29/05/2026
Nie bój się, żyj.
Miałam ostatnio kryzys. Każdemu się zdarza, niezależnie od liczby godzin spędzonych na macie. Tęsknota za mężem była zbyt silna. Tęsknota za dotykiem, za prostym byciem obok. I te nawracające, natrętne pytania: czy można było...? Czemu...? Jak...?
Przed zaśnięciem wypowiedziałam ciche życzenie, by móc spotkać go choćby w snach. Ale i to okazało się życzeniem zbyt wielkim. Jednak gdy rano wychodziłam z domu, na chodniku tuż za bramą czekała na mnie niespodzianka. Mały papierek, mokry, z pozoru nijaki – a jednak przyciągnął moją uwagę. Podniosłam go i zamarłam. To było zdjęcie legitymacyjne mojego męża.
Tylko jak? Jakim cudem? Skąd się tam wzięło? Nie wiem, serio nie wiem. Ale tam było. Tak jak i on był, jest i będzie. Zawsze przecież powtarzał: "Jesteśmy dwoma ciałami z jedną duszą" (a ja się, głupia, wtedy śmiałam).
I tak oto znów go poczułam. Jego energię, jego odwagę, jego absolutną wolność bycia. Poczułam jego miłość – tę samą, którą czułam, stojąc fizycznie obok niego. Zanim się obejrzałam, wróciły do mnie mantry. Te z tantry, które na chwilę wyparł buddyzm niosący mi współczucie, ugruntowanie, bezpieczeństwo i cichą siłę. Wróciły i od razu zaczęły na nowo otwierać moje serce, pozwalając energii, dzikości i wolności swobodnie przepływać. Niosąc ciche, bezwzględne zapewnienie: nie jesteś, nigdy nie byłaś sama.
Nie bój się więc. Żyj.
**ra
27/05/2026
Spotkajmy się! 🤝
Od przyszłego tygodnia z przyjemnością zapraszam na regularne lekcje PILATESU w Fitness Academy Marino: środa, godzina 16.20 💪
Ponadto, od 8 czerwca, będę prowadzić zajęcia w Hali Orbita:
poniedziałek, 16.00 - pilates,
wtorek, 07.00 - power joga,
środa, 07.00 - pilates,
czwartek, 21.00 - joga relaksacyjna,
sobota, 17.00 - flow joga.
🌿🍀🌿🍀🌿🍀🌿🍀🌿🍀🌿🍀🌿🍀🌿🍀🌿
🍀Jeśli masz chęć na lekcje indywidualne 🍀
🌿w swoim domu (na terenie Wrocławia) 🌿
🍀 - śmiało dzwoń / pisz na numer: 🍀
🌿+48 459 110 466 🌿
🍀🌿🍀🌿🍀🌿🍀🌿🍀🌿🍀🌿🍀🌿🍀🌿🍀
20/05/2026
Zaczęłam dostrzegać, że wszystko wokół ma swoje wzory i matematyczną precyzję, jeszcze w studium fotograficznym wiele lat temu. Potem, dzięki studiowaniu klasycznej tantry, zaczęłam widzieć je w żywej tkance świata: w geometrii liści, w architekturze koron drzew, w skrzydłach owadów i na nosie mojego psa. Widziałam te wzory w ludzkiej sztuce i ludzkiej skórze, gdy patrzyłam na nią z bliska.
Dopiero jednak ostatnio zobaczyłam ten wzór we własnym życiu. Zobaczyłam, jak absolutnie wszystko jest ze sobą powiązane i od siebie zależne.
Od małego ciągnęło mnie do duchowości. Z różną siłą – czasem byłam w stanie na kilka miesięcy lub lat od niej odejść. Tylko po to, by nazbierać na tyle bolesnych doświadczeń, żeby wrócić z podkulonym ogonem. Lub z radością – jak kto woli.
