09/05/2026
Ostatnio często w gabinecie pojawia się temat 'granic", zwłaszcza podczas sesji masażu taoistycznego, dlatego postanowiłam napisać o tym coś więcej.
Granice to jedno z tych słów, które zrobiły ostatnio zawrotną karierę...
Są w podcastach, terapiach, relacjach, w pracy, w internecie.
„Stawiaj granice”. „Szanuj swoje granice”. „Nie pozwól ich przekraczać”. Tylko że rzadko mówi się o tym, czym one właściwie są.
Bo granice to nie mur.
To bardziej żywy układ nerwowy.
Nie są po to, żeby odcinać nas od świata, ale żebyśmy mogli w nim być, bez ciągłego poczucia zagrożenia, winy albo rozpadu siebie.
Czasem myślimy o granicach jak o czymś twardym: „na to się zgadzam, na to nie”. Ale prawdziwe granice często są dużo subtelniejsze. To moment, w którym ciało mówi „za dużo”. To napięcie w brzuchu przy czyjejś prośbie. To zmęczenie po spotkaniu, po którym czujemy się „zużyci”.
To nagłe milczenie, kiedy chcieliśmy coś powiedzieć, ale uznaliśmy, że lepiej nie.
Granice zaczynają się tam, gdzie zaczynamy siebie słyszeć.
I dlatego tak wielu ludzi ma z nimi problem.
Bo wielu z nas nauczyło się raczej wytrzymywać niż czuć.
„Trzymać swoje granice” nie znaczy być nieprzyjemnym, zimnym albo egoistycznym.
To znaczy umieć pozostać po swojej stronie siebie.
Nie zdradzać własnego „nie”, żeby zasłużyć na czyjąś obecność.
Nie mówić „tak”, kiedy ciało od dawna jest zmęczone.
Nie oddawać swojego spokoju tylko dlatego, że ktoś źle znosi odmowę.
To bardzo trudne, bo wielu ludzi myli granice z odrzuceniem.
A przecież granica nie mówi: „nie chcę ciebie”.
Granica mówi: „nie chcę stracić siebie”.
A co znaczy „poszerzać granice”?
To już coś zupełnie innego niż ich bronienie.
Poszerzanie granic wydarza się wtedy, kiedy nasze poczucie bezpieczeństwa rośnie. Kiedy ciało i psychika uczą się: „to jest nowe, ale nie niebezpieczne”.
To dlatego granice mogą się zmieniać.
Ktoś, kto kiedyś panicznie bał się bliskości, po latach może umieć kochać spokojnie.
Ktoś, kto nie potrafił powiedzieć ani jednego „nie”, może nauczyć się chronić siebie bez poczucia winy.
Ktoś, kto bał się świata, może zacząć podróżować, występować, próbować nowych rzeczy.
To nie jest działanie wbrew sobie.
To jest rozszerzanie przestrzeni, w której nadal jesteśmy sobą.
Zdrowe poszerzanie granic zwykle zawiera ciekawość i odrobinę lęku jednocześnie.
Nie terror wobec siebie.
Bo jeśli „przesuwanie granic” polega na ciągłym zaciskaniu zębów, ignorowaniu własnego ciała, przekraczaniu siebie tylko po to, żeby zasłużyć, udowodnić, nie zawieść albo zostać zaakceptowanym - wtedy często nie rozwijamy siebie.
Wtedy uczymy się siebie opuszczać...
I może dlatego tak wiele osób jest dziś zmęczonych „wychodzeniem ze strefy komfortu”.
Czasem strefa komfortu nie jest więzieniem.
Czasem jest jedynym miejscem, w którym układ nerwowy wreszcie może odpocząć.
Jak poznać swoje granice?
To niewygodne, ale prawdziwe: najczęściej poznajemy je dopiero wtedy, gdy zostały przekroczone.
Po tym, jak zgodziliśmy się na coś za bardzo.
Po relacji, po której długo wracaliśmy do siebie.
Po pracy, która zabrała więcej niż dawała.
Po sytuacji, w której śmialiśmy się na zewnątrz, a w środku wszystko się kurczyło.
Granice rzadko objawiają się jako wielkie filozoficzne odkrycie.
Częściej przychodzą jako zmęczenie, drażliwość, napięcie, wycofanie albo dziwny smutek bez nazwy.
Ciało zwykle wie wcześniej niż głowa.
I może właśnie od tego zaczyna się poczucie bezpieczeństwa we własnym ciele:
od odzyskiwania zaufania do własnych sygnałów.
Do tego, że jeśli coś mnie męczy- to nie muszę od razu udowadniać, że „przesadzam”.
Jeśli czegoś nie chcę - nie muszę mieć idealnego uzasadnienia.
Jeśli czegoś się boję — mogę sprawdzić, czy potrzebuję odwagi, czy może jednak ochrony.
Dojrzałe granice nie robią z człowieka twierdzy.
One pozwalają być blisko świata bez ciągłego gubienia siebie.
I chyba właśnie o to w nich chodzi.
Czasami temat bywa bardziej złożony (np traumy) i wymaga wizyty u specjalisty. Ja jednak i niezmiennie uważam, że nasze ciała wiedzą najlepiej, tylko nie zawsze potrafimy (lub chcemy) je wysłuchać.
Ciało jest dla mnie wieczną zagadką i cudem, ktore odkrywam od ponad 25 lat...🤔🙌
Dbajcie o siebie. 💚💞
Wasza masażystka i terapeutka 💝
Monika
Fot. Arpiniu.
Jedna z sesji fotograficznych, na których temat granic jest zawsze żywy. Ale to już szerszy temat dotyczący sztuki aktorskiej. 😎