20/02/2025
„INNY BODZIEC DLA MIĘŚNI”
Jak myślicie jaka jest w ogóle geneza takiej teorii praktykowanej przez wiele osób trenujących, że mięśnie trzeba zaskakiwać?
Zaskakiwać czyli co trening coś modyfikować. Słynne dawanie nowych bodźców.
Np. zmieniać ćwiczenia, kolejność, zakresy powtórzeń, kąty ustawień..
Myślę że głównym winowajcom takiego myślenia są słynne „zakwasy.”
Używamy sformułowania zakwasy bo to coś co nie ma niestety ładnej nazwy w języku polskim, ale możemy to nazwać obolałością mięśniową.
W angielskim nazywamy to DOMS, czyli delayed onset muscle soreness.
Jest to opóźniona bolesność mięśni. Jest ona skutkiem intensywnego wysiłku fizycznego, w trakcie którego dochodzi do wzmożonej pracy włókien mięśniowych (ból mięśni po treningu pojawia się przeważnie w ciągu kilkunastu godzin).
Więc skąd się wzięła w ogóle nazwa zakwasy?
Potoczne sformułowanie zakwasy to kwas mlekowy wytwarzający się w mięśniach w trakcie długotrwałego wysiłku wytrzymałościowego.
Tak więc zakwasy może doświadczyć maratończyk, piłkarz czy triatlonista.
Zakwasy możemy czuć w trakcie wysiłku lub chwilę po, jeśli osiągniemy pułap zmęczenia mięśni na jakim nigdy lub dawno nie byliśmy.
Na zakwasy dobrym suplementem nawiasem mówiąc. jest Beta-Alanina która zwiększa poziom karnozyny w mięśniach, która działa w nich buforująco (usuwa kwas mlekowy).
Tak więc jak widzicie, te prawdziwe „zakwasy” to coś zupełnie innego niż DOMS którą czujesz na drugi dzień po dobrym treningu siłowym.
Dobrym?
Ale czy na pewno?
Ta błędna interpretacja że im większe DOMS tym lepszy trening.
Można tak to uprościć że kiedy odczuwamy DOMS jeśli mięśnie są zmuszone pracować w nowych warunkach.
Niekoniecznie cięższych… po prostu innych.
Zacznę od tego że często czujemy tego typu ból kiedy zrobimy za ciężki trening po długiej przerwie od siłowni, więc można nawet zaryzykować stwierdzenie że naprawdę duże DOMS świadczą o złym treningu.
Złym, bo nieadekwatnie dobraliśmy intensywność treningu.
Ale załóżmy że ktoś trenuje regularnie.
Jeśli wykonujesz jakieś nowe ćwiczenie, np. jakaś maszyna na najszerszy grzbietu, i czujesz na drugi dzień DOMS mocniej niż zwykle, to nie znaczy że to ćwiczenie bardziej angażuje najszersze niż np. Wiosłowanie które robiłeś wcześniej, i twój trening był lepszy.
Oczywiście może, ale nie musi.
Wykonałeś ćwiczenie którego dawno lub nigdy nie robiłeś, a więc czujesz DOMS, logiczne.
Już bardziej wymierną możliwość oceny daje nam uczucie pompy.
Jeśli na tej naszej przykładowej maszynie na najszerszy grzbietu udało ci się lepiej spompować najszerszy grzbietu, czyli subiektywne uczuci pracy danego mięśnia podczas ćwiczenia przy tej samej ilości powtórzeń było większe, przy zachowaniu innych zmiennych, jak np. suplementacja, to może być to dla ciebie jakaś wartościowa informacja dotycząca pracy jaką wykonał określony mięsień.
Kolejny przykład.
Gdybyśmy wzięli sztangielkę 1kg, i uginali nią na biceps 6h nieprzerwanie, gwarantuje wam że na drugi dzień DOMS byłyby przeogromne. Czy zbudowalibyście mięśnie? Nie.
Jeśli trzymamy się planu, tych samych ćwiczeń, to DOMSY są coraz mniejsze. Czasem występują ciągle z tego względu że zwiększamy objętość czy ciężar którym operujemy.
Natomiast błędne jest przekonanie że im większe DOMS tym więcej uszkodzonych włókien mięśniowych.
Prawda jest taka że mięśnie rosną w wyniku adaptacji.
Można to łopatologicznie wyjaśnić tak:
Kilka razy uszkadzasz mięśnie w dany sposób, to organizm sobie myśli:
Dostałem 3 razy „wpie*dol w taki sposób, to na 4ty trening muszę się wzmocnić i zbudować nowe włókna”.
Wykonujesz jakiś czas ten sam trening sumiennie, wszystkie inne warunki są spełnione aby mięśnie rosły, czyli nadwyżka kaloryczna, odpowiednia ilość białka, sen.. to wtedy mięśnie zaczynają się wzmacniać aby podołać wysiłkowi któremu są regularnie poddawane.
Jeśli chcesz ocenić czy dany plan działa możesz to zrobić po 6-10 tygodniach.
Natomiast powinniśmy się trzymać jakieś szkieletu.
Mieć podstawę, starać się progresować w głównych ćwiczeniach, z każdym kolejnym ćwiczeniem w ciągu treningu przykładać mniejszą uwagę do obciążenia.
Oczywiście, drobne korekty w trakcie są wskazane, ba nawet konieczne, jak ktoś nie zmieni jakieś drobnostki po zaczęciu nowego planu, to można nawet przypuszczać że robi treningi bezmyślnie.
Zawsze jest coś do analizy, coś co wymaga poprawy.
Natomiast nie powinniśmy wywracać wszystkiego co trening do góry nogami.
To czemu ci którzy tak robią to rosną?
Oni rosną pomimo tego co robią a nie dzięki temu.
Organizacja i Periodyzacja treningowa to jeden z faktorów. W tle odrywają rolę inne czynniki, jak przede wszystkim Wspomaganie, żywienie, sen i to co najważniejsze w kontekście samego treningu… Jaja do treningu.
Najgłupszy plan realizowany w taki sposób że zmusza nasze mięsnie do wysiłku będzie lepszy, niż super plan z rozpisaną progresją na 3 miesiące do przodu, ale wykonywany na pół gwizdka.
Osoby zainteresowane kształtowaniem sylwetki zapraszam na grupę Kulturystyka Na Luzie (KNL)
Więcej tego typu postów można znaleźć na stronie:
Knl-coaching.pl
Prowadzenie online: michalknl.coaching@gmail / pw messenger