Szkolenie psów K-9 Alhan Łomża

Szkolenie psów K-9 Alhan Łomża

Udostępnij

Ponad 25 lat doświadczenia zdobytego w Polsce i zagranicą. Oferujemy kompletną wiedzą podczas zajęć indywidualnych oraz grupowych. Liberty Free

Udostępniamy topowy sprzęt szkoleniowy firmy Dingo Gear oraz amerykańskiej Dogtra. Prowadzimy system Liberty Free. 🐕‍🦺❤ w szkole prowadzona jest z sukcesem od ponad 25 lat autorska metodyka pt.

26/08/2026

🐾 DZISIAJ ŚWIĘTUJEMY DZIEŃ PSA! 🐾

Z tej okazji mamy dla Was wyjątkową promocję w Szkolenie Psów K-9 Alhan Łomża, Psi Hotel Łomża oraz ALHAN FOOD DOGS! 🐕❤️

🔥 TYLKO NA HASŁO „DZIEŃ PSA” – 25% RABATU na usługę szkolenia lub pobytu w hotelu!

A to jeszcze nie wszystko! 🎁
Twój pies otrzyma prezent oraz żywieniową wyprawkę karmy ALHAN FOOD DOGS.

🚐 DOGTAXI K-9 ALHAN – nie masz jak przywieźć psa? Przywieziemy go do nas i odwieziemy po szkoleniu lub pobycie w hotelu!

Szkolenie, hotel, transport i dobre żywienie – wszystko dla Twojego psa w jednym miejscu. 🐺💪

📞 571 901 155
📍 Łomża i okolice

Nie czekaj – zadzwoń dziś i powiedz: „DZIEŃ PSA”! 🐾

25/08/2026
25/08/2026

6. DZIEŃ SZKOLENIA BRUNO — SMACZEK CZY PRZEWODNIK? 🐕‍🦺

6 dni pracy. Jeden dzień przerwy. Łącznie 18 godzin intensywnego szkolenia.

I właśnie teraz zaczyna się najważniejsza część pracy — robota nad „Pańcią”. 😉

Bo prawda jest taka, że w przypadku Bruno nie wystarczy wyszkolić psa.

Trzeba wyszkolić człowieka.

Dzisiaj pracujemy również nad tym, kiedy, dlaczego i po co używać smaczków.

I od razu ważne zastrzeżenie:

Smaczkiem można wspierać szkolenie.

Nie jestem przeciwnikiem smaczków.

Jestem przeciwnikiem sytuacji, w której smaczek staje się fundamentem posłuszeństwa.

Dobry trener musi wiedzieć nie tylko kiedy smaczek wprowadzić, ale przede wszystkim:

kiedy zacząć go ograniczać, kiedy przestać go pokazywać i kiedy całkowicie go wycofać.

I właśnie tego bardzo często się nie uczy.

Bo pojawia się podstawowe pytanie:

CO BĘDZIE, KIEDY NIE BĘDZIE SMACZKA?

Jeżeli pies wtedy przestaje słuchać, to mamy odpowiedź.

Nie zbudowaliśmy posłuszeństwa.

Zbudowaliśmy oczekiwanie na zapłatę.

Dlatego w moim szkoleniu posłuszeństwa nie używam smaczków wcale.

Ani trochę.

Pies ma nauczyć się współpracy z przewodnikiem, a nie pracy dla kawałka jedzenia.

---

„PATRZ” NA SMACZEK? NIE. PATRZ NA MNIE.

I tutaj dochodzimy do kolejnego elementu, który bardzo często widzę na szkoleniach.

Komenda „patrz”, a smaczek schowany w pięści na wysokości splotu słonecznego, żeby pies kierował wzrok na człowieka.

Dla mnie?

Bzdura totalna, jeżeli ma to być docelowy sposób budowania koncentracji psa na przewodniku.

Pies doskonale wie, że w tej pięści jest jedzenie.

Jego węch jest wielokrotnie bardziej czuły od naszego.

Więc pies niekoniecznie patrzy na CIEBIE.

Bardzo często patrzy na źródło zapachu i nagrody.

A to ogromna różnica.

Ja chcę, żeby pies patrzył na przewodnika dlatego, że chce być z nim, dlatego że mu ufa, dlatego że chce z nim pracować i dlatego, że pomiędzy nimi powstała prawdziwa więź.

Nie dlatego, że w pięści na wysokości splotu słonecznego znajduje się smaczek.

Bo celem szkolenia nie jest nauczenie psa:

„Gdzie jest jedzenie?”

Celem jest nauczenie psa:

„GDZIE JEST MÓJ CZŁOWIEK?”

Można to porównać do pierwszej randki.

Dwoje ludzi idzie razem.

Za rękę. Wpatrzeni w siebie.

Nie dlatego, że jedna osoba trzyma drugiej przed nosem kawałek kiełbasy. 😉

Tylko dlatego, że chcą być razem.

I dokładnie tego chcę w relacji człowiek–pies.

Nie:

„Patrz, bo mam smaczek.”

