Sympatycy Klubu Płetwonurków Skalar Białystok

Sympatycy Klubu Płetwonurków Skalar Białystok

Udostępnij

!!!NIE ŁADUJEMY BUTLI NURKOWYCH!!!

27/04/2025

Po wojażach zagranicznych przyszedł czas na Hańczunię. Jadąc myśleliśmy ile czasu nie byliśmy już w naszym bajorku - komputer rozwiał nasze wątpliwości pokazując 105 dni przerwy powierzchniowej.
Rano 0 stopni, ale słońce szybko ogrzewało powietrze do mniej więcej 14 w dzień.
Na miejscu napotkaliśmy grupy nurków - chyba szkoleniowych, kilkanaście osób, wszyscy mniej więcej w tym samym czasie (co my) szykowali się do wejścia.
Plan nurkowy standardowy - rozeznanie w najlepiej znanym terenie. Na wprost na dlubanki - jak się okazało leżą one na 40m. Albo komuś swedzialy ręce, albo lekko się osunęły choć na dnie to jakieś kilka metrów w poziomie.
Potem przez spód ścianek na leżąca na 40m łódkę na drugim parkingu.
Trochę było szukania tej łódki, ale mieliśmy gazy deko więc mieliśmy zapas czasu.
Wracając zwiedziliśmy górną część ścianek.

Ekipa: Oskar i Mieciu
Gazy: Air+Nx50
Głębokość 41m, czas 59min.
Widoczność płytko ok. 2-4m, poniżej 10m więcej (nie mierzyłem 😉 )

HANCZA.NET – DiveBlog 14/01/2025

Jadąc w kierunku Hańczy zastanawialiśmy się, czy nie było błędem odpuszczenie sobie nurkowań ostatnio, a zdecydowaliśmy się dopiero, kiedy spadł śnieg i drogi są śliskie. Pierwsze ostrzeżenie otrzymaliśmy gdy zjechaliśmy na drogę wojewódzką w Suwałkach, ale prawdziwie ślisko zaczęło się na drogach powiatowych. Moje myśli od razu biegły do dwóch newralgicznych miejsc w drodze na ukochane jezioro - pierwsze to eski z ostrym zjazdem i podjazdem między Kruszkami a Błaskowizną, a drugie miejsce to podjazd pod górkę koło Słowika na nowiutkim asfalcie. Szczęśliwie busik dał rade i trzymał się drogi.
Ze względu na aurę wybór padł na trójkę - łatwy dojazd i komfortowe przebieranie się „w budzie”.
W wodzie pierwsze nasze wrażenie było takie, że widoczność zaburzona jest przez jakąś zawiesinę, ale jak dotarliśmy najpierw do pierwszej platformy, a później do tej z lustrem - mieliśmy wrażenie, że jesteśmy w tych miejscach pierwszy raz. Szczególnie na tej płytszej. Z daleka widać było podest oraz otaczającą platformę konfigurację dna. Podczas płynięcia po poręczówce z jednej i z drugiej strony widzieliśmy odpowiednio górkę lub spadek. W okolicach lustra też obejrzeliśmy garb w okolicy i podziwialiśmy jego kształt poniżej 18-20m, który rozdziela się jakby na trzy strony/części - na których byliśmy już dziesiątki razy, a które wydawały się całkowicie nowe - co spowodowało, że zawiśliśmy nad tym miejscem chyba na 5 czy 10 min podziwiając to miejsce.
Po chwili „zawieszenia” porobiliśmy fotki - ja makro, a Sławek szerokim kątem focił mnie, jak robię makro. Jego zdjęcia można zobaczyć na www.hancza.net - polecam.
Potem ruszyliśmy przez śmietnik aż do żubra - tutaj doznałem szoku. Będąc za żubrem patrząc na niego widziałem klęcznik! Woda była na prawdę czysta. Niech leniwcy, którzy zostali w domach, żałują.

Ekipa: Oskar i Sławek
Gazy: powietrze
Czas ok. 60min, głębokość 23m.
Temp. 3,7st., wizura 10+, i to duży plus.

