KKS Kalisz - Bądź na bieżąco

KKS Kalisz - Bądź na bieżąco

Udostępnij

Chcesz dowiedzieć się najnowszych informacji o Kaliskiej drużynie ? Dobrze trafiłeś.

13/11/2023

Poniżej skrót z dzisiejszej deklasacji Kaliskiego zespołu w Częstochowie ze Skrą

Deklasacja w Częstochowie. KKS 1925 Kalisz przegrał aż 1-4 (0-3) ze Skrą Częstochowa w 17. kolejce II ligi. Dwie bramki dla gospodarzy zdobył Jan Ciućka, a po jednym trafieniu zanotowali Przemysław Sajdak i Tobiasz Kubik. Pod koniec spotkania bramkę na otarcie łez dla KKS-u zdobył Néstor Gordillo. Bardzo słaba forma w ostatnich spotkaniach spowodowała, że drużyna Pawła Ozgi spadła w tabeli na czwarte miejsce.

Spotkanie w poniedziałkowe popołudnie zapowiadało się niezwykle interesująco. Skra przegrała swoje ostatnie dwa ligowe spotkania, a KKS w pięciu poprzednich meczach zanotował zaledwie jedną wygraną, zatem obie drużyny liczyły na komplet punktów.

Bartłomiej Putno mógł zostać bohaterem pierwszych minut spotkania. Po długim krzyżowym zagraniu Mateusza Wysokińskiego, kaliski skrzydłowy miał mnóstwo miejsca, nie był przez nikogo atakowany i stanął „oko w oko” z bramkarzem Skry Karolem Szymkowiakiem, ale przegrał ten pojedynek. Szymkowiak wyczuł strzał Putny i sparował piłkę na rzut rożny. Pod koniec pierwszego kwadransu stratę przed polem karnym zaliczył Kacper Janiak, ale na szczęście dla kaliskiego zespołu, Tobiasz Kubik, który odebrał piłkę Janiakowi, fatalnie przestrzelił w niezłej sytuacji. W 18. minucie Néstor Gordillo uderzał z rzutu wolnego, ale Hiszpan trafił jedynie w słupek. Stare prawidło piłkarskie mówi – niewykorzystane sytuacje lubią się mścić – i tak było tym razem. Przebitka w środku pola wygrana przez gospodarzy i zagranie prostopadłe między obronę KKS-u, złapany na wykroku Bartosz Kieliba i Jan Ciućka znalazł się „sam na sam” z Krakowiakiem, ale zawodnik Skry w odróżnieniu od Putny z pierwszych minut, pewnie umieścił piłkę w siatce, a już w 25. minucie podopieczni Konrada Geregi podwyższyli prowadzenie. Udany kontratak, dobre zagranie Piotra Noconia na prawą stronę do Przemysława Sajdaka, a młody skrzydłowy strzałem po długim rogu pokonał bramkarza „Trójkolorowych”. Duży błąd przy bramce zanotował Adam Dębiński, który pełnił tylko rolę obserwatora w tej sytuacji, biegł równo z Kielibą, zamiast zamknąć przestrzeń po prawej stronie. W 33. minucie powinno być już 3-0, po ładnej zespołowej akcji Nocoń oddał strzał z 11 metra, ale trafił w poprzeczkę. W 39. minucie na trybuny po czerwonej kartce został wysłany trener KKS-u Paweł Ozga za wkroczenie na boisko. I gdy wydawało się, że gorzej być nie może, w 44. minucie Jan Ciućka wykorzystał kolejny błąd obrońców w wyprowadzeniu (tym razem Mateusza Gawlika) i strzelił swojego drugiego gola w meczu. W doliczonym czasie gry, kolejna strata piłkarzy KKS-u, tym razem Mateusza Wysokińskiego i po raz kolejny Ciućka oddawał strzał, ale tym razem piłkę zmierzającą do bramki tuż przed linią bramkową wybił Kieliba. 3-0 dla Skry do przerwy, całkowita dominacja gospodarzy i tylko obawa co wydarzy się w drugiej części gry.

Trzy minuty po wznowieniu gry, Mateusz Winciersz uderzał sprzed pola karnego, jednak Krakowiak przeniósł piłkę nad poprzeczkę. W 52. minucie było już 4-0 dla gospodarzy po pięknym strzale sprzed pola karnego Tobiasza Kubika. Młody zawodnik wypożyczony z Rakowa Częstochowa uderzył nie do obrony i Krakowiak po raz czwarty musiał wyciągać piłkę z siatki. Siedem minut później kolejny strzał Noconia na bramkę KKS-u i po raz drugi trafił w poprzeczkę. W 68. Minucie wprowadzony w drugiej połowie Oskar Kalenik zagrał prostopadle do Gordillo. Niestety, Hiszpan przegrał pojedynek z Szymkowiakiem. Sześć minut później zagranie za plecy obrońców gospodarzy, trochę wyrzucony do boku był Wojciech Maroszek i młody zawodnik w tej ciężkiej sytuacji nie zdołał pokonać bramkarzy Skry. Po chwili Kubik mógł strzelić swoją drugą bramkę, ale strzał głową wahadłowego Skry był zbyt słaby. Sześć minut przed końcem meczu, Nocoń zagrywał na prawą stronę do Jakuba Niedbały, jednak Krakowiak pewnie wyłapał strzał. W 89. minucie honorową bramkę dla KKS-u strzelił Gordillo pewnie pokonując Szymkowiaka strzałem po długim rogu.

