Wydry Galicja

Wydry Galicja Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Wydry Galicja, Amatorska drużyna sportowa, Nowa Wieś, Kolbuszowa.

30 sierpnia - X Zielony Punkt Kontrolny Białkówka – czyli jak zgubić się rodzinnie i świetnie się przy tym bawićJubileus...
31/08/2026

30 sierpnia - X Zielony Punkt Kontrolny Białkówka – czyli jak zgubić się rodzinnie i świetnie się przy tym bawić

Jubileuszowy, X Zielony Punkt Kontrolny Białkówka zorganizowany przez Nadleśnictwo Kolbuszowa przeszedł do historii jako wydarzenie, na którym wszystko zagrało: pogoda, humory, organizacja, a nawet... grzyby. Choć uczestnicy przyjechali z zamiarem odnajdywania punktów kontrolnych, wielu z nich dodatkowo odkryło całkiem pokaźne skupiska prawdziwków, skutecznie komplikując dylemat: szukać lampionu czy grzyba?

Imprezy na orientację mają to do siebie, że każdy startuje z mapą, planem i przekonaniem, że doskonale wie, dokąd idzie. Już po kilku minutach okazuje się jednak, że las ma na ten temat własne zdanie. Na szczęście Białkówka po raz kolejny pokazała, że najważniejsza nie jest sama droga, lecz przygoda, którą przeżywa się po drodze.

Szczególnie cieszył rodzinny charakter imprezy. Na trasach można było spotkać całe pokolenia nawigatorów – od najmłodszych, którzy z ogromnym zaangażowaniem wypatrywali punktów kontrolnych, po doświadczonych orientalistów przekonujących, że „na pewno tę ścieżkę pamiętają z zeszłego roku”. Wspólne poszukiwania, dyskusje nad mapą i radosne odkrywanie kolejnych punktów stworzyły wyjątkową atmosferę.

Dodatkowym bohaterem dnia była piękna późnoletnia pogoda. Słońce towarzyszyło uczestnikom przez cały czas, a leśne ścieżki zachęcały do spaceru nawet tych, którzy początkowo deklarowali wyłącznie sportowe ambicje. Trudno było o lepsze warunki do aktywnego wypoczynku na świeżym powietrzu.

Po emocjach związanych z trasą wszyscy mogli spotkać się na mecie, gdzie czekało to, co integruje najlepiej – wspólny grill. Zapach pieczonych kiełbasek skutecznie naprowadzał nawet tych, którzy chwilę wcześniej mieli problemy z odnalezieniem punktów kontrolnych. Przy stołach szybko odżyły opowieści o spektakularnych sukcesach nawigacyjnych, przypadkowych skrótach oraz tajemniczych miejscach, które „na mapie wyglądały zupełnie inaczej”.

Nie sposób nie wspomnieć o świetnej organizacji wydarzenia. Dobrze przygotowane trasy, sprawnie działające biuro zawodów, przyjazna atmosfera i dbałość o najmniejsze szczegóły sprawiły, że uczestnicy mogli skupić się wyłącznie na dobrej zabawie. Zaangażowanie organizatorów było widoczne na każdym kroku, a uśmiechy uczestników najlepiej potwierdziły, że był to wysiłek w pełni udany.

Na zakończenie nie zabrakło także losowania nagród wśród uczestników, które dostarczyło wielu emocji i radości. Szczęśliwcy wrócili do domu z atrakcyjnymi upominkami, a wszystkim dopisywały świetne humory.

X Zielony Punkt Kontrolny Białkówka po raz kolejny udowodnił, że impreza na orientację to znacznie więcej niż rywalizacja. To spotkanie ludzi, rodzin, przyjaciół i pasjonatów aktywnego spędzania czasu. To wspólna przygoda, trochę sportu, odrobina błądzenia, koszyk grzybów i grill na zakończenie. Krótko mówiąc: przepis na doskonałą niedzielę w lesie.