HANCZA.NET – DiveBlog Wszystkie zdjęcia na tej stronie są udostępnione na licencji CC0. Zrzekam się wszelkich praw autorskich do tych zdjęć, dzięki czemu mogą być one kopiowane, modyfikowane, rozpowszechniane i wykorzystywane, również w celach komercyjnych, bez konieczności pytania o zgodę.

Photos from Sympatycy Klubu Płetwonurków Skalar Białystok's post 29/12/2024

Deepspot - sztuczne nurkowanie na 40+. Wszyscy zeszli i wyszli, zatem udane!

Zespół: Oskar, Marek, Robert, Kornel, Mariusz, Myślibór i Piotr.

14/12/2024

Woda w Hańczy - kryształ!

Jeszcze w Białymstoku przyświecało nam słoneczko o 7 rano, ale prognozy zapowiadały zachmurzenie od 9 - i oczywiście musiały sie sprawdzić.
Na miejscu: już w zatokach cienki lód, ale jezioro sfalowane przez przeszywający wiatr. Na pierwszym parkingu na dole byliśmy osłonięci jedynie za busem, ale temperatura poniżej zera i wiatr powodowały odczuwalna temperaturę na poziomie conajmniej minus 10 stopni.
Niska temperatura ma takie zalety, że przynajmniej szybko sie człowiek szykuje i nie ociąga. Tak było tym razem. Pomontowaliśmy wszystkie możliwe butle i automaty, aparaty fotograficzne i pod wodę (w końcu).
Widoczność rewelacyjna, płytko powoduje niesamowite doznania optyczne. To skłoniło nas do ominięcia dłubanek i ruszenia w kierunku ścianek na 15-25 m. Na szczęście każdy z nas poczuł okazję i zdecydowaliśmy na „energooszczędny” nurek - bez włączania latarek. Po adaptacji wzroku na 25m oglądaliśmy głębsze scianki w całej okazałości. Dopłynęliśmy aż do garbu na drugim parkingu i powoli zeszliśmy do łódki na 40m dalej nie korzystając z latarek. Doznania niezapomniane, mrok dodatkowo wpływał na lekką, nieodczuwalna niby, narkozę i nie chciało sie stamtąd wychodzić wisząc nad kawałkiem zbitego kiedyś drewna 🙂. Jedynym światłem pomagającym nam siebie odnaleźć to wyświetlacze komputerów 🙂.
Kiedy komputery wskazały ok. 10 min TTS ruszyliśmy z powrotem i dopiero teraz scianki na 25m pokazywały swoją wielkość niemal w całości. Generalnie większość czasu płynęliśmy w odległości 3-5m od ściany, a płycej to nawet więcej.
Przy zmianie gazów tym razem automat „tego, któremu nigdy nic się nie dzieje” przymarzł i musiał stosować techniki przykręcania zaworu i dotrwaniu do przełączenia na tlen. Buddy miał baczenie i był w gotowości w razie potrzeby (tzn. płynął bez oglądania się za siebie, żeby nie przeszkadzać 😉 ). Deko nie było duże, zatem można było nawet całość zrobić ją na powietrzu i tlenie. Ale automat do serwisu 🙂.
Woda ma ponad 10m widoczności, temp. 4,5 st. Dość silny prąd od zera do 25m głębokości.