Tylko:

„PATRZ, BO JESTEM DLA CIEBIE WAŻNY.”

Nie:

„Chodź za ręką, bo coś dostaniesz.”

Tylko:

„CHODŹ ZE MNĄ, BO RAZEM JEST NAJLEPIEJ.”

---

WRACAMY DO BRUNO

Dlatego podczas szkolenia Bruno pracujemy nie tylko nad psem.

Pracujemy przede wszystkim nad człowiekiem i nad więzią pomiędzy nimi.

Do dopracowania pozostaje jeszcze między innymi przywołanie, ale kierunek jest bardzo dobry.

Dzisiaj w pracy terenowej towarzyszyła nam również NAJDA — roczny owczarek niemiecki, który jest już w szeregach GPR-SAR Polska.

I właśnie takie sytuacje są niezwykle wartościowe, bo pokazują, czy przewodnik potrafi prowadzić psa również wtedy, kiedy pojawiają się dodatkowe bodźce, inne psy i emocje.

A na koniec?

Bruno nie byłby sobą. 😎

Po trzech godzinach pracy w terenie byłem już całkowicie rozluźniony.

I wtedy Bruno wystrzelił do przodu niczym rakieta. 🚀

Mój błąd.

Dałem radę, ale mogło się to skończyć niezłą kontuzją mojego nadgarstka i barku.

I to jest kolejna lekcja, którą warto zapamiętać:

KONKRETNY PIES NIE WYBACZA BŁĘDÓW PRZEWODNIKA.

Możesz mieć za sobą 18 godzin pracy.

Możesz być zmęczony.

Możesz pomyśleć, że „już jest dobrze”.

Ale pies nie wie, ile godzin pracowałeś.

On reaguje na TU I TERAZ.

Dlatego właśnie nie uczymy człowieka, jak trzymać w ręku smaczek.

Uczymy go, jak stać się dla własnego psa kimś ważniejszym niż ten smaczek.

Bo prawdziwe posłuszeństwo zaczyna się wtedy, kiedy pies chce współpracować z człowiekiem nawet wtedy, kiedy w ręce nie ma nic.

Smaczek może być wsparciem.

Może być narzędziem.

Ale nie może być fundamentem relacji ani warunkiem posłuszeństwa.

Fundamentem ma być przewodnik, zaufanie, więź i wspólna praca.

TO CZŁOWIEK MA BYĆ DLA PSA NAJWIĘKSZYM „SMACZKIEM”.

Liberty Free — przez posłuszeństwo do wolności. Nie odwrotnie.

25/08/2026

Kiedy zobaczyłem ich pierwszy raz… To byli gangsterzy.

Mumek – 12 miesięcy.

Kiedy zobaczyłem ich pierwszy raz, pomyślałem: to będą gangsterzy. 😅

Pies, który w mieście już całkiem fajnie pracował wśród ludzi, dzisiaj podczas drugiego szkolenia dostał zupełnie inny poziom wyzwania.

Najpierw padok.

A tam cztery mocne samice owczarka niemieckiego: LUSSI, LUNA, NAJDA i HERA.

Później wieś, pola i las.

A w terenie dołączył do niego TAJ – 5-letni, mocny samiec, czyli dokładnie ten typ psa, którego Mumek wcześniej praktycznie nie tolerował.

I teraz najlepsze… 😂

Pies, który jeszcze niedawno ledwo cierpiał i znosił „dziewczyny”, a samców wręcz nienawidził, dzisiaj normalnie pracował.

Biegał po polach i lesie z dwiema wyważonymi dziewczynami – LUSSI i LUNĄ – a z TAJEM potrafił się skupić i pracować.

Jak to możliwe? Hahaha!

Właśnie dlatego szkolenie psa to nie jest tylko nauczenie komendy „siad” i podanie smaczka.

Pies musi nauczyć się funkcjonować w realnym świecie – wśród ludzi, psów, zapachów, ruchu, emocji, przestrzeni i różnych sytuacji.

I tutaj ogromne BRAWO dla przewodniczki – Anity. 👏

Jak zawsze perfekcyjna praca.

Bo nawet najlepszy trening nie zadziała, jeśli człowiek po drugiej stronie nie potrafi właściwie prowadzić psa.

Dzisiaj Mumek pokazał, że można.

Drugie szkolenie. 4 godziny pracy. Padok, wieś, pola i las. I Mumek – 5+! 🐕💪

A to dopiero początek.

Liberty Free – przez posłuszeństwo do wolności.

25/08/2026

BORYS – tydzień w nowym domu. A dzisiaj dostał grupę psów.

Borys – kundelek, około 2 lat. Znajda, odebrany z interwencji.

Wcześniej był bity i trzymany na łańcuchu.

Do nowego domu trafił zaledwie tydzień temu.

I właściwie trzeba zacząć od początku.

Borys nie znał żadnych komend.

Miał bardzo silną agresję wobec innych psów, na smyczy walił do przodu, szarpał i ciągnął, a kontakt z innymi zwierzętami był dla niego ogromnym problemem.

A dzisiaj?