Do zobaczenia na kolejnej edycji! 🌲🧭🍄🔥

🧭 6-14 sierpnia 2026 - Wmoc2026 - Mistrzostwa Świata w Biegu na OrientacjęBędzie długo i poważnie, bo były to naprawdę p...
22/08/2026

🧭 6-14 sierpnia 2026 - Wmoc2026 - Mistrzostwa Świata w Biegu na Orientację

Będzie długo i poważnie, bo były to naprawdę poważne zawody. 😊

W dniach 6-14 sierpnia 2026 roku na Podkarpaciu odbyły się Mistrzostwa Świata Weteranów w Biegu na Orientację (WMOC 2026). Była to największa impreza tej dyscypliny dla zawodników kategorii masters, a zarazem pierwsze w historii mistrzostwa świata weteranów zorganizowane w Polsce.

WMOC (World Masters Orienteering Championships) to oficjalne mistrzostwa świata organizowane przez Międzynarodową Federację Orientacji Sportowej (IOF) dla zawodników od kategorii W/M35 wzwyż. Najstarsze kategorie obejmują zawodników nawet do W90 i M95. W tym roku na starcie pojawił się uczestnik mający aż 97 lat, co najlepiej pokazuje, że bieg na orientację można uprawiać i rywalizować na wysokim poziomie przez całe życie.

Według danych organizatorów w zawodach uczestniczyło 2624 zawodników z 42 krajów świata, co uczyniło WMOC 2026 jednym z największych wydarzeń sportowych organizowanych na Podkarpaciu.

Równolegle do mistrzostw odbywały się również zawody towarzyszące Azymut Cup, dzięki którym całe środowisko orientacyjne mogło przez ponad tydzień cieszyć się mapą, lasem i sportową rywalizacją. Relację z Azymut Cup opublikował już Marek.

📅 Program WMOC 2026

✅ 7 sierpnia – Trening Sprintu – Rzeszów Planty
✅ 8 sierpnia – Kwalifikacje Sprintu – Przeworsk
✅ 9 sierpnia – Finał Sprintu – Rzeszów
✅ 10 sierpnia – Trening Biegów Leśnych – Budy Głogowskie
✅ 11 sierpnia – Kwalifikacje Biegów Leśnych – Korniaktów Południe
✅ 12 sierpnia – Finał Biegu Średniego – Korniaktów Wschód
✅ 13 sierpnia – Trening Biegu Długiego – Rzeszów Święty Roch
✅ 14 sierpnia – Finał Biegu Długiego – Niechobrz

Łącznie dawało to 8 dni biegania z mapą, w tym 5 biegów mistrzowskich i 3 treningowe.

Po zakończeniu mistrzostw postanowiłem opracować klasyfikację medalową państw.

🏆 Klasyfikacja medalowa WMOC 2026:

