Wyszedłem z domu by wjechać na grzbiet nieboskłonu.

" Ciężka praca nad samym sobą to gwarancja sukcesu "

YT: https://www.youtube.com/user/782535759pat/featured?view_as=public

03/22/2015

STS Jordan Wola Mała

Cześć wszystkim ! :) Z racji tego, że ,, zmieniliśmy barwy", a facebook uniemożliwił zmianę nazwy strony, postanowiliśmy założyć nową :)
Wszystkie albumy, informacje pozostają bez zmian.
Zapraszamy do polubienia nowej stronki, a ta obecna zostanie usunięta. Pozdrawiamy :)

www.facebook.com/jordanwolamala

Strona poświęcona amatorskiej drużynie kolarskiej STS Jordan Wola Mała

03/15/2015

Licho nie śpi... trenuje ;-)

02/27/2015

A dziś taka paczuszka do mnie dotarła :-) Nowe klubowe stroje :-) Piękne!

02/22/2015

Troszkę długa przerwa, ale czas odstawić trenażer na bok i wyjechać :-) Zrobiło się ciepło, sucho, 42km pokręcone, jak na luty jest dobrze :-)

11/05/2014

Szkola, praca, zimno, wietrznie ale nie szukamy wymówek, żeby dobrym być trzeba ćwiczyć :) Wykorzystaliśmy chwilowe przebłyski słońca i ukręciliśmy 60km :)

XXII Wyścig po ziemi biłgorajskiej 09/08/2014

W niedziele zawitaliśmy do Biłgoraja na małe ściganko :) Płaska trasa o długości 55km, wysoka średnia w okolicach 42 km/h. Najlepiej spisał się Mateusz Burda, który dojechał w okolicach 10 miejsca. W swojej kategorii podium wywalczyli Mariusz Babiarz i Arkadiusz Trawiński :)

W grupie dojechali kolejno:
1. Mateusz Burda
2. Arkadiusz Trawiński
3. Patryk Burda
4. Mariusz Babiarz
5. Dominik Bardian
6. Damian Nowiński
7. Tadeusz Czwarkiel
8. Marek Burda
9. Grzegorz Cisek - dnf

Oficjalne wyniki wkrótce ;) Pozdrawiamy

W niedziele zawitaliśmy do Biłgoraja na małe ściganko :) Płaska trasa o długości 55km, wysoka średnia w okolicach 42 km/h. Najlepiej spisał się Mateusz Burda, który dojechał w okolicach 10 miejsca. W swojej kategorii podium wywalczyli Mariusz Babiarz i Arkadiusz Trawiński :)

W grupie dojechali kolejno:
1. Mateusz Burda
2. Arkadiusz Trawiński
3. Patryk Burda
4. Mariusz Babiarz
5. Dominik Bardian
6. Damian Nowiński
7. Tadeusz Czwarkiel
8. Marek Burda
9. Grzegorz Cisek - dnf

Oficjalne wyniki wkrótce ;) Pozdrawiamy

[08/31/14]   Uff daliśmy radę, wszyscy dojechali i to jest duży sukces :) Trasa około 70km i dużo ciężkich podjazdów dały w kość. Szczególne brawa dla Mariusza Babiarza, który uczestniczył w kraksie, trochę się porozbijał i przebił koło :/ Jednak kolarz to twardy zawodnik, poczekał na wóz, zmienił koło i ruszył w pogoń za grupą, zmieścił się w limicie, a na dodatek podskoczył o kilkanaście miejsc :) Oczywiście uznanie dla Mateusza i Damiana, którzy wystartowali i dojechali mimo, że organizator nie przewidział kategorii dla tak młodych zawodników. Przed startem było zapisanych 167 kolarzy z czego 127 dojechało do mety w limicie.

Wyniki:
1. Patryk Burda - 55 miejsce, 19 w kat. M2
2. Mateusz Burda - 77 miejsce, brak kat.
3. Dominik Bardian - 98 miejsce, 12 w kat.
4. Damian Nowiński - 106 miejsce, brak kat.
5. Mariusz Babiarz - 108 miejsce, 14 w kat.
6. Tadeusz Czwarkiel - 109 miejsce, 13 w kat.

