06/12/2025
Wschód is good
Wyjazdy pielgrzymkowe i turystyczne do Gruzji, Armenii i na Cypr, wyłącznie dla grup już zorganizowanych. Nie prowadzimy wyjazdów indywidualnych.
wyjazdy na Wschód
06/12/2025
06/08/2024
WNIOSKI:
1. Wyprawa jest połączeniem off-road'u z górskim trekkingiem. Ilość tego drugiego można sobie dowolnie kształtować 🧐
2. Nie są to miejsca dla tych, którzy kochają luksus i nic-nierobienie 🥱
3. Są to idealne miejsca dla tych, którzy nie lubią letnich upałów 🤕
4. Są to idealne miejsca dla tych, którzy nie lubią komercji i turystycznych tłumów - jak choćby w osławionej Swaneti. Tutaj atrakcje są takie same, ale póki co, ciągle jeszcze w ujęciu mało komercyjnym 😆
5. Są to idealne miejsca dla tych, którzy cenią sobie ciszę i spokój, cuda przyrody, miejscową tradycję i kulturę, którzy lubią chodzić i spacerować. W zasadzie każdy dzień można wzbogacić o dłuższy lub krótszy trekking 🤩
6. Są to idealne miejsca dla tych, którzy przez kilka dni nie muszą żyć w luksusie i którym niespecjalnie przeszkadza jak trochę siąpi deszczyk 😁
7. Na koniec chciałbym bardzo podziękować Gosi i Rafałowi za udostepnienie swoich fotek – wiele, wiele z nich znalazło się w poniższej relacji 😘
Wschód is food!
Moje propozycje na 2025: https://www.wschodisgood.pl/.../tuszetia-i-chewsuretia
04/08/2024
W NIEZNANE. Tej części Tuszeti w zasadzie nikt nigdy nie odwiedza. Bo i droga wąska - tudzież śliska po deszczu, bo i łupki się sypią, itp. Nawet nasz kierowca nigdy tu nie był. Dla mnie jest jednak kilka powodów, by zapuścić się w tenże wąwóz🧐
Pierwszym z nich jest ponoć najwyżej położona, zamieszkana przez okrągły rok osada w Europie, na wysokości ponad 2300 m. Prze te 12 miesięcy zamieszkuje ją tylko jeden człowiek, dr Iraklij, który kilka lat temu zostawił na zawsze, jak twierdzi, Tbilisi oraz cywilizację. W lecie towarzyszy mu czasem żona i kilku innych mieszkańców. Potem, przez 9 miesięcy, mieszka sam. Kiedy dojeżdżamy do wsi, przylepionej do zbocza niczym jaskółcze gniazdo, doktor wita nas przyjaźnie, machając ręką i zapraszając do siebie. Tym razem nie ma na to czasu, ale następnym, absolutnie nie zmarnuję takiej okazji 🥸
Jedziemy dalej – widoki i przyroda wprost powalają! Szczególnie kwiaty na łąkach i przydrożnych krzewach wprawiają w niekłamany zachwyt – przystajemy więc na foto co chwilkę. Co kawałek wioseczki, przycupnięte na górskich zboczach niczym kupki grzybów. Najbardziej podekscytowany jest chyba nasz Samvel, całą drogę plując sobie w brodę, że pomimo tylu pobytów w Tuszeti, nigdy tu nie był. Wcale mu się nie dziwię 😭
Na końcu drogi dwie wsie. Dalej granica. Obydwie dostępne po przejechaniu przez rzekę. Teraz to pikuś, ale po deszczu lub wiosną… Wiedzieli gdzie się osiedlić – urok tego miejsca wręcz powala i pomimo miliona zdjęć, które tutaj robimy, doskonale zdajemy sobie sprawę, że nie sposób na nich oddać choć połowy tych widoków 🤩
Wreszcie trzeba wracać. Droga niby ta sama, ale pejzarze jakby całkiem nowe – w odwrotną stronę widać to, czego wcześniej niby nie było. Na przykład wiszącego mostka, dla ludzi z wyłączonym układem nerwowym 😲
Po kilku kilometrach już tylko milczymy, bo nie znamy takich słów, które byłyby w stanie….🤔
I nagle sto metrów pod nami zauważamy dachy, których jadąc w tamtą stronę nikt nie spostrzegł. Kolejna wioska. Zejść tam to jeszcze nie problem. Ale jak zdołali ją wybudować? Jak znieśli materiały? Jak…? Stoimy na skalnym cyplu, obserwując to cudeńko usytuowane daleko pod naszymi stopami, a pytania wciąż tylko się mnożą…🤫
No, w końcu Wschód is good!
