13/08/2026
Co sprawdza się zarówno w podróży, do poduszki, jak i na "małe sam na sam, gdzieś nad Wisłą"? ;)
Jeśli w dalszym ciągu rozglądacie się za lekturą na wakacje, "Jak góry zniszczyły mi życie... i zbudowały je na nowo", to naprawde fajny wybór :)
Książki możecie szukać na Szybkie Podróże i lubieszczytowac.pl 👈
27/07/2026
Gdzie leży Tomaszów Mazowiecki? No proste, że w łódzkim :D
Po wojnach napoleońskich, na terenie ówczesnego miasta założono osadę hutniczą. Inicjatorem był Tomasz Ostrowski, którego Kuźnie Tomaszowe uległy z czasem przekształceniu w Tomaszów. Ze względu na ówczesną przynależność administracyjną (gubernia mazowiecka Królestwa Polskiego) i w celu odróżnienia miasta od istniejącego już Tomaszowa Lubelskiego, Tomaszów Ostrowskiego został nazwany Mazowieckim.
Na spacer ten wybraliśmy się dość spontanicznie, przez co nie udało się wcześniej bardziej merytorycznie przygotować do zwiedzania. Jedno jest pewne, patrząc po mapie, Tomaszów ma naprawdę sporo do zaoferowania. O choćby w kontekście militarnych obiektów, rozsianych dość gęsto wzdłuż lewego brzegu Pilicy. Ponad to, od naszych ostatnich odwiedzin miasto zyskało nowy przepiękny akcent, którego próżno poszukiwaliśmy w miejskiej przestrzeni ścisłego centrum.
Nie jest tajemnicą, że kocham baśnie i legendy. A ta o genezie herbu Tomaszowa Mazowieckiego – panna na niedźwiedziu – podoba mi się szczególnie
26/07/2026
Chciałoby się rzec, że piękna jesień tego lata ;) Choć temperatura na zewnątrz nie rozpieszcza i znacząco odbiega od lipcowej średniej w naszym kraju, dostrzegam mnóstwo pozytywów. Pewnie łatwo powiedzieć temu, kto kisi się chwilowo w domu i nie „traci” długo wyczekiwanego urlopu na tak kapryśną aurę. Ale każda wrażliwa na zmiany w otoczeniu dusza, pewnie też dostrzega skutki tego energetycznego strzału, umęczonej wcześniejszymi upałami zieleni.
Tak więc poniosę dalej w świat, powtarzaną w podobnych okolicznościach przez babcię Zosię jak mantrę prawdę świata, „deszcz też potrzebny!”. Czerwcowe upały dosłownie spaliły liście klonom na naszej ulicy, przez co na Lnianej, pięknej kolorowej jesieni raczej nie będzie :( Gdyby poszło to dalej, nie sposób byłoby mi się z tym pogodzić. Kolory jesieni, są dla mnie jak ostatni haust powietrza przed długim zanurzeniem w lodowatej wodzie. Uwielbiam, choć są dla mnie czymś, na co czekam nadzwyczaj cierpliwie. A dziś, z wyjątkową czułością wracałam do pewnego kolorowego dnia.
Radziejowa już tu kiedyś gościła, acz zupełnie inną porą roku. Wędrowaliśmy wówczas wczesną wiosną i zupełnie inną trasą (Szczawnica → Przehyba → Radziejowa ->Smerekowa - > Wysoki Wierch → Szczwnica), więc chyba warto podrzucić tu opis i porcję wrażeń z zupełnie innego wariantu. Tym razem zdecydowaliśmy się na podbój najwyższego szczytu Beskidu Sądeckiego, bezpośrednio z jego serca. Bo, mówcie co chcecie, ale naszym zdaniem, cała górska subtelność tego beskidu płynie Popradem, a nie – jak zdaje się większość uważa – Kryniczanką ;)
Stacjonowaliśmy w sąsiedztwie będącej ikoną Piwnicznej-Zdroju kładki, przez co na interesującym nas szlaku znaleźliśmy się tuż za progiem. Żółte oznaczenia miały nas zaprowadzić na szczyt Niemcowej. Trasa bardzo szybko stała się widokowa. Opuszczając ulicą Partyzantów zwartą zabudowę Piwnicznej, bierzemy udział w czarującym spektaklu jesieni. Ciepłe barwy miasteczka przerodziły się nagle w nastrojowy obrazek, dający ułudę zatrzymania świata i czasu w miejscu. Szronowa posypka, na walczącej jeszcze ostatkiem sił przydymionej zieleni i taniec nisko zawieszonych chmur... Stałam pod padającym na mnie liśćmi jesionem, patrzyłam na to wszystko i cieszyłam się jak dziecko :D Czysty obłęd
17/07/2026
Cała na przód, ku nowej przygodzie 🎶🎵
Na co dzień tak łatwo nam zapomnieć, jak wiele mamy szczęścia. Choć nasze bogactwo nie ma nic wspólnego z ilością pieniędzy, to mamy co jeść, gdzie się schronić i nikt z gołym tyłkiem nie lata... Mamy też zdrowe dzieci, co dla nas jako rodziców, znaczy właściwie wszystko ❤️ I jeśli tylko możemy jakkolwiek pomóc tym, którym życie tego szczęścia poskąpiło, to chcemy być cześcią tak dobrych spraw i rzeczy 🫶
Gorąco i szczerze namawiamy, polecamy i zachęcamy do wsparcia akcji Szybkie Podróże i Szybkich podróżników - wspaniałej społeczności drepczących po całym świecie nóg, łączących się co roku w tak wspaniałym gestach ❤️🩹
Pomóżmy Julce stanąć na równe nogi 💪
TO SIĘ DZIEJE! 😍
Właśnie trwają ostatnie (chaotyczne i nerwowe!) chwile pakowania przed kolejnym Marszem Długodystansowym!