Siedzę więc dziś w nowym-starym świecie, w rodzinnym Wrocławiu, i robię swoistą sekcję zwłok własnego losu i patrzę, jak ten wzór rozkładał się precyzyjnie od... pewnie samego początku mojego istnienia. Widzę, jak niesamowicie wiele łączyło mnie z mężem. Oddzielały nas lata i cały kontynent, a jednak nasze ścieżki po prostu musiały się skrzyżować. Widzę, jak nasze losy przeplatały się na odległość, zanim jeszcze się poznaliśmy: oboje omal nie straciliśmy życia na samym jego początku, oboje jesteśmy leworęczni i piszemy w dziwny sposób, i oboje w okolicach 1989 roku chcieliśmy zwiać z domu po kłótni z matką 😉. Widzę, jak on dodawał mi szalonej odwagi, której tak potrzebowałam, a ja dawałam mu uziemienie. Widzę, jak gdy on miał swoje domknięcie relacji z bliskimi, ze mną, ze światem i jak powoli wracał do korzeni, ja sama opadałam już na poduszce bezpieczeństwa duchowości.
Widzę też, że to, czego oboje chcieliśmy z poziomu codziennej świadomości – czy też ego, jak kto woli – nigdy nie udawało się w pełni. Ale to, co działo się z poziomu podświadomości – czyli Prawdziwego Ja, samego Życia – płynęło z porażającą, niesamowitą precyzją. Łamiąc przy tym po drodze nasze ego, serca i plany.
Bo koniec końców to, co tworzy naszą kwintesencję, to nic innego niż Życie. Życie, które zawsze wygrywa, bo po prostu toczy się dalej – bez początku i bez końca.
18/05/2026
Patrząc na świat, ciężko jest uwierzyć, że panuje w nim jakikolwiek kosmiczny porządek. Skubany dobrze się ukrywa pod warstwą kurzu, chaosu i niespodzianek. Zaraz, niespodzianek?... Czy raczej: pod naszym brakiem uważności? ;-)
Na pierwszy rzut oka sytuacje często nas zaskakują. Jakby były bez związku z tym, co działo się wcześniej. Na poziomie świadomym, gdzie żyjemy często iluzjami o rzeczywistości zamiast samą rzeczywistością, tak to może wyglądać. Ale na poziomie podświadomym – uuuuu, zupełnie inna bajka.
Doświadczyłam tego w ostatnim czasie na własnej skórze i powiem, że zabolało. Wzór, który rysowało życie, nie dotyczył jednej osoby, jednej kwestii – on się rozlewał jak rzeka po zerwaniu tamy, porywając za sobą wszystko po drodze. Z perspektywy czasu precyzja tego nurtu jest zaskakująco... perfekcyjna.
Straciłam niedawno kogoś bardzo bliskiego. Ta osoba, mimo zewnętrznej gotowości do rozpoczęcia nowego projektu, nowego etapu w życiu – wracała do korzeni. Pomijane przez lata rzeczy, takie jak rodzinna mantra, gesty robione niegdyś przez dziadka, opowieści – były domykaniem cyklu. Ale nie tylko u niego. Widząc, jak przez pewien czas jest pełen życia, energii i pasji, ja sama zapragnęłam czegoś swojego i nie wiem skąd, wróciłam do buddyzmu. Tego samego, który kiedyś powiewał mi cierpieniem, a teraz zaczął pachnieć uziemieniem i współczuciem. Nawet nie wiesz, jak te nauki buddyjskie przydały się w ostatnich tygodniach... Z kolei kłótnie, które były naszym częstym gościem w ostatnim czasie, uczyły mnie bycia i radzenia sobie samej.
Wzór życia się rozwija. Cały czas, każdego dnia. Wiedziałam to od dawna, widziałam w liściach, drzewach, we wszystkim dookoła. Ale nigdy wcześniej nie poczułam tego tak głęboko w sobie. Nigdy wcześniej nie poczułam, że w tym okrutnym na pozór świecie życie ma sens, choć często jest on niewidzialny z punktu widzenia „autopilota”.
Jak przejść na system manualny? Zapraszam na matę i poza nią.
