Stary, a gupi

Stary, a gupi

Udostępnij

Malowanie, wspomnienia kibicowskich przygód i nie tylko

02/06/2025

Ten świat jest mały, nie?

Karola poznałem na meczu zgodowym w Wrocławiu.
Karola z Siedlec rzecz jasna.

No i znajomość trwa do dziś, nawet na weselu byłem, bardzo fajna impreza.

I kiedy tam bywałem, to słyszałem opowieści o Karolu z Siedlec.
Innym :) Miejscowa legenda rzec by można.
Nie będę szczegółów przytaczał rzecz jasna, ale generalnie:
- musisz wpaść na spokojnie, pójdziemy do porządnego lokalu do Karola ;)

Ale jak to ja, zawsze tu się coś malowało, tu coś tam, a ja przeciez nie z tych, co się goszczą w pełni tego słowa znaczeniu if ju madafaka noł łotaj min.

No więc finalnie nie miałem okazji poznać.

AAAle, nie raz miałem taka rozmowę na Wiśle
- a do kogo tam jedziesz?
- A do Karola z Siedlc
- o k***a do Karola, no dobry zawodnik!
- wiesz co akurat nie do tego, bo to zbiezność imion.

Ale później już mi sie nie chciało tego tłumaczyć i całkiem możliwe że kilka osób myśli, że jeździłem w gościnę do przyszłęgo prezydenta RP :)

No dobra, wielu z Was ucieszyło się z tego wyboru na zasadzie "mniejsze zło".
Więc gwarantuję, że jeśli jesteście zadowoleni, to śmiało możecie być jeszcze bardziej.

Bo to na prawdę dobry chłop i prawdziwy patriota.

Gdzie na przyszłą wizytę powinien udać się prezydent RP?

Mordo do Krakowa i Wrocłąwia.

AAA, nie czekaj, bo nie ma TKWM już ;)

Pozdro!

02/06/2025

Siemanko!

Trochę się zagubiłem w akcji, ale tyle się u mnie działo ostatnio i dzieje...
Z resztą baraże, nie baraże. Nie będę się uaktywniał wtedy, jak dobrze idzie ;)

Na dzień dzisiejszy najważniejsze, że Rafalali nie pomogły korale analne.

Jedno tylko nie daje mi spokoju. Te zaprzedane mordy w umiarkowanych nastrojach świętowały.

A ja bym chciał ich skwaszone miny poznać na pełne wyniki.

Ale może następnym razem będzie okazja

19/04/2025

Cofam się w pamięci do tych czasów, kiedy to m.in karpikiem mąciło się czysta świąteczna wodę w kałuży ;)
Do czasów, kiedy wiedziałem, że święta braci po szalu będą istotnie "wesołe" ;)

Nie no pobite gary, grube jaja.

WESOŁYCH ŚWIĄT i jak to mawiał Rychu P.... żeby jednak każdy miał co do garnka włożyć ;)

Wesołych świąt! 😁🤫

01/04/2025

Nie wiem, jakie było Wasze najdziwniejsze prima aprilis, ale ja takie miałem ponad 10 lat temu.

Nastąpiła końcówka kontraktu i wtedy różne przetasowania kwaterowe się przytrafiają i finalnie dość przypadkowo przyszło mi chwilkę pomieszkiwać z dwoma bardzo fajnymi inżynierkami w 3 pokojowym apartamencie.
Przy czym powiedzmy, że już wcześniej od jednej tak w zasadzie nieśmiałego kosza dostałem, a z drugą tam nawet mały imprezowy niewinny pijacki epizodzik się przytrafił. Także dobrze się znaliśmy, dogadywaliśmy, było zabawnie i bez zbędnych barier.