Oferta 2025: https://www.wschodisgood.pl/.../tuszetia-i-chewsuretia
03/08/2024
NA KONIEC GRUZJI. I Tuszeti zarazem, czyli nad granicę czeczeńską. To jedna z rzadziej penetrowanych dróg, nawet jak na taką bezturystyczną głuszę. Jedziemy podekscytowani tą właśnie dzikością oraz obietnicą odwiedzenia 6 wiosek z końca świata zakopanych w tymże wąwozie 🙃
Niektóre z nich pobudowano na takim odludziu, że jak się okazuje, odwiedzenie mieszkańców zajęłoby kilka godzin. Zadowalamy się więc w trzech przypadkach tylko obłędnie bajecznymi ich widokami. Ale do trzech pozostałych docieramy, mijając po drodze pasterską karawanę transportującą cały dobytek konno 😲
Pierwsza w kolejności dostarcza nam chyba najpiękniejszy pejzaż w całej Tuszeti, jeśli chodzi o urok wioski wkomponowanej w górskie tło 🤩
Zaraz na samym początku rozwaliny cerkwi, ze znakiem zakazującym wejścia doń kobietom. Tutaj coś takiego jest na porządku dziennym i nazywa się ‘chati’ – czyli miejsce modlitw zarezerwowane wyłącznie dla mężczyzn. Tuż obok kamienne siedziska miejscowego sądu, działającego od niepamiętnych czasów aż do współczesności 😲
Szczególny zachwyt wzbudza jednak ostatnia z wiosek. Zjeżdżamy bowiem na samo dno wąwozu i wzdłuż rzeki wjeżdżamy na ogromny płaskowyż. A na nim wspomniana osada i ruiny 9 twierdz na okolicznych wzgórzach. Widok wręcz nieziemski, nierealny, niesamowity. I ta wszechogarniająca cisza! Jak gdyby Pan Bóg wyłączył tutaj fonię 😍
Dalej jechać się już nie da, bo posterunek graniczny oznacza koniec trasy. Niepocieszeni, że trzeba wracać (po raz pierwszy chyba tutaj właśnie miałem ochotę pozostać w Tuszeti na zawsze), ruszamy w drogę powrotną, rezygnując ze względu na zbliżający się deszcz z penetracji choćby dwóch twierdz. Cóż, bedzie na zaś 😁
W sąsiedniej wsi napotykamy kawiarenkę, a w niej miejscowe piwo. Jak to z lokalnymi trunkami tego typu bywa, piwem raczej ciężko to nazwać, ale smak ma bardzo oryginalny i dobrze gasi pragnienie. Robimy więc sobie codzienny lanczowy piknik. Jest też umywalka i toaleta 🤣
Wracamy wolniutko, bo absolutnie nikt z nas, z kierowcą włącznie, nie ma najmniejszej ochoty na opuszczanie tego rajskiego zakątka. Stajemy więc co kawałek pod byle pretekstem, opóźniając powrót do naszego wspaniałego przecież hoteliku, ile tylko się da 😆
Wschód is good!
