Otwarte Treningi Rowerowe w Krakowie

Otwarte Treningi Rowerowe w Krakowie

Udostępnij

Otwarte treningi szosowe (są) były dla wszystkich miłośników kolarstwa, którzy chcą podnieść swój poziom jeżdżąc w grupie z innymi.

Podczas treningów mamy dużo podjazdów mniej lub bardziej wymagających oraz zjazdów tak samo mniej lub bardziej stromych. Jesteśmy pasjonatami sportowej jazdy na rowerze i chcemy dzielić się naszą pasją i zdobytymi już umiejętnościami z innymi. Nie jesteśmy sponsorowani przez żaden sklep ani rowerową instytucję, nie pobieramy też żadnych opłat i nie jesteśmy wynagradzani inaczej niż uśmiechem czy d

Wycieczka fajna, nie duża a wyrypanym jak koń po łesternie... 15/07/2020

Jak było ? Nazwa śladu trasy Filipa - jednego ze szczęśliwych i umęczonych uczestników - mówi sama za siebie: "Wycieczka fajna, nie duża a wyrypanym jak koń po łesternie..." :)
I to by mogło wystarczyć za opis bo zawiera się w nim wszytko :) No ale dobrze, postaramy się co nieco opisać dla tych, których nie było.
Wystartowaliśmy z Błoń w przepisowym składzie czyli około 15 osób. Po drodze kilka osób się zagubiło czy tez odłączyło z powodu awarii tak więc do Drzewka dotarliśmy w 10-cio osobowym składzie.
Ale zanim tam dotarliśmy to przejechaliśmy wiele ciekawych miejsc głównie ścieżkami terenowymi omijając asfalty wielkim łukiem (tam gdzie się to dało).
Korzystając z okazji, że nie było nas aż tak dużo to mieliśmy kilka EXTRA dodatków do zaplanowanej trasy między innymi piękne miejsce widokowe w Lasku Zabierzowskim i później powrót przez Kryspinów i Las Wolski.

Cieszę się, że nazwijmy to "wycieczka" podobała się, że trasa Was wymęczyła, ale dała radochę. Fajnie się razem jechało - mocne tempo narzucał Marcin z każdym kilometrem coraz wyższe by już na końcu w Lasku Wolskim zerwać się ze smyczy gdzie pognał przed siebie przez już ciemny las ;)
Szkoda tylko, że zgubiliśmy po drodze rodzynkę Agatkę - czekaliśmy na Ciebie, cofałem się, ale niestety czas nas gonił - a dokładniej nieunikniony zachód słońca więc musieliśmy gnać dalej przed siebie.

Dajcie znać w komentarzu o swoich wrażeniach z jazdy.

Obiecany ślad trasy: https://www.strava.com/activities/3762678705

14/07/2020

Pogoda za oknem przyzwoita, połowa lipca więc sezon urlopowy w pełni a dni niestety już coraz krótsze (!) Najwyższy czas wykorzystać chwilę (bo dawno się tu nic nie działo) i odwiedzić "Drzewo Wisielca" w wersji dla rowerów MTB.
Zapowiadałem dokładnie miesiąc temu na grupie dyskusyjnej, że planuję trasę do wspomnianego drzewa wisielca. Nie trzeba jechać jak szosowcy aż do Sułoszowej, bo znalazłem drzewko bliżej jadąc w 90% terenem zamiast tłuc się asfaltem - no i jest sporo bliżej co nie znaczy, że łatwiej ;) A o to chyba w tym wszystkim terenowcom chodzi prawda ?
Zapraszam dzisiaj na godz. 17-tą na Błonia - lądowisko bociana yyy to znaczy helikoptera skąd ruszymy w stronę drzewa przejeżdżając wiele ciekawych miejsc - wzdłuż Rudawy przez Młynówkę obok lasu Uroczysko Rząska. Tam fajną wąską ścieżką dojedziemy do Rezerwatu Skały Kmity - nie mylić ze Skałą Kmity, która jest po drugiej stronie ;) Następnie rzadko lub wcale nie jeżdżonymi ścieżkami przez Las Zabierzowski do Kleszczowa z mega pięknym widokiem zjeżdżając delikatnie w dół gdzie będziecie mogli poczuć się jak byście byli w Bieszczadach - serio ! Z Kleszczowa do Nielepic fajną polną drogą a następnie dojedziemy do Brzoskwini i nieznanym podjazdem (z początku piaszczystym trudno przejezdnym) przez las do mostu nad A4 gdzie do Drzewa Wisielca już blisko. I tu czeka na nas najbardziej wymagający fragment trasy - a co takiego będzie to musicie się już sami/same przekonać - no nie tak sami bo w towarzystwie jadąc razem ;)
Nie wiem czy pisać dalej bo to jeszcze nie koniec atrakcji na trasie - ale powiem jeszcze, że wracając do Krakowa przejedziemy przez smacznie brzmiącą Dolinę Brzoskwinki - aż ślinka leci na samą myśl i słodkiej soczystej brzoskwince prawda ? Jeszcze po drodze będą piaszczyste drogi Kryspinowa. Ech co tu dużo pisać - trasa jak marzenie.