Pierwsze szkolenie.

Padok → wieś → padok.

Bez lasu. Bez miasta.

Ale za to w obecności grupy psów.

I tutaj zaczyna się robić naprawdę ciekawie.

Bo Borys nie dostał dzisiaj przypadkowego psa „do oswojenia”.

Dostał odpowiednio przygotowane środowisko, właściwy dystans, tempo pracy i przede wszystkim bardzo precyzyjne prowadzenie.

I… udało się.

Pies, który jeszcze dzisiaj nie znał podstawowych komend, który walił na smyczy, ciągnął i reagował agresją na psy, zaczął pracować w ich obecności.

Jak to możliwe? U mnie właśnie tak.

Nie przez przypadek.

Nie przez magię.

I nie przez „zmęczenie psa”.

Tylko przez finezyjną pracę, właściwy timing i chirurgiczną precyzję.

I tutaj ogromne BRAWO dla Roxany! 👏

Pańcia od pierwszej chwili pracowała idealnie w punkt.

Komenda – w punkt.
Timing – w punkt.
Reakcja – w punkt.

Dokładnie tak samo jak Anita przy Mumku.

Bo można mieć najlepszą metodę na świecie, ale jeśli przewodnik nie potrafi jej zastosować, pies nadal będzie prowadził człowieka.

A tutaj Roxana zaczęła prowadzić Borysa.

---

A teraz ważna rzecz dotycząca filmu.

Na filmie Borys pracuje na tzw. dławiku – awersyjnym narzędziu treningowym.

I od razu zaznaczam bardzo wyraźnie:

NIE JEST TO NARZĘDZIE DO SAMODZIELNEGO STOSOWANIA.

Pod żadnym pozorem nie zakładajcie go psu i nie próbujcie kopiować pracy z filmu bez wcześniejszego wyjaśnienia, praktycznej nauki i pracy pod okiem doświadczonego instruktora.

To nie jest narzędzie, które po prostu „zakłada się na szyję”.

Liczy się wszystko:

od samego założenia, właściwego miejsca ułożenia i dopasowania, aż po prawidłowe ustawienie stoperów i sposób prowadzenia psa.

Każdy z tych elementów ma znaczenie.

Ja nie stosuję kolczatek ani obroży elektrycznych.

Dławik, prawidłowo dobrany i umiejętnie stosowany, może być narzędziem humanitarnej pracy z psem — ale tylko wtedy, kiedy osoba, która go używa, naprawdę wie, co robi.

Nie chodzi o siłę.

Nie chodzi o duszenie psa.

Nie chodzi o bezmyślne karanie.

Chodzi o precyzyjny komunikat i właściwy moment.

Dlatego proszę: nie kopiujcie tego z internetu.

Najpierw nauka.
Potem praktyka.
Dopiero później samodzielna praca.

---

Czy problem Borysa zniknął po jednym szkoleniu?

Oczywiście, że nie.

To dopiero pierwszy krok.

Ale jaki krok!

Borys, który przez swoją przeszłość nauczył się, że świat jest miejscem zagrożenia, dzisiaj po raz pierwszy dostał zupełnie inną lekcję:

można być obok innych psów i nie trzeba z nimi walczyć.

Pierwsze szkolenie.

Padok → wieś → padok.

I Borys – 5+.

Roxana – 5+ z gwiazdką. ⭐

A dalej?

Teraz będziemy dokładać kolejne elementy.

Spokojnie. Systematycznie. Z precyzją.

Bo Liberty Free to nie jest droga na skróty.

PRZEZ POSŁUSZEŃSTWO DO WOLNOŚCI.

24/08/2026

Szkolenie psów K-9 Alhan Łomża

24/08/2026

BRUNO — 5 DNI. 15 GODZIN. I OGROMNA ZMIANA.

Pięć dni pracy. Jeden dzień przerwy. Łącznie 15 godzin intensywnego szkolenia.

Doberman z Danii, około 4 lata, potężny pies, który jeszcze niedawno stanowił realne wyzwanie w kontakcie z człowiekiem i innymi psami.

Dzisiaj?

Bruno idzie idealnie przy nodze.

I nie mówię tylko o pracy na placu.

Pracuje na placu, padoku, wiejskich drogach, w lesie i w realnym terenie. Zmieniam tempo marszu, wykonuję zwroty, pracuję na smyczy i bez smyczy. Pies pilnuje zmiennego tempa kroku przewodnika.

Przy zwrocie w lewo trzyma pozycję bardzo dobrze. Przy zwrocie w prawo jeszcze lekko odkleja się od nogi — ale po zaledwie 15 godzinach intensywnej pracy przy takim poziomie problemów jest to bardzo dobry rezultat.

Był również URBAN.

I tutaj nie będę zakłamywał rzeczywistości.

Miasto wymaga od Bruno jeszcze bardzo dużo kontroli i pracy. To zupełnie inny poziom bodźców niż plac czy padok.

Ale były też sytuacje, które dla tego psa jeszcze niedawno były ogromnym wyzwaniem.