Można powiedzieć, bardzo dobry trening, widzimy się na starcie już za tydzień w Biłgoraju na maratonie kolarskim :) Pozdrawiamy

[08/31/14]   Za dwie godzinki startujemy w Łańcuckim Klasyku Szosowym :) ok. 130 osób zapisanych, ładna pogoda, wszystko to sprawia, że już chciałoby się startować :)

[08/17/14]   Dziś postanowiliśmy przejechać się trasą Łańcuckiego klasyku szosowego, a przy okazji powalczyć między sobą :) Całą trasę jechaliśmy w grupie, szatkowaliśmy się na podjazdach, w Husowie umiejscowiliśmy premie górską. Przyjemna pogoda, nie za ciepło, nie za zimno ale momentami za wietrznie, jednak nie psuło to dobrej zabawy. Wyruszyliśmy w 8 osobowym składzie, na 10 km przed metą, zawiązała się mała ucieczka. Tempo i przejazd bardziej reakcyjny, liczy się dobra zabawa :)

Podium:
1. Patryk Burda
2. Mariusz Babiarz
3. Tadeusz Czwarkiel

4. Mateusz Burda
5. Damian Nowiński
6. Dominik Bardian
7. Łukasz Konopa
8. Marek Burda - dnf

Premia górska:
1. Mariusz Babiarz
2. Patryk Burda
3. Mateusz Burda
4. Damian Nowiński
5, Dominik Bardian
6. Tadeusz Czwarkiel
7. Łukasz Konopa
8. Marek Burda - dnf

Niestety brak zdjęć, nadrobimy to następnym razem :) Pozdrawiamy Serdecznie :)