🥇 1. Szwecja 🇸🇪 – 14 🥇 | 21 🥈 | 14 🥉 = 49

🥈 2. Finlandia 🇫🇮 – 10 🥇 | 10 🥈 | 16 🥉 = 36

🥉 3. Polska 🇵🇱 – 8 🥇 | 2 🥈 | 6 🥉 = 16

4. Estonia 🇪🇪 – 5 🥇 | 3 🥈 | 1 🥉 = 9
5. Norwegia 🇳🇴 – 4 🥇 | 7 🥈 | 5 🥉 = 16
6. Wielka Brytania 🇬🇧 – 4 🥇 | 5 🥈 | 3 🥉 = 12
7. Czechy 🇨🇿 – 4 🥇 | 3 🥈 | 2 🥉 = 9
8. Słowacja 🇸🇰 – 4 🥇 | 2 🥈 | 2 🥉 = 8
9. Niemcy 🇩🇪 – 3 🥇 | 2 🥈 | 0 🥉 = 5
10. Dania 🇩🇰 – 3 🥇 | 1 🥈 | 3 🥉 = 7
11. Łotwa 🇱🇻 – 2 🥇 | 4 🥈 | 2 🥉 = 8
12. Węgry 🇭🇺 – 2 🥇 | 1 🥈 | 2 🥉 = 5
13. Litwa 🇱🇹 – 2 🥇 | 1 🥈 | 0 🥉 = 3
14. Włochy 🇮🇹 – 2 🥇 | 0 🥈 | 1 🥉 = 3
15. Szwajcaria 🇨🇭 – 1 🥇 | 3 🥈 | 4 🥉 = 8
16. Belgia 🇧🇪 – 1 🥇 | 2 🥈 | 0 🥉 = 3
17. Austria 🇦🇹 – 1 🥇 | 1 🥈 | 1 🥉 = 3
18. Francja 🇫🇷 – 1 🥇 | 1 🥈 | 0 🥉 = 2
18. USA 🇺🇸 – 1 🥇 | 1 🥈 | 0 🥉 = 2
20. Bułgaria 🇧🇬 – 1 🥇 | 0 🥈 | 1 🥉 = 2
21. Hiszpania 🇪🇸 – 1 🥇 | 0 🥈 | 0 🥉 = 1
21. Turcja 🇹🇷 – 1 🥇 | 0 🥈 | 0 🥉 = 1
23. Ukraina 🇺🇦 – 0 🥇 | 1 🥈 | 3 🥉 = 4
24. Izrael 🇮🇱 – 0 🥇 | 1 🥈 | 1 🥉 = 2
25. Nowa Zelandia 🇳🇿 – 0 🥇 | 1 🥈 | 0 🥉 = 1
26. Japonia 🇯🇵 – 0 🥇 | 0 🥈 | 1 🥉 = 1

📊 Medale zdobyli zawodnicy z 26 krajów, co pokazuje, jak szeroki i wyrównany jest światowy poziom biegu na orientację. Najwięcej medali wywalczyły: Szwecja (49), Finlandia (36) i Polska (16).

Dla Polski była to nie tylko udana sportowo impreza, ale również świetna promocja Podkarpacia i całego naszego środowiska orientacyjnego. Dla wielu uczestników był to tydzień pełen sportowych emocji, spotkań ze starymi znajomymi i niezapomnianych chwil spędzonych z mapą w ręku.

🧭 Gratulacje dla wszystkich zawodników, organizatorów, wolontariuszy i kibiców, którzy przyczynili się do sukcesu WMOC 2026!

🧭 Moja subiektywna relacja

Na WMOC 2026 jechałem z jednym podstawowym założeniem: ukończyć wszystkie biegi mistrzowskie oraz wystartować we wszystkich dostępnych treningach. Cel został zrealizowany w 100%.

Przez osiem kolejnych dni miałem możliwość codziennie zakładać buty biegowe, brać mapę do ręki i ruszać w teren. Były sprinty w miejskiej zabudowie, były techniczne biegi średniodystansowe, były także wymagające fizycznie trasy długodystansowe. Każdy dzień przynosił nowe wyzwania, nowe tereny i nowe doświadczenia. Łącznie zaliczyłem wszystkie pięć biegów mistrzowskich oraz trzy oficjalne treningi, dzięki czemu mogłem w pełni uczestniczyć w tym wyjątkowym wydarzeniu.

Dla każdego pasjonata orientacji sportowej start w mistrzostwach świata jest czymś szczególnym. To nie tylko rywalizacja o miejsca i wyniki, ale przede wszystkim możliwość stanięcia na starcie obok zawodników należących do światowej czołówki swoich kategorii wiekowych. Niejednokrotnie na liście startowej obok mojego nazwiska znajdowały się nazwiska zawodników, których wcześniej znałem jedynie z wyników międzynarodowych zawodów.

