27/07/2026
Myślę, że ta historia jest dużo bardziej wartościowa niż samo „sprzedaliśmy mieszkanie”. Pokazuje, czym naprawdę jest reprezentowanie kupującego. Oto propozycja posta w Twoim stylu:
Nie każde wymarzone mieszkanie jest miłością od pierwszego wejrzenia. ❤️
To była jedna z tych transakcji, które przypominają mi, dlaczego tak bardzo lubię pracować z klientami kupującymi.
Na początku były marzenia i konkretne oczekiwania. 🏡 Klimatyczne mieszkanie. 🌳 Zielona okolica. ✨ Bez remontu. 📍 Najchętniej Oliwa lub Wrzeszcz.
Zanim spotkaliśmy się na prezentacjach, przefiltrowałam około 30 ofert dostępnych na rynku. Do wspólnego oglądania wybraliśmy tylko trzy.
Co ciekawe... to właśnie pierwsze mieszkanie, które od początku uważałam za najlepszy wybór, nie zostało od razu wybrane.
Dopiero po obejrzeniu dwóch kolejnych wróciliśmy do niego jeszcze raz.
I wtedy wszystko stało się jasne.
Zabytkowa kamienica z niepowtarzalnym klimatem. Trzy sypialnie. Salon połączony z jadalnią i kuchnią. Dwie łazienki. Dokładnie takie miejsce, którego moi klienci szukali.
Czasami, żeby mieć pewność, trzeba zobaczyć kilka możliwości. Nie po to, żeby kupić więcej mieszkań... ale żeby bez żadnych wątpliwości wybrać to właściwe.
Największą satysfakcję daje mi moment, kiedy po zakończonej transakcji dostaję takie wiadomości jak ta od Pana Jakuba. Bo to najlepszy dowód, że moją rolą nie jest tylko doprowadzenie do podpisania aktu notarialnego.
Moją rolą jest pomóc znaleźć miejsce, które stanie się domem. ❤️
Dziękuję za zaufanie i piękną opinię. Takie słowa przypominają mi, że warto poświęcić czas na analizę, selekcję ofert i cierpliwe przeprowadzenie klientów przez cały proces.
A Wy? Wierzycie, że czasami to pierwsze wrażenie okazuje się jednak najlepszym wyborem, czy zawsze szukacie dalej? 👇
20/07/2026
Jedni publikują raz w tygodniu i zdobywają klientów.
Inni tworzą więcej, częściej i ładniej… a zdobywają głównie serduszka. ❤️
Skąd ta różnica?
Już 4 sierpnia podczas kolejnego bezpłatnego webinaru w ramach Akademii Nieruchomości Spod Lady porozmawiamy o tym, jak budować na Instagramie markę osobistą eksperta — bez udawania influencera i pogoni za zasięgami.
Natalia Kłosińska — licencjonowana pośredniczka, szkoleniowiec i mentorka z 13-letnim doświadczeniem — pokaże m.in.:
✨ co powinien zobaczyć klient na Twoim profilu, aby pomyśleć: „tej osobie mogę zaufać”,
✨ jakie treści przyciągają klientów, a nie tylko osoby z branży,
✨ jak przejść od obserwującego i pierwszej wiadomości do rozmowy, spotkania i podpisanej umowy,
✨ czym różni się profil eksperta od profilu influencera.
To będzie spotkanie pełne praktycznych wskazówek, które od razu odniesiesz do własnego profilu. Na zakończenie Natalia odpowie również na pytania uczestników.
📅 4 sierpnia 2026
⏰ godz. 10:00
💻 online
🎟 udział bezpłatny
Zapisz się przez link w bio. Link do spotkania otrzymasz mailowo.
Wchodzisz z kawą, wychodzisz z planem. ☕✍️
20/07/2026
Akt podpisany, klucze przekazane… i wtedy pada najważniejsze pytanie:
„A ten regał zostaje?” 😉
Kto pracuje w nieruchomościach, ten wie, że największe emocje nie zawsze wywołuje cena. Czasami prawdziwa „awantura” zaczyna się od lampy, stołu czy szafki.
Atmosfera robi się gęsta, pozostaje niesmak, a pośrednik z eksperta od nieruchomości nagle staje się negocjatorem do spraw krzeseł i regałów. 😉
Ale zdarzają się też inne historie.