17/05/2026
Czasem w morzu ludzi widać odmienną twarz. Nie przez kształt nosa czy kolor skóry, ale przez bijące z niej światło. Właściciel tej twarzy byłby ucieleśnieniem piosenki Bon Jovi: It's My Life – zarówno pod względem słów utworu, jak i energii, jaką ta piosenka ze sobą niesie. Światło i impakt na otoczenie przekraczałyby wszelkie granice czasu i przestrzeni. Życie tej osoby byłoby tak intensywne, że mogłoby obdarować trzech ludzi, a jeszcze by mu zostało.
Przy czym nie jest to intensywność życia ludzi z gór, którzy dożywają podeszłego wieku – tacy, mimo wysiłku i ciężkiej pracy, żyją w zgodzie z naturą, chodzą utartymi ścieżkami tradycji, mają swój rytm. Ale wolne ptaki muszą same wyznaczyć wszystkie szlaki, będąc przy tym zawsze gotowym do walki o to, co właściwe, a ne proste. Są gotowe pomagać każdemu i zawsze, nie bacząc na to, że ich wewnętrzny ogień nie ma dostarczanego paliwa na czas. Ten wewnętrzny ogień jest zresztą tak mocny, że spala od środka szybciej, niż świat wokół się spodziewa... Tym bardziej szokuje i boli, gdy wolny ptak nagle zniknie. Albo raczej: nastąpi transformacja, dzięki której stanie się zupełnie wolny.
Wolny ptak nie może być zatrzymany w klatce, choćby dla własnego dobra. Bo to nie jest dobre dla niego, ale tylko dla bliskich mu osób, dla których jest słońcem, wokół którego ochoczo krążą – bo z nim wszystko jest łatwiejsze. A potem nie zostaje nic innego, jak tęsknić. Wolny ptak wywiera taki wpływ na życie tych, z którymi się zetknął, taki impakt, że nie da się o nim zapomnieć. I to właśnie pomaga żyć dalej, gdy jego już nie ma – bo wolny ptak zmienił to, jak patrzymy na świat, na życie, na siebie. I on ciągle tu jest. Można poczuć to w sercu, które dalej jest otulone jego miłością i wsparciem...
Zatrzymaj się. Na macie lub na balkonie, patrząc na latające ptaki...
16/05/2026
Ostatnio wciąż słyszę: twoja wola, zrobisz jak zechcesz.
Czyżby?
Życie nagminnie płata nam figle. Tu kłoda pod nogi, tam z deszczu pod rynnę, dni bywają proste jak świński ogon...
To, co chcemy, często brzmi jak: wybieram mniejsze zło. Jak wybieram? Czy na pewno wybieram? Tu tkwi właśnie sęk.
Sposób, w jaki patrzymy na świat, jest mocno zależny od naszej kultury, rodziny, edukacji, wiedzy, doświadczeń, predyspozycji, a nawet płci. Dlatego dwie różne osoby zareagują inaczej na ten sam problem. Na ile więc ta „moja” wola jest moja? ;-) A na ile jest ona niejako uszyta dla mnie przez otoczenie? Jasne, możesz powiedzieć, że mam mój rozum – ale znów, jest on zależny od wiedzy, doświadczeń...
Z punktu widzenia wielu wschodnich filozofii, a nawet w dużej mierze współczesnej nauki, jesteśmy tak stworzeni, by zawsze wybrać najlepszą możliwą w danym czasie i okolicznościach opcję. Zawsze. Choćbyśmy chcieli wybrać to, co uważamy za złe – koniec końców nie będziemy mogli tego uczynić. To dlatego, że ułamek sekundy przed podjęciem przez nas decyzji, mózg już zdecydował. I choć czasem czujemy z tego powodu dysonans, to nie wynika on ze źle podjętej decyzji, ale raczej ze zaktualizowania posiadanych przez nas danych.