Zakopane 8-10.08.2014 08/12/2014

W czwartek zaczęliśmy przygotowania do wyjazdu, sporządzenie listy co trzeba zabrać, przegląd rowerków, pakowanie wszystkich rzeczy i małe testy jak to będzie się zachowywać. Rowery z całym bagażem ważyły ponad 20 kg, taki ciężar na tylnym kole dawał się odczuć przy podjazdach jak i zjazdach gdzie każdy podmuch wiatru powodował, że rower kołysał się na boki. Około godziny 21 przyjechał do nas Mariusz, zaczęliśmy wszystko sprawdzać i jeszcze lekko modernizować bagażnik pod sakwy. Całe szczęście, że były bardzo pojemne, ponieważ pakowaliśmy się we 3 do dwóch sakw. Zjedliśmy kolację i zrodziło się pytanie czy opłaca nam się iść spać ? Po krótkim zastanowieniu doszliśmy do wniosku, że na 3 godziny to nie ma sensu. Jednak zmęczenie okazało się silniejsze i zasnęliśmy, ja na łóżku, Mariusz na fotelu. Około godziny 1:20 wpada Mateusz, żebyśmy wstawali i czy jedziemy, bo pada deszcz. I zrodził się dylemat, zaryzykować i jechać w deszczu czy może lepiej przełożyć wyjazd niż stracić czas i pieniądze na pobyt w taką brzydką pogodę. W dodatku prognozy przewidywały burze, deszcze i zachmurzenia. Tyle przygotowań, planowania jedziemy co by się nie działo! :D Lekki deszczyk, dość ciepło, punkt 2 w nocy ruszamy w drogę. Już pierwszy postój w Łańcucie, mocniej się rozpadało i zostaliśmy zmuszeni założyć płaszcze przeciwdeszczowe. Jazda w taką pogodę jest bardo nieprzyjemna, w dodatku ciemno, nie widać co się dzieje z nawierzchnią i co jakiś czas przejeżdżające auta nas oślepiają. Minęliśmy Rzeszów i kierujemy się w kierunku Strzyżowa, każdy tylko wyczekuje aż zrobi się jasno lub przestanie padać. W czasie jazdy pytam czy ktoś może sprawdzić godzinę - za dwadzieścia czwarta - odpowiada Mariusz. Lekkie zakłopotanie czy aby na pewno dobrze jedziemy? Zatrzymujemy się na pierwszym lepszym przystanku i sprawdzamy na GPS, 2 km do Strzyżowa ufff... Pierwszy postój na śniadanie zrobiliśmy w mieście, już się przejaśniło ale niestety deszcze nie ustępował. Po kolejnych 35 km byliśmy już w Jaśle, deszcz przestał padać, dojechaliśmy do suchego asfaltu i można było zdjąć te uporczywe płaszcze w których mieliśmy straszny opór. Rozpogodzenie dodało nam chęci do jazdy, odcinek dość płaski i trzymaliśmy średnią ok. 30 km/h do momentu aż dojechaliśmy do Gorlic... Mateusz w trakcie mocnego zrywu za samochodem urwał szprychę przez co koło miało mocne bicie i hamowało. Zrobiliśmy postój na pobliskim parkingu i zabraliśmy się do szybkiej naprawy, rozkręcenie koła, wymiana szprychy, centrowanie i męczące pompowanie ręczną pompką. Za Gorlicami zaczęły się podjazdy i szybkie zjazdy, ten odcinek bardzo nam się dłużył w dodatku Mateusz miał mało powietrza w kole przez co strasznie go trzymało. W momencie dojeżdżania do Nowego Sącza widzimy znak Zakaz ruchu rowerem, a ścieżki rowerowej brak, wtf ? No nic musieliśmy przejechać przez miasto chodnikami, nawet lepiej się jechało ponieważ mają tam strasznie dziurawe drogi. Przy okazji podjechaliśmy do serwisu rowerowego aby napompowali mocniej koła. Tak jak ustaliliśmy postoje co 50 km, zatrzymaliśmy się pod Lidlem na małe zakupy, rowerki oparte o sklep, a my siedzimy sobie na chodniku. Patrzymy jakiś facet wycofuje z parkingu samochodem i nagle zaczyna powoli wjeżdżać w rower, Mariusz podbiega do auta i krzyczy " co Ty koleś robisz ? Nie widzisz roweru ? " Odpowiedź kierowcy " nie widziałem"... Rower stał oparty o ścianę, jak można ściany nie zauważyć ?! Jedziemy dalej, kierunek Czorsztyn, cały czas pod górkę ale bardzo łagodnie. Jedziemy wzdłuż Dunajca, piękne widoki, malowniczy krajobraz, robimy krótki postój nad zaporą, parę zdjęć i dalej w drogę, by na godzinę 18 być już na mieszkaniu. Od tego momentu zaczęły się schody, droga upływała bardzo wolno, a czas uciekał bardzo szybko. W tym samym dniu odbywał się etap Tour de Pologne, przez co mieliśmy zablokowane ulice i musieliśmy się dostać do Zakopanego objazdem. Podjazd przed Bukowiną, stromo ale wyjechaliśmy, zjazd grrr wąsko, stromo i dziurawa droga, klocki hamulcowe się zagotowały. Dojeżdżamy do miejscowości Brzegi gdzie zaczynamy już ostatni większy podjazd. Jednak ten nas przerasta, jest długi i stromy, w połowie schodzimy z rowerków i wyprowadzamy do najbliższego skrzyżowania. To teraz już będzie gładko, siadamy i jedziemy w kierunku Łysej Polany, niestety znów pod górkę, która według nas po przejechaniu już 250 km nie ma końca. Na górze odsłania się przed nami piękny widok na Słowackie Rysy i zjazd do Zakopanego, aż przybraliśmy na mocy widząc go :) Wjeżdżamy do miasta i lecimy na szybkie zakupy, kupujemy więcej jedzenia niż jesteśmy w stanie zjeść co okazuje się dopiero później. O godzinie 18 docieramy do naszego mieszkania, rozpakowujemy się jak najszybciej, żeby jeszcze zdążyć na końcówkę TDP. Kolacja, kąpiel i o godzinie 22 wszystkich poskładał sen :)