WMOC 2026 były prawdziwym świętem orientacji sportowej. Tysiące uczestników z całego świata, dziesiątki języków słyszanych w centrum zawodów, wspólna pasja, rozmowy o trasach, analizowanie międzyczasów i wyborów wariantów. Nieważne było, czy ktoś walczył o medal mistrzostw świata, czy o osobisty sukces w postaci ukończenia biegu. Wszyscy byli częścią jednej wielkiej orientacyjnej rodziny.

Dodatkowym powodem do satysfakcji był fakt, że tak prestiżowa impreza odbywała się w Polsce. Możliwość pokazania zawodnikom z całego świata podkarpackich lasów, terenów wokół Rzeszowa i Przeworska oraz polskiej gościnności była czymś wyjątkowym. Przez ponad tydzień Podkarpacie stało się światową stolicą biegu na orientację.

W takich chwilach przypominają mi się słowa Pierre'a de Coubertina, twórcy nowożytnych igrzysk olimpijskich: „Najważniejsze w igrzyskach olimpijskich nie jest zwycięstwo, lecz udział; najważniejsze w życiu nie jest triumfowanie, lecz walka.” Te słowa doskonale oddają charakter mistrzostw weteranów. Oczywiście każdy chciał pobiec jak najlepiej, osiągnąć dobry wynik czy zdobyć medal, ale dla większości uczestników najważniejsza była sama możliwość startu. Możliwość spotkania ludzi z całego świata, rywalizacji z najlepszymi zawodnikami w swoich kategoriach wiekowych oraz przeżycia kolejnej wielkiej sportowej przygody.

Dla mnie sukcesem nie był medal ani miejsce w klasyfikacji, lecz ukończenie wszystkich biegów mistrzowskich i udział we wszystkich treningach. Po ośmiu dniach biegania pozostały zmęczenie, kilometry przejechane między arenami zawodów, wiele nowych znajomości i mnóstwo wspomnień. To właśnie takie wydarzenia pokazują, że w sporcie wynik jest ważny, ale jeszcze ważniejsza jest droga prowadząca do startu, wysiłek włożony w przygotowania oraz satysfakcja z bycia częścią tak niezwykłej społeczności.

🧭 WMOC 2026 przechodzą do historii, ale wspomnienia z tego orientacyjnego święta pozostaną ze mną na bardzo długo.

25 lipca  - Czarna Owca Orienteeringu - Śladami Konfederatów BarskichNie beczy, choć jest Owcą,nie pasie się na hali,za ...
06/08/2026

25 lipca - Czarna Owca Orienteeringu - Śladami Konfederatów Barskich

Nie beczy, choć jest Owcą,
nie pasie się na hali,
za to setkę punktów kontrolnych
organizatorzy pochowali.
Jedni biegną na Lackową,
inni prądem jadą w las,
a gdy rower trzeba dźwigać,
Grzesiek mówi: „To relaks!”
Co to za impreza? 🐑🧭🚵‍♂️😆

Odpowiedź: Rajd Czarna Owca Orienteeringu.

25 lipca 2026 roku Beskid Niski ponownie został opanowany przez ludzi, którzy dobrowolnie płacą wpisowe za możliwość błądzenia po górach z mapą w ręku. Rajd Czarna Owca Orienteeringu – Śladami Konfederatów Barskich odbył się w Banicy i został przygotowany przez niezawodny duet organizatorów, Basia Czarny i Grześka Czarnych (Aramisy), przy wsparciu GorliceBike. Do wyboru były trasy piesze, rowerowe oraz legendarna już kategoria Elektryczny Pastuch dla użytkowników rowerów elektrycznych.

Już od rana uczestnicy otrzymali znakomicie przygotowane mapy. Tak dobre, że nawet gdy ktoś się zgubił, to przynajmniej dokładnie wiedział, gdzie nie powinien się znajdować. Do tego świetne zagadki na punktach kontrolnych, często zapisane wierszem, dzięki czemu zawodnicy musieli wykazać się nie tylko orientacją w terenie, ale także orientacją w poezji.