„Odłożenie” przed sklepem — w mieście i na wsi.

Samochody?

Praktycznie zero pobudzenia.

Teren wiejski, drogi polne, las?

Swobodna praca.

Nowi ludzie?

Zaliczyliśmy nawet sąsiedzkie, wiejskie wizyty na ganku — całkowicie nowe miejsce, nowe osoby i nowe bodźce.

Bruno miał również fantastyczne relacje z czterema sukami owczarka niemieckiego.

Efekt?

Zero niepotrzebnego pobudzenia. Zero nakręcenia instynktu łowieckiego.

Ale wczoraj dołożyliśmy kolejny element.

Bruno pracował również z dwoma innymi przewodnikami, którzy sami są właścicielami psów ras wymagających bardzo pewnego prowadzenia.

Jeden z nich prowadzi pitbulla, drugi — mieszańca owczarka środkowoazjatyckiego z kaukaskim.

Czyli nie były to przypadkowe osoby, które pierwszy raz w życiu miały kontakt z dużym, silnym psem.

I jak poszło?

REWELACYJNIE.

Bruno pokazał charakter — i bardzo dobrze.

Bo charakteru nie należy się bać.

Charakter trzeba umieć prowadzić.

To ćwiczenie po raz kolejny pokazało mi, że Bruno potrzebuje człowieka pewnego siebie, konsekwentnego i zdecydowanego.

Bez zawahania.

Bez zwątpienia.

Bez wysyłania psu pięciu różnych komunikatów jednocześnie.

JEST AKCJA — MA BYĆ REAKCJA.

Nie może być:

„Zobaczymy...”

„Może...”

„Chyba...”

„Poczekajmy...”

„Co on teraz zrobi?”

Bo przy takim psie reakcja człowieka po fakcie może być po prostu za późna.

Przewodnik ma być krok przed psem.

Reakcja ma być natychmiastowa — a nie jak odpalanie diesla na mrozie.

To nie oznacza brutalności.

To oznacza czytelność, timing, konsekwencję i pewność prowadzenia.

I właśnie dlatego szkolenie reaktywnego psa nie polega na tym, żeby po kilku udanych ćwiczeniach ogłosić sukces.

Sukcesem jest stworzenie kontroli również wtedy, kiedy pojawia się bodziec, którego pies się nie spodziewa.

BRUNO NIE JEST „NAPRAWIONY”.

I nigdy nie powiem właścicielowi psa po kilku dniach szkolenia, że problem został rozwiązany raz na zawsze.

Drugiego dnia Bruno pokazał mi dokładnie, dlaczego trzeba zachować pokorę.

Było świetnie.

A potem nagle — niekontrolowana, impulsywna „ŚWIECA” na człowieka.

„Świeca” w moim określeniu to gwałtowne wybicie z przednich łap w kierunku człowieka — zachowanie, którego przy psie o takich gabarytach i sile nie wolno bagatelizować nawet przez sekundę.

I właśnie dlatego nie interesuje mnie pokazanie „idealnego psa” po pięciu dniach.

Interesuje mnie realna zmiana zachowania i budowanie kontroli w coraz trudniejszych warunkach.

ALE JEST JESZCZE COŚ WAŻNIEJSZEGO — WŁAŚCICIEL.

Teraz przed nami przywołanie, odwołanie i przede wszystkim praca właścicielki.

Bo mogę zrobić z psem bardzo dużo.

Mogę pokazać mu zasady.

Mogę nauczyć go kontroli.

Mogę wypracować reakcje.

Ale nie będę prowadził tego psa przez całe jego życie.

Pies ma wrócić do właścicielki i właśnie dlatego ona musi nauczyć się tego samego języka, którym ja komunikuję się z Brunem.

To jest najtrudniejsza część całego procesu.

Nie wyszkolenie psa.

Tylko sprawienie, żeby człowiek potrafił samodzielnie utrzymać efekty pracy z psem, który ma ogromną siłę, temperament i historię niepożądanych zachowań.

I JESZCZE JEDNA RZECZ — AUTORYTET.

Pies, podobnie jak dziecko, potrzebuje jasnych zasad, granic i przewidywalnego autorytetu.

Nie „mamusi”, którą można wyprowadzić na spacer, pociągnąć, przesunąć albo zmusić do zmiany kierunku.

Od lat powtarzam:

TO JA WYPROWADZAM SWOJE PSY NA SPACER. NIE PSY WYPROWADZAJĄ MNIE.

Pies wraca do mojego domu, gdzie obowiązują moje zasady i moje granice.

Dom nie jest jego kojcem, a człowiek nie jest jego obsługą.

Pies może być wspaniałym przyjacielem.

Może być członkiem rodziny.

Może spać obok nas, podróżować z nami, pracować z nami i dzielić z nami codzienne życie.

Ale w łańcuchu rodzinnym musi znać swoje miejsce.

I nie mówię tego dlatego, że nie kocham psów.

Wręcz przeciwnie.

Psy i konie to moja miłość i moja pasja.

Ale właśnie dlatego nie będę ich humanizował.