Czy to oznacza, że jesteśmy zwolnieni z odpowiedzialności? Wręcz przeciwnie. Nie mamy wpływu na to, jakie karty rozdało nam życie – z jakimi traumami, nawykami czy wychowaniem startujemy. Ale to my odpowiadamy za to, co zrobimy z nimi dalej. Jeśli ranię innych, bo sam zostałem zraniony, to powielanie tego schematu jest już moją odpowiedzialnością.
Co więc możemy zrobić, skoro nasz mózg tak często działa na autopilocie? Możemy zacząć go trenować. Joga i medytacja nie zmienią Twojej przeszłości, ale dają Ci coś bezcennego: ułamek sekundy przestrzeni między bodźcem a reakcją. Przestrzeń, w której możesz odetchnąć i pozwolić swojemu umysłowi napisać lepszy, bardziej świadomy scenariusz.
Spotkajmy się na macie, żeby wspólnie poszerzać tę przestrzeń.
🌿🍀🌿🍀🌿🍀🌿🍀🌿🍀🌿🍀🌿🍀🌿
🍀Kontakt: 🍀
🌿what's app: +91 8130555484 🌿
🌿email: [email protected] 🌿
🍀skomentuj - odpowiem 🍀
🌿🍀🌿🍀🌿🍀🌿🍀🌿🍀🌿🍀🌿🍀🌿
16/05/2026
Miłość.
To wielkie słowo, choć tak często rzucane na prawo i lewo z ogromną lekkością. Bywa brana za słabość, choć w rzeczywistości daje potężną siłę. Mówią, że dodaje skrzydeł – ale aby tak się stało, nie wolno jej więzić, krępować ani kurczowo zaciskać w dłoni.
Ramię w ramię z miłością kroczy wolność. Choć na pierwszy rzut oka to zaskakuje – bo jakże to tak, pozwalać na samowolkę? A co, jeśli odejdzie? Co, jeśli nie wróci? Jednak tam, gdzie pojawia się przywiązanie, oczekiwania i wymagania, tam drastycznie kurczy się przestrzeń dla miłości.
Czasem miłość musi pozwolić odejść – nawet jeśli to potwornie boli. Bo prawdziwa miłość nie istnieje tylko „dla mnie”. To rzadka umiejętność patrzenia na potrzeby, predyspozycje i samą istotę drugiej osoby. To dodawanie otuchy w trudnych chwilach i dawanie przestrzeni na bycie w pełni sobą. To wiara, że się uda – razem, choćby świat dookoła się walił.
Miłość jest też nieśmiertelna. Nie jest jej straszna śmierć ani upływ czasu – one ją jedynie transformują. Bo naturą miłości, tak jak i całego wszechświata, jest zmiana. Z motyli w brzuchu przekształca się w poczucie bezpieczeństwa, a z czasem – w tęsknotę. I choć tęsknota bywa wersją miłości surową i bolesną, to właśnie ona uświadamia nam jej ogromną moc. Sprawia, że miłość pozostaje żywa.
Poczucie, że żyjemy, to przecież nie tylko wieczna ekstaza. To także te najtrudniejsze chwile, które – choć bolesne – pozwalają nam odnaleźć autentyczną wdzięczność, rozbudzić głębokie współczucie i zacząć żyć po prostu bardziej prawdziwie.
💚
Właśnie o tym jest joga poza matą. O odnajdywaniu równowagi, gdy świat wokół nas dynamicznie się zmienia. Jeśli czujesz, że potrzebujesz wsparcia w przenoszeniu tej mądrości do codziennego życia, zapraszam Cię do mojego programu Yoga Pocket Mentor – przestrzeni, gdzie każdego dnia możemy wspólnie szukać odpowiedzi na te małe i te całkiem wielkie pytania.
