06/06/2026
Uwielbiam ten moment po sygnale startowym, kiedy już nic się nie liczy tylko głowa i nogi.
Nic już nie potrzeba zrobić, nieść, zabrać, mieć.
Zostaję z własnym potencjałem i okazuje się, że to wystarcza 💪
Kilka rzeczy jednak robię przed:
1. Zabieram moją czerwoną czapkę, która przebiegła ze mną wszystkie moje maratony i półmaratony. Jest po prostu częścią mojej biegowej historii ❤️
2. Ubieram strój inspirowany W-F-em, bo to wtedy zaczęła się moja miłość do biegania i lubię wracać do tego uczucia, kiedy liczy się po prostu dziki pęd.
Dodam, że z całej armii spodenek/szortów/legginsów właśnie te najtańsze z Decathlonu sprawdzają mi się najlepiej 🤷
3. Maluję rzęsy, bo lubię 😍 A teraz mam tusz, który znosi dzielnie zejście na 15 m pod wodę, więc zniesie też pot i łzy (zawsze się pojawiają u mnie na starcie i na mecie 🙈)
4. Buty oczywiście wypróbowane przez ostatnie 120 km
5. Zegarek z którym ustalam strategię biegu i potem, kiedy mi głowa szaleje, on mnie spokojnie sprowadza na ziemię 😁
6. Stawiam na minimalizm: nie biorę bidonu i żeli na trasę.
Mój cel na to przede wszystkim przebiec, kolejny to zmieścić się w 2h, a marzenie to zrobić życiówkę 🏃
To największa impreza biegowa w Polsce więc z dużą dozą prawdopodobieństwa mówię:
Do zobaczenia na trasie! 💙
🏃
05/04/2026
Dziś rano w Piskorzowie dziesięcioletnia Ala budzi się do zapachu żurku i koszyczka ze święconką.
Odświętne ubrania, kościół, śpiew, dzielenie się jajkiem.
Wszystko na swoim miejscu. Tak jak powinno być a jednak wyjątkowe.
Ta sama niedziela.
W Jerozolimie Sara siedzi przy stole, na którym każdy element coś znaczy.
Maca, gorzkie zioła, słona woda.
Słucha opowieści o wyjściu z niewoli, o wolności, która nigdy nie była oczywista.
Pyta. Zapamiętuje. Może jeszcze nie wszystko rozumie.
Ta sama niedziela.
W Turcji Emir kończy śniadanie i nawet przez chwilę nie myśli o tym, że to jakiś „wyjątkowy dzień”.
„Idziemy dziś na piłkę?”
Dla niego to po prostu niedziela.
Ta sama niedziela.
W Indiach Anaya układa rangoli przed domem.
Jej babcia mówi: „Każdy dzień może być świętem”.
Nie czekają na okazję. Tworzą ją.
Ta sama niedziela.
W Nowym Jorku Noah kończy jeść płatki i biegnie do drzwi.
Spacer, śmiech, wiewiórki.
Życie dzieje się teraz, nie „od święta”.
Ta sama niedziela.
A Ala?
Nie musi wiedzieć, jak wygląda świat gdzie indziej, żeby ten moment był ważny.
Bo w tym samym czasie ktoś dzieli się jajkiem,
ktoś opowiada historię o wolności,
ktoś układa świat z kolorów,
ktoś chce tylko pograć w piłkę,
a ktoś po prostu jest obok kogoś, kogo kocha.
Świat wygląda różnie.
Drogi są różne.
Ale może najbardziej niewygodne jest to:
to nie brak tradycji oddala nas od tego, co ważne…
tylko przeżywanie jej bez obecności.
💛 A Ty?
Czy jesteś dziś blisko tego, co ważne?
25/03/2026
Jestem w trakcie 3 procesów… i zaraz wszystko rozwalę jednym wyjazdem.
Jestem teraz w trzech procesach fizycznych:
– półmaraton (tempo 5:15/km, start 6 czerwca)
– szpagat (PNF, ~8 tygodni)
– zamknięcie kresy białej (~3 miesiące)
Wszystkie procesy zaczęłam wiedząc, że dokładnie w połowie wyjadę na 2-3 tygodniowy rejs.
Czyli: brak snu, brak rutyny, brak treningu, jedzenie „jak wyjdzie” i zero kontroli. Nawet daty powrotu nie mam 🙈
A kondycja fizyczna to niestety podła partnerka. Pozwala długo o siebie walczyć i odchodzi w okamgnieniu, kiedy tylko odpuszczasz na chwilę 🤷
Nie piszę tego, żeby się chwalić.
Piszę, żeby powiedzieć jedną rzecz:
⚡ Idealny moment nie istnieje.
Zawsze coś będzie: wyjazd, dzieci, zmęczenie, brak czasu, życie.
Dlatego: jeśli czujesz, że chcesz dla siebie zrobić coś dobrego, to zacznij TERAZ.
Nie od planu. Od 5 minut.
5 minut czytania.
5 minut nauki.
5 minut poranka dla Ciebie.
Twój mózg zapamięta radość z pójścia za swoim głosem. I będzie chciał do tego wrócić.
Tyle razy czekałam na idealne warunki. Dziś już wiem, że okoliczności nie są tak ważne, jak DECYZJA 💎
Bo prawda jest taka, że nie wiesz, w jakim jesteś momencie życia. Wiesz tylko co możesz zrobić z kolejną minutą.
A więc... co to będzie?