Psychologia do kawy

Wskazówki dojazdu Strona internetowa Kontakt: firmę

Psychologia do kawy Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Psychologia do kawy, Benisławskiego 22A/6, Gdynia.
(1)

⚪️ Jako psycholożka wspieram w budowaniu lepszej przyszlosci
🟣 Prowadze też podcast i profil psychoedukacyjny Psychologia do kawy, gdzie przedstawiam wiedzę psychologiczną do zastosowania w życiu.
⚫️ Tworze także kursy i karty pracy do samorozwoju

30/09/2026

Nie każde „przepraszam” jest rzeczywistymi przeprosinami. Czasami kryje się za nim próba obrony, usprawiedliwienia swojego zachowania albo przerzucenia odpowiedzialności na drugą osobę.

Przyjrzyjmy się trzem poziomom przepraszania na przykładzie naszej Krystyny. ☕

🔴 POZIOM 1: Przeprosiny przez atak

„No przepraszam bardzo, że jeszcze żyję i mam oczy! Już nic człowiek nie może powiedzieć własnej córce!”

Krystyna przedstawia siebie jako osobę pokrzywdzoną. Zamiast rozmawiać o tym, co zraniło córkę, skupia uwagę na swoim oburzeniu. W efekcie córka może poczuć, że musi uspokajać mamę albo tłumaczyć się ze swojej reakcji.

🟡 POZIOM 2: Przeprosiny z usprawiedliwieniem

„No przepraszam, ale przecież nie miałam nic złego na myśli. Nie możesz wszystkiego brać tak do siebie”.

Krystyna skupia się na swoich intencjach i sugeruje, że problemem jest nadwrażliwość córki. Tymczasem brak złych intencji nie oznacza, że nasze zachowanie nie mogło kogoś zranić.

🟢 POZIOM 3: Przeprosiny z wzięciem odpowiedzialności

„Przepraszam, nie powinnam była komentować twojej wagi, szczególnie przy innych. Rozumiem, że mogło ci być przykro. Nie będę tego więcej robić”.

Krystyna nazywa swoje zachowanie, uznaje jego wpływ na córkę i deklaruje zmianę.

❤️ Co jest ważne w dobrych przeprosinach?

Nie chodzi o idealną formułkę, ale o gotowość do wysłuchania drugiej osoby, uznania jej emocji i wzięcia odpowiedzialności za własne zachowanie.

Pamiętaj też, że uznanie czyichś emocji nie oznacza automatycznie zgody z każdą interpretacją sytuacji.

Dobre przeprosiny nie kończą się na słowach. Ich wiarygodność budujemy również tym, co robimy później.

A Ty? Który z tych trzech poziomów przeprosin najczęściej słyszysz?

29/09/2026

Pierwsza z moich obaw dotyczy sytuacji, w której ktoś, z kim pracuję, odbierze sobie życie.

Wiem, że jako terapeutka nie mam kontroli nad wszystkimi decyzjami i zachowaniami drugiego człowieka. Mogę oceniać ryzyko, podejmować odpowiednie interwencje, korzystać z procedur i współpracować z innymi specjalistami. Nie mogę jednak zagwarantować, że uda mi się zapobiec każdej tragedii.

I właśnie tego się boję. Że mimo podjętych działań wydarzy się coś, z czym będę musiała się później zmierzyć.

Druga obawa jest trochę inna.

Boję się, że sama będę przechodzić przez jakieś bardzo trudne doświadczenie, a do mojego gabinetu trafi osoba z podobną historią.

Być może uznam, że jestem w stanie jej pomóc. A być może okaże się, że moje własne doświadczenia zbyt mocno wpływają na moją zdolność do pracy w tym obszarze.

I wtedy będę musiała odmówić lub zaproponować kontynuowanie pomocy u innego specjalisty.

To dla mnie trudna perspektywa. Szczególnie dlatego, że wiem, ile czasami kosztuje człowieka samo podjęcie decyzji o zgłoszeniu się po pomoc.

Ale wiem też, że przyjęcie kogoś, komu w danym momencie nie jestem w stanie zapewnić odpowiedniej pomocy, nie byłoby rozwiązaniem.

Dlatego zadbanie o własne granice i możliwości zawodowe jest jednocześnie zadbaniem o dobro klienta. A jeśli taka sytuacja się wydarzy, mogę pomóc mu znaleźć odpowiednie wsparcie.

Trzecia obawa dotyczy mojego bezpieczeństwa. Boję się, że ktoś podczas spotkania zachowa się agresywnie i fizycznie mnie zaatakuje.

Co łączy te trzy obawy?

To, że nie mam pełnej kontroli nad tym, czy te sytuacje kiedykolwiek się wydarzą.