Oferta 2025: https://www.wschodisgood.pl/.../tuszetia-i-chewsuretia
02/08/2024
ORETI. Dziś piechotka. Celem górskie jezioro, które prawie widzimy z naszego jadalnianego tarasu. Prawie, ponieważ doskonale widoczne jest samo miejsce oraz prowadząca do niego droga. Sama tafla nie. Cóż, łatwo nie będzie, w sumie zapowiada się na wyrypę - cały czas pod górę, około kilometra w pionie, na wysokość 2665 m 🤓
Zgodnie z przewidywaniami wyrypa zaczęła się niemal od początku, ciągnąc ostro w górę sosnowym głównie lasem. Za to szybciutko robimy wysokość. Gdy las się kończy, wchodzimy na grań i nachylenie zdecydowanie spada. Idzie się teraz lżej, ale mimo wszystko cały czas w górę. I tak przez 3,5 godziny 😓
W zamian za to zaczynają się widoki po które tutaj przyszliśmy. Im dalej, tym piękniejsze. Z przodu niebotyczny Kaukaz, a po bokach dywany rododendronów i nieprawdopodobnie kolorowych kwiatów. Za górami po prawej Dagestan 🤩
I wszystko byłoby cacy, gdyby nie gryzące do krwi muchy. Na tej wysokości?! Nikt się tego nie spodziewał – teraz już wiemy dlaczego nasz przewodnik odziany jest od stóp do głów łącznie z kapeluszem. Tylko dlaczego nam nic nie powiedział?! Panie muszą mieć jakąś słodką krew, bo ich nic nie gryzie. Rafał i Piotrek mają długie spodnie, wiec też jest ok. Ale ja z Patrykiem mamy krótkie, a te cholery gryzą tylko nogi. Ani przystanąć, ani odzipnąć😡
Wreszcie turkusowe jezioro-cudeńko. Siadamy, żeby wreszcie porządnie odetchnąć i coś zjeść. Ubieramy co kto ma, żeby i nas nie zjadło. Biedny Patryk ma tylko pelerynę. Siedzielibyśmy tutaj pewnie bez końca, ale się nie dało. Krótki odpoczynek, mnóstwo fotek, lancz do dzioba, woda z potoka do butelki i wio z powrotem. Tym bardziej, że zaczyna siąpić. No i Sława Bogu siąpiło tak do samego końca, bo gdyby zaczęło naprawdę padać, to na tej błotnistej drodze… Tylko nasz przewodnik miał to wszystko gdzieś i podobnie jak pod górę, tak i teraz schodził sobie spacerkiem, z rękoma założonymi na plecach 🤣
Już w trakcie marszu jezioro Oreti otrzymało od nas spolszczenie swojej nazwy: O’reti ile muchów! Minął już blisko miesiąc, a kilka swędzących bąbli dokucza mi nadal… Jednak te widoki! Dziesiątki kilometrów panoramy Boskich cudowności, turkusowej wody, kwiatowych dywanów, majestatu gór, ciszy, spokoju… Ciort z muchami 😁
Wschód is good!
