Pani od Kolorów

Pani od Kolorów

Udostępnij

Pomogę Ci odzyskać kierunek w życiu i pracy i puścić to, co Cię trzyma! Pobierz darmowy Workbook: subscribepage.io/D1FgXy

Photos from Pani od Kolorów 's post 26/05/2026

Od macierzyństwa nie ma urlopu.

I to jest w nim najpiękniejsze, a zarazem najtrudniejsze...

Kiedy urodził się mój synek, czułam, że od teraz już zawsze, bez przerwy będziemy razem. W tym całym poporodowym maratonie, zmęczeniu i przebodźcowaniu, pytałam samą siebie: „Boże, kiedy ja w końcu odpocznę?”.

Czas płynął, a ten moment jakoś nie nadchodził.

Pamiętam wyjście z domu na pierwsze samotne zakupy po powrocie ze szpitala. Kupiłam tylko kilka podstawowych rzeczy, ale czułam się, jakbym wygrała dwutygodniowe wakacje na Malediwach. Było tak dziwnie… lekko.

Pamiętam też mój pierwszy Dzień Matki. Płakałam ze wzruszenia nad laurką, którą syn – rękami swojego taty – dla mnie „przygotował”.

A potem przyszły moje urodziny. Mąż zapytał, czego bym chciała.

Odpowiedziałam bez wahania: „Chcę jednego dnia tylko dla siebie”.

Spędziłam go sama na plaży, gapiąc się w morze, a potem w drodze powrotnej obrabowałam sklep ogrodniczy, pakując do auta masę kwiatów.

To było wspaniałe. Potrzebne. Oczyszczające.

Ale pamiętam też ten moment, kiedy młody pojechał na dłużej do teściowej. Tak bardzo cieszyłam się na to upragnione wolne. A wiecie, co zrobiłam popołudniami?

Płakałam, bo uświadomiłam sobie, że nie pójdę dziś po niego do przedszkola i nie spędzimy razem czasu.

Dzień po dniu, tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu… nasze dzieci się usamodzielniają.

I to jest proces, który naturalnie przynosi ogromne rozdarcie.

🌷 Droga Mamo!

To jest absolutnie w porządku, że marzysz o świętym spokoju, o samotnym wyjściu do sklepu czy kawie wypitej w ciszy. Masz do tego pełne prawo i potrzebujesz tego, by nie zwariować.

Ale to też jest w porządku, że kiedy ten spokój w końcu nadchodzi, czujesz nagle dziwną pustkę i tęsknotę, której sama do końca nie rozumiesz.

Macierzyństwo to ciągła nauka puszczania kontroli i akceptowania skrajności.

Możesz kochać najmocniej na świecie i jednocześnie potrzebować odetchnąć. Jedno nie wyklucza drugiego.

Wszystkiego, co najpiękniejsze, najbardziej wyrozumiałe i czułe dla samych siebie w Dniu Mamy.

🌸

Agata Mama

Love is Blind: Polska | Oficjalny zwiastun | Netflix 19/05/2026

💖 Gdybym miała powiedzieć jedną, najważniejszą rzecz o programie „Love is Blind”, to powiedziałabym to:

Ten format idealnie obnaża to, jak bardzo jako społeczeństwo polubiliśmy zabawę w „domorosłych diagnostów”.

Oglądamy zmontowany pod dyktando oglądalności reality show, widzimy 2-minutowy wycinek czyjejś trudnej, pełnej stresu rozmowy, po czym w komentarzach (a niestety czasem i w artykułach specjalistów) czytamy wyroki: „klasyczny styl unikowy”, „lękowy”, „narcyz”, „toksyk”.

Co gorsza robią to też psychologowie!

Sama złapałam się na tym, że oglądając program, miałam ochotę napisać o tym post i rozłożyć te zachowania na czynniki pierwsze. Ale szybko zrezygnowałam. Dlaczego?

Bo przypomniałam sobie sytuacje z własnego podwórka.

Czasami, kiedy dzielę się w sieci swoimi doświadczeniami i piszę o wysokiej wrażliwości, w komentarzach natychmiast pojawiają się „diagnozy” stawiane przez obce osoby na podstawie jednego wpisu: „autyzm”, „To ewidentnie spektrum”.