W tej transakcji reprezentowałam kupujących. Mieszkanie przejmowali z wyposażeniem, ale jeden z mebli nie pasował do ich planów.
Był to piękny, ręcznie wykonany drewniany regał, który miał dla sprzedającej szczególną wartość.
Kupujący mogli się go po prostu pozbyć. Zamiast tego sami zaproponowali, że jej go oddadzą.
I tak jeden mebel, zamiast stać się powodem sporu, stał się relacyjnym łącznikiem — gestem wzajemnego szacunku.
Bo dobra transakcja to nie tylko cena, dokumenty i klucze. To również sposób, w jaki strony traktują się do samego końca. ❤️
Pośrednicy, o jaki element wyposażenia zdarzyło się Wam prowadzić najtrudniejsze negocjacje?
16/07/2026
Są w pracy pośrednika takie dni, kiedy trzeba po prostu usiąść przy komputerze i zostać przy nim na dłużej. Czasem nawet na cały dzień.
Bo oprócz prezentacji, spotkań, negocjacji i aktów notarialnych jest jeszcze ta mniej widowiskowa część naszej pracy — dokumenty, telefony, maile, zestawienia i cała „papierowa robota”, która niestety sama się nie zrobi.
Ale mam w tym wszystkim jeden ogromny komfort.
Miejscem, w którym pracuję, nie zawsze musi być biuro. Mogę zabrać komputer, kawę i przenieść swoje „stanowisko pracy” tam, gdzie akurat jest mi najlepiej.
Dziś wybrałam taras, słońce i widok na zieleń. I właśnie ta możliwość wyboru jest jedną z rzeczy, które najbardziej lubię w tym zawodzie. ☕🌿
A Wy? Gdzie najchętniej urządzacie sobie swoje tymczasowe biuro? Pokażcie w komentarzach albo wrzućcie zdjęcie swojego ulubionego miejsca do pracy.
P.S. Do tego mam dziś wyjątkowo wspierające towarzystwo Szarika. Czego chcieć więcej? 🐾😉
08/07/2026
Najlepsi współpracują. I właśnie dlatego warto być w takich miejscach.
Za nami kolejne Śniadanie Trójmiejskich Pośredników w Sopocie, organizowane wspólnie przez SPPON oraz społeczność Nieruchomości Spod Lady.
To nie było tylko spotkanie przy kawie.
To była konkretna dawka wiedzy, rozmów i dobrej energii w gronie pośredników, którzy rozumieją, że jakość naszej pracy zaczyna się od relacji, współpracy i ciągłego rozwoju.
Ogromne podziękowania dla Natalii Kłosińskiej, która poprowadziła spotkanie o tym, jak mądrze i skutecznie korzystać z Instagrama w budowaniu marki osobistej eksperta — nie influencera.
Było konkretnie.
Było rzeczowo.
Było o tym, jak pokazywać swoją pracę w social mediach tak, żeby budować zaufanie, a nie tylko zbierać zasięgi.
Dla mnie takie wydarzenia mają ogromną wartość, bo rynek nieruchomości zmienia się bardzo szybko, a dobry pośrednik nie może stać w miejscu.
Dziękuję wszystkim za spotkanie, rozmowy i inspirującą atmosferę.
Do zobaczenia przy kolejnych wspólnych projektach.
22/06/2026
Mini urlop aktywnego pośrednika? Zdecydowanie tak.
Kiedy kilka transakcji kumuluje się w jednym czasie, pracy jest dużo.
Telefonów jeszcze więcej.
A problemy klientów bardzo łatwo zaczynamy nosić również we własnej głowie.
Dlatego po intensywnym czasie warto choć na chwilę się odłączyć.
Ja ostatnio wybrałam szybki wypad w Bieszczady. Mimo prawie 900 kilometrów właśnie tam moje akumulatory ładują się najszybciej.
Dlaczego?
Bo wchodzę w rytm bieszczadzkiego czasu.
Nigdzie się nie spieszę.
Dobrze śpię.
Oddycham.
I przez chwilę niczego nie muszę rozwiązywać.
Zarządzanie czasem to przecież nie tylko kalendarz.
To również zarządzanie własną energią i znajomość swoich mocy przerobowych.
A Ty jak odzyskujesz balans, kiedy pracy robi się za dużo?