Zbyszek podbija Beskid Niski
Największą gwiazdą krótkiej trasy pieszej 4,5-godzinnej został bez wątpienia Zbigniew Kruk, który nie tylko zwyciężył w swojej kategorii, ale przy okazji zaliczył także Lackową, najwyższy szczyt Beskidu Niskiego. Niektórzy zdobywają Lackową dla satysfakcji, inni dla zdjęcia. Zbyszek najwyraźniej zdobył ją przy okazji, między jednym punktem kontrolnym a drugim.
Świadkowie twierdzą, że gdy inni analizowali mapę, Zbyszek już wracał z kolejnego punktu, zastanawiając się, czy nie zdobyć jeszcze jakiegoś szczytu dla rozgrzewki.

Wiesiek i Elektryczny Pastuch
W kategorii Elektryczny Pastuch dzielnie wystartował Wiesiek na rowerze elektrycznym. Nazwa kategorii okazała się bardzo trafna, bo przez większą część dnia uczestnicy byli skutecznie "wypasani" po beskidzkich stokach, dolinach i leśnych drogach.
Na szczęście silnik elektryczny pomagał na podjazdach. Niestety nie pomagał w odczytywaniu mapy, rozwiązywaniu zagadek ani podejmowaniu życiowych decyzji typu: "czy ten zarośnięty jar na pewno jest skrótem?".

LOP, czyli przyjemność musi być
Organizatorzy zadbali również o słynne LOP-y, czyli Linie Obowiązkowego Przejścia. Dla niewtajemniczonych: jest to taki element trasy, który skutecznie eliminuje pomysł: "a może by tak pojechać łatwiej?".
Najlepiej sens tej idei podsumował sam Grzegorz słowami:
"Ja lubię sobie rower ponosić, dlaczego miałbym tej przyjemności odmówić innym."
I trudno odmówić tej logice pewnej brutalnej elegancji.

Beskid Niski zachwycał
Trasa prowadziła przez miejsca, które przypominały, dlaczego Beskid Niski ma tylu wiernych fanów. Uczestnicy podziwiali przepiękne krajobrazy, stare drogi, malownicze doliny i niezwykłe ślady dawnej historii regionu.
Szczególne wrażenie robił zalew w Klimkówce z charakterystycznymi fragmentami czerwonej ziemi na brzegach. Po drodze można było odnaleźć także ukryte piwnice, będące pozostałościami dawnych gospodarstw, oraz piękne, zabytkowe cerkwie, które doskonale wpisywały się w klimat beskidzkiej przygody.

Telefon od Sylvii
Jednym z bardziej emocjonujących momentów dnia była również prośba Sylvii o telefon. Na rajdzie na orientację nigdy nie wiadomo, czy chodzi o kontakt z bazą, konsultację zagadki, sprawdzenie czasu, czy może ratowanie honoru drużyny. Jedno jest pewne: w świecie orienteeringu telefon potrafi być równie cenny jak kompas.

Czarna Owca Orienteeringu po raz kolejny udowodniła, że jest imprezą wyjątkową. Świetna organizacja, doskonale przygotowane mapy, pomysłowe zagadki, wymagające trasy, piękne widoki i niepowtarzalna atmosfera sprawiły, że uczestnicy wrócili zmęczeni, zakurzeni, czasem lekko poobijani, ale bardzo zadowoleni.