Pies nie potrzebuje, żebyśmy udawali, że jest człowiekiem.

Potrzebuje, żebyśmy byli dla niego odpowiedzialnym przewodnikiem.

Bo kiedy odbieramy psu jasne granice w imię „miłości”, bardzo często nie dajemy mu wolności.

Dajemy mu chaos.

---

I TU POJAWIA SIĘ RZECZ, KTÓRĄ NAZYWAM POZIOMEM Z „GÓRNEJ PÓŁKI” SZKOLENIA.

Nie chodzi o to, żeby pies był bezmyślnym wykonawcą każdego ruchu człowieka.

Moje psy od małego uczą się — odpowiednio do swojego wieku — samodzielności, oceny sytuacji i podejmowania decyzji.

I właśnie dlatego potrafią samodzielnie podejmować decyzje.

Ale jest zasadnicza różnica:

SAMODZIELNOŚĆ NIE OZNACZA BRAKU KONTROLI.

Moje psy mogą ocenić sytuację, mogą zareagować, mogą podjąć decyzję — ale cały czas pozostają pod kontrolą przewodnika i oczekują jego akceptacji tam, gdzie jest ona potrzebna.

To jest dla mnie prawdziwe szkolenie.

Nie pies, który bez człowieka nie potrafi zrobić kroku.

I nie pies, który robi wszystko, co chce.

Tylko pies, który myśli samodzielnie, ale zna granice.

Pies, który ma inicjatywę, ale ma również autorytet nad sobą.

Pies, który potrafi działać, ale wie, kiedy decyzja należy do niego, a kiedy do przewodnika.

TO WŁAŚNIE NAZYWAM KONTROLOWANĄ WOLNOŚCIĄ.

I właśnie dlatego moja metoda od 30 lat brzmi:

LIBERTY FREE

PRZEZ POSŁUSZEŃSTWO DO WOLNOŚCI — NIE ODWROTNIE.

Bruno po pięciu dniach i 15 godzinach pracy pokazał, że zdecydowanie warto o tę wolność walczyć.

Ale przed nami jeszcze dużo pracy.

Bo prawdziwy sukces nie będzie wtedy, kiedy Bruno będzie idealny ze mną.

Prawdziwy sukces będzie wtedy, kiedy jego właścicielka będzie potrafiła samodzielnie prowadzić go w realnym świecie.

I wtedy dopiero będziemy mogli powiedzieć:

SZKOLENIE ZACZĘŁO DZIAŁAĆ.

23/08/2026

UDOSTĘPNIAM TEN POST, BO TOTALNIE NIE ZGADZAM SIĘ Z JEGO PRZEKAZEM.

Dziś większość osób kojarzy mnie z owczarkami niemieckimi, szkoleniem psów i kynologią.

Ale zanim była kynologia zawodowa, były las, psy, konie, polowanie i rodzinna tradycja.

Na polowania chodziłem od małego — odkąd byłem w stanie dotrzymać kroku ojcu. A kiedy nie dawałem rady, brał mnie na „barana”. 😄

Strzelać zacząłem wtedy, kiedy byłem już w stanie przyłożyć kolbę do ramienia, osłona spustu nie waliła mnie po palcach, a siły wystarczało, żeby złamać boka.

Wszystkie pokolenia w mojej rodzinie polowały.

Moja babcia również polowała z dziadkiem — konno, a zimą na saniach.

A zamiast pierścionka zaręczynowego dostała od dziadka francuską dubeltówkę kalibru 16. ❤️

To są moje korzenie.

I właśnie dlatego nie zgadzam się z przekazem tego posta.

Nie zgadzam się z przedstawianiem każdego myśliwego jako człowieka, który nie szanuje zwierząt.

Można kochać zwierzęta i jednocześnie rozumieć naturę.

🧠 MOJA PIERWSZA SZKOŁA — DZIADEK I OJCIEC

To nie była szkoła online.

Nie był to kurs weekendowy.

Nie YouTube.

Nie poradnik.

Nie certyfikat po kilku dniach szkolenia.

To była szkoła mojego dziadka i ojca.

Mam ponad 50 lat, a zawodowo z psami pracuję od blisko 30 lat.

Przez ten czas wyszkoliłem ponad 1000 psów.

Od zwykłych psów do towarzystwa, przez psy myśliwskie, służbowe i obronne, aż po psy ratownicze, poszukiwawcze i tropiące.

I właśnie dlatego wiem, że:

pies to nie teoria.

Psa trzeba zobaczyć.

Trzeba go obserwować.

Trzeba z nim pracować.

I trzeba nauczyć się czytać to, czego nie widać na pierwszy rzut oka.

🐕 KIEDY PIES WCHODZI W ZWARCIE

Wiem, kiedy pies zaczyna polować.

Wiem, kiedy popęd łowiecki zaczyna przejmować kontrolę.

Wiem, kiedy pies ostrzega.

Wiem, kiedy eskaluje.

Wiem, kiedy wchodzi w zwarcie.

I wiem również, jak pies gryzie.