Mogę natomiast rozwijać swoje kompetencje, przygotowywać się na trudne sytuacje, korzystać z superwizji, dbać o własne bezpieczeństwo i wiedzieć, gdzie szukać pomocy.

A Ty? Co pomaga Ci radzić sobie z obawami dotyczącymi sytuacji, na które nie masz pełnego wpływu?

10 lat temu byłam przekonana, że kiedy w końcu ogarnę wszystkie swoje sprawy, osiągnę cele i rozwiążę problemy, to wresz...
28/09/2026

10 lat temu byłam przekonana, że kiedy w końcu ogarnę wszystkie swoje sprawy, osiągnę cele i rozwiążę problemy, to wreszcie będzie spokój. 🙃

Dziś wiem, że życie raczej nie działa w ten sposób.

Przez ostatnie 10 lat nauczyłam się sporo o emocjach, relacjach i własnych potrzebach. Nie tylko dzięki studiom psychologicznym, ale przede wszystkim dzięki doświadczeniom, błędom i sytuacjom, w których musiałam zweryfikować swoje przekonania.

Zrozumiałam, że nie muszę czekać na idealne okoliczności, żeby cieszyć się życiem. Że mogę być empatyczna, nie rezygnując z siebie. I że dbanie o zdrowie psychiczne to nie tylko radzenie sobie z trudnymi emocjami, ale też sen, ruch, odpoczynek i codzienne decyzje.

Oczywiście nadal zdarza mi się robić rzeczy, o których doskonale wiem, że mi nie służą. Wiedza psychologiczna nie daje przecież odporności na bycie człowiekiem. 😂

Ale coraz częściej potrafię zauważyć, kiedy wracam do starych schematów, i wybrać coś innego.

☕ A teraz jestem ciekawa Twojego doświadczenia.

Gdybyś mogła przekazać sobie sprzed 10 lat jedną rzecz, która ułatwiłaby Ci życie, co by to było?

Podziel się w komentarzu. Może Twoja lekcja okaże się właśnie tym, czego ktoś inny potrzebuje dzisiaj. 💜

25/09/2026

Z terapeutą trochę jak z butami — to, że komuś świetnie pasuje, nie znaczy, że będzie dobry dla Ciebie. 😅

Dość często trafiają do mnie osoby, które były wcześniej u innych terapeutów i mówią: „ale tamto to zupełnie nie było to”, „dopiero tutaj czuję, że terapia mi odpowiada”.

I jasne, miło to słyszeć. 😅 Ale wcale nie musi to oznaczać, że poprzedni terapeuta był „meh”, a ja jestem lepsza.

Mogli po prostu do siebie nie pasować.

Tak samo ja nie będę odpowiednią terapeutką dla każdego. Zdarzało mi się, że ktoś po pierwszym spotkaniu nie decydował się na kolejne albo mówił, że chce poszukać kogoś innego. I to jest OK.

Bo w terapii naprawdę ma znaczenie, jak czujesz się z konkretną osobą i czy odpowiada Ci jej sposób pracy.

Czy potrzebujesz terapeuty bardziej aktywnego, czy zostawiającego dużo przestrzeni? Czy odpowiada Ci jego sposób zadawania pytań? Tempo rozmowy? Ton głosu? Poczucie humoru? To, jak reaguje, kiedy przeklinasz? Czy sam czasem przeklnie razem z Tobą? Czy potrzebujesz więcej konkretów i struktury, czy swobodniejszej rozmowy?

Nawet rzeczy, które trudno racjonalnie wyjaśnić, mogą mieć znaczenie.

Nie chodzi o to, żeby terapeuta był podobny do Ciebie albo żebyście nadawali się na przyjaciół. Chodzi o to, żeby sposób, w jaki buduje z Tobą relację i pracuje, dawał Ci warunki, w których możesz się otworzyć i pracować nad tym, z czym przychodzisz.

Dlatego jeśli jeden terapeuta Ci nie odpowiadał, nie musi to znaczyć, że „terapia nie jest dla mnie”.

Czasem po prostu jeszcze nie znalazłaś/eś „swojego”. ☕️

24/09/2026

Oczywiście powodów dla których mamy takie silne uczucie irytacji na czyjeś zachowanie może być wiele.

Natomiast bardzo często jeśli to się wiąże z takimi bardzo silnymi emocjami, to może być to ważna informacja o nas samych i myślę, że warto z niej skorzystać

Może to być informacja o tym, że jakoś ktoś sobie załatwia coś co my byśmy chcieli ale jakoś sobie tego odmawiamy, może o czymś czego w sobie nie akceptujemy a też zdarza się nam robić?