Zbyszek wrócił ze zwycięstwem i Lackową w kolekcji, Wiesiek godnie reprezentował Elektrycznego Pastucha, a wszyscy uczestnicy przywieźli ze sobą mnóstwo wspomnień.
Krótko mówiąc: jeśli ktoś lubi góry, mapę, przygodę i odrobinę kontrolowanego błądzenia, to Czarna Owca Orienteeringu jest imprezą zdecydowanie godną polecenia. 🐑🧭🚴🥾

27 maja - Wykład w ramach III Konkursu Geograficznego „Podkarpackie – mój region”! 🌍Nie samymi zawodami żyją Wydry! Podc...
04/06/2026

27 maja - Wykład w ramach III Konkursu Geograficznego „Podkarpackie – mój region”! 🌍

Nie samymi zawodami żyją Wydry!
Podczas gdy uczniowie mierzyli się z zadaniami konkursowymi w IV Liceum Ogólnokształcącym w Rzeszowie, Wiesiek poprowadził spotkanie dla nauczycieli geografii pt. „Imprezy na orientację z mapą – turystyczne i sportowe”, pokazując, że orientacja to nie tylko rywalizacja na zawodach, ale także świetna forma aktywności terenowej, edukacji i przygody dla każdego.
Duże zainteresowanie i liczne pytania ze strony uczestników potwierdziły, że temat trafił w punkt – dla wielu nauczycieli była to zupełnie nowa forma pracy z uczniami i pomysł na uatrakcyjnienie zajęć w terenie.
Cieszymy się, że mogliśmy przyczynić się do popularyzacji imprez na orientację i mamy nadzieję, że już wkrótce więcej młodych osób odkryje tę formę aktywności! 🧭💚

10 maja - Kajakiem na Orientację - RzeszówW niedzielę 10 maja Zalew Rzeszowski i okolice Lisiej Góry znów zamieniły się ...
21/05/2026

10 maja - Kajakiem na Orientację - Rzeszów

W niedzielę 10 maja Zalew Rzeszowski i okolice Lisiej Góry znów zamieniły się w arenę wodnej przygody. Zawody „Kajakiem na Orientację” przyciągnęły ponad 40 dwuosobowych
załóg, a wśród nich – w komplecie – stawił się cały Team Wydry Galicja.

Zasady były proste (czyli oczywiście trudne):
- dostać mapę,
- znaleźć punkty kontrolne,
- wrócić zanim skończy się czas i cierpliwość partnera.

🚣‍♂️ Start – spotkanie znajomych twarzy
Już na starcie było wiadomo, że to nie będą tylko zawody, ale przede wszystkim spotkanie ludzi, których łączy ta sama pasja. Biuro zawodów przypominało raczej zlot dobrych znajomych niż stresującą odprawę sportową.
Wydry w pełnym składzie, przyjaciele z różnych ekip, rozmowy jeszcze na brzegu – zanim wszyscy rozeszli się w świat… a właściwie rozpłynęli po wodzie.

🗺️ Trasa i punkty kontrolne
Trasa liczyła około 8 km, a punkty kontrolne były rozmieszczone tak sprytnie, żeby uczestnicy odkrywali mniej znane zakątki zalewu oraz rzeki Strug, co wymagało nie tylko orientacji w terenie, ale też… uporu.
Strug wciągnął uczestników dosłownie i w przenośni – niektóre załogi popłynęły nim naprawdę daleko w górę, odkrywając coraz węższe, bardziej dzikie i coraz mniej „oczywiste” fragmenty trasy.
To była prawdziwa kajakowa eksploracja: zarośla przy brzegach,
ciche odnogi, i momenty, w których człowiek zaczynał się zastanawiać, czy to jeszcze zawody, czy już wycieczka krajoznawcza.

🦦 Wydry w akcji
Wydry Galicja – jak to Wydry – podeszły do tematu kompleksowo:
część zespołu skoncentrowana na punktach i czasie, część na eksploracji, a część na łączeniu jednego z drugim (z różnym skutkiem 😉). Strug został przez Wydry sprawdzony bardzo dokładnie. Momentami nawet aż za dokładnie.

🥈 Zbyszek na podium
Najważniejsze jednak, że w tym całym „wydrzym stylu” była też solidna sportowa robota.
Zbyszek wywalczył świetne 2 miejsce (wspólnie z Józkiem), pokazując, że dobra orientacja, tempo i opanowanie potrafią zaprowadzić dokładnie tam, gdzie trzeba – bez zbędnych objazdów… a raczej „opływów”.