Nie każdy pies, który szczeka, chce zaatakować.

Ale nie każdy pies, który milczy, jest bezpieczny.

Trzeba umieć czytać postawę, napięcie mięśni, sposób poruszania się, oddech, spojrzenie, dystans i reakcję na bodziec.

Bo zanim pies zaatakuje, bardzo często najpierw coś mówi.

Trzeba tylko umieć to zobaczyć.

🦌 POPĘD ŁOWIECKI

Dzięki temu, czego nauczyłem się od dziadka i ojca, wiem również, jak pracować z popędem łowieckim.

Wiem, kiedy poczekać.

Wiem, kiedy odpuścić.

Wiem, kiedy wejść do lasu, a kiedy zostać i obserwować.

Wiem, co robić z psem na otwartym polu.

Bo szkolenie psa to nie tylko komenda.

To rozumienie jego natury i środowiska, w którym funkcjonuje.

🌲 TROPIENIE — TEGO NIE NAUCZYSZ SIĘ ONLINE

Tropienie to dla mnie nie tylko pies z nosem przy ziemi.

To czytanie całego środowiska.

Lasu.

Terenu.

Wiatru.

Roślinności.

Śladów.

Zachowania zwierząt.

I oczywiście psa.

Wiem, jak czytać psa pracującego w wietrze górnym i dolnym.

Wiem, kiedy rzeczywiście pracuje tropem.

Wiem, kiedy zaczyna korzystać z nawiewu.

Wiem również, kiedy pies idzie w piętę, a kiedy rzeczywiście prowadzi mnie po właściwym zapachu.

Wiem, co mówi mi jego tempo, sposób prowadzenia nosa, zachowanie ciała i reakcja na zmianę zapachu.

Tego nie da się nauczyć w kilka lat.

A już na pewno nie da się tego nauczyć online.

Internet może pokazać technikę.

Film może pokazać ćwiczenie.

Kurs może dać podstawy.

Ale czytania psa w realnym terenie uczysz się latami.

W lesie.

W polu.

W różnych warunkach.

Z różnymi psami.

Po setkach i tysiącach godzin obserwacji.

Tego nauczyli mnie dziadek i ojciec.

A później ponad 30 lat zawodowej pracy z psami zweryfikowało tę wiedzę w praktyce.

💥 STRZAŁ, HUK, FAJERWERKI

Ta sama wiedza ma ogromne znaczenie przy przygotowaniu psa do nienaturalnych dla niego bodźców.

Wiem, jak stopniowo oswajać psa z hukiem i strzałem, żeby bodziec, który wcześniej powodował stres, nie musiał oznaczać paniki.

To nie jest wrzucenie psa w środek huku i czekanie, aż „się przyzwyczai”.

To świadoma praca z intensywnością bodźca, dystansem, emocjami psa i jego reakcją.

Dlatego psa przygotowuje się zanim nadejdzie Sylwester, a nie 31 grudnia wieczorem.

Cel?

Kiedy inni szukają dla psa psychotropów, nasz pies ma machać ogonem. 🐕💥

👨‍👩‍👧‍👦 TRADYCJA, KTÓRA IDZIE DALEJ

Ta historia nie kończy się na mnie.

Moja córka Amina ma licencję Polskiego Związku Strzelectwa Sportowego. Kocha zwierzęta i sama myślała o polowaniu.

Dziś obok niej dorasta mój czteroletni syn Abdullah, a najmłodsza Aisza, która ma dopiero rok, dopiero zaczyna poznawać świat zwierząt, psów i przyrody.

Nie wiem, kim będą moje dzieci i jakie drogi wybiorą.

I nie zamierzam wybierać ich za nie.

Ale chciałbym, żeby tak jak ja miały możliwość poznać zwierzęta nie tylko z ekranu telefonu, ale z prawdziwego życia.

Żeby wiedziały, czym jest las.

Żeby potrafiły obserwować.

Żeby rozumiały, że pies to nie zabawka, a dzikie zwierzę to nie postać z bajki.

Żeby wiedziały, że za każdym zachowaniem stoi natura, instynkt i doświadczenie, które trzeba umieć odczytać.

Bo właśnie tak nauczyli mnie dziadek i ojciec.

Dziadek → ojciec → ja → Amina, Abdullah i Aisza.

To nie musi oznaczać, że każde z moich dzieci wybierze tę samą drogę.

Chodzi o coś ważniejszego:

o przekazanie wiedzy, szacunku do zwierząt, odpowiedzialności i umiejętności rozumienia przyrody.

Bo tradycja nie polega na tym, że dzieci mają żyć dokładnie tak jak ich rodzice.

Tradycja polega na tym, że przekazujesz im wartości, a one same wybierają swoją drogę. ❤️🌲🐕

🧠 PONAD 50 LAT ŻYCIA. BLISKO 30 LAT ZAWODU.

Mam ponad 50 lat.

Blisko 30 lat zawodowej pracy z psami.

Ponad 1000 wyszkolonych psów.

Od psów do towarzystwa, przez myśliwskie, służbowe i obronne, aż po ratownicze, poszukiwawcze i tropiące.