Ekipa: Mieciu, Sławcio i Oskar

Gazy: air+Nx50+oxy

17/11/2024

Klubowy wyjazd na Hańczę

Widoczność obecnie jest zapewne najlepszą aż do zejścia lodu na wiosnę, dlatego powstał pomysł na zanurkowanie w tej krystalicznie czystej wodzie. Dodatkowo został zaproszony Marchewa i Patryk z klubu WiR, zatem był pomysł na zanurkowanie na zachodnim brzegu.
Ekipa formowała się od trzech tygodni. Momentami baliśmy się, że pływadło nam zatonie od ilości chętnych. Życie jednak weryfikuje zapędy egipskich nurków.
Trzeba przyznać, że pogoda nie zachęcała, mżawka, wiatr i chłód na powierzchni skutecznie wyeliminował nurków w mokrych skafandrach, a tych, co mieli suchacze rozbolało ucho (nawet nie brali sprzętu z domów) 😉.
W sobotę uzbierała się czwórka zainteresowanych: gospodarz Marchewa, Jacek (bardziej znany jako Strazak ze Szczecina), Korneger i Oskar (w sumie to nie wiem znany jako kto) 🙂.
Wypływając w kierunku zachodnim zauważyliśmy, że jest już ktoś na ściance na przeciwległym brzegu, dlatego wybór miejsca padł na Króla Hańczy, „bo na ściance tamci pomącą tak, że nie będzie nic widać”. Jak się później okazało po zanurzeniu nie miało to większego znaczenia, bo koledzy pływali tak, zaglądając w dziury do raków, że po odpaleniu świetlnego ringu do zdjęć macro widać było zawiesinę. Najpierw popływałem z Jackiem i Mariuszem, potem na łódce na dole poczekałem na Marchewę, który widoczny był conajmniej z 15m oświetlając przed sobą drogę jak batyskaf. Chwilę byliśmy razem, ale się rozstaliśmy i każdy poszedł w swoją stronę. Podobno też nieźle mąciłem robiąc fotkę miętusa. Tak trochę wynurzałem się zygzakiem oglądając formacje, przełączyłem się na Nx50 (i nie powiem co się stało, nie powiem, choć część czytelników jest wielce zainteresowana, ale nie 😉 ).
Ostatecznie każdy trafił na łódź i wróciliśmy do samochodów.
Dawno już nie pływałem solo, dlatego na następny dzień zaplanowałem inne nurkowanie. Jeszcze ciężej było znaleźć zainteresowanych nurkowaniem. Uszy jeszcze bardziej bolały. Mżawka i wiatr nie ustały, ale znalazł sie Zbyszek, z którym dawno już nie miałem przyjemności nurkowania. Z nim zaplanowaliśmy najbardziej typową trasę. Trasę, która kiedyś wysłała mnie do komory dekompresyjnej - ale to na inną opowieść. A każdy z nurków hańczowych z uprawnieniami do 40 i więcej metrów taką trasę przynajmniej raz zrobiła. Najpierw zjazd na dłubanki, przez rozpadlinę, wyburzenie na kilkanaście metrów i przepłyniecie na ściankę, tam jakieś 25m i powrót do domu. Woda wspaniała. Nawet nie odczułem niskiej temperatury rzędu 6st.
Weekendowa akcja, dawno już klubowo nie byliśmy u Irenki, obudziły sie dawne wspomnienia wyjazdów z nurkowaniami podlodowymi czy ubieraniem pod wodą choinki połączonych z kuligiem, na które przyjeżdżało ponad 40 osób i wszyscy spaliśmy w starym domu Irenki (bo innych nie było 🙂 ).
To trzeba powtarzać, w jeszcze większym gronie. Kto wie, może w połowie stycznia….?

Ekipa: Marchewa, Jacek, Mariusz, Oskar, Zbyszek
Support (ale nie byli nad jeziorem, tylko poszli na wycieczkę :D): Marzena, Artur, Patryk, Sylwia, Adam, Marek, Kasia, Jessica, Paweł, Aneta

Pierwsze nurkowanie 44m, 40min
Drugie nurkowanie 40m, 40min
Powietrzne.

