16/09/2026
Temat „zwariowania świata”, a raczej nas – ludzi, ciąg dalszy (spodobały Wam się poprzednie wpisy, więc kontynuuję).
Zaczęłam od mojej działki, czyli treningu, pilatesu, ale temat przekłada się na wszystko.
Moja propozycja jest taka :)
Może już wystarczy nam tego biegu, nie wiadomo za czym?
Tego pędu i ciągłego ulepszania siebie i swojego życia?
Ciągłego rozwoju i „never give up”?
Motywacyjnych tekstów i optymalizacji wszystkiego co jeszcze można poprawić?
Biohaking i idealna dieta Ci nie pomoże, jeśli będziesz wiecznie niezadowolony, zdołowany, smutny czy samotny.
Możesz czasami odpocząć i poczytać romans lub jakieś SF – nie trzeba ciągle czytać książek rozwojowych czy związanych z pracą (tu ja mam problem).
Zjedz tą cholerną czekoladę raz na jakiś czas, lody czy co tam lubisz (świat się nie zawali).
Spróbuj leżeć i robić N I C – nie czytać, nie słuchać podcastu, nie medytować, nie uczyć się, nie włączać netflixa. Po prostu B Y Ć.
(ha, to może okazac się mega trudneeeee)..
Czy naprawdę do życia potrzebna jest pięćdziesiąta torebka (kolejny nowy gadżet etc.), thermomix, dyson, najnowszy model iphona, airpodsy czy inny Samsung?
(sorry, nie wiem co jest teraz modne).
I żadnego z wymienionych nie posiadam i o dziwo żyję – nawet fajnie mi to wychodzi :)
(btw – a może zamiast kosiarki, która wszystko sama robi, wziąć normalną i klasycznie skosić trawę i zażyć odrobinę ruchu na świeżym powietrzu? - tak do przemyślenia).
Na wakacje nie musisz też latać do znanych DESTYNACJI (takie modne słowo), jeśli wolisz „zwykłe” Beskidy czy swój własny ogródek. Spędzaj wakacje tak jak lubisz/chcesz – nie ścigaj znajomych z insta. To Twoje życie.
Ja akurat wybieram bardziej świat, bo mam mega ciekawość.
I NAPRAWDĘ nie trzeba też całodobowo dobrze wyglądać, mieć zawsze uśmiechniętą minę i dobrą formę, NIE TRZEBA też być wiecznie na diecie odchudzającej, tudzież poprawiającej coś tam. nie trzeba miec doklejonych rzęs i napuszonych ust. Można łądnie naturalnie wyglądac, mozna chodzic w dresach. Taaaakkkkk, można! Można być też smutnym (tak !) i płakać czasami (albo nawet częściej niż czasami) i TO JEST OKAY! ..
Nie trzeba też NEVER GIVE UP ani też MOCNIEJ WIĘCEJ DASZ RADĘ – można czasami mieć doła, można też nie dawać rady.
To normalne...
I mogłabym tutaj wymieniać w nieskończoność.
I żeby była jasność – fajnie jest mieć swoja zajawkę i coś tam uwielbiać i mieć najnowszy model czegoś tam. Fajnie jest ułatwiać sobie życie technologiami, fajnie mieć coś extra co będzie sprawiało nam frajdę, wygodę, zachwyt etc. Dobrze jest dbać o ciało, trening, zdrowie. wstrzykiwac sobie hialurony czy botoksy jeśli lubimy. Extra, że nas stać na luksusy, wszystko jest dla ludzi. Wszystko jest okay.
Ale nie wariujmy z tym wszystkim. Konsumpcjonizm level superhigh, a gdzie jakaś ludzka normalność?
Tak zwyczajnie, namawiam do ZWYKŁEGO FAJNEGO RADOSNEGO ŻYCIA, czyli tych niby zwykłych rzeczy :)
Namawiam do równowagi ze wszystkim.
Namawiam do życia SWOIM życiem.
(nie musimy podążac za nie wiem - modą, instagramem czy influencerami)...
Wpis to wiadomo - moje wywody i moje zdanie, a Wy żyjcie po swojemu – tak jak Wam dobrze i tak jak lubicie :)
Ściskam
E.