Oferta 2025: https://www.wschodisgood.pl/.../tuszetia-i-chewsuretia
01/08/2024
W kierunku DAGESTANU. Pyszne, jak zawsze, śniadanko i pakujemy się do Deliki. Za chwile jesteśmy przy posterunku granicznym, bo trzeba się zarejestrować, gdyż jedziemy starym przemytniczym szklakiem z Gruzji do Dagestanu 🤓
W sumie nie jest to daleko, nawet przemyśliwałem o piechotce, ale chyba lepiej autem. Trzeba bowiem zjechać w bardzo głęboki wąwóz, przejechać w bród rzekę i tak samo ostro wyjechać po przeciwnej stronie. Czyli po prostu wyrypa 🥺
Zaraz za lasem zaczyna się ogromny płaskowyż, a na nim pierwsza dzisiejsza osada – ze dwadzieścia łupkowych domów. Po przeciwnej zaś stronie drogi, druga część wsi. Domy są tu zadkami wrośnięte w ogromną łysą górę, na której stoku się znajdują. Chodzi o to, by zimowe lawiny ześlizgnęły się po ich dachach, ich samych nie rozwalając. Są tutaj także przydomowe poletka. Z tym, że na tej wysokości zdążą urosnąć jedynie ziemniaki, cebula i pietruszka. Mamy też 19-wieczną cerkiew w cześć Trójcy Świętej, ponoć jedyną czynną w całej Tuszeti. Rzeczywiście otwarta, ale kto i kiedy tutaj służy, dowiedzieć mi się nie udało 😀
Ruszamy więc dalej, piękną widokowo drogą wokół następnego wzgórza i stosunkowo szybko dojeżdżamy do następnej wsi. Bliźniaczo podobnej do swej poprzedniczki. Jeszcze kawałek i wreszcie zostawiamy auto. Teraz godzinny spacer do ruin tysiącletniej twierdzy, posadowionej nad przepaścią. Jesteśmy na przemytniczym szlaku, bo gdyby tylko przekroczyć przepaścisty wąwóz, jest się w Dagestanie. Nie byłoby to jakoś specjalnie trudne, a dla miejscowych z pewnością pestka 😁
Podziwiamy kunszt budowniczych, ale przede wszystkim widoki: niebotyczne góry, przepaściste wąwozy, czapy śniegu na głowach Wysokiego Kaukazu, a w oddali wioska, ze swoimi nieodłącznymi końmi i krowami 🤩
Na koniec jak zwykle piknik, z produktów przygotowanych przez nasze kochane gospodynie oraz kawa, zaparzona przez naszego Samvela na wodzie ze strumyka – pychości! 😁
Wschód is good!
Oferta 2025: https://www.wschodisgood.pl/.../tuszetia-i-chewsuretia
31/07/2024
NASZ HOTELIK. Zakochaliśmy się w nim od pierwszego wejrzenia. W nim, i w prowadzących go trzech wspaniałych Tuszetynkach. Wiecznie uśmiechnięte, usłużne i chętne do pomocy. A ileż kaw przez ten tydzień nam przyrządziły! I nigdy nie chciały za nie pieniędzy 😀
Mieszkamy w tzw. Górnym Omalo, na wysokości 2050 metrów, tuż pod twierdzą, którą widać z daleka, choć sama osada ukazuje się dopiero za ostatnim chopkiem, wcześniej zupełnie niewidoczna. To około 30 domów. Jedne zamieszkane, inne w ruinie. Kilka z nich stanowi dziś hoteliki lub mini kawiarnie. Jak później naocznie się przekonam, nasze lokum bije całą resztę nie tyle komfortem, co swoim położeniem, widokami i przede wszystkim cudowną, rodzinna atmosferą 😆
Nasz hotelik to ponad stuletni kamienny dom, zbudowany jak wszystkie tutaj z łupka. Obecnie dobudowano do niego kilka pomieszczeń. Tam gdzie kiedyś była posadowiona na skale kuchnia, dziś znajduje się najprawdziwsze muzeum etnograficzne, połączone z jadalnią. Letnią kuchnię z całym wyposażeniem (z górskim czajem włącznie) oddano nam do dyspozycji. No i ten widok! Wprost z panoramicznego okna, chciałoby się powiedzieć, gdyby to okno było. Ale go nie ma, więc gapimy się bez końca na te ogromne góry bezpośrednio. Tuz pod nami prawie dzikie konie i krowy 🤩
Pokoje mamy w stylu schroniskowym: łóżka i nakasliki. Ale są też w nich łazienki z WC! W wiosce od niedawna jest elektryka i jest wi-fi! Za to w pokojach nie mamy gniazdek prądowych, bo energia wyłącznie z solarów. Ot tyle, by zaświecić żarówkę i podładować telefon. Służąca do tego listwa znajduje się w jadalni 🥸