Mnóstwo niebezpiecznych strat na własnej połowie, słaba skuteczność w ataku, brak jakiejkolwiek aktywności po stronie Sobola, błędy w ustawieniu w obronie – to tylko niektóre z problemów, które było widać na boisku w Częstochowie. Było to bolesne zakończenie rundy jesiennej i oby w nadchodzących spotkaniach trener Ozga znalazł receptę na pokonanie kryzysu w zespole.

13 listopada 2023, 18:15 – Częstochowa (stadion Skry)

Skra Częstochowa 4-1 KKS 1925 Kalisz

Jan Ciućka 21, 44, Przemysław Sajdak 25, Tobiasz Kubik 52 – Néstor Gordillo 89

Skra: 1. Karol Szymkowiak – 88. Tobiasz Kubik, 98. Filip Nawrocki, 4. Adam Mesjasz, 21. Olivier Wypart (72, 2. Paweł Kucharczyk), 11. Mateusz Winciersz (80, 15. Mateusz Maćkowiak) – 25. Przemysław Sajdak (72, 16. Jakub Niedbała), 26. Adam Olejnik (63, 77. Paweł Kołodziejczyk), 6. Mikołaj Łabojko, 7. Piotr Nocoń – 8. Jan Ciućka (72, 10. Dawid Wojtyra).

KKS 1925: 1. Maciej Krakowiak – 42. Wiktor Smoliński, 3. Mateusz Gawlik (60, 23. Maciej Białczyk), 35. Bartosz Kieliba, 70. Adam Dębiński – 77. Mateusz Żebrowski (60, 22. Wojciech Maroszek), 24. Mateusz Wysokiński, 7. Kacper Janiak (60, 8. Oskar Kalenik), 10. Néstor Gordillo, 16. Bartłomiej Putno (80, 15. Wiktor Staszak) – 9. Hubert Sobol (60, 19. Filip Szewczyk).

żółte kartki: Olejnik, Mesjasz – Smoliński, Kieliba.

sędziował: Damian Gawęcki (Kielce). Mecz bez udziału publiczności.

Relację napisał Paweł Kaźmierczak

Fot. TVP Sport

09/11/2023

Relacja z Sobotniego remisu KKS-u.

KKS 1925 Kalisz zaledwie zremisował 2-2 (2-2) z Olimpią Grudziądz w 16. kolejce II ligi. Gole dla gospodarzy zdobyli Mateusz Żebrowski oraz Hubert Sobol. Mimo przerwania passy czterech spotkań bez bramki z gry, KKS nie zaprezentował się dobrze. Szczególnie w drugiej połowie, w której „Duma Kalisza” nie potrafiła zaskoczyć w żaden sposób szczelnej obrony Olimpii.

Olimpia Grudziądz, tegoroczny beniaminek, przyjechała do Kalisza jako 16. drużyna II ligi. W poprzednim spotkaniu dość niespodziewanie ograli Stomil Olsztyn 3-0. Trenerem przyjezdnych od niedawna jest doświadczony, były szkoleniowiec m. in. Wisły Puławy – Mariusz Pawlak. KKS w ostatniej kolejce po porażce 1-2 z Kotwicą Kołobrzeg stracił pozycję lidera i z pewnością podopieczni Pawła Ozgi celowali przed dzisiejszym spotkaniem w trzy punkty.