Nie ukrywam – bardzo mi się to nie podoba.

Prawdziwa diagnoza psychologiczna to nie jest quiz w kolorowym magazynie ani wniosek po przeczytaniu jednego posta.

To proces.

Wymaga serii spotkań, rzetelnych narzędzi, wywiadu klinicznego, a często współpracy psychologa z psychiatrą i innymi specjalistami. Nie da się zdiagnozować człowieka przez ekran smartfona czy telewizora.

Mądry głos w tej dyskusji zabrała ostatnio psycholożka Joanna Flis, celnie punktując, że opieranie się na tym, co widzimy w zmontowanym programie rozrywkowym, jest po prostu błędem. Telewizja karmi się skrajnymi emocjami i manipulacją obrazem.

Co więcej – zapominamy o dynamice relacji.

Każdy z nas, na co dzień funkcjonując w bezpiecznym stylu przywiązania, w sytuacjach kryzysowych, pod wpływem stresu czy triggerów, może zachować się w sposób lękowy lub unikowy. To są ludzkie reakcje, a nie permanentne, sztywne etykiety, które można komuś przykleić po jednej kłótni przed kamerami.

Etykietowanie uczestników show nie jest bezkarne – ono normalizuje powierzchowne ocenianie ludzi w prawdziwym życiu.

Na koniec przypomina mi się zdanie, które dawno temu usłyszałam od mojego kolegi - psychologa. Powiedział mi wtedy słowa, które rezonują we mnie do dziś:

🛑 „Związek to nie jest terapia”. 🛑

Jeśli chcemy zbudować dojrzałą, prawdziwą relację – musimy najpierw zaopiekować się sami sobą. Wziąć odpowiedzialność za swoje rany, pójść na własną terapię i przepracować swoje deficyty, zamiast oczekiwać, że partner stanie się naszym terapeutą i uleczy całą naszą przeszłość.

Za swoje życie odpowiadamy sami.

A programy rozrywkowe?

Oglądajmy je dla rozrywki lub jako ogólne studium ludzkich reakcji, ale diagnozy zostawmy do gabinetów.

A ja czekam na finał i kibicuję wszystkim uczestnikom, a najbardziej Marcie i Damianowi 💖

Love is Blind: Polska | Oficjalny zwiastun | Netflix Czy miłość naprawdę jest ślepa? „Love Is Blind: Polska” otwiera kabiny już 6 maja.Zobacz w Netflix: https://www.netflix.com/title/81908908Subskrybuj: https:/...

Photos from Pani od Kolorów 's post 12/05/2026

Mam poczucie, że wiele kobiet zna to aż za dobrze......

W pracy.
W biznesie.
W negocjacjach.
W wycenianiu swojej wiedzy.

Jako rekruterka "podciągałam" kobietom wynagrodzenia - teraz ROBIĘ DOKŁADNIE TO SAMO.

Tylko skuteczniej.

Wczoraj byłam w kinie na "The Devils wears Prada 2" z genialną Meryl Streep, która nauczyła się negocjować stawki dopiero w wieku 50 lat, po zdobyciu 2óch Oscarów....

A kiedy TY zaczniesz?

Photos from Pani od Kolorów 's post 20/04/2026

Widzisz,

nie zawsze to, co nowe, przychodzi z łatwością.

Zapraszam wszystkie osoby, które chcą wyciszyć lęk przed ważną zmianą

Photos from Pani od Kolorów 's post 11/04/2026

Uwielbiam piątki w mojej dzielnicy.

W ten dzisiejszy piątek szczególnie miło przygrzewa kwietniowe słońce, chociaż zza bloków dosięga mnie jeszcze chłodny wiatr. Na osiedlu zrobiło się więcej ludzi. Niektórzy kończą pracę, inni być może dopiero ją zaczynają. Większość z nich jest już jednak gdzieś myślami przy weekendzie. Napięcie wyraźnie spadło.