To nie jest wiedza z jednego kursu.

To nie jest teoria z internetu.

To nie jest szkolenie online.

Najpierw nauczyli mnie dziadek i ojciec.

Później tę wiedzę przez dziesięciolecia weryfikowałem w realnej pracy.

Dlatego moja metoda:

🧠 LIBERTY FREE — PRZEZ POSŁUSZEŃSTWO DO WOLNOŚCI

nie powstała przy biurku.

Powstała w praktyce.

🌲 MOŻNA KOCHAĆ ZWIERZĘTA I ZNAĆ ICH NATURĘ

Nie zgadzam się z tym, że ktoś, kto poluje, automatycznie nie może kochać zwierząt.

Ja kochałem je jako dziecko.

Kocham je dzisiaj.

I całe swoje zawodowe życie poświęciłem pracy z nimi.

Można kochać zwierzęta i znać ich naturę.

Można szanować przyrodę i rozumieć łowiectwo.

Można być kynologiem, szkoleniowcem, myśliwym i człowiekiem, który każdego dnia pomaga psom oraz ich właścicielom.

Jedno drugiego nie wyklucza.

Oczywiście — patologie należy piętnować.

Jeżeli ktoś znęca się nad zwierzęciem, zabija dla zabawy albo łamie zasady — powinien ponieść konsekwencje.

Ale nie wolno przez zachowanie kilku osób potępiać całego środowiska i całej tradycji.

Mam ogromny szacunek dla Myśliwych pisanych przez duże „M” — ludzi, którzy znają las, rozumieją przyrodę, szanują zwierzynę i potrafią przekazywać wiedzę kolejnym pokoleniom.

I wiem też coś, o czym współczesny świat czasami bardzo chce zapomnieć:

MIĘSO BIEGA.

Nie rośnie w puszce.

Nie rośnie na sklepowej półce.

Człowiek od tysięcy lat jest częścią przyrody.

Możemy dyskutować o tym, jak powinien korzystać z jej zasobów.

Możemy potępiać patologie.

Ale nie powinniśmy zakłamywać natury.

Bo szacunek do życia nie polega na udawaniu, że natura wygląda inaczej, niż wygląda.

Polega na odpowiedzialności za to, co robimy.

A w szkoleniu psa zasada jest dokładnie taka sama:

Nie walcz z naturą psa.
Poznaj ją.
Zrozum ją.
Naucz się nią kierować.

I dopiero wtedy możesz dać psu prawdziwą wolność.

---

SZKOLENIE PSÓW K-9 ALHAN ŁOMŻA
🧠 LIBERTY FREE — PRZEZ POSŁUSZEŃSTWO DO WOLNOŚCI.

22/08/2026

🧠 LIBERTY FREE – „Przez posłuszeństwo do wolności”

Nie jest to doberman.
Nie jest to American Staffordshire Terrier.
Nie jest to Dog Kanaryjski. 😎

To Mumek. Kundelek. 12 miesięcy.

Kilka kilogramów psa… ale duch zdecydowanie większy niż gabaryty! 😂🐕

I już dziś wiem jedno:

Nie będzie dobrze. Będzie IDEALNIE. 😎🐾

Bo LIBERTY FREE nie jest tylko dla dużych psów.

Nie ma znaczenia, czy pies waży kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt kilogramów.

Znaczenie ma to, czy pies i człowiek potrafią się ze sobą właściwie komunikować.

Mumek do ludzi – super. ❤️
Do innych zwierząt?

No cóż… tutaj mamy jeszcze trochę do pogadania. 😂🐕

I właśnie dlatego pracujemy.

---

🧠 NIE WIERZĘ W „BEZSTRESOWE” WYCHOWANIE PSA

Powiem to wprost.

Psa nie da się wychować wyłącznie pozytywnymi metodami.

Nagroda jest potrzebna.
Motywacja jest potrzebna.
Budowanie relacji jest potrzebne.

Ale potrzebne są również granice, konsekwencja i odpowiednio dobrana awersja, kiedy sytuacja tego wymaga.

Awersja nie oznacza przemocy.

Oznacza świadome pokazanie psu, że pewne zachowania są niedopuszczalne, a następnie nauczenie go, jakie zachowanie jest właściwe.

Życie nie jest bezstresowe.

Pies również musi nauczyć się funkcjonować w sytuacjach, których nie wybiera.

Dlatego szkolenie musi przygotowywać psa do realnego życia, a nie tylko do idealnych warunków na placu.

---

🌍 30 LAT PRAKTYKI – PSY Z CAŁEJ EUROPY

Do ALHAN K9 trafiają do mnie psy nie tylko z Polski.

W mojej wieloletniej praktyce szczególnie często pracuję z psami przyjeżdżającymi z Niemiec, Wielkiej Brytanii oraz krajów skandynawskich – między innymi Danii, Szwecji i Norwegii.

I nie są to psy przyjeżdżające do mnie dlatego, że „potrzebują kilku lekcji posłuszeństwa”.