🌿🍀🌿🍀🌿🍀🌿🍀🌿🍀🌿🍀🌿🍀🌿
🍀Kontakt: 🍀
🌿what's app: +91 8130555484 🌿
🌿email: [email protected] 🌿
🍀skomentuj - odpowiem 🍀
🌿🍀🌿🍀🌿🍀🌿🍀🌿🍀🌿🍀🌿🍀🌿
14/05/2026
19 marca kończy się moja 12-letnia indyjska przygoda. W związku z tym, uruchamiam zapisy na następujące zajęcia online / offline we Wrocławiu:
🌿 Joga na nowy początek – Shubhaarambh
W Indiach, gdzie spędziłam ostatnie 12 lat, nauczyłam się jednego: chaos jest jedyną stałą. Planowanie często nie ma tam sensu, bo rzeczywistość zawsze ma własny pomysł. Mój mąż miał otworzyć restaurację o nazwie Shubhaarambh — co w hindi oznacza właśnie „nowy początek”. Nie zdążył, ale ta nazwa została we mnie jak obietnica.
To praktyka dla tych, którzy stoją na progu zmian. Budujemy płynne sekwencje, przechodząc z jednego flow w kolejne i ucząc się uziemienia w ruchu. Skupiamy się na biodrach i klatce piersiowej, wykorzystując oddech, by odnaleźć balans tam, gdzie wszystko wydaje się kończyć.
💔 Joga na złamane serce
Wracam do Wrocławia, bo mój mąż odszedł z tego świata. To zdanie nadal brzmi nierealnie, ale joga pomogła mi przetrwać ten czas. Ta praktyka nie jest gimnastyką — jest bezpieczną przystanią.
Bez wyczerpujących pozycji. Blisko maty, z uważnością skierowaną na gardło, klatkę piersiową i biodra — miejsca, w których ból często zapisuje się w ciele. Towarzyszą nam elementy Qigong, świadomy oddech i krótka medytacja.
🔥 Na złość jodze
Indie nauczyły mnie pokory w najbardziej brutalny sposób. Wrzucały mnie w sam środek chaosu, regularnie odcinając prąd i wodę dokładnie wtedy, gdy miałam „wielkie plany”. Raz po raz podtapiały mój wyobrażony lotos pośrodku jeziora, na którym tak bardzo chciałam spokojnie spocząć.
„Na złość jodze” to zajęcia dla tych, którzy czują podobny opór. Zaczynamy intensywnie — żeby spalić frustrację — a kończymy głębokim relaksem i akceptacją tego, co jest.
👵 Joga dla seniorów
Moją najlepszą przyjaciółką była moja babcia. Mój mąż, a zarazem przyjaciel, był ode mnie o dziewięć lat starszy. Od zawsze ceniłam dojrzałą energię, spokój i doświadczenie „młodzieży po sześćdziesiątce”. Uwielbiam pracować ze starszymi ludźmi, bo w ich obecności czas zwalnia.
Joga dla seniorów to praktyka z wykorzystaniem krzeseł, kijków i ścian — skupiona na balansie, mobilności i łagodnym rozciąganiu, tak by ciało mogło służyć nam jak najdłużej.
🌿🍀🌿🍀🌿🍀🌿🍀🌿🍀🌿🍀🌿🍀🌿
🍀Kontakt: 🍀
🌿what's app: +91 8130555484 🌿
🌿email: [email protected] 🌿
🍀skomentuj - odpowiem 🍀
🌿🍀🌿🍀🌿🍀🌿🍀🌿🍀🌿🍀🌿🍀🌿
14/05/2026
19 marca kończy się moja 12-letnia indyjska przygoda. W związku z tym, uruchamiam zapisy na następujące zajęcia online / offline we Wrocławiu:
🌿 Joga na nowy początek – Shubhaarambh
W Indiach, gdzie spędziłam ostatnie 12 lat, nauczyłam się jednego: chaos jest jedyną stałą. Planowanie często nie ma tam sensu, bo rzeczywistość zawsze ma własny pomysł. Mój mąż miał otworzyć restaurację o nazwie Shubhaarambh — co w hindi oznacza właśnie „nowy początek”. Nie zdążył, ale ta nazwa została we mnie jak obietnica.
To praktyka dla tych, którzy stoją na progu zmian. Budujemy płynne sekwencje, przechodząc z jednego flow w kolejne i ucząc się uziemienia w ruchu. Skupiamy się na biodrach i klatce piersiowej, wykorzystując oddech, by odnaleźć balans tam, gdzie wszystko wydaje się kończyć.