Trzeba nadmienić, że obie były bardzo ładne, inne zupełnie typy urody i charakteru.
Jedna się na partnerkę nie nadawała w ogóle, a druga… no ewentualnie na czas trwania kontraktu, ale na żonę już chyba też nie 😉

Dobra, ale przychodzi prima aprilis i w sumie leżąc na łóżku po pracy myślę sobie – a! coś trzeba odjebać.
Więc pisze sobie na bekę takiego smsa:
- Madzia Słonko, może miałabyś ochotę na chwile szaleństwa w postaci trójkąta? Aga mówi, że w sumie, to nie miałaby nic przeciwko 😉
Oraz drugiego
- Aguś, wariatko, wpadaj do mnie na niewinnego trójkąta, Magda na pewno nie będzie protestować 😉

I czekam sobie, aż odpiszą coś w stylu, że nawet dobry żart, albo, że mnie pojebało albo otworzą drzwi i popukają się po głowie.

Ale nic nie odpisały. Nagle w korytarzu słyszę jakieś szepty i chichot, a potem dłuższa chwilę ciszy.

Nagle wpadają do mojego pokoju bez bluzek i spodni. Jedna z ciemniejsza karnacją w białej bieliźnie, a ta druga w czerwonej.
I normalnie zaczynają się do mnie dobierać, a ja w kompletnym szoku.
W takim szoku, że nie wiedziałem, co myśleć chyba dlatego jakieś grubo popierdolone rozkminy mi się przez zwoje mózgowe przetaczały.
- ten biały, to „snow white”, czy bardziej po prostu blanco? Nie wiem, bo ten czerwony, to na pewno odcień rojo diablo!
Ale szybko z zamyślenia wyrwał mnie subtelny dotyk ciepłych kobiecych dłoni na torsie i plecach rozgrzewający mnie do kompletnego szaleństwa. I tak ściągneły ze mnie, co tam miałem na górze.
Nagle odeszły o krok i zaczęły się zajmować sobą…

No grubo... to się chyba nie dzieję.

Z ciężkiego szoku wyrywa mnie ta bardziej niegrzeczna:
- a ty co tak sterczysz? I po co ci te ubrania! – głosem zalotnym i figlarnym w takim samym stopniu, jak zdecydowanym

Absolutnie miałem zamiaru protestować.
- ta, to wie, czego chce – pomyślałem.

No i co miałem zrobić?? Ściągam to, w czym od kilku chwil było mi wyjątkowo ciasno wpatrując się w zajęte sobą koleżanki.
I wtedy przyszło mi na myśl to, co zawsze w takich sytuacjach zabija spontaniczność
- zaraz zaraz, a skąd ja teraz wezmę kon…

Nie zdążyłem dokończyć myśli, bo dziewczyny zatrzymały się nagle wpatrzone z ciekawością w to, co przed chwilą wyskoczyło z bokserek, żeby na trzy-cztery z niekryta satysfakcją wykrzyczeć słowa, które chyba najbardziej w tej chwili nie chciałem usłyszeć:
- PRIMA APRILIS!!! – i dalej, już tylko się słaniały na nogach ze śmiechu.

Resztę dopowiedzcie sobie sami, bo nie wiem, czy da się opisać to niezręczne uczucie zmieszania i żenady jakie tam nastąpiło.
Myślałem, że z prima aprilis zrobię sobie walentynki.
A wyszło coś pośrodku.
Czyli pierdolony dzień kobiet 😉

31/03/2025

Siemanko,

Trochę mnie tu nie było, ale to chyba się trzeba cieszyć, bo znaczy dużo roboty jest.
A chyba lepiej, jak jest za dużo, niż, jak nie ma w ogóle 😉

Dokopując się międzyczasie przy okazji do jakiejś kupki starszych papierów trafiłem na coś, o czym praktycznie zapomniałem.

To takie małe nawiązanie będzie do ilości kibiców na Ruch – Wisła (genialny wynik).