W warzywniaku jak zwykle jest wszystko: warzywa, owoce, świeże zioła, a także truskawki. Jeszcze nie polskie, tylko z Grecji, ale i tak pięknie pachną. Kuszą kolorem i tą delikatną, lekko lśniącą skórką, w którą jakby ktoś cierpliwie poutykał drobne ziarenka. Przed warzywniakiem stoją kolorowe prymulki. W kolejce robi się tłoczno, ludzie trochę się w nią wtykają, trochę przestawiają, trochę mieszają, ale o dziwo nikt nie jest niemiły. Ktoś kogoś przepuszcza, ktoś się uśmiecha, ktoś dorzuca coś jeszcze do koszyka, ktoś rzuca żart. Jest pan z małym białym pieskiem. Jest mama z synkiem. Jest właścicielka jakiegoś biznesiku obok, która kupuje kawę, herbatę, winogrona, cytrynę, cukier na fakturę i jeszcze kilka innych rzeczy.

Jest starsza pani, która chce kupić tylko jedno kiwi, stoi cierpliwie w kolejce i uśmiecha się do wszystkich.

Dawno temu oglądałam film Boyhood z Ethanem Hawke’em i Patricią Arquette. To był niezwykły film, bo pokazywał chłopca w trakcie dorastania i był kręcony przez lata. Widzimy więc na ekranie tę samą osobę: najpierw małego chłopca, potem nastolatka stojącego niemal u progu dorosłości. Jest tam też jego matka. I właśnie z nią została mi w głowie jedna scena.

W pewnym momencie patrzy na swoje życie i mówi coś, co bardzo mnie zatrzymało: czy to już wszystko? Czy już nic więcej nie dostanę od życia? Do dziś pamiętam żal i rozgoryczenie w jej głosie. To było takie prawdziwe. Obok niej stał syn, dla którego wszystko miało się dopiero zacząć. I pomyślałam wtedy, że to dziwne, jak blisko siebie mogą stać dwa światy: jeden, który czuje niedosyt, i drugi, który jeszcze nawet nie wie, czego będzie mu kiedyś brakowało.

Ciekawe, co on wtedy poczuł. I czy on też kiedyś stanie w takim miejscu jak ona. Czy też spojrzy kiedyś wstecz i pomyśli z goryczą, że coś mu się rozminęło, coś przeciekło przez palce, coś się skończyło za wcześnie albo w ogóle nie zdążyło się zacząć. I właściwie od czego to zależy?

Może od decyzji. Od tych wielkich i od tych zupełnie zwykłych. Od tego, na co się godzimy, na co nie mamy odwagi, co odkładamy, co wybieramy ze strachu, a co z czułości do siebie. Mamy jedno życie i na różnych etapach podejmujemy decyzje, które prowadzą nas w bardzo różne miejsca. Niektóre historie kończą się szybciej, niż byśmy chcieli. Inne ciągną się długo, choć już dawno przestały być nasze. Jedne wybory okazują się dobre, inne bolą. Ale chyba najdziwniejsze jest to, że niezależnie od wieku nadal w pewnym sensie jesteśmy białą kartką.

Patrzę na moje osiedle i właśnie to sobie myślę. Że każdy z tych ludzi niesie jakąś historię, o której nic nie wiem. Nie ma tu ludzi z Instagrama. Nie ma idealnych ciał, luksusowych samochodów, tropikalnych wyjazdów co dwa tygodnie i biznesów, które działają same, kiedy właścicielka pije matchę z widokiem na ocean. Są za to dzieci wracające ze szkoły na rowerach. Są matki z dziećmi. Są starsze osoby, które idą po bułki, do warzywniaka, do mięsnego, stoją w kolejce i wymieniają uprzejmości. Są ludzie zmęczeni, zwyczajni, zamyśleni. Są też tacy, którym zdrowie już wyraźnie nie sprzyja. Ktoś idzie o lasce. Ktoś porusza się na wózku. Ktoś pewnie ledwo się dziś zebrał, żeby wyjść z domu.

A jednak wyszli.

Wyszli do tego piątku, do tego słońca, do drzew, które zaczynają kwitnąć, do pierwszych listków, do ptaków, do tych wszystkich małych znaków, że świat znowu rusza. Uśmiechają się do siebie, do innych, może trochę do życia. I myślę sobie, że w tym jest jakaś cicha mądrość. Że codzienność nie musi być karą ani poczekalnią do czegoś większego. Może być samym życiem. Tym właściwym. Nie wersją roboczą, nie szkicem, nie gorszym zastępstwem.

