26/04/2026
Witamy na Maratonie Londyńskim 2026. To jeden z czołowych maratonów na całym świecie i co roku to wydarzenie zawsze przyciąga absolutnie najlepszych z najlepszych.
Po stronie mężczyzn mamy łącznie ośmiu zawodników z rekordami życiowymi poniżej 2 godzin i 5 minut. Jednak dwóch najszybszych zawodników w tej stawce, Sebastian Sawe z Kenii i Jacob Kiplimo z Ugandy, ma szansę rzucić wyzwanie aktualnemu rekordowi świata. Obecny rekord świata w maratonie wynosi 2 godziny i 35 sekund i został ustanowiony przez Kelvina Kiptuma podczas maratonu w Chicago w 2023 roku. Co ciekawe, Kipum jest także rekordzistą trasy tutaj w Londynie z czasem 2 godziny, 1 minuta i 25 sekund. Ten rekord trasy z 2023 roku był wręcz absurdalny, ponieważ Kiptum przebiegł drugą połowę w 59 minut i 45 sekund — niezwykły negative split, który do dziś pozostaje najszybszą końcową połówką maratonu w historii.
I chociaż ten czas jest bardzo szybki, zapytani o oczekiwania czasowe na dzisiejszy bieg, Sawe i Kiblimo stwierdzili, że rekord trasy jest jak najbardziej w zasięgu, a rekord świata również jest możliwy. Jednym z głównych powodów, dla których wspominano o rekordzie świata, była pogoda. Obecnie w Londynie jest około 52°F, czyli 11°C. Wiatr jest także dość minimalny, z niewielkimi podmuchami tu i tam, ale nic znaczącego. Przy niemal idealnych warunkach do biegania i bardzo utalentowanej stawce zgromadzonej dziś w Londynie, z pewnością padną szybkie czasy. Ale czy zobaczymy nowy rekord trasy? I czy możliwy jest nowy rekord świata?
Jeśli chodzi o początkowe etapy męskiego maratonu, było całkiem oczywiste, że biegną niezwykle szybko i idą na całość. Pierwsze 5 km pokonali w 14 minut i 14 sekund, co według statystyk odpowiadało międzyczasom na milę: 4:42 dla pierwszej, 4:41 dla drugiej i 4:24 dla trzeciej mili. To było dość szalone otwarcie na 5 km, choć przypuszczam, że mile były lekko źle zmierzone, więc tempo było prawdopodobnie bardziej wyrównane. Tak czy inaczej, 14:14 na pierwsze 5 km to błyskawiczne tempo — odpowiada około 4:34,88 na milę lub 2:50,8 na kilometr. Gdyby utrzymali to tempo do mety, uzyskaliby czas 2 godziny i 7 sekund, czyli praktycznie tempo na 2 godziny. To oznaczałoby również pobicie rekordu świata Kelvina Kipuma. Trzeba jednak pamiętać, że to dopiero pierwsze 5 km, więc zobaczymy, jak rozwinie się bieg.
Po stronie kobiet zawodniczki również biegły bardzo szybko. Helen Biri, Tita i Joselyn Jupasai pokonały pierwsze 5 km w 15:39, co odpowiada tempu 5:02 na milę lub 3:07 na kilometr. Co niesamowite, czołowe zawodniczki utrzymały to tempo aż do półmetka, osiągając czas 1 godzina, 6 minut i 12 sekund na 13,1 mili. Oznaczało to, że były na tempie maratonu 2:12. Biorąc pod uwagę, że wystartowały przed mężczyznami, byłby to ogromny nowy rekord świata kobiet w biegu wyłącznie kobiecym — o około 3 minuty lepszy.
Wracając do mężczyzn — nadal pędzili w pierwszej połowie. 10 km pokonali w 28:35, 15 km w 43:10, a półmaraton w 1 godzinę i 29 sekund. To było niemal dokładnie tempo, jakie planowali — chcieli osiągnąć 1:00:30 na półmetku. Gdyby utrzymali to tempo do końca, ukończyliby bieg tuż poniżej 2 godzin i 1 minuty. Biorąc pod uwagę głębokość stawki i zdolność zawodników do przyspieszenia na końcu, istniała realna szansa ataku na rekord świata Kipuma. Pytanie brzmiało: czy będą w stanie przyspieszyć w drugiej połowie po tak szybkim początku?
Po przekroczeniu półmetka męski bieg stał się prawdziwym atakiem na rekord świata. Co niesamowite, tempo tylko rosło. Na 25 km liderzy mieli 1:11:41 (tempo 4:36 na milę), a na 30 km — 1:26:03 (4:35 na milę). Choć to były niesamowicie szybkie czasy, jeszcze większym zaskoczeniem było to, że prowadzenie objął Yomif Kajelcha — rekordzista Etiopii — który debiutował w maratonie. Był na tempie nie tylko najszybszego debiutu w historii, ale wręcz ataku na granicę 2 godzin.
Na 35 km zarówno Sebastian Sawe, jak i Yomif Kajelcha oderwali się od reszty, osiągając 1:39:57 (ostatnie 5 km w 13:54). A potem wydarzyło się coś wyjątkowego. Między 35 a 40 km biegli szybciej niż ktokolwiek wcześniej w historii maratonu. Na 40 km mieli 1:53:39 (ostatnie 5 km w 13:42). To oznacza, że od 30 do 40 km pokonali 10 km w 27:36 — absolutnie niewiarygodne tempo na końcówce maratonu. To wyraźnie dawało im wynik znacznie poniżej dotychczasowego rekordu świata.
A jednak Sebastian Sawe jeszcze przyspieszył na ostatnich 2 km, biegnąc tempem około 4:26 na milę. I stało się — Sebastian Sawe wygrał bieg z czasem 1:59:30. Co właśnie się wydarzyło? To najszybszy maraton w historii — ponad minutę szybciej niż rekord Kipuma z Chicago 2023, a nawet szybciej niż nieoficjalny bieg Kipchoge poniżej 2 godzin w 2019 (1:59:40). To coś niewiarygodnego.
Co jeszcze bardziej szokujące: owszem, Sawe pobił rekord świata wynikiem 1:59:30, ale Yomif Kajelcha uzyskał 1:59:41, a Jacob Kiplimmo także pobiegł szybciej niż poprzedni rekord świata — 2:00:28. Gdyby ktoś powiedział mi wcześniej, że Kiplimmo pobiegnie 2:00:28, uznałbym, że wygra z ogromną przewagą. Tymczasem dziś dało to dopiero trzecie miejsce.
Czołowa dziesiątka to absolutnie absurdalne wyniki: Amos Caputo był czwarty (2:01:19), Tamaratollah piąty (2:02:05), dalej Duress Galetta, Adisu Gabena, Jeffrey Camuro, Peter Lynch i Muhammad Muhammad.
Mój umysł tego nie ogarnia. Taki poziom i taki wysiłek to prawdziwy kamień milowy w historii maratonu. Naprawdę nie mogę uwierzyć w to, co właśnie zobaczyłem. D— to po prostu absurdalne.
Panie Szebastyjanie…. 😀 w przyszłym roku widzimy się z „diabłem” na ulicach LONDYNU 😏