Dzień 2 Sobota

Godzina 5 rano w pokoju słychać tylko nasze budziki i narzekanie, że już trzeba wstać, a tak dobrze się spało. Słyszymy dziwne szumy, każdy mówi, że deszcz pada, wychodzę na balkon patrzę, a tu piękne niebo, żadnej chmurki, a te wszystkie szumy to strumyk który płynie obok naszego domku. Jemy śniadanie i idziemy na nogach powoli pod kolej na Kasprowy Wierch. O godzinie 6.15 stoimy już w kolejce do kasy, a kolej rusza dopiero o 7, za nami dochodzi coraz więcej ludzi. Wyjeżdżamy trzecim kursem, długo nie czekaliśmy, na górze wychodzimy jeszcze na sam szczyt, parę fotek, potem leżeliśmy pod stacją i o 9.30 zjazd na dół. Całe szczęście, że już jest dużo luźniej w kolejce. Na dole idziemy usiąść na kamieniach w pobliskim strumieniu, prawie jak klimatyzacja w lesie, od spływającej lodowatej wody promieniuje przyjemny chłód. W planach był obiad o godzinie 12, ale nie mogliśmy już wytrzymać i poszliśmy coś zjeść godzinę wcześniej. Gdy wychodzimy z restauracji przed naszymi oczami kolejka do kas na Kasprowy długości 200m, ludzie na końcu będą czekać z 5 godzin albo nawet już w ogóle nie wyjadą, a wyjście na nogach trwa tylko 3 godziny, leniwi turyści ;) Poszliśmy pozwiedzać miasto, następnie na zakupy, żeby w niedzielę rano uderzyć prosto do domu. Wieczorem oglądaliśmy jak Rafał Majka wygrywa TDP, Mateusz mówi - Jak wygra to idziemy na pizze ! Wszyscy się zgodzili i kibicujemy, a zaraz dodaje - ale jak nie wygra to też idziemy :D Oczywiście, że wygrał i tak poszliśmy na " zdrową kolacje". Nogi z tego chodzenia nas już bolały, mieliśmy wszystko sobie przygotować wieczorem, żeby rano nie przedłużać ale nie mieliśmy siły...

Dzień 3 Niedziela

Godzina 6 rano wstajemy, pobudka jeszcze gorsza niż dzień wcześniej, tak strasznie chciałoby się jeszcze pospać, ale trzeba wracać do domu. Zaczyna się pakowanie, sprzątanie, doprowadzenie pokoju do stanu w jakim go przyjęliśmy. Pogoda dość ładna, troszkę chmurek ale to dobrze, w palącym słońcu nie jedzie się komfortowo, a na pewno nie na takim dystansie. Na szczęście włożyliśmy bidony na noc do lodówki. Przed godziną 7 idziemy do gospodyni aby nam otworzyła garaż z rowerkami, zapinamy sakwy i ruszamy w drogę. Jedziemy przez zakopiankę utrzymując średnią prędkość powyżej 30km/h, omijamy bokiem Bukowinę, Czorsztyn i podjeżdżamy pod Kluszkowce. Zaczyna się zjazd, 2km , 3km ,5km zjeżdżamy bez końca, cały czas prędkość około 50km/h, do Nowego Sącza 100km przejechaliśmy w 3 godziny i 5 minut i tak już przez całą trasę trzymaliśmy wysokie tempo. Wstąpiliśmy kupić krem z filtrem, ponieważ słońce strasznie paliło i mogłoby się to źle skończyć. Przed Gorlicami zaczął się kolejny fajny zjazd, pod który mordowaliśmy się w piątek. Jedziemy od siebie w odległości około 20-30 m żeby w razie upadku nie zahaczyć o siebie, patrzę na licznik 65km/h z sakwami, rowerem troszkę buja ale co tam, nadrabiamy, aż nagle koło nas przejeżdża Mateusz jak strzała. Dojeżdżamy do wypłaszczenia, podjeżdża do nas i pokazuje na liczniku prędkość 80km/h, temu to dobrze. Dojeżdżamy do Strzyżowa, już prawie dom, a obok nas przelatuje burza, całe szczęście, że na deszcz się nie załapaliśmy. Im bliżej domu tym coraz bardziej się droga dłuży, znak Rzeszów 10 km podnosi na duchu. Przez całe 534km nikt na nas nie zatrąbił, dopiero jak dojechaliśmy do Rzeszowa, dlaczego mnie to nie dziwi ? Ostatnie 20 km, a na liczniku ogólna średnia 24,9km/h, Mariusz wychodzi na przód i prowadzi tak aby podbudować średnią, 500m przed domem wskakuje na 25km/h. Średnia w pierwszy dzień 22,1 km/h, w drodze powrotnej 29 km/h, ogólna 25km/h :)