Pierwsza akcja w meczu należała do podopiecznych Pawła Ozgi. Po błędzie Marcin Warcholaka piłkę przed pole karne zagrał Żebrowski w kierunku Adam Dębińskiego, ale strzał lewego obrońcy KKS-u był zbyt słaby. Chwilę później goście za sprawą Aghwana Papikjana mieli swoją pierwszą okazję, ale strzał Ormianina był niecelny. W 10. minucie Mateusz Wysokiński miałświetną okazję z 16 metra ale strzelił prosto w bramkarza. Trzy minuty później Olimpia wyszła na prowadzenie. Długi wyrzut z autu na długi słupek, tam piłka spadła pod nogi Papikjana, który umieścił ją w siatce. Już w 17. minucie KKS doprowadził do wyrównania, po ładnej akcji strzał oddał Wysokiński, który trafił w spojenie, a następnie z najbliższej odległości dobił Żebrowski. Dwie minuty później mogło być już 2-1, ale sędzia odgwizdał spalonego po tym jak piłka wpadła do siatki. W 29. minucie wrzutka z lewej strony boiska w kierunku Wiktora Smolińskiego, ale strzał obrońcy KKS-u poleciał wysoko ponad bramką. Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić i tak było tym razem. Świetna indywidualna akcja Rycherta prawą strona boiska, który wyprzedził zdecydowanie Smolińskiego. Skrzydłowy Olimpii oddał strzał na bramkę, który odbił Krakowiak, ale wobec dobitki Gutowskiego był już bezradny. Niestety była to kolejna niefrasobliwa interwencja kaliskich obrońców, gdyż najpierw wspomniany wcześniej Smoliński zbyt łatwo dał się ograć, a następnie Dębiński za słabo wybił piłkę i ta ponownie znalazła się pod nogami zawodników Olimpii. Na cztery minuty przed końcem „Trójkolorowi” ponownie wyrównali. Wiktor Smoliński zagrał z prawej strony w pole karne, a Hubert Sobol pewnie wykończył dośrodkowanie. To 10. trafienie Sobola w lidze. W doliczonym czasie gry po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Gordillo miał swoją okazję, ale strzał Hiszpana został zablokowany.

Sześć minut po wznowieniu pierwszy ofensywny akcent dali gospodarze, po niezłej centrze z prawej strony strzał oddał Wysokiński, ale Górski dobrze obronił. KKS w pierwszym kwadransie drugiej części przeważał jednak niewiele z tego wynikało. W 73. minucie groźny strzał z okolicy 30 metra z rzutu wolnego oddał Oskar Sikorski, jednak piłka przeleciała tuż obok słupka. Niestety w drugiej części gry KKS prezentował się w ofensywie niezwykle mizernie, a wobec głębokiego ustawienia w defensywie gości, nie potrafili wykreować sytuacji pod bramką Górskiego. Mnóstwo wrzutek w pole karne z których kompletnie nic nie wynikało. W 88. minucie KKS powinien wyjść na prowadzenie, ale doskonałej okazji z pięciu metrów nie wykorzystał Bartłomiej Putno. W trzeciej minucie doliczonego czasu gry Czernij uderzył na bramkę Krakowiaka, ale kaliski bramkarz obronił strzał Ukraińca.

Niestety kolejny ligowy mecz KKS-u w którym mamy problem z kreowaniem sytuacji bramkowych. W drugiej połowie nie potrafiliśmy zaskoczyć w żaden sposób gości. Oprócz tego pojawiły się proste błędy w defensywie, które spowodowały utratę dwóch bramek. Sztab szkoleniowy oraz trener Ozga będzie musiał sporo przemyśleć przed najbliższym spotkaniem ze Skrą Częstochowa.

4 listopada 2023, 13:30 – Kalisz (Stadion Miejski przy ul. Łódzkiej)

KKS 1925 Kalisz 2-2 Olimpia Grudziądz

Mateusz Żebrowski 17, Hubert Sobol 41 – Aghwan Papikjan 13, Konrad Gutowski 31

KKS 1925: 1. Maciej Krakowiak – 42. Wiktor Smoliński (68, 23. Maciej Białczyk), 35. Bartosz Kieliba, 3. Mateusz Gawlik, 70. Adam Dębiński – 77. Mateusz Żebrowski (68, 17. Jakub Głaz), 7. Kacper Janiak (61, 6. Adrian Cierpka), 24. Mateusz Wysokiński, 8. Oskar Kalenik (81, 19. Filip Szewczyk), 10. Néstor Gordillo (68, 16. Bartłomiej Putno) – 9. Hubert Sobol.

Olimpia: 30. Kacper Górski – 14. Konrad Gutowski, 77. Rafał Kobryń, 6. Oskar Sikorski, 4. Damian Kostkowski, 23. Marcin Warcholak – 11. Aghwan Papikjan (63, 10. Patryk Winsztal), 8. Kamil Kurowski, 15. Maciej Pałaszewski (63, 99. Sebastian Olszewski), 29. Kacper Rychert (63, 20. Damian Vũ Thành) – 88. Kostiantyn Czernij.

żółte kartki: Smoliński, Szewczyk – Kurowski, Czernij.

sędziował: Kornel Paszkiewicz (Wrocław).

Relację napisał Paweł Kaźmierczak

Fot. KKS Kalisz

04/10/2023

Relacja z wygranego wyjazdowego meczu 11 kolejki II ligi.