11/11/2024

Plan nurkowania zarysowany został mniej więcej podczas wczorajszej shishy. Z drugiego pola, jakoś na 50m i w prawo. A potem się zobaczy.
Ranek nie zachęcał do wyjazdu. 2 st i wysoka wilgotność powodowały przeszywające zimno już w trakcie pakowania. Na szczęście po przyjeździe nad jezioro okazało się, że dziś Hańcza jest łaskawa i bezwietrzna.
Szybki klar, bo jednak w ręce było zimno. Nikogo nie ma na parkingu, cisza. Jak już mieliśmy twiny na sobie, na chwilę wpadł Janek z wymownym spojrzeniem. Mieciu widział, że to nie przelewki i w całym rynsztunku poszukał opłaty parkingowej. Jan zadowolony - klątwy nie będzie 🙂.
Już stojąc w wodzie po zanurzeniu głowy zaczęliśmy się uśmiechać - woda czyściutka. Od razu ruszyliśmy w dół, na łódkę w rozpadlinie, potem prawie na 50 po białych formacjach, aż dotarliśmy lekko wypłacając do Księżycówki. Po kilkuminutowej eksploracji „zmąconej” scianki ruszyliśmy z powrotem, ale nie zmniejszaliśmy głębokości płycej niż 23m płynąc po płaskim dnie, ale mając w głowie plan do dalszą część nurkowania. Minęliśmy wyjście i jeszcze popłynęliśmy na główne scianki na pierwszym parkingu. Zaraz za kanionem przełączyliśmy sie na Nx50 i tu u mnie pojawił sie stary problem - znów zeszło ciśnienie w czasie nurkowania i zalałem I stopień automatu - od razu przy pierwszym oddechu poczułem plucie lodem, przycinanie i wiedziałem co mnie czeka. Po ok. 2 min doszło do całkowitego zamarznięcia z blokadą przepływu. Przepiąłem sie znów na 15 sek na powietrze, ponownie Nx50 w gębę - ufff, działa. Przynajmniej na razie. Po kilku minutach znów sie zblokował. Przepięcie na 15 sek na powietrze i ponownie na Nx50, oczywiście cały czas kontynuując deko. Mieciu był poinformowany o moich problemach i był czujny (zajęty swoim komputerem, odwrócony w druga stronę - nie przeszkadzał mi w manewrach 😉 ).
Już do końca nie było przygód, na tlenie też ok. Woda piękna, zmącona jedynie miejscami przez poprzednich nurków.

Ekipa: Mieciu i Oskar
Gazy: air+Nx50+oxy
Gleb. 48m, czas. 80min

03/11/2024

Trzej muszkieterowie na posterunku. Miejscami woda była zmącona - wiadomo - jak to na trzecim parkingu, ale znaleźliśmy też miejsca, w którym raczej tego dnia nikt nie pływał :) Oskar Kielczyk Dariusz Szymański

25/10/2024

Zakończyliśmy safari St. Johns w Egipcie. Południowe rafy nie zawiodły, obsługa statku, przewodnicy super. Woda aż za gorąca, ale już jej temperatura spada. I nie padało! 😉

Świetna ekipa. Tym razem organizowane przez Nautica.

Ledwo wróciliśmy i już myślimy „co dalej?” :)

Photos from Sympatycy Klubu Płetwonurków Skalar Białystok's post 07/04/2023

Kawałek historii.

Pieczątka nagłówkowa używana w latach 90-tych i na początku XXI w.
Pieczątki prezesowska i instruktorska Krzysztofa Kielczyka - zwłaszcza ta druga mocno wyeksploatowana - setki stopni i tysiące nurkowań podbitych.

Pieczątki z Centralnego Kursu Instruktorskiego oraz Kursu Patofizjologii z 1999 roku organizowanych przez KP Skalar.

A na koniec pieczątka do książeczek przedłużenia czlonkowstwa.

Photos from Sympatycy Klubu Płetwonurków Skalar Białystok's post 10/02/2023

Socorro. Niewielka wyspa należąca do archipelagu Revillagigedo (nazwa niezbyt przyjazna, zatem przyjęło się mówić, że się jedzie na Socorro, mimo, iż nurkuje się na trzech wyspach).

Od dawna planowana wyprawa. Nie spodziewałem się, że będzie aż tak, że po spotkaniu manty, rekina galapagoskiego oraz trzech silvertip shark, pięciu hammerheadów i chyba dwudziestu whitetipów bedziemy mówić, że nic się nie działo na nurkowaniu (!!!)

Manty jadły nam z ręki, delfiny bawiły się z nami w niebotycznym tańcu, rekiny opływały nas to z jednej, to z drugiej strony, a czasem przy akompaniamencie dyskutujących ze sobą humbaków - bajka.

Polecam

Ekipa: Bogdan, Boguś, Robert, Andrzej, Andrzej, Mariusz, Oskar, Andreas, Jarek, Marek, Tomek, Jacek, Adam, Grzesiek, Jacek i Krzysiek.

18/12/2022

Wigilia klubowa SKALARA
22.12.2022
Godz. 19:00
w CameraCafe

Catering 60 zł (zależy od ilości osób)
Proszę zgłaszać się do Oskara

Chcesz aby twoja firma była na górze listy Siłownia I Obiekt Sportowy w Białystok?

Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Lokalizacja

Kategoria

Telefon

Strona Internetowa

Adres


Białystok