W czwartek zaczęliśmy przygotowania do wyjazdu, sporządzenie listy co trzeba zabrać, przegląd rowerków, pakowanie wszystkich rzeczy i małe testy jak to będzie się zachowywać. Rowery z całym bagażem ważyły ponad 20 kg, taki ciężar na tylnym kole dawał się odczuć przy podjazdach jak i zjazdach gdzie każdy podmuch wiatru powodował, że rower kołysał się na boki. Około godziny 21 przyjechał do nas Mariusz, zaczęliśmy wszystko sprawdzać i jeszcze lekko modernizować bagażnik pod sakwy. Całe szczęście, że były bardzo pojemne, ponieważ pakowaliśmy się we 3 do dwóch sakw. Zjedliśmy kolację i zrodziło się pytanie czy opłaca nam się iść spać ? Po krótkim zastanowieniu doszliśmy do wniosku, że na 3 godziny to nie ma sensu. Jednak zmęczenie okazało się silniejsze i zasnęliśmy, ja na łóżku, Mariusz na fotelu. Około godziny 1:20 wpada Mateusz, żebyśmy wstawali i czy jedziemy, bo pada deszcz. I zrodził się dylemat, zaryzykować i jechać w deszczu czy może lepiej przełożyć wyjazd niż stracić czas i pieniądze na pobyt w taką brzydką pogodę. W dodatku prognozy przewidywały burze, deszcze i zachmurzenia. Tyle przygotowań, planowania jedziemy co by się nie działo! :D Lekki deszczyk, dość ciepło, punkt 2 w nocy ruszamy w drogę. Już pierwszy postój w Łańcucie, mocniej się rozpadało i zostaliśmy zmuszeni założyć płaszcze przeciwdeszczowe. Jazda w taką pogodę jest bardo nieprzyjemna, w dodatku ciemno, nie widać co się dzieje z nawierzchnią i co jakiś czas przejeżdżające auta nas oślepiają. Minęliśmy Rzeszów i kierujemy się w kierunku Strzyżowa, każdy tylko wyczekuje aż zrobi się jasno lub przestanie padać. W czasie jazdy pytam czy ktoś może sprawdzić godzinę - za dwadzieścia czwarta - odpowiada Mariusz. Lekkie zakłopotanie czy aby na pewno dobrze jedziemy? Zatrzymujemy się na pierwszym lepszym przystanku i sprawdzamy na GPS, 2 km do Strzyżowa ufff... Pierwszy postój na śniadanie zrobiliśmy w mieście, już się przejaśniło ale niestety deszcze nie ustępował. Po kolejnych 35 km byliśmy już w Jaśle, deszcz przestał padać, dojechaliśmy do suchego asfaltu i można było zdjąć te uporczywe płaszcze w których mieliśmy straszny opór. Rozpogodzenie dodało nam chęci do jazdy, odcinek dość płaski i trzymaliśmy średnią ok. 30 km/h do momentu aż dojechaliśmy do Gorlic... Mateusz w trakcie mocnego zrywu za samochodem urwał szprychę przez co koło miało mocne bicie i hamowało. Zrobiliśmy postój na pobliskim parkingu i zabraliśmy się do szybkiej naprawy, rozkręcenie koła, wymiana szprychy, centrowanie i męczące pompowanie ręczną pompką. Za Gorlicami zaczęły się podjazdy i szybkie zjazdy, ten odcinek bardzo nam się dłużył w dodatku Mateusz miał mało powietrza w kole przez co strasznie go trzymało. W momencie dojeżdżania do Nowego Sącza widzimy znak Zakaz ruchu rowerem, a ścieżki rowerowej brak, wtf ? No nic musieliśmy przejechać przez miasto chodnikami, nawet lepiej się jechało ponieważ mają tam strasznie dziurawe drogi. Przy okazji podjechaliśmy do serwisu rowerowego aby napompowali mocniej koła. Tak jak ustaliliśmy postoje co 50 km, zatrzymaliśmy się pod Lidlem na małe zakupy, rowerki oparte o sklep, a my siedzimy sobie na chodniku. Patrzymy jakiś facet wycofuje z parkingu samochodem i nagle zaczyna powoli wjeżdżać w rower, Mariusz podbiega do auta i krzyczy " co Ty koleś robisz ? Nie widzisz roweru ? " Odpowiedź kierowcy " nie widziałem"... Rower stał oparty o ścianę, jak można ściany nie zauważyć ?! Jedziemy dalej, kierunek Czorsztyn, cały czas pod górkę ale bardzo łagodnie. Jedziemy wzdłuż Dunajca, piękne widoki, malowniczy krajobraz, robimy krótki postój nad zaporą, parę zdjęć i dalej w drogę, by na godzinę 18 być już na mieszkaniu. Od tego momentu zaczęły się schody, droga upływała bardzo wolno, a czas uciekał bardzo szybko. W tym samym dniu odbywał się etap Tour de Pologne, przez co mieliśmy zablokowane ulice i musieliśmy się dostać do Zakopanego objazdem. Podjazd przed Bukowiną, stromo ale wyjechaliśmy, zjazd grrr wąsko, stromo i dziurawa droga, klocki hamulcowe się zagotowały. Dojeżdżamy do miejscowości Brzegi gdzie zaczynamy już ostatni większy podjazd. Jednak ten nas przerasta, jest długi i stromy, w połowie schodzimy z rowerków i wyprowadzamy do najbliższego skrzyżowania. To teraz już będzie gładko, siadamy i jedziemy w kierunku Łysej Polany, niestety znów pod górkę, która według nas po przejechaniu już 250 km nie ma końca. Na górze odsłania się przed nami piękny widok na Słowackie Rysy i zjazd do Zakopanego, aż przybraliśmy na mocy widząc go :) Wjeżdżamy do miasta i lecimy na szybkie zakupy, kupujemy więcej jedzenia niż jesteśmy w stanie zjeść co okazuje się dopiero później. O godzinie 18 docieramy do naszego mieszkania, rozpakowujemy się jak najszybciej, żeby jeszcze zdążyć na końcówkę TDP. Kolacja, kąpiel i o godzinie 22 wszystkich poskładał sen :)