🌭 Meta – powrót do rzeczy najważniejszych
Na mecie znów zrobiło się tłoczniej – i jeszcze bardziej swojsko.
Wracające załogi, uśmiechy, porównywanie tras, opowieści o „tym jednym punkcie, którego prawie nie było” i o wyprawach w górę Strugu.
To był drugi najważniejszy moment dnia: spotkanie z tymi samymi ludźmi, z którymi zaczynało się zawody, tylko już bogatszymi o świeże historie i nowe anegdoty.

🦦 Podsumowanie wydrowe
✔ komplet Wydr na starcie
✔ punkty kontrolne zdobywane na Strugu
✔ solidna dawka eksploracji
✔ 2 miejsce Zbyszka
✔ mnóstwo spotkanych przyjaciół
I najważniejsze:
👉 świetna atmosfera od startu do mety
Bo „Kajakiem na orientację” to nie tylko wynik – to przede wszystkim ludzie, spotkania i przygody, które zostają na długo.

1 maja - Puszcza Festiwal – dzień, w którym mapa miała więcej władzy niż zdrowy rozsądekCzy start na dwóch dystansach je...
02/05/2026

1 maja - Puszcza Festiwal – dzień, w którym mapa miała więcej władzy niż zdrowy rozsądek

Czy start na dwóch dystansach jednego dnia to dobry pomysł?
Organizatorzy Tres Compañeros przygotowali tego dnia dwa starty o godzinie 14 QQ Bike (około 30 km) i o godzinie 20 Nocną Pomrokę (około 12 km). Może jak już tam będę to spróbuję obu? Pierwszy start na rowerze (niby łatwiej) i ten pociągający etap nocny oraz przyjazne limity czasowe. You Only Live Once - zapisuję się.

1 maja w Puszczy Niepołomickiej rozpoczął się dzień, który zapamiętam jako… trening orientacji nie tyle w terenie, co w życiu. Bo tutaj – żeby było jasne – nic nie było do końca oczywiste.
Bazą dowodzenia była polana Sitowiec, miejsce tak urokliwe, że człowiek przez chwilę zapominał, że za moment będzie biegał po lesie jak postać z „Wiedźmina”, szukając tajemniczych tabliczek zamiast potworów. Sama polana to przestrzeń idealna na start i metę – wiaty, ognisko, leśna atmosfera i ten spokój, który szybko ustępował nerwowym spojrzeniom na mapę.

🚴 QQ BIKE – czyli „to tylko 30 km… co może pójść nie tak?”
Start rowerowy ruszył zgodnie z planem – o 14.00. Trasa QQ BIKE, około 30 km z mapą, wyglądała niewinnie tylko na papierze.
Pierwsze kilometry – bajka. Proste leśne drogi, zielono, pachnąco, ptaszki śpiewają. Człowiek czuje się jak influencer outdoorowy.
A potem zaczyna się:
„Tu powinna być ścieżka”
„Nie, to chyba przecinka”
„A może to był wczorajszy ślad dzika?”
I nagle okazuje się, że punkt kontrolny jest, tylko… tabliczki nie ma. Albo jest tak sprytnie schowana, że odnajdują ją tylko ludzie z trzecim okiem. Albo z doświadczeniem w pracy detektywa.
Najlepsze są momenty, gdy docierasz idealnie w punkt i gratulujesz sobie orientacji po czym przez 10 minut obchodzisz krzak w poszukiwaniu numerku wielkości paznokcia
To właśnie wtedy zaczynasz rozumieć, że „z mapą” to nie jest dodatek – to styl życia.

🌲 Puszcza – bohater drugoplanowy, który kradnie show
Nie da się ukryć – Puszcza Niepołomicka robi robotę. Długie, proste drogi przecinające lasy, cisza, zieleń i to wrażenie, że jak pojedziesz jeszcze kilometr, to trafisz do innego stulecia.
To właśnie tu czas zwalnia, telefon traci zasięg (i znaczenie), a człowiek zaczyna się zastanawiać, czy naprawdę potrzebuje tylu powiadomień w życiu.