Bo można patrzeć na swoje życie jak na coś byle jakiego. Można powiedzieć: to tylko osiedle, tylko zakupy na ryneczku, tylko kolejka po jedno kiwi, tylko zwykły piątek. Ale można też spojrzeć inaczej. Zobaczyć, że to właśnie z takich chwil składa się wszystko. Z drobnych zakupów, z chłodnego wiatru między blokami, z lśniących truskawek, z czyjegoś żartu w kolejce, z małego białego pieska, z prymulek przed sklepem, z decyzji, żeby jednak wyjść z domu i uśmiechnąć się do dnia, który się akurat wydarza.

I może od tego właśnie zależy, czy kiedyś poczujemy gorycz, patrząc wstecz.

Od tego, czy byliśmy obecni we własnym życiu. Czy umieliśmy czerpać z tego, co było, zamiast bez końca opłakiwać to, czego nie było. Czy traktowaliśmy codzienność jak skarb, czy jak coś, co trzeba tylko przeczekać. Bo można przeżyć życie, stale odwracając wzrok od tego, co małe, zwyczajne i niedoskonałe. A potem któregoś dnia obudzić się z poczuciem, że właściwie niczego się naprawdę nie dotknęło.

Ale można też zrobić inaczej. Można nie czekać, aż życie zacznie wyglądać lepiej, żeby uznać, że warto w nim być. Można nie odkładać wdzięczności i czułości na bardziej spektakularny moment. Można naprawdę zamieszkać w swoim własnym życiu, nawet jeśli nie jest idealne. Zwłaszcza wtedy.

Bo może nie chodzi o to, żeby dostać od życia wciąż więcej i więcej. Może czasem chodzi o to, żeby wreszcie zauważyć, ile ono już nam daje.

10/04/2026

Mała, ale ważna rada 🥰

Photos from Pani od Kolorów 's post 07/04/2026

A poza tym... każdy kiedyś zaczynał, prawda? ;)

19/03/2026

Powiem tak: nie obiecuję cudów. Ale dzięki mojemu wyzwaniu 7 dni podejmiesz jedną, właściwą decyzję i możliwe, że będzie on we właściwym kierunku :)

18/03/2026

Moja historia i moje doświadczenie

05/11/2025

🌸 Nawet najpiękniejszy kwiat zwiędnie, jeśli wsadzisz go w piasek....

Pamiętam jedno z pierwszych spotkań z moją Klientką.

Siedziała po drugiej stronie ekranu z opuszczonymi ramionami, nieuczesane włosy, spojrzenie gdzieś w bok....

Była jak kwiat, który przez długi czas próbował przetrwać w miejscu bez wody.

Napisałam bez wody? Ona była podlewana dzień w dzień żrącym kwasem! Pracowała w środowisku, gdzie trzeba było być silnym. Codziennie.

Tylko że siła, która służy do przetrwania, nie ma nic wspólnego z tą, która służy do życia.

Minęło kilka miesięcy.

Teraz spotykamy się i widzę kobietę, której oczy się śmieją.

Zaczęła znowu wychodzić na spacery. Tworzy. Ubiera się tak, że widać w niej lekkość. Kolor. Energię!

Ma milion pomysłów i znów wierzy, że to, co robi, ma sens.

Co się zmieniło?

Odeszła z pracy, w której codziennie usychała.

Bo żaden kwiat nie rozkwitnie na pustyni, nawet jeśli będzie się bardzo starał.

Potrzebuje dobrego gruntu. Tak jak Ty.

💬 Jeśli czujesz, że coś w Tobie więdnie, to może to nie Ty - tylko miejsce, w którym próbujesz rosnąć?

✴️

Cześć! Jestem Agata i dolewam do doniczek dobrej odżywki wszystkim tym kwiatom, które tego potrzebują.

Chcesz aby twoja firma była na górze listy Siłownia I Obiekt Sportowy w Gdansk?

Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Lokalizacja

Kategoria

Adres


Jana Kilińskiego 4
Gdansk
80-266