KKS 1925 Kalisz wygrał 2-0 (2-0) z Sandecją Nowy Sącz w spotkaniu 11. kolejki II ligi. Zwycięskie bramki jeszcze przed przerwą zdobyli Néstor Gordillo oraz Bartłomiej Putno. „Duma Kalisza” oddała jedynie dwa celne strzały w meczu, ale to wystarczyło do pokonania „czerwonej latarni” ligi. Mimo iż nie było to najlepsze spotkanie w wykonaniu KKS-u, cieszyć powinny trzy punkty po wtorkowej porażce w Pucharze Polski. Kaliszanie z dorobkiem 22 punktów przewodzą w ligowej tabeli i mają dwa punkty przewagi nad ŁKS-em II Łódź.

Przed meczem starcie lidera tabeli z ostatnią w tabeli Sandecją miało tylko jednego faworyta i była nim drużyna KKS-u. Podopieczni Pawła Ozgi przystępowali do spotkania w Krakowie ze sporymi zmianami w składzie. Za kartki pauzowali Bartosz Kieliba i Wiktor Smoliński, a na ławce usiedli Maciej Krakowiak oraz Hubert Sobol. W podstawowym składzie wystąpili Marcin Furtak, na lewej stronie obrony Kamil Koczy, a najbardziej wysuniętym zawodnikiem był Filip Szewczyk. Natomiast zawodnicy Łukasza Surmy w dotychczasowych 10 spotkaniach ligowych zanotowali jedynie pięć punktów i zamykali ligową tabelę. Warto zwrócić, że Sandecja gra swoje spotkania domowe w Krakowie, na stadionie Garbarni, więc określenie „gospodarze” jest dość umowne.

Początek spotkania dość senny, obie drużyny nie przystąpiły do szaleńczych ataków, ale już od pierwszych minut widać było, że taktyka gospodarzy będzie głównie polegać na wrzucaniu piłek z bocznych sektorów na wysokiego napastnika Jakuba Wróbla. Jednak kaliski duet stoperów Gawlik-Gęsior dobrze radził sobie w pojedynkach z rosłym zawodnikiem Sandecji. Aż przyszła 12. minuta, w której po dobrym pressingu Filipa Szewczyka fatalny błąd popełnił bramkarz Dariusz Krzysztofek. Zagrał on piłkę prosto pod nogi Néstora Gordillo, a Hiszpan z iście chirurgiczną precyzją umieścił ją w siatce. Po chwili pierwszą ciekawszą okazję mieli gospodarze, ale strzał Tomasza Kołbona przeleciał nad bramką KKS-u. 10 minut później wspominany już wcześniej Wróbel oddał strzał głową po wygraniu pojedynku z Gęsiorem, ale ten strzał przeleciał daleko obok bramki Furtaka. W dalszej części pierwszej połowy KKS kontrolował grę, nie pozwalając podopiecznym Łukasza Surmy na konstruowanie sytuacji bramkowych. Gra toczyła się głownie w środkowej strefie boiska, bez większych okazji z obu stron. Gdy wydawało się, że nic ciekawego w tej połowie się nie stanie, w 39. minucie, po dobrym odbiorze Adriana Cierpki i zagraniu do Filipa Szewczyka na tzw. „ścianę”, znakomicie na pozycję wyszedł Bartłomiej Putno. Kaliski skrzydłowy dzięki swojej szybkości wygrał pojedynek z Piotrem Kowalikiem i znalazł się w sytuacji „sam na sam” z bramkarzem i dość lekkim strzałem, ale niezwykle precyzyjnym, pokonał bramkarza Sandecji i z wynikiem 2-0 „Duma Kalisza” schodziła z boiska po pierwszej połowie.
W pierwszych minutach drugiej połowy Sandecja stworzyła dwie dobre okazje do zdobycia bramki. Najpierw domagali się rzutu karnego po starciu Gęsiora z Wróblem, a chwilę później bardzo dobre zagranie w kierunku Wróbla, który przytomnie oddał piłkę na szesnasty metr, gdzie stał Radosław Gołębiowski, ale pomocnik uderzył prosto w Furtaka, który sparował strzał na rzut rożny. Następnie w przeciągu dwóch minut dwie proste straty w wyprowadzeniu piłki i okazje dla gospodarzy, jednak na szczęście dla kaliskiej defensywy próby Kołbona oraz Nawotki zostały w porę zablokowane. Zatem pierwszy kwadrans drugiej części gry był zdecydowanie lepszy dla Sandecji. Następne minuty to okres gry, w którym nie działo się zbyt wiele, KKS ewidentnie próbował „zabić” spotkanie, nie pozwalając gospodarzom na wykreowanie lepszych sytuacji bramkowych. Dopiero w 76. minucie wprowadzony na boisko Marcinho próbował zaskoczyć Furtaka, ale jego strzał był zbyt lekki i leciał prosto w bramkarza KKS-u. W 85. minucie ogromne zamieszanie w polu karnym gości, z którego ostatecznie nic nie wynikło, zawodnikom Sandecji zabrakło zdecydowania w finalizacji akcji. W doliczonym czasie gry KKS oddał swój pierwszy strzał w drugiej połowie, ale próba Araia przeleciała nad bramką Krzysztofka. „Trójkolorowi” wygrywają w Krakowie 2-0 i umacniają się na pozycji lidera tabeli.