Trafiamy do dwójek, które za podłogi mają kamienne płyty. Jak się okaże, pod nimi są piwnice wypełnione lodem, służące za letnie lodówki. W łóżku cieplutko, ale wyjście z niego nocą na siku, albo próba wzięcia kąpieli, to prawdziwy hardcore. Następnego dnia przenosimy się więc na pięterko z drewnianą podłogą. Jest bosko! Mamy cieplutko, mamy bajeczne widoki, mamy też przyjemny chłodek w nocy 😍
Serwowane jedzenie oczarowuje. Jak się okaże, jego autorką jest najmłodsza z trzech właścicielek. Tak gdzieś około dwudziestki. Gdy na koniec pobytu nagrodzimy ją hucznymi oklaskami, popłacze się ze wzruszenia. Póki co jednak, serwuje nam takie dania, że większości z nich nawet ja nigdy nie jadłem. Co to było nie wiem, ale z pewnością było przepyszne. A do tego różnorodne - codziennie coś innego. Do każdej kolacji wypijamy dzbanek wspaniałego wina oraz drugi czaczy. A na koniec kierowca raczy nas czajem przyrządzonym z miejscowych górskich ziół – żyć nie umierać! 😇
Wschód is good!
Oferta 2025: https://www.wschodisgood.pl/.../tuszetia-i-chewsuretia
30/07/2024
Jedziemy do TUSZETI. Na drogowskazie napis: Omalo 72 km. Będziemy jechać 7 godzin, czyli średnio 10 na godzinę. Po kilku kilometrach asfalt się skończy, więc dalej już tylko terenówki 4x4 i to z reduktorem 😆
Droga początkowo składa się z dziur i kamorów. Telepiemy się jak galareta, ale wciąż w górę i w górę. Po godzinie kanion jest naprawdę głęboki, a wijąca się w dole rzeka wygląda jak biała wstążka, do której wpadają następne. Po pewnym czasie kończą się i drzewa, a zaczynają ogromne łąki pełne cudownych kwiatów. Co zakręt to ‘och’, co następny, to ‘ach’ 😲
Droga miała być niebezpieczna, ale aż do końca tego nie zauważyłem. Od czasu do czasu mijanki, a zakręty na tyle poszerzone, że wszystkie można brać ‘na raz’. Nasz kierowca w pewnym momencie używa nawet określenia ‘autostrada’. No, popracowali chłopcy nad newralgicznymi momentami, nie da się ukryć 🫣
Gdy wyjeżdżamy z lesistego kanionu i zaczynają się hale z nieskończonymi pejzażami, droga zamienia się w szutrówkę, gdzie tylko obsypujące się skalne łupki tworzą jakiekolwiek zagrożenie
Po mniej więcej 4 godzinach przełęcz Abano, leżąca na wysokości blisko 3000 m. Dostępna, jak dobrze pójdzie, od połowy czerwca do połowy września. Wysiadamy. Przyjemny chłodek, spowodowany nie tyle niską temperaturą, co wiejącym wiatrem. Na przełęczy kawiarenka i sklepik, a kawałek dalej budują cerkiew. Wokół resztki lodu, ale przede wszystkim nieprawdopodobna panorama na kilkadziesiąt kilometrów w obie strony! W lewo, hen daleko ośnieżone czapy Wysokiego Kaukazu, w prawo, na samym horyzoncie, zielona i płaska jak stół kachetyjska Dolina Alazani 🤩
Urządzamy sobie piknik z produktów zakupionych na dole, a przyjątko kończymy świeżo zaparzoną przez naszego kierowcę kawą. ‘Turkuli’ na trzech kilometrach – możecie to sobie wyobrazić!? 😍
Wreszcie serpentyny sprowadzają nas w dół - tysiąc metrów w pionie. Przejeżdżamy obok resztek lodowców, często w bród przez rzeczki, dojeżdżając do płaskowyżu, który wije się jak wąż, wciąż i wciąż ukazując nie dające opisać się widoki. Na koniec znów jedziemy w górę, na kolejny płaskowyż gdzie leży Omalo, ‘stolica’ Tuszeti. W całej tej prowincji w porze letniej mieszka ze 100 osób. Na zimę, zaczynającą się we wrześniu, zostaje dwadzieścia kilka. Jedyny kontakt ze światem zapewnia im wtedy przylatujący raz na miesiąc helikopter 🤫
Ale dziś jest lato, więc mamy takie widoki, że nasze patrzałki ledwie trzymają się orbit 🤩
Wschód is good!