Zastanowienie się nad tym co ta emocja przynosi za informację może być bardziej korzystne dla nas niż nieustanne mówienie „jak on/ona mnie wkurza”

Co nie zmienia faktu, że niektórzy po prostu nas wkurzają i może tam nie być żadnej ukrytej filozofii ;)

A Ciebie co najbardziej wkurza w ludziach? ;)

23/09/2026

To nie jest tak, że zawsze musimy mówić niezwykle głęboko i tak wysublimowanie … wkurzyłam się czasem wystarczy ;)
To zdecydowanie lepsze niż pasywna agresja albo wybuch po czasie tłumienia - tego poziomu nie zademonstrowałam, oszczędzę wam takiego wybuchowego Darka ;)

No może pomyślę jak doświadczy większej ilości takich sobót u teściów ;)

A jak u Ciebie z wyrażaniem złości?

22/09/2026

„Moja terapeutka powiedziała, że powinnam się od niego odciąć”.

Czasem słyszę podobne zdania i… powiedzmy, że sprawa jest trochę bardziej złożona.

Terapeuta zasadniczo nie powinien podejmować za klienta życiowych decyzji: mówić, że powinien odejść z pracy, zakończyć związek, zerwać kontakt z rodzicem czy wybrać konkretną drogę.

Dlaczego? Bo to klient będzie żył z konsekwencjami tej decyzji. Rolą terapii jest zwiększanie jego sprawczości i pomaganie mu w dokonywaniu własnych wyborów, a nie przejmowanie odpowiedzialności za jego życie.

Ale skąd w takim razie biorą się zdania: „terapeutka powiedziała, że powinnam…”?

Możliwości jest kilka.

Czasem rzeczywiście terapeuta przekracza tę granicę i staje się zbyt dyrektywny.

Czasem klient słyszy sugestię w pytaniu, np. „Co sprawia, że nadal zostajesz w tej relacji?”, mimo że intencją terapeuty było zbadanie sytuacji, a nie zasugerowanie rozstania.

Czasem bardzo potrzebujemy potwierdzenia decyzji, którą już właściwie podjęliśmy: „Powiedz mi, że mam prawo to zrobić” - masz prawo ale nie musi to oznaczać, że masz to robić

Ale terapeuta może być też bardzo aktywny w rozmowie, jednoczenie nie decydując za klienta.

Może powiedzieć:
„Zauważam, że mówisz, że bardzo ważny jest dla Ciebie spokój, a jednocześnie podejmujesz decyzje, które regularnie kosztują Cię ogromne napięcie. Co o tym myślisz?”

Może pomóc zobaczyć możliwe konsekwencje różnych wyborów.

Może zaproponować ćwiczenie, technikę albo sposób poradzenia sobie z konkretną trudnością.

Ja na przykład często ćwiczę z klientami trudne rozmowy. Wspólnie zastanawiamy się, co klient chce przekazać, pomagam ubrać to w słowa, a potem możemy przećwiczyć rozmowę, żeby w realnej sytuacji była trochę mniej przerażająca.

To nadal nie jest: „Proszę powiedzieć szefowi dokładnie to”.

To raczej: „Zobaczmy, co chcesz powiedzieć i jak możesz zrobić to w sposób zgodny z Tobą”.

*Wyjątkiem są oczywiście sytuacje kryzysowe i zagrożenia bezpieczeństwa. Wtedy terapeuta może wejść w rolę interwenta i działać znacznie b

21/09/2026

Możesz rozumieć, dlaczego ktoś zachował się w określony sposób — i jednocześnie uznać, że to zachowanie Cię zraniło.
Te dwie rzeczy nie muszą się wykluczać.
„Miał trudne dzieciństwo.”
„Ona jest teraz bardzo zestresowana.”
„Pewnie nie zrobił tego specjalnie.”
„Wiem, że okazywanie uczuć jest dla niej trudne.”
To wszystko może być prawdą.
Jednak, wtedy, kiedy wyjaśnianie zachowania drugiej osoby zaczyna służyć nam do unieważniania własnego doświadczenia, własnych uczuć, nie do końca może to być dla nas wspierające.
Bo intencja drugiej osoby i wpływ jej zachowania na Ciebie to dwie różne rzeczy.
Możesz więc jednocześnie pomyśleć:
„Rozumiem, skąd to u niego wynika”
i
„Nie chcę, żeby tak mnie traktowano”.

Empatia wobec innych nie musi oznaczać rezygnowania z empatii wobec siebie.

Spróbuj czasem, zamiast szukać kolejnego wyjaśnienia dla czyjegoś zachowania, zapytać siebie:
„A jak ja się z tym czuje, czy mi do odpowiada?”

Zdarza Ci się bardziej rozumieć innych niż zastanawiać się jak Tobie z czymś jest?

Adres

Benisławskiego 22A/6
Gdynia
81-173

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Psychologia do kawy opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Kontakt: Firmę

Wyślij wiadomość do Psychologia do kawy:

Skróty

Udostępnij