30 września 2023, 15:00 – Kraków (stadion Garbarni)

Sandecja Nowy Sącz 0-2 KKS 1925 Kalisz

Néstor Gordillo 12, Bartłomiej Putno 39

Sandecja: 42. Dariusz Krzysztofek – 17. Tomasz Nawotka, 23. Piotr Kowalik (68, 92. Arkadiusz Orzeł), 36. Rastislav Václavik, 26. Michał Rutkowski, 31. Kamil Sobczak – 9. Denis Potoma (68, 29. Marcinho), 8. Mateusz Bartków (68, 16. Karol Smajdor), 19. Tomasz Kołbon, 10. Radosław Gołębiowski – 7. Jakub Wróbel.

KKS 1925: 36. Marcin Furtak – 23. Maciej Białczyk, 3. Mateusz Gawlik, 14. Bartosz Gęsior, 71. Kamil Koczy – 17. Jakub Głaz (68, 8. Oskar Kalenik), 24. Mateusz Wysokiński (87, 15. Wiktor Staszak), 6. Adrian Cierpka, 10. Néstor Gordillo (87, 21. Kentarō Arai), 16. Bartłomiej Putno (78, 7. Kacper Janiak) – 19. Filip Szewczyk (78, 9. Hubert Sobol).

żółte kartki: Kołbon, Gołębiowski – Cierpka, Głaz

sędziował: Mateusz Piszczelok (Katowice)

Relację napisał Paweł Kaźmierczak

Fot. KKS Kalisz

26/09/2023

90+5’ Koniec meczu

KKS Kalisz - ŁKS Łódź 2:3

Dziękujemy za walkę ! 🔵⚪️🟢
⚽️⚽️

26/09/2023

46’ Rozpoczynamy drugą połowę
KKS - ŁKS 1:2

26/09/2023

45’ Przerwa
KKS - ŁKS 1:2

26/09/2023

Składy na dzisiejsze spotkanie które rozpoczynamy o godzinie 18:30 🔵⚪️🟢

KKS 1925 Kalisz - ŁKS Łódź

13/09/2023

Relacja z poniedziałkowego meczu II ligi ⚽️⚽️👇👇

Wysokie zwycięstwo zanotował KKS Kalisz w spotkaniu ze Stomilem Olsztyn i awansował dzięki niemu na 3 pozycję w tabeli. Wygrana jest tym cenniejsza, że drużyna z Warmii to uczestnik baraży w zeszłym sezonie i wciąż jeden z faworytów do awansu do 1 ligi.

Pierwsza połowa meczu należała do bardzo efektownych. Już w szóstej minucie dobrym zagraniem popisał się Hubert Sobol, ale Kamil Koczy źle przyjął piłkę po podaniu Nestora Gordillo. W 11 minucie KKS miał szanse na gola z rzutu wolnego, strzelanego tuż sprzed linii pola karnego. Wykonywujący stały fragment gry Adrian Cierpka uderzył jednak piłkę mocno ponad poprzeczkę bramki Stomilu. Swoje ataki mieli też gospodarze, ale w 14 minucie Filip Wójcik niecelnie uderzył z woleja a Karol Źwir nie wykorzystał nieporozumienia w defensywie między Krakowiakiem a Kielibą. W 18 minucie swoją pierwszą okazję miał Hubert Sobol, ale trafił prosto w Łukasza Jakubowskiego.

Zdecydowanie najtrudniejsza dla kaliszan była 22 minuta spotkania. Najpierw Karol Źwir ni to strzałem, ni to dośrodkowaniem niemal nie przelobował Krakowiaka, ale bramkarza KKS-u przed wyjęciem piłki z siatki uratowała poprzeczka. Kilka sekund później Krakowiak już sam stał się bohaterem broniąc trudny strzał Huberta Krawczuka. W 31 minucie najpierw gola strzelić próbował Mateusz Wysokiński, ale jego strzał został zablokowany, piłkę zagarnął Gordillo i podał ją do Huberta Sobola. Napastnik KKS-u w tym momencie strzelił tzw. Nożycami być może najładniejszą bramkę w swojej karierze.