Oferta 2025: https://www.wschodisgood.pl/.../tuszetia-i-chewsuretia
29/07/2024
Wyjeżdżamy z CHEWSURETI. Opuszczamy nasze rodzinne gniazdko z żalem i z powrotem wspinamy się na niebotyczną przełęcz. Żal żalem, ale widoki powodują, że szybko o nim zapominamy. Przestrzenie, majestat gór, wieże obronne, wszędobylskie strumienie, a nawet płaczące skały. Bajka!🤩
Po drugiej stronie tak samo, aż wreszcie dojeżdżamy do muzeum Chewsurów, usytuowane we współczesnej wersji baszty obronnej. Wewnątrz masa sprzętów używana jeszcze wcale nie tak dawno, ale chyba największe wrażenie robią fotografie – średniowiecze sprzed kilku dziesięcioleci 🙃
Całkiem już nisko czeka na nas Pszawetia, z muzeum jej najsławniejszego syna, wielkiego gruzińskiego pisarza i poety Waży Pszaweli (zm. w 1915). Wielki artysta, sławny człowiek, a skromność domostwa, a przede wszystkim wręcz ascetyzm wnętrza, po prostu powalają. Jakże ogromną ilość niepotrzebnych w sumie gratów gromadzimy współcześnie! 🤭
A zupełnie już na samym dole czeka na nas Kachetia, ze swoją stolicą Telavi. Największe wrażenie robi snycerka drewnianych domów w centrum oraz 900-letni platan, ogromny niczym baobab Stasia i Nel 😀
I wreszcie nasz hotelik, posadowiony w samym środku Doliny Alazani, w samiuśkim środku winnicy. W oddali góry, wszędzie wokół niekończące się rzędy winorośli, a obok ogromnej altany restauracyjnej, basen z lazurową wodą 🤩
Wschód is good!
Oferta 2025: https://www.wschodisgood.pl/.../tuszetia-i-chewsuretia
28/07/2024
Drugi dzień w CHEWSURETI. Po śniadanku zaczynamy od… cmentarza. Tyle zostało z wioski, która umarła na dżumę w 1850. Przeżył tylko jeden chłopczyk. Chewsurskie groby to kamienne domki. Zaglądamy przez okienko: czaszki, nienaruszone szkielety, a nawet wyrzeźbiona kamienna Biblia 😳
Kilkaset metrów dalej nad granicą gruzińsko-czeczeńską powiewa rosyjska flaga.