💔 Joga na złamane serce
Wracam do Wrocławia, bo mój mąż odszedł z tego świata. To zdanie nadal brzmi nierealnie, ale joga pomogła mi przetrwać ten czas. Ta praktyka nie jest gimnastyką — jest bezpieczną przystanią.
Bez wyczerpujących pozycji. Blisko maty, z uważnością skierowaną na gardło, klatkę piersiową i biodra — miejsca, w których ból często zapisuje się w ciele. Towarzyszą nam elementy Qigong, świadomy oddech i krótka medytacja.
🔥 Na złość jodze
Indie nauczyły mnie pokory w najbardziej brutalny sposób. Wrzucały mnie w sam środek chaosu, regularnie odcinając prąd i wodę dokładnie wtedy, gdy miałam „wielkie plany”. Raz po raz podtapiały mój wyobrażony lotos pośrodku jeziora, na którym tak bardzo chciałam spokojnie spocząć.
„Na złość jodze” to zajęcia dla tych, którzy czują podobny opór. Zaczynamy intensywnie — żeby spalić frustrację — a kończymy głębokim relaksem i akceptacją tego, co jest.
👵 Joga dla seniorów
Moją najlepszą przyjaciółką była moja babcia. Mój mąż, a zarazem przyjaciel, był ode mnie o dziewięć lat starszy. Od zawsze ceniłam dojrzałą energię, spokój i doświadczenie „młodzieży po sześćdziesiątce”. Uwielbiam pracować ze starszymi ludźmi, bo w ich obecności czas zwalnia.
Joga dla seniorów to praktyka z wykorzystaniem krzeseł, kijków i ścian — skupiona na balansie, mobilności i łagodnym rozciąganiu, tak by ciało mogło służyć nam jak najdłużej. Krótkie czasy w pozycjach, elementy Qigong i medytacja akceptacji pomagają budować siłę z łagodnością i godnością.
🎧 Teens Yoga: Między światami
Lubię młodzież, bo to fascynujący moment życia. To już nie są głośne dzieci, ale jeszcze nie „nudni dorośli”. Uwielbiam ten czas, gdy młodzi ludzie — z unikalną energią — szukają własnej drogi i wierzą, że mogą zmienić świat.
Łączymy tu jogę z elementami Pilatesu i treningu funkcjonalnego (szczególnie ważnego przy życiu spędzanym przy biurkach), ale w formie dynamicznego flow i ruchu inspirowanego tańcem. Uczymy się uważności ciała oraz pracy z oddechem, który pomaga radzić sobie ze stresem, zanim dorośli zdążą go nam narzucić.
📱 Pocket Yoga Mentor
Joga poza matą — w samym środku codzienności. Gdy bolą plecy, gdy pytanie o sens życia nie daje spać albo gdy „szlag Cię trafia”, bo szef znowu coś dowalił — masz mnie pod ręką.
Jako Twój mentor na WhatsAppie pomagam przenieść praktykę z Indii prosto do codziennego życia. Dodatkowo raz w tygodniu spotykamy się online lub offline na praktyce szytej na miarę Twoich potrzeb.
pozostałe zajęcia:
power vinyasa yoga - integrative yoga - hatha yoga - ta**ra yoga
13/05/2026
Kiedyś napisałam wiersz ze zdjęcia poniżej. Dziś przyszło mi napisać jego niejako drugą część...
Dawno temu
miałam sen,
że rozdzielił nas czas i przestrzeń...
Obudziłam się wtedy
z uśmiechem,
wiedząc,
że nawet śmierć nas nie rozdzieli.
A jednak śmierć przyszła.
Zabrała mi Ciebie.
Lecz...
Twa miłość wciąż wypełnia serce moje,
ptaki wolno frunące piszą Twe imię na niebie,
czuję Cię w zachodzie słońca, w wietrze i w sobie.