18/05/2026
Zoja Galewicz w najlepszej ósemce jednego z najmocniej obsadzonych turniejów na świecie.
W turnieju w Bielsku-Białej wystartowało aż 56 zawodniczek z całego świata, co sprawiło, że poziom rywalizacji był wyjątkowo wysoki. Dzięki rozstawieniu z numerem 6, Zoja rozpoczęła zawody od drugiej rundy – przy tak licznej kategorii najlepsza ósemka była zwolniona z pierwszej walki.
Na swoją rywalkę Zoja czekała pomiędzy zawodniczką ze Słowacji a reprezentantką Kazachstanu. Kazaszka, która na podobnej rangi turnieju w Azerbejdżanie zajęła niedawno 3. miejsce, szybko wygrała pierwszą walkę i to z nią przyszło zmierzyć się Zoi.
Pojedynek zakończył się już w pierwszej akcji. Po wygranej walce o uchwyt przez Zoję, Kazaszka spanikowała i wykonała nieprzygotowany atak bez odpowiedniego wychylenia. Zoja natychmiast wykorzystała sytuację, przechodząc do akcji w parterze, którą zakończyła zwycięstwem przed czasem.
W trzeciej rundzie Zoja zmierzyła się z zawodniczką z Węgier. Walka przebiegała podobnie jak poprzednia, choć trwała nieco dłużej. Tym razem Zoja skutecznie rzuciła rywalkę, a następnie zakończyła pojedynek akcją w parterze.
W ćwierćfinale przyszło jej walczyć z wyżej rozstawioną zawodniczką z Austrii – Ramą. Walka zaczęła się bardzo dobrze. Zoja była aktywna i inicjowała ataki, a Austriaczka sprawiała wrażenie zmęczonej i unikała walki o uchwyt. Jak się później okazało, była to jednak pułapka. Podczas jednego z ataków Zoi rywalka skutecznie skontrowała i walka zakończyła się przed czasem.
Po ponad godzinnej przerwie Zoja wróciła na matę do repasaży. Jej pierwszą rywalką była zawodniczka z Czarnogóry. Pierwsza minuta upłynęła głównie na walce o uchwyt. W drugiej minucie, dzięki konsekwencji i presji Zoi, udało się wyprowadzić przeciwniczkę z równowagi, przewrócić ją na brzuch i po raz trzeci tego dnia skutecznie zakończyć walkę w parterze.
Aby zawalczyć o medal, Zoja musiała wygrać jeszcze z wysoko rozstawioną zawodniczką z Ukrainy. W tym roku dziewczyny spotkały się już w walce o brązowy medal podczas Pucharu Europy na Słowacji. Ukrainka walczyła bardzo defensywnie, czekając na błędy atakującej Zoi. Po jednej z niepewnych akcji zdobyła punkt po kontrze. Później Zoja musiała się otworzyć, by odrobić straty, a rywalka skutecznie wykorzystywała okazje do punktowania. W ostatniej, dość kontrowersyjnej akcji Ukrainka zdobyła punkt dający zwycięstwo przed czasem.
Niestety, podczas tej akcji Zoja doznała urazu kolana i dziś czeka ją badanie USG. Trzymamy kciuki, aby kontuzja nie okazała się poważna. Ukrainka ostatecznie zdobyła brązowy medal, pokonując zawodniczkę z Francji, natomiast Austriaczka dotarła do finału, gdzie przegrała z Niemką Reinhold.
Za miesiąc Zoja będzie reprezentować Polskę na Mistrzostwa Europy w Judo Kadetów w Hiszpanii. Wierzymy, że może tam osiągnąć wielki wynik. Zoja jest dziś w światowej czołówce swojej kategorii wiekowej i najważniejsze jest dalsze rozwijanie jej mocnego stylu walki.
Wbrew pozorom mistrzostwa Europy mogą okazać się nawet łatwiejszą imprezą niż tak mocno obsadzony Puchar Europy – z dwóch powodów. Po pierwsze, startuje tam mniej zawodników, więc liczba walk jest mniejsza. Po drugie, na Pucharach Europy rywalizują zawodnicy z całego świata, natomiast mistrzostwa ograniczają się wyłącznie do Europy.
W zawodach wystąpili również Sasza Vashchenko oraz Aleksandre Kantaria. Sasza po bardzo wyrównanej walce przegrał w dogrywce z zawodnikiem z Litwy. Aleksandre stoczył dobrą i wyrównaną walkę z Rumunem. Rywal wykorzystał jednak jeden błąd Aleksandra, skutecznie kontratakując i zdobywając yuko, które utrzymał do końca pojedynku.
Wydaje się, że pod względem fizycznym i mentalnym wszyscy nasi zawodnicy byli dobrze przygotowani. Do zwycięstw zabrakło niewielkiej przewagi techniczno-taktycznej nad rywalami. Na poziomie światowym różnice są minimalne i o wyniku decydują detale. Uchwyt o centymetr za wysoko lub za nisko może przesądzić o porażce. Wola zwycięstwa, siła fizyczna i odporność psychiczna są bardzo ważne – ale na najwyższym poziomie każdy zawodnik je posiada. Ostatecznie decydują taktyka, technika i szczegóły przygotowania, a technikę oraz taktykę buduje się latami pracy.
Na koniec chcielibyśmy bardzo podziękować wszystkim, którzy dołożyli swoją cegiełkę do tego startu. Trenerom, sparingpartnerom, kibicom i wszystkim wspierającym nasze przygotowania – bez Was ten start nie byłyby możliwy.
Ogromne podziękowania dla Steffi, naszej fizjoterapeutki, za wsparcie podczas całego turnieju. Steffi pomagała nie tylko naszym zawodnikom – przychodzili do niej również trenerzy i zawodnicy z całego świata. To pokazuje, jak wielką pracę wykonuje i jak bardzo jest ceniona.
Dziękujemy również trenerowi Iosebowi, Wiktorowi, Agacie oraz wszystkim, którzy kibicowali na miejscu i zdalnie. Wasze wsparcie naprawdę ma znaczenie.
Zoja, Sasza, Aleksandre – dziękujemy za Waszą ciężką pracę. Wynik jest ważny, ale jeszcze ważniejsze jest to, ile wysiłku wkładacie każdego dnia w trening i rozwój. Jesteśmy z Was dumni.