Kilkanaście kilometrów wzdłuż rzeczki wioska, a w niej tysiącletnia twierdza. Gdy piszę ‘wioska’, mam na myśli najwyżej kilka domów w kupie. Tak czy siak, znajdujemy tutaj coś na kształt kawiarenki 🧐
Za to górująca nad nią twierdza, z dołu w zasadzie jest niewidoczna. Podejście zajmuje pół godziny. Jak wszystkie tutaj, zbudowana z kamiennych łupków, gdzie dach jednego domu stanowi podłogę drugiego. Istny labirynt, bez armaty po prostu nie do zdobycia. A wokół widoki, widoki, widoki…🤩
Za ostatnią basztą znów cmentarz i znów w postaci domków – wyglądają jak łaźnie usytuowane na stromym zboczu 😲
W drodze powrotnej zatrzymujemy się w pasterskiej trzydomowej osadzie. Od wieków nic się tu nie zmieniło, a z pewnością łupkowo-gliniane ściany i skórzane drzwi. Patyk w skoblu oznacza, że gospodarze chwilowo nieobecni 🥺
Na koniec znów tysiącletnia twierdza, tym razem w naszym Szatili. Choćby tylko dla niej warto było tutaj przyjechać. Takich widoków bowiem na co dzień nie uświadczysz. Zabudowa identyczna jak poprzedniczka, z tym, że częściowo zamieszkana. W jednej z baszt znajdujemy nawet hotelik. Przebojem okazuje się jednak kawiarnia umieszczona na samej górze twierdzy, czyli na dachach najwyższych domostw. Cisza, spokój i widoki, zapierają dech w piersiach. Sączymy więc białe winko, podziwiamy, leniuchujemy, a nawet tańczymy w takt bardzo klimatycznej muzyczki 😄
Wschód is good!
Oferta 2025: https://www.wschodisgood.pl/.../tuszetia-i-chewsuretia
27/07/2024
TUSZETIA I CHEWSURETIA to niemalże nie zamieszkane krainy wysokogórskie, leżące na północnym wschodzie Gruzji. Dostępne jedynie latem, gdy śniegi stopnieją na tyle, by odkryć prowadzące do nich przełęcze. Obydwie charakteryzuje brak tłumów, błoga cisza i spokój, towarzystwo 3-4 tysięczników, nieograniczony kontakt z przyrodą oraz widoki tak bajeczne, że trudno opisywalne. Dla mnie to przedsionek raju – mogę tam wracać choćby dziś!😁
Wyprawa to połączenie off-road’u i trekkingu. Poruszamy się więc po wysokogórskich szutrówkach bardzo wygodnymi terenówkami 4x4, odwiedzając zagubione wśród gór wioski, bajeczne twierdze oraz, a w zasadzie przede wszystkim, podziwiając zapierające dech w piersiach pejzaże. I tak przez 10 dni🙃
Postaram się to w miarę możliwości opisać dzień po dniu. Na początek Chewsuretia i droga do Roszki. Stąd treking do dwóch wysokogórskich jezior, leżących na wysokości mniej więcej Rysów. Wokół góry w chmurach i pola rododendronów. Nasz kierowca nie jest w stanie tego wymówić, więc zostają „dryndrynami”🤣
Potem wspinaczka terenówkami na przełęcz o wysokości blisko 2700 m, na której przyrządzamy sobie kawę. Pijemy ją w towarzystwie krów, gór i chmur ☕
A potem już zjazd, blisko kilometr w pionie, do stolicy prowincji Szatili. To prawdziwa metropolia - mieszka tutaj ze sto osób. Dostajemy cały domek ze wszystkimi wygodami, czyli pokoje dwuosobowe, plus wspólna łazienka z ciepłą wodą, wi-fi (!) i WC 🤩
Na koniec dnia spacerek i cudowna kolacyjka przygotowana przez naszą 'chaziajkę', z winkiem, czaczą i 'czajem na trawach' 😝
Oferta 2025: https://www.wschodisgood.pl/strona-domowa/gruzja/tuszetia-i-chewsuretia
Wschód is good!
07/06/2024
Druga połowa maja to pielgrzymka Łemków z Dolnego Śląska (Lubin i okolice) do GRUZJI 😆
Ileż to było wzruszeń, przeżyć i zachwytów… 🥸
Ponieważ widzieliście już na moim FB mnóstwo zdjęć gruzińskich, dziś ograniczę się tylko do kilku fotek nocnego Tbilisi oraz filmiku z fragmenciku jednego z naszych obiadów 🤩
Gruzja is good! 😍
Click here to claim your Sponsored Listing.
Location
Category
Contact the business
Telephone
Website
Address
Yerevan