Był taki wyjazd, o którym wspominałem, że wszyscy się niemożliwie nakręcili, a o bilety wielu się biło, z czego większość obeszła się smakiem.
Że jakbyśmy mieli i 3 tys biletów zamiast 1200, to i ta liczba mogłaby pęknąć.
Nawet kolega ze studiów, co wydawało mi się, że czasem na mecz się przejdzie od święta, na wyjeździe nigdy nie był - na moje szydercze z dupy pytanie (bo wartość bojowa: minus pięć na dziesięć) – jedziesz do Poznania? – twardo twierdzi:
- jadę!

A efekt był taki, bo podjęliśmy z UW szeroko zakrojoną akcję promocyjną, chociażby była piosenka „do Poznania z nami udaj się” na linię melodyczną nieśmiertelnego „numanumaje” z moim tekstem....i wykonaniem hehe

No i zadziałało to wszystko.

Ale, jakby nie zadziałało, to po pierwszym dniu zapisów w zależności od rezultatu miałem jeszcze jeden pomysł. Taki, jak poniższy szkic właśnie , a przypominam, że był to czas AmicoLecha i srogich kontrowersji na tym polu.

Projekt w związku z ogromem zainteresowania nie mógł doczekać się realizacji i praktycznie nikt tez o nim nie wiedział🙂

27/02/2025

Popatrz, rozkminiasz sobie dzisiejszego przyozdobionego wybitną pogodą dzionka: który z Twoich znajomych zawsze był w dzieciństwie na bramce?
Gruby, chyba proste.
Jeszcze szybki risercz, czy ktoś po drodze przypadkiem w drodze zyciowej nie spasł się nieco bardziej.
Masz delikwenta, dzwonisz.
- Cześć, chciałbym ci życzyć szczerze wszystkiego najlepszego.
- dzię..ęki...aaaale przeciez ja dziś nie mam urodzin...
- no przecież gościu jest tłusty czwartek

Pozytywy:
- odświeżasz stara znajomość
- masz dobry uczynek, bo pamiętasz
- każdy lubi dostawać życzenia

Negatywy:
- troszkę chujowo, jak to jednak do Ciebie zadzwonią ;)

19/02/2025

KŚW cz. 11.

No i Bieżanów.
Tam się sporo zawsze działo na murach.

To o góry, nie ma się co rozwodzić.
Jakiś dziwny orzeł, litery spierdalają w górę. W ogóle, jak pierwsza litera może być najmniejsza. Pomylić się, to raz, ale nie zorientować się i nie poprawić w trakcie? Nie odejść i chłodno ni ocenić "cos tu k***a nie gra".
Chociaż tyle, że ideologicznie się zgadza i herb spoko.
Ale generalnie, to co tu ukrywać? Spierdoliłem tę robotę ;)

Aaale ja nie o tym.

To drugie zdjęcie ma lepszą historię.

Budka z lodami - opowieść swojego czasu od Niutona. I jakież to jest w ogóle niesamowite, że ta książka obejmuje ten przykład zwykłego napisu, który akurat bardzo mocno zapamiętałem, bo dość zabawny i idealnie oddaje specyfikę tego grubo popierdolonego z punktu widzenia postronnej osoby miasta.

Były tam umieszczane na lodziarni, jakby to ujęli w gazetach "wulgarne, obrzydliwe inwektywy pod adresem brutalnie pobitego ze skutkiem śmiertelnym pseudokibica przeciwnej drużyny na początku roku"

Znikały one w ekspresowym tempie kilkukrotnie.
W końcu autorzy postanowili uciec się do ukrycia prawdziwego znaczenia w nawiązaniu do miejsca umieszczenia napisu w jakąś tam metaforę, czy inna metamfetaminę.
I tak napis na budce z lodami, jak widać przetrwał tym razem dość długą próbę czasu.

I wilk syty i Manchester City, a człowiek człowiekowi....rekinem heh.

18/02/2025

KŚW cz 10.