Niespełna kwadrans później Hubert Sobol dołożył drugie trafienie. Tym razem jedynie dołożył nogę po trójkowej akcji Gordillo, Wysokińskiego i Maroszka. Napastnik KKS-u po strzeleniu drugiego, jak i pierwszego gola nie okazywał radości. W 2022 roku był bowiem wypożyczony do Stomilu z krakowskiej Wisły, której był wtedy piłkarzem. KKS do przerwy prowadził zasłużenie, choć ogółem całe spotkanie należało do jedno z najciekawszych w tym sezonie.

Druga połowa jednak była już dużo spokojniejsza, gdyż kaliszanom udało się kolokwialnie mówiąc „zabi mecz”. Na uwagę zasługiwał ładny strzał Nestora Gordillo, który został niestety zablokowany przez obrońców drużyny gości. W doliczonym czasie gry swoją pierwszą bramkę w barwach „Dumy Kalisza” zdobył Kentaro Arai. Japończyk bardzo żywiołowo cieszył się z trafienia, zbijając „piątki” ze wszystkimi kolegami z drużyny, także tymi z ławki rezerwowych. Akcja zaczęła się od straty olsztynian, którą wykorzystał wchodzący z ławki Żebrowski. Jego strzał nie był do końca precyzyjny, ale w odpowiednim miejscu i czasie stał Japończyk. Kolejny, więc raz w tym sezonie zmiennicy pozytywnie wpływają na obraz gry drużyny Pawła Ozgi.

Gra KKS była na pewno swoistą odtrutką na grę reprezentacji narodowej. Kolejne trzy mecze rozegrane zostaną na stadionie przy ulicy Łódzkiej. Pierwsze z nich, już w najbliższą niedziele o godzinie 12.00 z Chojniczanką Chojnice.

Szczegóły meczu: (za 90minut.pl)

11 września 2023, 18:30 – Olsztyn (stadion OSiR)

Stomil Olsztyn 0-3 KKS 1925 Kalisz

Hubert Sobol 31, 44, Kentarō Arai 90

Stomil: 1. Łukasz Jakubowski – 11. Filip Wójcik, 14. Filip Szabaciuk (46, 26. Bartosz Waleńcik), 25. Hubert Sadowski, 4. Igor Kośmicki, 50. Michał Karlikowski (61, 47. Dawid Rezaeian) – 10. Karol Żwir, 17. Łukasz Szramowski, 18. Michal Bezpalec (61, 8. Marcin Stromecki), 7. Hubert Krawczun (46, 6. Yūdai Shinonaga) – 9. Piotr Kurbiel (46, 77. Bartosz Florek).

KKS 1925: 1. Maciej Krakowiak – 23. Maciej Białczyk, 3. Mateusz Gawlik, 35. Bartosz Kieliba, 42. Wiktor Smoliński – 22. Wojciech Maroszek (46, 21. Kentarō Arai), 24. Mateusz Wysokiński (90, 8. Oskar Kalenik), 6. Adrian Cierpka, 10. Néstor Gordillo (82, 77. Mateusz Żebrowski), 71. Kamil Koczy (87, 14. Bartosz Gęsior) – 9. Hubert Sobol (82, 19. Filip Szewczyk).

żółte kartki: Sadowski, Waleńcik, Kośmicki – Maroszek, Kieliba, Wysokiński, Krakowiak.

sędziował: Filip Kaliszewski (Gdańsk). widzów: 1727.

Relację napisał Paweł Kaźmierczak

Fot. KKS Kalisz

03/09/2023

Relacja z wczorajszego meczu.

O takim spotkaniach mówi się czasem sarkastycznie, że jest to mecz dla koneserów. Piłkarze obu drużyn nie pokazali w sobotni wieczór wielkiej piłki, ale najważniejsze że to KKS-owi udało się strzelić zwycięskiego gola, choć wygrana ta rodziła się w twardych, stalowych wręcz bólach.

Pierwszą akcję KKS-u przeprowadził już w trzeciej minucie duet Sobol-Koczy, ale niecelny strzał oddał napastnik KKS-u. W 16 minucie znów duet ten dał znać o sobie, tym razem po zagraniu Koczego Sobol zagrywał głową, ale wciąż brakowało skuteczności. Ogółem pierwsza połowa nie obfitowała jednak w sytuacje, a zwłaszcza Krakowiak mógł czuć się bezrobotny. Na uwagę zasługują efektowne nożyce Huberta Sobola – szkoda tylko, że nie udało się po nich oddać celnego strzału.

Od 52 drugiej minuty w wyniku drugiej żółtej kartki boisko musiał opuścić środkowy pomocnik Stali Bartosz Pioterczak. Chwilę później KKS mógł osiągnąć pełnię szczęścia, gdyż Damian Oko faulował w polu karnym Kamila Koczego. W 56 minucie Nestor Gordillo nie zdołał jednak pokonać Mikołaja Smyłeka. Hiszpan oddał słaby strzał, który nie zaskoczył bramkarza gości. Niewykorzystana sytuacja lekko podcięła skrzydła KKS-owi, gdyż przez pewien czas akcje gospodarzy ostały. Aktywniejsza była za to Stal, której pomogło wejście Kacpra Chełmeckiego, z którym obrońcy KKS-u mieli swoje problemy.