Czekaliśmy na to dwa lata i jutro rano ruszamy na podbój Szkocji 😁
Czeka na nas najsłynniejszy szlak długodystansowy na wyspach - West Highland Way prowadzący przez 154 km zachwycających, zielonych krajobrazów, a po jego ukończeniu płynnie kontynuujemy najdzikszym szlakiem Szkocji - Cape Wrath Trail! Tam już nie będzie miękkiej gry, bo trasa ma wiele wariantów, nie jest oznaczona i łatwo się zgubić 😐
Ale nawigacja to nie będzie jedyne wyzwanie: Niepewna pogoda, częste deszcze, absolutnie krwiożercze meszki, bagna i pustkowia spróbują zaleźć nam za skórę. Czy się damy? Tego będziecie dowiadywać się z codziennych relacji pisanych na żywo podczas marszu! Jeśli tylko zasięg pozwoli (a z tym może być różnie), wpisy będą pojawiały się co rano ☺️
Dwa połączone szlaki mają ponad 500 km, a my mamy tylko 2 tygodnie na ten marsz, więc od razu mówimy - NIE PRZEJDZIEMY CAŁOŚCI! Ale pociśniemy ile się tylko da, aby nazbierać jak najwięcej kilometrów, które mają znaczenie! 👇
A teraz najważniejsze: Jest to Marsz Charytatywny na pomoc 10 letniej Julce, która urodziła się z niedorozwojem lewej nogi i nie może chodzić. Zbieramy kasę, aby to dziecko, które spędza więcej czasu na salach rehabilitacyjnych, niż na zabawie, załapało się jeszcze na choć kawałek dzieciństwa. Pomagamy Julce stanąć na równe nogi! 😄
Skarbonka Szybkich Podróżników dla Julki:
https://www.siepomaga.pl/szybcy-podroznicy-na-pomoc-julce
Sponsorem Generalnym Akcji Charytatywnej jest nastopy.pl wspierające Julkę kwotą 12 zł za każdy kilometr naszego marszu.
Naszą aktualną pozycję GPS na szlaku zobaczycie poniżej dzięki Poltrax (Zapiszcie se tą stronę w zakładkach, przyda się! 😉)
https://poltrax.live/szybkie-podroze
Szybkiego i Paulę karmi Lyommy - z kodem "SZYBKI15" 15% zniżki!
Suplementy i witaminy zapewnia Activlab
Pozostali Sponsorzy Akcji Charytatywnej wspierają Julkę:
wyzej.com.pl Usługi Wysokościowe - 9 zł/km
Szybcy Podróżnicy:
- Anonimowe Małżeństwo - 5 zł/km
- Leniwe Kluchy 1 zł/km
- Jadzia 0,5 zł/km
Jeśli ktoś chce dołączyć do tej listy, piszcie śmiało!
PS. Wpłaty na Fundacje Charytatywne można odliczyć od podatku w PIT'cie 😏
Całość wsparcia idzie bezpośrednio na konto Fundacji zajmującej się Julią Rydzewską. My nie dostajemy z Akcji Charytatywnej ani grosza. Nie zarabiamy na Marszu. Dzięki wsparciu Patronów Szybkich Podróży dokładamy kilka tysięcy złotych, aby zorganizować Akcję i pomóc Julce 😊
06/07/2026
Pytanie o to, gdzie i jak ciekawie spędzić czas w Zakopanem, powraca na grupy społecznościowe jak bumerang. W kontekście pobytu z dziećmi, najczęściej polecane bywają papugarnie, myszarnie i inne przybytki, w których komfort zwierząt jest oględnie mówić wątpliwy. W żadnym z nich nie byliśmy i to się raczej nie zmieni. Mamy nieco inne oczekiwania względem opieki nad zwierzętami, przez co oferty tych miejsc, w ogóle do nas nie przemawiają. Tym przyjemniej zrobiło nam się kilka lat temu, gdy w przestrzeni pojawiły się wieści o całkiem nowym miejscu, dającym możliwość interesującego obcowania wśród zwierząt.
Planowaliśmy zajść tam podczas naszej tatrocznicy już 3 lata temu, gdy w Zakopanem gościliśmy z dziećmi. Niestety, otwarcie sezonu przesunęło się wówczas do czerwca i musieliśmy zadowolić się jedynie obserwacją hasających po Walowej Polanie kóz, owiec i danieli. Niemniej, odwiedziny tego miejsca zostały uwzględnione w naszych planach już dawno temu i pieruńsko cieszymy się, że w tym roku się to udało :) Choć wiedzieliśmy kogo i czego możemy się tam spodziewać, wizyta ta przerosła nasze najśmielsze oczekiwania
02/07/2026
Jeśli ktoś z niecierpliwością czeka na moment, gdy wierzbówka kiprzyca ponownie upiększy m.in. Halę Gąsienicową, uprzejmie donoszę, że powoli można skreślać dni w kalendarzu :) Dziś podzielimy się nieco mniej oczywistą perspektywą na samą halę, bo niewątpliwa przyjemność spoglądania na nią, będzie ledwie przedsmakiem tego, ku czemu uparcie tego dnia podążaliśmy. Choć w Tatrach jest przynajmniej kilka miejsc, które darzę szczególną namiętnością, to właśnie ta trasa ujęła mnie – póki co – najmocniej. Z ogromną tęsknotą wróciłam dziś do filmu i zdjęć, jednocześnie zdając sobie sprawę, że zdecydowanie zbyt długo odkładam zapostowanie o tym rozkosznym miejscu. Zapraszam na spacer przez Dolinę Pańszczycy, Przełęcz Krzyżne, Dolinę Pięciu Stawów Polskich i Dolinę Roztoki