Druga strona koszernych wygibasów i dalej będzie już na powrót Bieżanów. Generalnie, jak widać przytłaczająca ilość... i jakość.

Tak sobie tez myślę, czy na takiej stronce w ogóle powinienem wrzucać takie zdjęcie mimo wszystko obrażające sympatyków tu zgromadzonych, ale kurde, książkę tu streszczam/recenzuję. Niechże będzie obiektywnie.

Poza tym ten tekst pod spodem o PZPN mnie strasznie rozbawił.
W ogóle kto pisze na pzpn na murach? No nie pamiętam takiej sytuacji.
Na meczach? No pewnie, że tłum reaguje żywiołowo.

Z resztą jedną z naszych ulubionych rozrywek podczas nudnego meczu było przy oburzeniu tłumu sytuacją boiskową intonowanie "eeeeeeej... PZPN, PZPN..."
i obserwowanie, jaka musi byc granica oburzenia, żeby tłum podchwycił hehehe

No bo wiadomo przecież, że każdy sędzia zawsze jest przeciwko nam, karnego nigdy nie było - dla przeciwników.
Bo dla nas zawsze. Chyba oczywiste.

No ale tam na ścianie? Paaanie, ci im dupe przed spadkiem uratowali, taka zniewaga w zamian? Brak wdzięczności.
Skandal.

Podsumowując...
J***ć PZPR....znaczy PZPN ;)

18/02/2025

Niepisaną tradycją ostatnich miesięcy było, że muszę suchara wymyślić odnośnie naszego przedziwnika.

No i a propos ostatniego meczu mam takiego:

"Pochód Wisły do lepszego świata okazał się pogrzebem. Skończyło się na Zniczu"

Alem dojebał, nie?

A może nie do końca?
Może po tej śmierci jednak czeka po prostu niebo?

I to jest, proszę Państwa, juz jak to zwykle bywa....najzwyczajniej kwestia wiary ;)

14/02/2025

A mi podesłał.

I co ja mogę powiedzieć na temat tego malunku?
Ano przede wszystkim siła niekonsekwencji.
Jesli przyjrzycie sie literze "a", to ewidentnie autor nie mógł zdecydować się na jedną jej wersję.
Podobnie sytuacja wyglądamoże już nie tak spektakularnie w innych przypadkach, np "w", "e".
Ta niezbałość, to ewidentny sygnał do przechodnia: nie dbam to to, jak pojmiesz tę sztukę, gdyż liczy się tutaj przekaz!

Co autor miał zatem na myśli?
Uważam, że nie do końca szanuje jeden naród z bliskiego wschodu, ponieważ nazwę jego umieścił pomijając zasadę wielkiej litery.

Sądzę, że umieszczenie napisu również nie jest dziełem przypadku podkreślając maksymę, iż "są ludzie i parapety"

Może to być również wyraz buntu przeciw komercjalizacji święta zakochanych.
Ot, jedni w sylwestra grają w grę - tombrajder, drudzy w walentynki zamiast iść z lubą do kina "jebią żyda skurwysyna".

No ale to serduszko?
No czyż nie jest ono doskonałe?
Czyż nie ma ono skontrastować reszty przekazu od siebie?
Czyż nie krzyczy ono swoim pięknem:
"tak, w głębi duszy jestem romantykiem?"

14/02/2025

Ja tylko bez powodu wrzucam zdjęcie chłopa, co kiedyś sam obronił się jakimś klocem drewna przed koszernymi, co ze sprzętem wjechali na miejscówkę z dwóch stron.
Żeby było sprawiedliwie na pewno nie były to zawodniki pierwszego garnituru, ale mimo wszystko partyzancka akcja godna rocznicy powstania AK ;)

Chcesz aby twoja firma była na górze listy Siłownia I Obiekt Sportowy w Kraków?

Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Lokalizacja

Kategoria

Telefon

Strona Internetowa

Adres


Kraków
31-411