Na całe szczęście w 76 minucie udało się rozegrać kluczową akcje. Gordillo rozegrał piłkę na bok do Żebrowskiego a ten czystym podaniem obsłużył Huberta Sobola, który pokonał bramkarza Stali. KKS miał jeszcze swoje sytuacje, ale Sobol źle przyjął piłkę po błędzie Smyłeka po starciu z Żebrowskim. W 80 minucie dobrej sytuacji nie wykorzystał Koczy, który z trzeciego metra uderzył piłkę głową prosto w bramkarza. W doliczonym czasie gry Damian Oko dostał drugą żółtą i drużyna Stali kończyła w dziesiątkę.

KKS Kalisz awansował w tabeli o dwie pozycje z szóstego na czwarte. Za tydzień KKS zagra w Olsztynie z miejscowym Stomilem.

Szczegóły meczu (za 90minut.pl)

2 września 2023, 20:00 – Kalisz (Stadion Miejski przy ul. Łódzkiej)

KKS 1925 Kalisz 1-0 Stal Stalowa Wola

Hubert Sobol 76

Relację napisał Paweł Kaźmierczak

Fot. Latarnik Kaliski

27/08/2023

Każda seria ma swój koniec. Nie inaczej jest w przypadku ligowej passy zwycięstw drużyny KKS-u. Kaliszanie ulegli na stadionie im. Władysława Króla aż 0-3 (0-2) z drugą drużyną ŁKS-u Łódź. Niestety piłkarze trenera Pawła Ozgi nie uniknęli błędów indywidualnych, które skrzętnie wykorzystali gospodarze. Trzeba mieć nadzieję, że sztab oraz zawodnicy wyciągną szybko wnioski po dziesiejszej bolesnej porażce i w najbliższym ligowym spotkaniu ze Stalą Stalowa Wola zaprezentują się dużo lepiej, które już w najbliższą sobotę o godzinie 20:00.

22/08/2023

W minioną sobotę KKS Kalisz wygrał 1-0 z dotychczas liderującą Wisłą Puławy po bramce Kamila Koczego w końcówce pierwszej połowy. Po tej wygranej Duma Kalisza awansowała na drugie miejsce w ligowej tabeli. Ale to nie koniec dobrych wiadomości. Po trzyletniej przerwie w zespole zagra ponownie Mateusz Żebrowski, który poprzednie sezony spędził w Arce Gdynia. Czy 28-letni zawodnik sprawdzi się tak samo dobrze jak poprzednio. Odpowiedź już w najbliższych kolejkach. Zapraszamy również na kolejne spotkanie, które odbędzie się już w niedzielę 27.08 o godzinie 15:00 z ŁKS-em II Łódź na stadionie im. Władysława Króla. My będziemy, czekamy na wasze wsparcie, szczególnie że jest to najbliższy ligowy wyjazd zespołu KKS-u.

Fot. KKS Kalisz

13/08/2023

Relacja z wyjazdowego meczu KKS-u.

KKS 1925 Kalisz wygrał 2-0 (0-0) z Pogonią Siedlce w spotkaniu 4. kolejki II ligi. Bramki dla Kaliszan zdobyli Hubert Sobol oraz Néstor Gordillo z rzutu karnego. Dla KKS-u była to pierwsza ligowa wygrana na wyjeździe i po czterech kolejkach drużyna trenera Pawła Ozgi ma osiem punktów i znajduję się w górnej połowie tabeli.

Siedlczanie nieźle rozpoczęli sezon gromadząc pięć punktów w trzech spotkaniach, remisując m.in. z jednym z faworytów do awansu – Stomilem Olsztyn. Warto szczególnie zwrócić uwagę na wygraną 2-0 ze Stalą Stalowa Wola, gdzie Pogoń przez większość spotkania grała w „9”, po dwóch czerwonych kartkach, a mimo to, strzeliła dwie bramki i pokonała beniaminka. W poprzedniej kampanii KKS wygrał u siebie 3-2, ale na boisku w Siedlcach musiał uznać wyższość miejscowych i przegrał 0-2 po jednym z gorszych spotkań jakie „Duma Kalisza” rozegrała w zeszłym sezonie.