💀 Punkt „Wędkarz” – czyli ktoś tu miał poczucie humoru
Wśród punktów kontrolnych absolutnym hitem był „Wędkarz”.
Nie wiem, kto to wymyślił, ale wiem jedno – szkielet w środku lasu robi wrażenie.
Człowiek podjeżdża, patrzy… i myśli:
„No, kolega chyba trochę za długo czekał na branie.”
Zdjęcia, śmiech i szybkie sprawdzenie numeru na tabliczce.

🚌 Nocna Pomroka – czyli organizacja na medal i wejście na inny poziom
Wieczorem zaczyna się Nocna Pomroka (ok. 12 km) – i tu organizatorzy pokazują klasę.
Najpierw pakowanie do autobusów, wywózka na start (bo przecież czemu by nie utrudnić logistyki jeszcze bardziej), szybki rzut oka na mapę… i w ciemność.

Start ok. 20:00, a dalej – już tylko ja, las i latarka na czole.

🌙 Nocny las – czyli romantycznie… do momentu
Na początku pięknie, pełnia księżyca nad głową, cisza, klimat jak z filmu przygodowego.
Po 10 minutach każdy trzask brzmi jak nadciągający dzik,
każde świecące oczy w świetle czołówki wyglądają jak coś, co ma więcej zębów niż dobrych intencji.
A te oczy… naprawdę świecą.

🧭 Samotność, reset i… ponownie „Wędkarz”
Gdzieś między kolejnymi punktami przychodzi moment refleksji:
jesteś sam, ciemny las wokół, tylko mapa i oddech.
I nagle – spokój. Reset. Zero maili, zero telefonu, tylko Ty i decyzja: „w prawo czy w lewo”.
A potem…
znowu trafiasz na „Wędkarza”.
I nagle ten znajomy szkielet budzi więcej sympatii niż cisza między drzewami – ta cisza, która zdaje się nasłuchiwać każdego Twojego kroku.” 🌲💀

Meta, YOLO i ludzie, którzy to wszystko ogarnęli
Po wszystkich leśnych zmaganiach – tych dziennych, rowerowych i nocnych – przychodzi moment, na który każdy czeka: meta na polanie Sitowiec.
I tam… wita Cię on.
Napis „YOLO – You Only Live Once”.
Niby prosty baner, a jednak w tym momencie nabiera głębi:
po 30 km kręcenia w kółko (często dosłownie),
po nocnym błądzeniu między drzewami,
po próbach odnalezienia tabliczek ukrytych lepiej niż skarb templariuszy,
człowiek patrzy na to „YOLO” i myśli:
„No… faktycznie. Normalny człowiek nie robi takich rzeczy w majówkę.” 😄

Za całym tym kontrolowanym chaosem stoi ekipa Tres Compañeros – organizatorzy, których można poznać po tym, że:
potrafią zaplanować trasę tak, żebyś myślał, że wiesz gdzie jesteś (ale tylko przez chwilę), ukrywają tabliczki z finezją godną iluzjonisty, a jednocześnie dowożą wszystko logistycznie perfekcyjnie. No i ta tętniąca życiem meta.

Podsumowując Puszcza Festiwal to:
- świetna organizacja,
- różnorodne trasy dzienne i nocne z mapą,
- klimatyczne miejsce na polanie Sitowiec,
- pomysłowe punkty kontrolne (czasem aż za bardzo…),
- i przygoda, która uczy pokory wobec… kawałka papieru z legendą.

A najważniejsze?
Wracasz zmęczony, często lekko zagubiony, ale z jedną myślą:
„Za rok też jadę".

Adres

Nowa Wieś
Kolbuszowa
36-100

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Wydry Galicja umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij