Karolina Bezrąk Business&Mind

Karolina Bezrąk Business&Mind

Udostępnij

Jestem właścicielką 7 szkół językowych,mentorem oraz business coachem. Co to oznacza w praktyce? Dziś z najwyższą troską podchodzę do SIEBIE.

Nazywam się Karolina Bezrąk i jestem nie tylko właścicielką jednej z największych szkół językowych we Wrocławiu, ale również trenerką mentalną, mindset &business coach. Połączenie moich doświadczeń i kompetencji pozwoliło mi w pewnym momencie wznieść swój biznes na wyższy poziom. Dzięki poukładanej strukturze w firmie mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że moja firma działa na najwyższych obrotac

Photos from Karolina Bezrąk Business&Mind's post 05/08/2026

❌Sold Out !!!!❌🫡🚀🚀🚀 Dziękujemy serdecznie !

Czas na edycję 2.0, nową energię i narzędzia przed wrześniem 2026/27
Zapraszamy Was z Ewa Tychowicz na:

WYŻSZA SZKOŁA SPRZEDAŻY 2.0 28.08 g.10:00

Kompletny system sprzedaży i obsługi klienta dla sekretariatów szkół językowych

Warsztat ONLINE Karolina Bezrąk × Ewa Tychowicz

🧸 Szkolenie dedykowane wyłącznie szkołom zrzeszonym w sieci Edu Bears

Wrzesień to najbardziej intensywny okres sprzedażowy w całym roku.

Sekretariat odbiera dziesiątki telefonów, odpowiada na setki wiadomości i każdego dnia wpływa na decyzje rodziców. Od jakości tej pracy zależy nie tylko liczba zapisów – zależy wizerunek szkoły i zaufanie, jakim obdarzają ją rodziny.

Wyższa Szkoła Sprzedaży 2.0 to program warsztatowy, który pokazuje, jak zbudować sekretariat działający na najwyższym poziomie – w sprzedaży, w obsłudze klienta i w codziennej organizacji pracy.

Nie uczymy gotowych skryptów.

Pokazujemy, jak rozumieć klienta, prowadzić rozmowę i budować wartość oferty. Jak organizować pracę sekretariatu, żeby wrzesień był do opanowania, a nie do przeżycia. Jak wdrożyć procesy, standardy i narzędzia, które działają nie tylko w sezonie – ale przez cały rok.

Program powstał na bazie wieloletnich doświadczeń w prowadzeniu i wspieraniu szkół językowych, analizy tysięcy rozmów z rodzicami i sprzedaży. Łączy psychologię sprzedaży, praktykę codziennej pracy sekretariatu i gotowe narzędzia do natychmiastowego wdrożenia.

🕙 HARMONOGRAM SZKOLENIA

ŚCIEŻKA I SEKRETARIAT
10:00–14:45

Praktyczny warsztat dla sekretariatów szkół językowych.

📍MODUŁ 1 NASZA ENERGIA SPRZEDAŻOWA

Pierwsze wrażenie powstaje w ciągu kilku sekund. Zanim sekretariat powie pierwsze słowo o kursie, rodzic już czuje, czy trafił we właściwe miejsce. To nie jest metafora – to fizyka każdej rozmowy.

W tym module przepracujemy to, co dzieje się zanim zacznie się właściwa rozmowa sprzedażowa.

– Jak budować profesjonalny wizerunek od pierwszych sekund kontaktu – przez telefon, przez wiadomość, przez to, jak brzmi głos osoby, która odbiera.

– Jak świadomie wykorzystywać głos, postawę i sposób komunikacji do budowania zaufania – zanim rodzic zapyta o cenę.

– Jak utrzymać pewność siebie podczas wymagających rozmów – kiedy rodzic jest niecierpliwy, porównuje szkoły albo od razu mówi, że musi się zastanowić.

– Jak rozpoznać i wykorzystać swoje naturalne mocne strony w sprzedaży – bo każdy sprzedaje inaczej i każdy może robić to dobrze.

📍MODUŁ 2 KLIENT – KTO NAPRAWDĘ STOI PO DRUGIEJ STRONIE?

Nie każdy rodzic podejmuje decyzję w ten sam sposób. Klient gotowy i klient odkładający to dwie zupełnie różne rozmowy. Większość sekretariatów prowadzi obie tak samo – i traci połowę z nich.

Im szybciej sekretariat rozpozna, z kim rozmawia, tym skuteczniej poprowadzi tę rozmowę do końca.

– Jak rozpoznać typ klienta już w pierwszych minutach rozmowy – po pytaniach, które zadaje, po tempie, po tym, co go interesuje, a czego nie pyta wcale.

– Jak dopasować sposób komunikacji do różnych osobowości rodziców – bo to samo zdanie powiedziane do dwóch różnych osób może zadziałać albo zamknąć rozmowę.

– Jak zadawać pytania, które odkrywają rzeczywiste potrzeby klienta – nie to, czego szuka na papierze, ale to, czego naprawdę chce dla swojego dziecka.

– Jak prowadzić rozmowę, która buduje zaufanie i pomaga rodzicowi podjąć decyzję bez poczucia presji.

– Dlaczego rodzice kupują przede wszystkim rozwiązanie swoich potrzeb, a nie sam kurs – i jak to zrozumienie zmienia całą rozmowę sprzedażową.

📍MODUŁ 3 OFERTA – NIE MÓW, CO MASZ. POKAŻ, DLACZEGO TO MA ZNACZENIE.

Sekretariat może mieć najlepszą ofertę na rynku i stracić klienta, bo opowiedział o niej jak o ulotce. Poziomy, godziny, cena. Rodzic słucha, kiwa głową i mówi, że się zastanowi.

Wartość oferty nie leży w parametrach. Leży w tym, jak sekretariat potrafi o niej opowiedzieć.

– Jak mówić językiem korzyści zamiast parametrów – różnica między „poziom A2, środy i piątki" a „Pani dziecko będzie u nas w dobrych rękach" to różnica między odłożeniem słuchawki a zapisem.

– Jak budować wartość oferty zanim w ogóle pojawi się rozmowa o cenie – bo rodzic, który rozumie wartość, rzadziej negocjuje.

– Jak prezentować kurs w sposób odpowiadający konkretnym potrzebom rodzica – bo ten sam kurs dla różnych rodziców oznacza zupełnie inne rzeczy.

– Jak sprzedawać ścieżkę edukacyjną dziecka, a nie pojedynczy kurs – bo rodzic, który widzi perspektywę, zapisuje dziecko na lata, nie na jeden semestr.

– Jak wyróżniać ofertę szkoły na tle konkurencji – bez obniżania ceny i bez mówienia źle o innych szkołach.

📍MODUŁ 4 TECHNIKI SPRZEDAŻY

Skuteczna sprzedaż to proces. Nie jedno zdanie, nie jeden dobry argument, nie szczęście. Im lepiej sekretariat prowadzi rozmowę krok po kroku, tym łatwiej rodzic podejmuje decyzję.

– Model ASK → CONNECT → LEAD → CLOSE – cztery etapy rozmowy sprzedażowej, które prowadzą rodzica od pierwszego pytania do konkretnej decyzji. Każdy etap ma swój cel, swoje pytania i swoje narzędzia.

– Model komunikacji 7–38–55 – tylko 7% przekazu to słowa. 38% to ton głosu. 55% to energia i sposób prowadzenia rozmowy. Ćwiczymy to na konkretnych przykładach z pracy sekretariatu.

– Technika kotwiczenia – jak sprawić, żeby klient zapamiętał rozmowę z Twoim sekretariatem jako punkt odniesienia dla wszystkich innych szkół, do których zadzwoni.

– Technika odzwierciedlenia – jak dostroić się do klienta tak, żeby poczuł, że go rozumiesz i że trafił we właściwe miejsce.

– Jak prowadzić rozmowę, która brzmi jak normalna rozmowa – nie jak odczytywanie listy argumentów.

– Jak kończyć każdą rozmowę konkretnym kolejnym krokiem – bo rozmowa, która kończy się bez następnego kroku, kończy się utratą klienta.

📍MODUŁ 5 OBIEKCJE, FOLLOW-UP I UTRACONE ZAPISY

Najwięcej klientów szkoły tracą nie przez cenę. Tracą przez brak procesu i rozmowy, która urywa się w połowie.

„Muszę się zastanowić." „To drogo." „Mąż jeszcze nie wie." „Wyślijcie ofertę mailem."

Każde z tych zdań to nie odmowa – to pytanie bez odpowiedzi. I każde z nich ma konkretną odpowiedź, która prowadzi rozmowę dalej.

– Jak odpowiadać na najczęstsze obiekcje rodziców – dla każdej z nich konkretne podejście, które nie zamyka rozmowy, tylko prowadzi ją do przodu.

– Jak prowadzić skuteczny follow-up po wysłaniu oferty – kiedy dzwonić, co mówić, jak nie brzmieć jak windykacja. Gotowe schematy do wdrożenia od następnego dnia.

– Jak odzyskiwać klientów, którzy odkładają decyzję – bo „zadzwonię za tydzień" często znaczy „nikt mnie nie przekonał".

– Jakie błędy najczęściej popełniają sekretariaty – te, których nikt nigdy nie nazwał błędami, a które gasią zainteresowanie klienta szybciej niż zła cena.

– Jak zwiększać skuteczność rozmów bez wywierania presji – bo rodzic, który czuje presję, nie wraca.

📍NOWOŚĆ 2026 SPRZEDAŻ DO RODZICA RESTORERSA

Rodzice zmienili sposób podejmowania decyzji. Nie kupują tak jak kupowali trzy lata temu. Inne rzeczy są dla nich ważne, inne argumenty działają, inne wartości decydują o tym, że piszą „zapisujemy" zamiast „musimy się zastanowić".

To, co działało jeszcze kilka lat temu, dziś często przestaje być skuteczne – nie dlatego, że oferta się pogorszyła, ale dlatego, że zmieniła się hierarchia wartości współczesnych rodziców.

– Jak rozpoznawać nowe motywacje zakupowe współczesnych rodziców – co dziś naprawdę decyduje o tym, że rodzic wybiera tę szkołę, a nie inną.

– Jak prezentować ten sam kurs z zupełnie innej perspektywy – tej, która trafia w to, czego rodzic szuka w 2026 roku.

– Jak mówić o bezpieczeństwie, dobrostanie, relacjach i rozwoju dziecka – bo to są kategorie, w których współcześni rodzice podejmują decyzje edukacyjne.

– Jak budować komunikację zgodną z aktualną hierarchią wartości współczesnych rodzin – żeby sekretariat rozmawiał językiem, który rodzic rozumie i na który reaguje.

📌ŚCIEŻKA II WŁAŚCICIEL / MANAGER
15:00–16:30

Moduł dla właścicieli szkół językowych

Ta część szkolenia jest dla właścicieli i managerów, którzy chcą wejść w wrzesień z kontrolą, a nie z nadzieją.

– Jak przygotować sekretariat do najbardziej wymagającego miesiąca sprzedażowego – co zrobić przed pierwszym telefonem, żeby sekretariat wiedział dokładnie, jak postępować.

– Jak uporządkować organizację pracy zespołu – podział obowiązków, standardy komunikacji, procedury, które działają nawet gdy ktoś jest na urlopie.

– Jak monitorować realizację najważniejszych działań sprzedażowych i organizacyjnych w czasie rzeczywistym – nie po fakcie, kiedy wrzesień już minął.

– Jak przeanalizować przebieg września i wyciągnąć wnioski, które przełożą się na wyniki w kolejnym sezonie – bo każdy wrzesień to dane, z których większość szkół nie korzysta.

– Jak ograniczać chaos, błędy i sytuacje kryzysowe w pracy sekretariatu – zanim staną się problemem, a nie po tym jak już nim są.

W ramach modułu otrzymasz:

❎Dashboard Kontrolny Wrzesień – narzędzie dla właścicieli i managerów, które pomaga przygotować sekretariat do sezonu, monitorować najważniejsze działania w trakcie września, pilnować aby żadne zapytanie nie uciekło lub wisiało bez odpowiedzi i przeprowadzić analizę po zakończeniu rekrutacji.

❎ Checklista do weryfikacji umów – praktyczne narzędzie, które pomoże sprawdzić, czy w Twojej szkole właściwie stosowane są umowy o pracę i umowy cywilnoprawne oraz na co zwrócić uwagę, aby ograniczyć ryzyko błędów w świetle aktualnych przepisów i zwiększonej uwagi Państwowej Inspekcji Pracy.

👉MATERIAŁY I NARZĘDZIA

Każdy uczestnik otrzymuje:

👉Zbiór materiałów z ćwiczeniami i miejscem na notatki – do pracy podczas warsztatu i do wdrażania po nim.

👉Biblioteka odpowiedzi na najczęstsze obiekcje – konkretne podejścia do pytań i wątpliwości rodziców, które sekretariat słyszy każdego dnia.

👉Schemat skutecznego follow-upu – gotowe rozwiązania dotyczące kontaktu po rozmowie i wysłaniu oferty, z podziałem na różne sytuacje i typy klientów.

👉Wzory prezentacji oferty dla różnych typów klientów – jak mówić o tym samym kursie w zależności od sposobu podejmowania decyzji przez rodzica, żeby trafić dokładnie w to, czego szuka.

👉Dashboard Kontrolny Wrzesień – narzędzie dla właścicieli i managerów wspierające zarządzanie pracą sekretariatu przez cały sezon rekrutacyjny.

👉Checklista organizacyjna/skaner do umów dla właścicieli szkół.

FORMA SZKOLENIA

Szkolenie online na żywo. 28.08g.10:00-16:30

Pełne nagranie szkolenia dostępne dla uczestników przez 3 miesiące – żeby można było wracać do materiałów podczas wdrażania nowych rozwiązań, nie tylko raz po zakończeniu warsztatu.

💰 INWESTYCJA

790 zł brutto – udział jednej osoby.

Rabaty dla jednej szkoły:

👥 Drugi uczestnik – 10% rabatu
👥👥 Trzeci i każdy kolejny uczestnik – 20% rabatu

👥 DLA KOGO?

Dla sekretariatów szkół językowych, które chcą wejść w wrzesień z narzędziami, a nie z nadzieją.

Dla właścicieli i managerów, którzy chcą mieć kontrolę nad tym, co dzieje się w rozmowach z rodzicami – i nad tym, co dzieje się po tych rozmowach.

Dla osób odpowiedzialnych za sprzedaż i obsługę klienta, które chcą rozumieć, dlaczego jedne rozmowy kończą się zapisem, a inne ciszą.

Dla szkół zrzeszonych w sieci Edu Bears, które chcą zwiększyć liczbę zapisów, uporządkować proces sprzedaży i podnieść standard obsługi rodziców.

👉PO SZKOLENIU

Sekretariat będzie wiedział nie tylko co powiedzieć – będzie wiedział, jak poprowadzić rozmowę, żeby rodzic czuł się zaopiekowany i z przekonaniem podjął decyzję o zapisie.

Właściciel wychodzi z gotowymi narzędziami do zarządzania pracą sekretariatu, monitorowania przebiegu wrześniowej rekrutacji i analizy wyników – żeby każdy kolejny sezon był lepszy od poprzedniego.

Obecnie zapisy tylko na listę rezerwową…

30/07/2026

Wczoraj zasnęłam z audiobookiem Davida Oglivy.
(jest na YT)

Jeżeli nie oglądaliście neflixowego Mad Men’a to polecam.

Serialowy Don jest po części inspirowany Davidem Oglivy który stworzył pierwszą agencję marketingową w Stanach w 1948 roku. Pomijając wątki alkoholowe i tym podobne, to kawał dobrego serialu jeżeli chodzi o głębokie zrozumienie marketingu.

W 2026 większość kampanii wrześniowych będzie wyglądać tak samo.
„Zapisz się teraz.” „Ostatnie miejsca.” „Promocja tylko do końca miesiąca.”

Większość z nich zadziała tak samo. Czyli słabo.

Nie chodzi o to że mamy zły produkt, za mały budżet czy algorytm nie sprzyja.
Chodzi o to, że marka zaczyna rozmowę od siebie.
A powinna zaczynać od klienta.

Ogilvy zbudował jedno z największych imperiów reklamowych w historii. I zrobił to opierając się na jednej zasadzie.

W „Confessions of an Advertising Man” napisał:
„The consumer isn’t a moron; she is your wife. You insult her intelligence if you assume that a mere slogan and a few vapid adjectives will persuade her to buy anything. She wants all the information you can give her.”

Nasz klient to nie jest anonimowy target w grupie 25–45 z zainteresowaniem „zdrowy styl życia” czy „ angielski”

To konkretny człowiek, w konkretnym momencie życia, z konkretnym problemem, który chce rozwiązać.

Wrzesień jest jednym z najbardziej przewidywalnych momentów w roku, jeśli chodzi o psychologię klienta.

Co dzieje się we wrześniu w głowie klienta niezależnie od branży?

👉Koniec wakacji to koniec zawieszenia.

👉Wraca presja, a wraz z nią wracają zobowiązania.

📌Rodzic myśli: czy dopilnowałem dla dziecka wszystkiego co powinienem?
📌Właściciel firmy: minęło pół roku, gdzie jestem z celam? 📌Klientka salonu myśli: przez lato zaniedbałam siebie.
📌Przedsiębiorca myśli: Q4 za chwilę, muszę podjąć decyzje.

Nie ma tu nic z klasycznego momentu zakupowego.
Jest to bardziej moment odzyskiwania kontroli, czas ogarniania życiowej kuwety ponownie.

Marka, która to rozumie nie sprzedaje produktu/usługi. Sprzedaje poczucie, że wszystko wróci na właściwe tory.

Ogilvy rozróżniał dwa poziomy komunikacji.

👉Pierwszy poziom to to, co marka mówi o sobie.
👉Drugi poziom to to, co klient czuje po kontakcie z marką.

Większość kampanii żyje na pierwszym poziomie. „Jesteśmy najlepsi.” „Mamy doświadczenie.” „Zaufało nam tysiące klientów.”

Ogilvy budował na poziomie drugim.
❌Nie pytał: co chcemy powiedzieć?
❎Pytał: co klient ma poczuć? I jak to poczucie zmienia jego decyzję?

Klient nie pamięta, co powiedziałeś. Pamięta, jak się poczuł. (Zróbcie sobie takie ćwiczenie przed napisaniem kolejnego posta).

W praktyce przekłada się to na trzy zasady, które działają w każdej branży.

📍Emocja otwiera. Dowód zamyka.
📍Reklama, która tylko wzrusza nie sprzedaje.
📍Reklama, która tylko informuje nie angażuje.

Najpierw wchodzisz w emocjonalny świat klienta. Pokazujesz, że rozumiesz jego sytuację lepiej, niż on sam potrafiłby ją opisać. Dopiero wtedy - kiedy poczuje się rozumiany jest gotowy słuchać argumentów.

Konkret bije ogólnik zawsze.

„Twoje dziecko pokocha naukę” to ogólnik. „Nasze dzieci wracają z zajęć i pytają, kiedy następne” to konkret.

„Zadbamy o Twoją skórę” to ogólnik. „Po trzech zabiegach znajomi pytają, czy zaczęłaś inaczej sypiać”- to konkret.

Ogilvy pisał nagłówki tak konkretne, że czytelnik miał wrażenie, że autor siedział przy nim w domu i obserwował jego życie. To właśnie była jego metoda.

Struktura komunikacji ma swój rytm i nie można go odwrócić.
60% działań buduje emocje i świadomość. 30% dostarcza dowodów i buduje zaufanie. 10% to czyste wezwanie do działania.
Większość marek robi odwrotnie. 90% oferty. 10% emocji jeśli w ogóle.
I potem zastanawiamy się , dlaczego klienci są niezdecydowani.
Klienci nie są niezdecydowani. Klienci są nierozgrzani.

Ogilvy powiedział kiedyś, że jeśli kampania nie sprzedaje - to nie jest kreatywna.
Ale sprzedawanie nie zaczyna się od oferty. Zaczyna się od zrozumienia.
Zrozumienie klienta głębiej, niż on sam siebie rozumie. To jest przewaga konkurencyjna, której nie skopiujesz.

Wrzesień to nie jest sprint sprzedażowy. To jest moment, w którym możesz zbudować coś, co będzie pracować przez cały rok.
Jeśli tylko zaczniesz od właściwego pytania.
Nie: co sprzedajemy?
Tylko: czego klient naprawdę szuka i czy my potrafimy mu to dać? (A czego dziś tak naprawdę szuka opisałam w poście o Restorersach).

To co działało 1948 nadal ma sens w 2026 i to jest mega intrygujące.

24/07/2026

RESTORERSI….

WGSN właśnie nazwało zjawisko, które od pewnego czasu daje się zaobserwować nie tylko w sprzedaży.

Restorersi.
Tak nazwano tą grupę ludzi, którym nie chodzi już w życiu o więcej, a dla których priorytetem jest LEPIEJ.

Nie jest to nowy segment demograficzny, bardziej stan psychiczny. Zmęczenie nadmiarem, które przekroczyło masę krytyczną.

Przez lata uczono nas jednego schematu:
📍więcej zajęć,
📍szybsze efekty,
📍atrakcyjna cena,
📍głośniejsza reklama
📍kreatywny marketing

I jakoś to działało.

Dziś powoli przestaje . . .

Ile razy w tym tygodniu miałaś poczucie, że masz zbyt wiele otwartych zakładek we własnej głowie? Mimo naszego obecnego branżowego „ luzu” karawana jakby nie przestawała jechać.

Takie samo poczucie mają rodzice którzy do nas trafiają..

Co to oznacza dla szkoły językowej?

Restorer nie kupuje dziecku kursu angielskiego.

Kupuje owszem efekt, ale przede wszystkim spokój dla siebie.

Spokój, że jedna rzecz w tygodniu jest zaopiekowana bez jego większego angażowania. Że nie musi sprawdzać, czy lektor dotarł na zajęcia, czy dziecko jest w odpowiedniej grupie, ani zastanawiać się, czy ktoś odezwie się, gdy pojawi się problem.

Twoja szkoła nie konkuruje już ceną, atrakcyjnością programu czy metodą..

Konkuruje tym, ile odpowiedzialności potrafi zdjąć z barków rodzica.

Jeżeli oferta nadal brzmi:

📌„2x60 minut tygodniowo”,
📌„certyfikowany program”,
📌„nowoczesne metody nauczania”,

to mówi językiem produktu do klienta, który dziś kupuje przede wszystkim stan emocjonalny.

Co zatem trzeba zmienić w praktyce
we wszystkich obszarach szkoly?

❎W komunikacji

Przestać sprzedawać liczbę godzin i nazwy metod.

Zacząć sprzedawać efekt a wraz z nim poziom angażowania rodzica.

Nie: „certyfikowany program”.

Tylko: „wiesz, co dzieje się na zajęciach, bez konieczności pytania”.

❎W ofercie

Usunąć chaos wyboru.

Jeden lub dwa jasne warianty zapisów zamiast 4 opcji i kilku terminów do porównania.

Restorer nie chce analizować.

Jeżeli Twoja oferta wymaga wysiłku, żeby ją zrozumieć, już przegrywasz.

❎W organizacji

Stawiać na komunikację wyprzedzającą.

Nie czekać, aż rodzic zapyta.

Pisać pierwszym.

Dzwonić, zanim pojawi się problem.

Minimum raz w miesiącu wysyłać krótką informację o postępach dziecka bez zbędnego przypominania i dopytywania.

Każdy taki kontakt komunikuje:

Ogarniamy to, nie musisz o tym pamiętać.

❎W procesie zapisu

Skócić go do minimum.

Formularz zajmuje dwie minuty.

Potwierdzenie przychodzi w ciągu godziny.

Pierwsza wiadomość powitalna trafia do rodzica jeszcze tego samego dnia.

Restorer ocenia szkołę, zanim dziecko pojawi się na pierwszych zajęciach.

Ocenia ją po tym, jak łatwo było do niej dołączyć.

I właśnie tutaj zaczyna się kolejne wyzwanie.

Bo żeby zdjąć ciężar z barków rodzica, ktoś musi go przejąć.

I tym kimś jest zespół. Tutaj zaczyna się drugi front tej samej historii.

Z jednej strony jest klient, który oczekuje szkoły działającej jak szwajcarski zegarek, bez przypominania, bez opóźnień i bez tłumaczenia się.

Z drugiej strony jest lektor, który przyszedł uczyć języka angielskiego, nie chce pisać miesięcznych raportów, dzwonić do rodziców z własnej inicjatywy czy angażować się w kolejne działania administracyjne czy promocyjne.

I teoretycznie obie strony mają rację.

❌Nie ma tu prostego rozwiązania.

Jest tylko nasza świadoma decyzja: jaki zespół chcę budować i dla jakiego klienta.

Szkoła, która chce skutecznie obsługiwać Restorerów, potrzebuje ludzi rozumiejących, że ich praca nie kończy się po zamknięciu drzwi sali lekcyjnej.

To także jakość kontaktu z rodzicem.

Od pierwszego maila/ SMS-a aż do zakończenia kursu.

Nie każdy lektor będzie chciał pracować w takim modelu.

I to również jest cenna informacja.

Naszym celelem jest klarowne pokazanie tego na początku wspólnej drogi. Przedstawienie zakresu obowiązków nim nie jest.
Trzeba zadać sobie pytania:

Co dziś pokazuję?
Kogo rekrutuję i jak rekrutuję?
Jak prowadzę onboarding?
Jakie standardy komunikuję i jak to robię od pierwszego dnia współpracy, a nie dopiero wtedy, gdy pojawi się problem.

Restorer jako klient podnosi poprzeczkę całej organizacji.

I właśnie dlatego bez konkretnych zmian większość szkół nie będzie potrafiła go dobrze obsłużyć, choć większość będzie deklarowała, że to robi.

Szkoła, która wygra w tej dekadzie, nie będzie tą z największą liczbą kursów ani najdłuższą ofertą.

Wygra ta, przy której rodzic poczuje ulgę.

To jest nowy luksus w edukacji.

Luksusem staje się spokój.

A za tym spokojem stoi zespół, który bierze odpowiedzialność.

19/07/2026

P O R A D N I C T W O…

„Co powiedziałabym sobie dwudziesto- albo trzydziestoletniej?”

„Gdybym wiedziała to wtedy, zrobiłabym to i to.”

„5 najlepszych sposobów na…”

Każdy z nas gdzieś otarł się o takie treści w SM.

Im jestem starsza, tym bardziej się z nimi nie zgadzam.

Choć sama kiedyś je dawałam. I właśnie może dlatego dziś patrzę na nie zupełnie inaczej.

Dlaczego uważam, że to nie jest dobre?
Mimo że te formaty się nieźle klikają..

Bo te rady nie niosą przeważnie żadnej wartości . Dają złudzenie odpowiedzi, ale bardzo często nie wnoszą niczego realnego do życia swojego i drugiego człowieka.

Gdybym jako trzydziestolatka posłuchała rad siebie jako czterdziestopięciolatki, prawdopodobnie nie przeżyłabym tego, co przeżyłam. A to właśnie te doświadczenia ukształtowały mnie najbardziej.

Kiedy robimy sobie retrospekcję - czy to w życiu prywatnym, czy biznesowym - widzimy jak na dłoni nasze błędy. Sytuacje, które nami wstrząsnęły. Zwaliły nas z nóg. Położyły na łopatki nie tylko nas, ale czasami także nasze otoczenie. Wszyscy jakby płacili cenę naszych wyborów, choć przecież nigdy nie chcieliśmy nikogo w to wciągać.

Ale potrzeba czasu. Potrzeba kolejnych doświadczeń i kolejnych plot twistów losu, żeby z perspektywy dostrzec sens tamtych wydarzeń.

Tak bardzo chcemy dostawać gotowe recepty na lepsze życie. Na szybsze efekty. Większe sukcesy. Wyższe zyski.

Szukamy rad, schematów i gwarancji.

Przepalamy czas i pieniądze na poszukiwanie idealnych rozwiązań, zamiast po prostu zacząć działać i pozwolić życiu zrobić swoją część.

Nikt, kto sprzedaje rady, nie sprzedaje jednocześnie gwarancji, że właśnie tak będzie wyglądała Twoja historia.

Tak bardzo boimy się odpalić wrotki i po prostu ruszyć z tematem, że utykamy na starcie. Rezygnujemy z kolejnych etapów tylko dlatego, że nie znamy zakończenia.

I o ironio… piszę to ja.

Osoba, która od sześciu lat i przez setki godzin układa z Wami Wasze biznesy.

