczej nie możliwe żeby w jednym mózgu zmieściło się tyle wiadomości. Obstawiam, że Pan Adrian ma ze 3 mózgi. I to skorelowane. Macie chęć iść na spacer zielarski - polecam wycieczkę z tą chodzącą encyklopedią. Nawet z bagna zrobi niezłą aptekę!

Photos from Zielnica 's post 01/02/2026

Słyszałam taką teorię znanej w Polsce Zielary, że korzeń mniszka to się kopie i tak trochę może obskrobuje z tej ziemi ale generalnie to z tym piachem powinno się go zjadać bo to krzem.
Ciekawa teoria.
Ja swoje korzenie nie tylko myję ale nawet przelewam wrzątkiem przed suszeniem. A na diabła mi ten piach i te potencjalne robale pchać do własnego organizmu.
Co robi mniszek nikomu mówić nie muszę. Robi dobrze wątrobie i jelitom. Tak się w Polsce mówi. Ciekawe podejście płynie zza oceanu - tam mniszek jest składnikiem mieszanek tonizujących układ nerwowy. Czemu nie! Wszystko co wspiera wątrobę wspiera cały organizm de facto.
Zostały Ci jakieś korzenie z zeszłego sezonu? Może zrób sobie kapsułki. Zmiel je na proszek w młynku do kawy, odpal netflixa czy co tam chcesz i upychaj do kapsułek. Robota z gatunku tych medytacyjnych. Tylko kapsuł nie kupuj zbyt małych bo medytacja przejdzie od razu we frustrację. I całe tonizowanie układu nerwowego pójdzie w pierony.

31/12/2025

Sprawdziło się w 2025 r.

Nr 4 - szampan z bzu czarnego

Wielu moich zielarskich znajomych dziś pewnie otworzy go o północy. I pewnie już nie będzie taki słodziutki, pyszniutki jak był w lipcu. Będzie za to bardziej alkoholowy i wytrawny.

Szampan z kwiatów czarnego bzu.
Żeby go zrobić trzeba w czerwcu narwać sporo kwiatów czarnego bzu (poodcinać zielone szypułki nieco), wrzucić do solidnego słoja albo gara i zalać wodą. Dodać cukier albo miód. Ile? Ile przepisów, tyle wersji - ja powiem- żeby było dla Ciebie słodkie. Potem do tego wkrój kilka umytych i wyparzonych cytryn i tak zostaw. W temperaturze pokojowej. Na 3-4 dni. Zadzieje się fermentacja. Tlenowa. Gdybyś tak zostawił to wszystko dajmy na to na miesiąc, pod koniec procesu uzyskasz ocet(też fajny). A Ty nie chcesz octu, Ty chcesz alkohol. Więc trzeba te dzikie drożdże, co tam pracują dla Ciebie odciąć od tlenu. I jeszcze wyprodukować bąbelki. Idziesz więc do pobliskiego baru tam gdzie sprzedają takie piwo zamykane na takie starodawne kapsle - korki i pytasz czy byś sobie tych butelek pustych nie mógł trochę zabrać. Mi dali ile tylko chciałam i jeszcze się cieszyli. Więc jak masz te butelki to wlewasz do nich przefiltrowany płyn, zostawiasz trochę miejsca na gaz na górze i zamykasz. Ja te butle napełnione wkładam od razu w jakieś pudło kartonowe. Tam będzie szła fermentacja - tym razem alkoholowa- i będzie się gromadził gaz. Jeśli nie chcesz mieć ścian w czarnym bzie to lepiej zamknąć te butle na czas fermentacji w czymś. One mogą po prostu wystrzelić. I to koniec. Szampan zrobi się sam ( ja tu trochę wkraczam i upuszczam nieco gazu - bo ja już miałam ściany w bzie 🙄). Już w lipcu możesz się raczyć czymś w rodzaju i mocy słabiutkiego podpiwka. A im dłużej poczekasz tym bardziej mikroorganizmy będą zżerać cukier i przerabiać go w alko a Twój napój będzie stawał się wytrawny i nabywał „kopa”.
Szczęścia w Nowym Roku!

Chcesz aby twoja firma była na górze listy Siłownia I Obiekt Sportowy w Warsaw?

Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Lokalizacja

Kategoria

Strona Internetowa

Adres

Warsaw