17/09/2026
VIS POZA WODĄ | Konoba, restoran, pizzeria. Czyli gdzie dziś jemy? 🍷🐟
Po dwóch nurkowaniach człowiek zaczyna wykazywać zadziwiająco żywe zainteresowanie kulturą kulinarną wyspy Vis.
Szybko pojawia się słowo konoba. Dzisiaj często traktujemy je po prostu jako synonim niewielkiej chorwackiej restauracji, ale pierwotnie konoba restauracją wcale nie była.
Była częścią dalmatyńskiego domu, pomieszczeniem, w którym przechowywano wino, oliwę, zapasy, narzędzia i wszystko to, co potrzebne było rodzinie żyjącej z morza i ziemi. Z czasem zaczęto tak nazywać również niewielkie lokale, których kuchnia wyrastała z dokładnie tego samego świata: z ryb przywiezionych rano, warzyw z ogrodu, oliwy, miejscowego wina i kilku prostych sposobów gotowania, których nie było powodu zmieniać.
Obok konoby spotkacie w Chorwacji restoran, czyli restaurację z szerszą kartą, gostionicę, najbliższą naszej gospodzie, swobodniejsze bistro i oczywiście pizzerię. Ta ostatnia w Dalmacji nie jest żadnym kulinarnym intruzem. Włochy są po drugiej stronie Adriatyku i od stuleci zaglądają tutejszej kuchni przez ramię.
Co jeść na Visie?
Zacznijcie od viškiej pogačy – drożdżowego placka z soloną rybą i cebulą. W Komižy dostaniecie jej krewną, komišką pogačę, do której dodaje się pomidory. Niby drobiazg, ale mieszkańcom Komižy lepiej nie tłumaczyć, że „to to samo”.
Jest riba na gradele, czyli świeża ryba z grilla, najczęściej potraktowana oliwą, czosnkiem i pietruszką, a obok niej niemal obowiązkowa blitva s krumpirom – taki prawie szpinak z ziemniakami.
Jest brudet, gęste danie z ryb duszonych z cebulą, pomidorami i winem, zwykle podawane z polentą, oraz gregada – jeszcze prostsza, bardzo wyspiarska kombinacja ryby, ziemniaków, cebuli, oliwy, czosnku i białego wina.
I jest wreszcie peka. Peka nie jest nazwą konkretnego dania, tylko sposobu przygotowania. Ośmiornicę, jagnięcinę albo inne mięso układa się z ziemniakami i warzywami, przykrywa ciężką metalową pokrywą i zasypuje żarem. Potem potrzebny jest czas. Dlatego dobrą pekę zazwyczaj zamawia się wcześniej.
A teraz najważniejsze: gdzie jemy?
Cztery miejsca. Nie układam ich od najlepszego do najgorszego, bo każde jest zupełnie inne.
🌿 BILKA – konoba ze starą, bardzo višką historią
Bilka jest stosunkowo nowa na gastronomicznej mapie wyspy, ale jej nazwa prowadzi w przeszłość. Stipe Lukšić „Bilka” był znanym rybakiem z Visu i spędził na morzu ponad 60 lat. Konobę noszącą w nazwie jego przydomek prowadzi dziś jego wnuczka Ana Linčir wraz z Sinišą Šinticiem.
Kilka kroków od portu wchodzi się na taras pełen cytrynowych drzew, które wyrastają z blatów stolików, a ważną częścią kuchni jest otwarty ogień. I właśnie to jest charakter Bilki: nie rekonstrukcja dawnej konoby, tylko współczesne gotowanie mocno zakorzenione w wyspie.
Świetne są świeże ryby z grilla, jagnięcina, risotto z krewetkami, grillowane warzywa, sałatki z kozim serem.
Bilka pokazuje, że tradycja nie musi być pod kloszem. Można wziąć dobry produkt, kilka pomysłów i zrobić z nich Vis we współczesnym wydaniu.
🐟 POJODA – kiedy wieczór ma należeć do ryby
Pojoda w Kucie jest jednym z najbardziej znanych kulinarnych adresów miasta. Kamienny dom, ogród pełen zieleni i kuchnia po prostu wspaniała.
Tutaj warto przede wszystkim zapytać o dzisiejszy połów. Regularnie pojawiają się świeże ryby wybierane przed przygotowaniem z wielkiej tacy przytaczanej na wózku do stolika- zwłaszcza skorpena, no i ośmiornica, tatar z tuńczyka, owoce morza oraz brudet z polentą.
To dobre miejsce na dłuższą kolację, podczas której nie trzeba się spieszyć. W Dalmacji pytanie „co jest dziś świeże?” bywa znacznie rozsądniejsze niż studiowanie menu od deski do deski.
⚓ TAMARIS – port przy samym stoliku
Tamaris to inny Vis. Tu częścią kolacji jest port, promenada i całe codzienne życie miasta, które przesuwa się kilka metrów od stolika.
Nie trzeba każdego wieczoru urządzać gastronomicznej wyprawy. Czasami chce się po prostu usiąść nad wodą, zamówić rybę, kalmary, owoce morza, sałatkę, nalać kieliszek wina i patrzeć, kto właśnie przypłynął, kto odpływa, a kto nigdzie się dziś nie wybiera.
Tamaris dobrze pasuje właśnie do takiego portowego Visu.
🍕 CHARLIE– bo nie każdego wieczoru człowiek potrzebuje skorpeny
Po kilku dniach ryb, ośmiornicy i owoców morza może przyjść moment, w którym organizm wyda bardzo precyzyjne polecenie: pizza.
I wtedy jest Charlie, w samym centrum Visu, przy miejskim deptaku, bez wielkiego ceremoniału. Pizza: duże porcje i rozsądne ceny. Aha i lazania! To miejsce na wieczór po całym dniu nurkowania, kiedy nie planujemy trzygodzinnej kolacji, tylko chcemy usiąść, zjeść coś porządnego i jeszcze chwilę popatrzeć, jak miasto żyje po zmroku.
Bilka, Pojoda, Tamaris i Charlie. Cztery miejsca różne i dobre po wyjściu z wody, kiedy zaczyna nam pachnieć grillem, oliwą, czosnkiem i tym, co rano przypłynęło z rybakami.
Vis poza wodą.