24/09/2026
Wrzesień 1996 roku. Gdańsk moknie w deszczu, poranki toną we mgle, a miasto - jak zawsze - żyje swoim rytmem. Ludzie spieszą do pracy, na uczelnie, wracają do domów, nieświadomi, że pośród tej zwyczajności właśnie zawiązuje się coś, co potrwa przez kolejne trzy dekady.
Po wielu latach emigracji do Polski wraca shihan Robert Gembal. Wraca do kraju, który nosił w sobie przez cały czas nieobecności; do języka, pejzażu, pamięci. Do ojczyzny. I tutaj, na Pomorzu, zakłada własną szkołę aikido.
W pierwszym roku jej istnienia na macie pojawia się młody student gdańskiej Akademii Sztuk Pięknych - Robert Bąk. Nie ma jeszcze w tym spotkaniu żadnej zapowiedzi przyszłości. Jest nauczyciel. Jest uczeń. Jest mata. Dopiero czas odsłoni resztę.
Z kolejnych treningów, seminariów i wyjazdów rodzi się nie tylko wieloletnia relacja nauczyciela i ucznia, lecz także przyjaźń. Robert Bąk staje się uke shihana Gembala, towarzyszy mu na macie i poza nią, a wspólna praktyka z upływem czasu splata ich drogi coraz mocniej.
Mijają lata. Zmienia się Gdańsk, zmieniają się ludzie przychodzący do dojo, a wraz z nimi przybywa wspólnych historii i wspomnień.
Nie wiedzą wtedy, bo skąd mieliby wiedzieć, że ta wspólna droga będzie miała kiedyś swój kres. I że temu młodemu studentowi ASP, który pewnego jesiennego dnia wszedł na matę, przypadnie kiedyś zadanie najtrudniejsze: pozostać i nie pozwolić tej historii się urwać.
Po śmierci shihana Gembala sensei Robert Bąk podejmuje się dalszego prowadzenia szkoły i kontynuowania przekazu mistrza.
W tym roku mija trzydzieści lat od powstania szkoły i tyle samo od chwili, gdy sensei Robert Bąk po raz pierwszy stanął na jej macie. Pierwszym znakiem tego jubileuszu były specjalne koszulki, które pojawiły się podczas tegorocznego obozu.
Trzydzieści lat trudno sprowadzić do jednej rocznicy. To ludzie, którzy przez ten czas przewinęli się przez matę, ci, którzy zostali na długo, a także ci, którzy po latach wrócili. To wspólne treningi, wyjazdy, rozmowy i drobne chwile, które dopiero z perspektywy czasu nabierają właściwego znaczenia.
A wszystko zaczęło się dość zwyczajnie - w deszczowym Gdańsku, jesienią '96 roku.