Dzień 2 Sobota

Godzina 5 rano w pokoju słychać tylko nasze budziki i narzekanie, że już trzeba wstać, a tak dobrze się spało. Słyszymy dziwne szumy, każdy mówi, że deszcz pada, wychodzę na balkon patrzę, a tu piękne niebo, żadnej chmurki, a te wszystkie szumy to strumyk który płynie obok naszego domku. Jemy śniadanie i idziemy na nogach powoli pod kolej na Kasprowy Wierch. O godzinie 6.15 stoimy już w kolejce do kasy, a kolej rusza dopiero o 7, za nami dochodzi coraz więcej ludzi. Wyjeżdżamy trzecim kursem, długo nie czekaliśmy, na górze wychodzimy jeszcze na sam szczyt, parę fotek, potem leżeliśmy pod stacją i o 9.30 zjazd na dół. Całe szczęście, że już jest dużo luźniej w kolejce. Na dole idziemy usiąść na kamieniach w pobliskim strumieniu, prawie jak klimatyzacja w lesie, od spływającej lodowatej wody promieniuje przyjemny chłód. W planach był obiad o godzinie 12, ale nie mogliśmy już wytrzymać i poszliśmy coś zjeść godzinę wcześniej. Gdy wychodzimy z restauracji przed naszymi oczami kolejka do kas na Kasprowy długości 200m, ludzie na końcu będą czekać z 5 godzin albo nawet już w ogóle nie wyjadą, a wyjście na nogach trwa tylko 3 godziny, leniwi turyści ;) Poszliśmy pozwiedzać miasto, następnie na zakupy, żeby w niedzielę rano uderzyć prosto do domu. Wieczorem oglądaliśmy jak Rafał Majka wygrywa TDP, Mateusz mówi - Jak wygra to idziemy na pizze ! Wszyscy się zgodzili i kibicujemy, a zaraz dodaje - ale jak nie wygra to też idziemy :D Oczywiście, że wygrał i tak poszliśmy na " zdrową kolacje". Nogi z tego chodzenia nas już bolały, mieliśmy wszystko sobie przygotować wieczorem, żeby rano nie przedłużać ale nie mieliśmy siły...