Ale unikam jak ognia słowa „musisz” i charakteru typowego poradnictwa.

Pokazuję to, co działa u mnie. Pokazuję też inne, sensowne scenariusze, które mogą działać w zupełnie innych okolicznościach niż moje.

Nie chcę zrobić Wam fast forward na drogach, którymi macie przejść.

Chcę jedynie pokazać najbardziej prawdopodobne i najbardziej optymalne kierunki.

To ogromna różnica.

Dlatego nigdy nie usłyszycie ode mnie:

„Kup to, a będziesz mieć X klientów.”
„Kup ten program, a będziesz zarabiać tyle i tyle.”
„Zrób tych pięć rzeczy, a w Twojej firmie zapanuje la dolce vita.”

Tak to nie działa.

I chyba właśnie dlatego jestem tak zmęczona tego typu hasłami w social mediach.

Dlaczego piszę ten post?

Bo to jest post w stylu „make some noise” dla „drogi”, a nie tylko dla celu.

Celebruj każdy etap.

Miej w tym umysł himalaisty.

Któremu nie chodzi wyłącznie o sam fakt znalezienia się na wierzchołku, a całą wyprawę do niego prowadzącą.

na którą składa się wysiłek, zwątpienia, momenty, kiedy chce się zawrócić, ale też satysfakcję z każdego kolejnego kroku.

Bo gdyby liczył się wyłącznie szczyt, wielu z nich mogłoby polecieć tam helikopterem.

Czy przeżycie byłoby takie samo?

Czy satysfakcja byłaby równie wielka?

Nie sądzę.

To właśnie największe wyboje bardzo często ustawiają najlepiej kolejne etapy naszego życia.

Mój czarny kwiecień 2025 roku sprawił, że czas od czerwca 2025 do dziś jest naprawdę dobry.

Nie byłoby połowy tych wspaniałych wydarzeń, gdyby nie tamten miesiąc.

Gdyby nie to hamowanie ręczne zrobione przez życie, dalej toczyłabym się prosto w czarny wąwóz, do którego wszystko zmierzało, tylko wtedy jeszcze tego nie widziałam.

Dlatego nie dałabym sobie żadnej rady, która uchroniłaby mnie przed tym, co wydarzyło się w zeszłym roku.

Bo dziś wiem, że tamten Hiobowy czas był ceną za coś znacznie większego.

I jeśli właśnie jesteś na rozdrożu…

Jeśli przeżywasz trudniejszy czas…

Bądź świadoma, bądź uważna.

To, co dziś się wydarza, może być częścią czegoś, co dopiero nadchodzi.

Bardzo często po największych kryzysach przychodzi najlepszy czas.

Nie szukaj na siłę rad, które mają natychmiast wszystko naprawić i wymazać ten czas.

Nie próbuj przeskakiwać własnej historii.

Po prostu przeżyj ten etap najlepiej, jak potrafisz na dziś.

Bo być może już niedługo to właśnie za niego będziesz najbardziej wdzięczna.

03/07/2026

Skończył się kolejny rok szkolny i chyba pierwszy raz od dawna nie myślę o liczbie zapisanych kursantów ani o wynikach sprzedaży. Nie myślę nawet o tym, co udało nam się zbudować. Myślę o ludziach. A właściwie o odpowiedzialności za ludzi.

Bo mam poczucie, że dziś nic nie obciąża właścicieli firm bardziej niż drugi człowiek. Nie konkurencja, nie inflacja, nie marketing. Ludzie. I wiem to nie tylko z doświadczeń na własnym garbie, ale z mojego „zoomowego konfesjonału” z Wami.

I żeby było jasne - to nie jest wpis o tym, że pracownicy są źli. Raczej o tym, że świat pracy zmienił się bardziej, niż wielu z nas chce przyznać. Zmieniło się to, czym dla ludzi jest praca, jak rozumiemy lojalność, jak stawiamy granice i czego oczekujemy od pracodawcy. Nasz błąd to ocenianie innych porzez pryzmat swoich wartości. A to dziś momentami 2 skrajności.

Dla wielu osób praca jest dziś po prostu jakimś jednym z wielu elementów życia. I naprawdę nie ma w tym nic złego - to po prostu rzeczywistość. Jest też część dla których praca to jedynie miejsce do otrzymywania przelewów.

Problem jest w tym , że wielu z nas nadal prowadzi firmy według zasad sprzed kilku lat. A przecież zmieniła się nie tylko rola pracownika. Zmieniła się też rola pracodawcy.
Nie tęsknię za czasami, kiedy ludzie pracowali „lepiej”. Nie wierzę zresztą, że kiedyś było idealnie. Ale wierzę, że inaczej rozumieliśmy odpowiedzialność.