Początek spotkania należał do gospodarzy, którzy starali się wysoko pressować kaliską drużyną i przejmował piłkę już na połowie KKS-u. W 5. minucie zrobiło się groźnie pod bramką Macieja Krakowiaka, gdy uderzenie sprzed pola karnego oddał Jakub Sinior, które przeszło minimalnie obok lewego słupka bramki. Następnie inicjatywę powoli starali przejąć goście. W 16. Minucie po dobrym dośrodkowaniu Adriana Cierpki z rzutu wolnego, świetną okazję miał Wiktor Smoliński, oddając strzał głową. Na nieszczęście „Trójkolorowych” doskonałą interwencją popisał się bramkarz Jakub Kowynia, który odbił strzał młodzieżowego reprezentanta Polski do lat 19, a dobitka Huberta Sobola okazała się niecelna. 10 minut później Kaliszanie mieli kolejną okazję do strzelenia gola, ale po kiksie Sobola i dobrej interwencji Jakuba Okusamiego, gospodarze zdołali wybić piłkę. W 38. minucie po dobrej akcji Kamila Koczego, groźne uderzenie Kentarō Araia zablokował dobrze grający Okusami. W końcówce pierwszej połowy ponownie Sinior próbował zaskoczyć Krakowiaka uderzenie z daleka. Tym razem uderzenie było celne, ale nie stanowiło problemu dla bramkarza KKS-u.

Druga część spotkania rozpoczęła się niemrawo i obie drużyny nie potrafiły przeprowadzić składnej akcji pod bramką przeciwnika. I wreszcie przyszła 58. minuta, w której to KKS wyszedł na prowadzenie po bardzo ładnej, wielopodaniowej akcji. Wszystko zaczął Kieliba, jeszcze na własnej połowie, zagrał do Wysokińskiego, ten znalazł w środku pola Gordillo, a Hiszpan wypatrzył na lewym skrzydle Koczego do którego zagrał piłkę. Młody skrzydłowy przebiegł kilka metrów z piłką, zacentrował ją po ziemi w pole karne w kierunku Araia, Japończyk zgrał ją do środka w kierunku Huberta Sobola, a 23-letni napastnik pewnie pokonał Kowynię, przy czym trzeba też zauważyć dość bierną postawę obrońców Pogoni. Po strzelonej bramce KKS cofnął się, pozwalając gospodarzom przejąć inicjatywę, lecz trzeba przyznać, że podopieczni trenera Ozgi bardzo umiejętnie się bronili przez co Pogoń nie miał zbyt wielu okazji do strzelenia gola. Jeśli taka już się nadarzyła, strzały blokowali obrońcy „Dumy Kalisza”, albo pewnie interweniował Krakowiak. W doliczonym czasie gry Pogoń otworzyła się jeszcze bardziej szukając gola kontaktowego, co skrzętnie wykorzystał Kamil Koczy, który urwał się obrońcom i został sfaulowany w polu karnym przez Dawida Burkę. Do ”jedenastki” podszedł Gordillo i podwyższył wynik na 2-0, po czym sędzia Iwanowicz zakończył spotkanie.

Skuteczność, wyrachowanie – tak można podsumować spotkanie w wykonaniu „Dumy Kalisza”. Nie pozwolili na zbyt wiele piłkarzom siedleckiej Pogoni, grając mądrze w defensywie i skutecznie w ataku, stwarzając zagrożenie po kontratakach. Docenić trzeba Koczego, który po dwóch słabszych spotkaniach ligowych, wreszcie pokazał formę ze sparingów przedsezonowych.

12 sierpnia 2023, 17:00 – Siedlce (stadion ROSRRiT)

Pogoń Siedlce 0-2 KKS 1925 Kalisz

Hubert Sobol 58, Néstor Gordillo 90 (k)

Pogoń: 97. Jakub Kowynia – 4. Przemysław Misiak, 2. Tomasz Lewandowski, 26. Jakub Okusami – 20. Cezary Bujalski (79, 14. Dawid Burka), 43. Lukáš Hrnčiar, 8. Kamil Włodyka (66, 99. Bartosz Wicenciak), 16. Jakub Sinior (82, 11. Tomasz Mamis), 10. Krystian Miś – 21. Mateusz Majewski (79, 29. Danny Babor), 56. Cezary Demianiuk.

KKS 1925: 1. Maciej Krakowiak – 23. Maciej Białczyk, 35. Bartosz Kieliba, 3. Mateusz Gawlik, 42. Wiktor Smoliński – 21. Kentarō Arai (85, 22. Wojciech Maroszek), 6. Adrian Cierpka (85, 14. Bartosz Gęsior), 24. Mateusz Wysokiński (79, 8. Oskar Kalenik), 10. Néstor Gordillo, 71. Kamil Koczy – 9. Hubert Sobol (69, 19. Filip Szewczyk).

żółte kartki: Burka – Smoliński.

sędziował: Karol Iwanowicz (Lublin).

widzów: 684.

Paweł Kaźmierczak

Chcesz aby twoja firma była na górze listy Siłownia I Obiekt Sportowy w Kalisch?

Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Lokalizacja

Kategoria

Strona Internetowa

Adres


Kalisch
62-800