Bardzo często są to przypadki z poważnymi problemami:

🐕 agresja wobec ludzi
🐕 agresja wobec innych zwierząt
🐕 skrajna reaktywność
🐕 silny lęk
🐕 problemy z kontrolą emocji
🐕 zaburzenia zachowania
🐕 brak możliwości bezpiecznego funkcjonowania w codziennym życiu

Trafiały do mnie również psy, wobec których eutanazja ze względów behawioralnych była już orzeczona.

Psy, dla których według wcześniejszej oceny nie było już innego rozwiązania.

I właśnie w takich przypadkach zaczyna się moja praca.

Nie oceniam kraju.

Oceniam konkretnego psa, jego historię, jego zachowanie i człowieka, który ma z nim żyć.

Bo żadna metoda nie może być religią.

Jeżeli jedna metoda nie działa, trzeba umieć to zauważyć.

Trzeba umieć dobrać narzędzia do konkretnego psa.

Bo pies nie żyje w książce, na Instagramie ani w idealnym świecie.

Pies żyje w prawdziwym świecie.

A my mamy przygotować go właśnie do tego świata.

---

👏 MEGA SZACUN DLA ANITY

Anita jest dla mnie przykładem wzorowej pracy przewodnika z psem.

Pracuje z dużym wyczuciem, spokojem i uważnością.

Obserwuje Mumka.
Czyta jego zachowanie.
Reaguje.
Uczy się.

I co najważniejsze – rozumie, że szkolenie nie polega na tym, żeby ktoś „naprawił jej psa”.

To przewodnik musi nauczyć się prowadzić swojego psa.

I właśnie dlatego Anita idealnie pasuje do założeń Liberty Free.

Nie szuka wymówek.

Chce wiedzieć, co zrobić, kiedy pojawiają się emocje.

I to jest postawa, którą bardzo cenię u przewodnika.

---

🌆 URBAN – ZROBIONE!

Mumek ma już za sobą:

🌆 MIASTO
🌳 PARK
🚗 PARKING PODZIEMNY
🏬 CENTRUM HANDLOWE VENEDA
👥 TŁUM LUDZI
🔊 HAŁAS
🚶 CIĄGI KOMUNIKACYJNE
🎯 REALNE ROZPROSZENIA

Centrum Handlowe Veneda świetnie sprawdza się jako miejsce treningowe.

Ruch ludzi, hałas, przestrzeń, zmieniające się bodźce i ciągi komunikacyjne bardzo dobrze przypominają warunki, z którymi pies może spotkać się na dworcu, lotnisku czy w innych dużych obiektach komunikacyjnych.

I tutaj ogromne podziękowania dla Centrum Handlowego Veneda w Łomży za wyrozumiałość i możliwość realizowania naszej pracy.

Dziękujemy Venedzie! ❤️🐾

---

🌾 A TERAZ… ZMIANA KLIMATU!

To, co było – już za nami.

Teraz będzie zupełnie inaczej.

🌾 PLAC
🐕 PADOK
🏡 WIEJSKIE KLIMATY
🌲 TROCHĘ LASU

A później…

SZEŚĆ MOICH OWCZARKÓW. 🐕🐕🐕🐕🐕🐕

I tutaj dopiero zobaczymy, co Mumek ma w głowie. 😂

Będzie obserwacja.
Będzie komunikacja.
Będzie kontrola.
Będą emocje.

Ale przede wszystkim będzie Anita i jej praca z Mumkiem.

Bo to nie ja mam prowadzić Mumka przez całe jego życie.

To ona ma wiedzieć, co zrobić, kiedy pojawią się emocje.

I właśnie dlatego Liberty Free to nie tylko szkolenie psa.

To przede wszystkim szkolenie PRZEWODNIKA.

---

🐕 MAŁY PIES. WIELKI DUCH.

Liberty Free to nie tylko dobermany, owczarki czy molosy.

Czasami największy problem mieści się w małym ciele. 😂

Mumek jest tego świetnym przykładem.

Mały pies.
Wielki charakter.
Jeszcze większe emocje.

Ale spokojnie…

Mumek dopiero zaczyna.

Urban zaliczony. ✔️
Veneda zaliczona. ✔️
Miasto zaliczone. ✔️

Teraz:

🌾 plac
🐕 padok
🌲 las
🐕🐕🐕🐕🐕🐕 sześć owczarków

Zobaczymy, co będzie… 😎🔥

Czy będzie dobrze?

Nie.

BĘDZIE IDEALNIE. 🐾

🧠 LIBERTY FREE

🐕 Przez posłuszeństwo do wolności.
Nie odwrotnie.

🎥 Trzy filmy z naszej pracy – zobaczcie sami, jak wygląda Liberty Free w praktyce.

🐕 Szkolenie Psów ALHAN K9 – Łomża

Mumek 🇵🇱🐾

Chcesz aby twoja firma była na górze listy Siłownia I Obiekt Sportowy w Łomża?

Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Lokalizacja

Kategoria

Strona Internetowa

Adres


Sybiraków 18
Łomża
18-400