15/06/2026
15.06.2026.
Zatoka Porou/Poros
Sezon '26 otwarty.
Dzień przygotowania do rejsu. Znaczy, muszę załatwiać pełno jakiś spraw.
Np. TEPAI - pozwolenie do żeglugi na wodach greckich. Dla jachtu wielkości 11 metrów jakim jest Anjara jest to koszt 132 Euro za cztery miesiące (czerwiec - wrzesień): check!
Dalej prowiant na tydzień, na szczęście nie jest tego dużo, żegluję przecież jak należy, czyli samotnie: check!.
Zabunkrować wodę i paliwo: check!
Kupić nowy ponton, większy (!), ten stary terroryzował nas przez ostatnie 9 lat, za mały, za niestabilny, generalnie porażka. Nowy jest już porządny, większy, więc cieszę się jak dziecko, 670 Euro: check!
Rozliczyć się z Dimitrisem za przygotowanie jachtu do sezonu oraz za postój przez ostatnie miesiące, 4080 Euro: check!
Cumy pływające, dwie sztuki, 50m każda, do przypinania jachtu rufą do skał na brzegu w ciasnych lub głębokich zatoczkach, 150 euro (b. tanio!): check!
Wychodzi z tego jakaś niebagatelna suma, ale jak to jakis dowcipniś powiedział, żeglarstwo to najkosztowniejsza forma podróżowania.
Płacę więc i płaczę.
Oddycham z ulgą, kiedy o godzinie 1506 oddaję cumy i opuszczam Vikos Marinę.
Płynę zaledwie pół godziny i rzucam kotwicę w zatoce Porou zaledwie 1,5 mili dalej. Lubię to miejsce i chętnie spędzam tu pierwszą noc.
Otwieram zimne piwko, zalegam w kokpicie z książką, a moja dusza kołysze się łagodnie na falach.
Jest dobrze.