Dzień 3 Niedziela

Godzina 6 rano wstajemy, pobudka jeszcze gorsza niż dzień wcześniej, tak strasznie chciałoby się jeszcze pospać, ale trzeba wracać do domu. Zaczyna się pakowanie, sprzątanie, doprowadzenie pokoju do stanu w jakim go przyjęliśmy. Pogoda dość ładna, troszkę chmurek ale to dobrze, w palącym słońcu nie jedzie się komfortowo, a na pewno nie na takim dystansie. Na szczęście włożyliśmy bidony na noc do lodówki. Przed godziną 7 idziemy do gospodyni aby nam otworzyła garaż z rowerkami, zapinamy sakwy i ruszamy w drogę. Jedziemy przez zakopiankę utrzymując średnią prędkość powyżej 30km/h, omijamy bokiem Bukowinę, Czorsztyn i podjeżdżamy pod Kluszkowce. Zaczyna się zjazd, 2km , 3km ,5km zjeżdżamy bez końca, cały czas prędkość około 50km/h, do Nowego Sącza 100km przejechaliśmy w 3 godziny i 5 minut i tak już przez całą trasę trzymaliśmy wysokie tempo. Wstąpiliśmy kupić krem z filtrem, ponieważ słońce strasznie paliło i mogłoby się to źle skończyć. Przed Gorlicami zaczął się kolejny fajny zjazd, pod który mordowaliśmy się w piątek. Jedziemy od siebie w odległości około 20-30 m żeby w razie upadku nie zahaczyć o siebie, patrzę na licznik 65km/h z sakwami, rowerem troszkę buja ale co tam, nadrabiamy, aż nagle koło nas przejeżdża Mateusz jak strzała. Dojeżdżamy do wypłaszczenia, podjeżdża do nas i pokazuje na liczniku prędkość 80km/h, temu to dobrze. Dojeżdżamy do Strzyżowa, już prawie dom, a obok nas przelatuje burza, całe szczęście, że na deszcz się nie załapaliśmy. Im bliżej domu tym coraz bardziej się droga dłuży, znak Rzeszów 10 km podnosi na duchu. Przez całe 534km nikt na nas nie zatrąbił, dopiero jak dojechaliśmy do Rzeszowa, dlaczego mnie to nie dziwi ? Ostatnie 20 km, a na liczniku ogólna średnia 24,9km/h, Mariusz wychodzi na przód i prowadzi tak aby podbudować średnią, 500m przed domem wskakuje na 25km/h. Średnia w pierwszy dzień 22,1 km/h, w drodze powrotnej 29 km/h, ogólna 25km/h :)

Videos (show all)

Ciężko ? :)

Location

Address

Albuquerque, NM
Other Amateur Sports Teams in Albuquerque (show all)
Team Beaver Town Team Beaver Town
Albuquerque

Welcome, you are on the official Team Beaver Town paintball team Page.

Duke City Barracuda Swimming and Water Polo Duke City Barracuda Swimming and Water Polo
West Mesa Aquatic Center/Rio Grande High School
Albuquerque, 87105

www.swimbarracuda.org

New Mexico Dogs New Mexico Dogs
Albuquerque

Coach Chris Parra's New Mexico Dogs Organization is The Premier Youth AAU Basketball Program in the State.

Car Crafters Cycling Car Crafters Cycling
600 Montano Rd NE
Albuquerque, 87107

Cycling team based in Albuquerque, NM. In the pursuit of personal records and camaraderie.

Sandia Wrestling Sandia Wrestling
7801 Candelaria Rd. N.E.
Albuquerque, 87110

5x New Mexico State Championships. 52 State Champions. 137 State placers. 2020 New Mexico District 5/5A Champions

Wicked 2627 Wicked 2627
5121 Sequoia Rd
Albuquerque, 87120

Travel fastpitch softball team based in Albuquerque, New Mexico. Players are born in 2008 & 2009 and graduate H.S. in 2026 & 2027 with one player graduating in 2028.

Duke City Coalition Duke City Coalition
Albuquerque

You know how we do it.

WolfPack Wrestling Academy WolfPack Wrestling Academy
3616 High St NE
Albuquerque, 87107

THE WOLFPACK IS BACK!!!! Our purpose is to provide and promote the sport of wrestling for both boys and girls, preschool through high school here in ABQ!

Off Kilter Racing #72 Off Kilter Racing #72
Albuquerque

Albuquerque Roller Derby Albuquerque Roller Derby
300 San Pedro NE
Albuquerque, 87108

LIVE ROLLER DERBY AT EXPO NM! Now recruiting players, officials, and volunteers. Send us a message to learn how to join the fun! All ages, all skill levels

TLC Development Team TLC Development Team
Albuquerque, 87123

TLC Development Team, is a Junior cycling, based out of Albuquerque New Mexico. We are here to win!!