Dziś od właściciela oczekuje się dużo więcej niż stworzenia miejsca pracy - ma być liderem, mentorem, psychologiem, mediatorem, coachem i strategiem w jednym. Ma dbać o atmosferę, rozwój, dobrostan zespołu, elastyczność, komunikację, bezpieczeństwo. I to wszystko faktycznie jest ważne. Ale coraz częściej zapominamy, że właściciel też jest człowiekiem. Jest JEDNĄ osobą. Że on też ma granice i też bywa zmęczony i po prostu ma wszystkiego dość.

Nikt nie rodzi się z kompatybilnością noszenia swoich problemów i jeszcze kilkunastu lub kilkudziesięciu innych osób. Firma to nie zbiór własnych dzieci których problemy są naturalnie Twoje bo w końcu sprowadziłaś te istoty na świat. A tak nadal wielu z nas do tego podchodzi.

I chyba właśnie dlatego coraz częściej dochodzę do jednego wniosku: największym wyzwaniem przedsiębiorcy nie jest już zbudowanie odpornej firmy. Największym wyzwaniem jest zbudowanie własnej odporności.

Bo jeśli koszt psychiczny prowadzenia biznesu robi się wyższy niż radość z jego prowadzenia, to znaczy, że coś przestało działać. Nawet najbardziej dochodowa firma nie jest sukcesem, jeśli każdego dnia odbiera spokój, zdrowie i poczucie sensu.

Ten rok nauczył mnie trzech rzeczy.

Po pierwsze - nie da się prowadzić firmy w lęku przed odejściem pracowników. To chyba jedna z największych pułapek naszych czasów. Zaczynamy zgadzać się na rzeczy, na które kiedyś nigdy byśmy nie pozwolili, odkładamy trudne decyzje, obniżamy standardy, rezygnujemy z rozmów - bo boimy się, że „nie będzie miał kto pracować”. A przecież życie przedsiębiorcy od zawsze uczyło jednego: jeszcze nie było tak, żeby jakoś nie było.

Po drugie - musimy świadomie wybierać, komu poświęcamy uwagę. To jest jak z własnymi dziećmi. Poświęcasz znacznie więcej uwagi temu które bardziej dokazuje i wywija numery, a to spokojniejsze jest jakby w tle z uszczuploną uwagą. Dziś wystarczą dwie, trzy osoby, które nie chcą brać odpowiedzialności, żeby pochłonęły 90% naszej energii. A obok przecież są też ludzie, którzy każdego dnia po prostu robią świetną robotę lektorzy, metodycy, pracownicy administracji. Ludzie przygotowani, odpowiedzialni, życzliwi, którzy budują naszą firmę często po cichu. I może właśnie oni zbyt rzadko słyszą, jak bardzo są ważni. Bo organizacja rośnie tam, gdzie kierujemy swoją uwagę.

Po trzecie - nie jesteśmy odpowiedzialni za niesienie i „ naprawianie” każdego. Niby to wiemy, ale jednak nie. Nie każdy będzie chciał się rozwijać, nie każdy będzie chciał współtworzyć naszą kulturę i nie każdy zostanie z nami na lata. I to nie jest porażka, to naturalna kolej dzisiejszej rzeczy. Nie ma znaczenia jak świetnie ogarniesz procesy z tym związane.

Naszą odpowiedzialnością nie jest zatrzymanie i rozwijanie wszystkich -jest nią stworzenie miejsca, do którego właściwi ludzie będą chcieli wracać.

Kończę ten rok szkolny z ogromną wdzięcznością, bo mimo wszystkich wyzwań wokół mnie jest wielu ludzi, którzy każdego dnia przypominają mi, dlaczego warto prowadzić szkołę. W zasadzie ludzi którzy tą moją szkołę rzeczywiście prowadzą.

Dziękuję każdemu lektorowi, który wkłada serce w swoje zajęcia, każdej osobie w sekretariacie, która cierpliwie rozwiązuje problemy rodziców, każdemu metodykowi, który wspiera innych. To Wy jesteście fundamentem. I mam nadzieję, że jako właściciele będziemy coraz częściej patrzeć właśnie na Was - bo kilka trudnych osób nie może przesłonić tych, którzy każdego dnia wykonują swoją pracę z najwyższą starannością. A widzę ze zapominam o tym.
Na koniec zostawiam sobie i Wam - jedno pytanie.

Nie „ile zarabia moja firma?”, tylko „ile kosztuje mnie dziś jej prowadzenie?”.

Zobacz czy straty - nie tylko te finansowe, ale emocjonalne i zdrowotne nie są większe niż zyski. A jeśli tak jest, to być może właśnie to jest moment na radykalne decyzje. I dopiero wtedy wraca kolejne pytanie: czy sposób, w jaki prowadzę ten biznes, to coś, co chcę powtarzać każdego dnia przez najbliższy rok i kolejne lata?

Chcesz aby twoja firma była na górze listy Siłownia I Obiekt Sportowy w Wroclaw?

Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Lokalizacja

Kategoria

Strona Internetowa

Adres

Starchowskiego 7a/1
Wroclaw
52-210