Pompujcie koła, smarujcie łańcuchy, napełniajcie bidony + pakujcie zapasową dętkę i kask na głowę i przybywajcie na miejsce startu. Do przejechania około 50 km więc powrót około 20-tej. Warto zabrać ze sobą lampki na bezpieczny powrót do domów.

Wtorek - czyli dzisiaj - godz 17:00 - Błonia lądowisko helikoptera. Trasa dość wymagająca, około 800 m przewyższenia, 90% teren.

Adam

p.s. Przejazd nie ma charakteru imprezy zorganizowanej, każdy jedzie na własną odpowiedzialność.

10/04/2020

Mimo przeciwności życzymy Wam
Wesołych Świąt Wielkanocnych !

Mając na uwadze obowiązujące restrykcje zachęcamy Was do pozostania w domu a w tym czasie możecie pokolorować obrazek ;)
Oddzielne obrazki zamieścimy w komentarzu - pokażcie nam swoje dzieła :)

Miłość 14/02/2020

Z okazji Walentynek życzymy Wam jak najmniej "Miłości bez wzajemności"
A tak poza tym to każda z tych "miłości" jest fajna :)

Miłość

31/12/2019

Rowerowego Nowego Roku !

24/12/2019

Wesołych Świąt !

28/11/2019

Pytacie nas jak ubierać się w takich warunkach pogodowych by nie leżeć później w łóżku z przeziębieniem. Postanowiliśmy zatem podzielić się z Wami kilkuletnim doświadczeniem trenowania w sezonie jesienno-zimowym.
Oto co nam z tych porad wyszło.
Zachęcamy do lektury :)

Jak się ubrać na jesienno-zimowy trening.

Może przekornie zacznę od końca bo w gruncie rzeczy nie tyle ważne jest jak się ubrać, ale jak jeździć w warunkach jesienno-zimowych by się nie przeziębić :)

Musimy wypracować w sobie pewne zachowania adekwatne do panujących warunków pogodowych.
Załóżmy więc, że jest sucho a jedyne co nam doskwiera to przenikliwy chłód czyli temperatura pomiędzy 1 a 5 stopni Celsjusza a nas w domu roznosi bo nogi domagają się kręcenia i co zrobić ? Owszem można to dzisiaj robić w domu na trenażerze, ale nie o tym ma być ten artykuł - prawda ? :)

Po pierwsze musimy zaplanować zdecydowanie krótszą trasę. Nie czas i pora na kręcenie dystansów po 100 km. Szacujmy trening na 2 max 2,5 godziny jazdy. Trasę planujmy tak (lub po prostu jedźmy przed siebie bez planu) by nie oddalać się zbytnio od domu czyli kręcić się gdzieś w pobliżu by w razie czego - czy to awaria czy nadmierne wychłodzenie - mieć możliwość szybko wrócić do ciepłego domu / sklepu / serwisu etc.

Po drugie tempo - im szybciej tym więcej nasz organizm wydziela ciepła, które przez to że jesteśmy ubrani od stóp po czubek nosa nie ma jak się ostudzić co prowadzi do nadmiernego pocenia się. Dodatkowo im szybciej jedziemy tym bardziej nas wychładza owiewające zimne (lodowate) powietrze. Wszystko to razem tworzy niekomfortową sytuację - z jednej strony pocimy się a z drugiej narażeni jesteśmy na nadmierne wychładzanie.
Dlatego tempo trzeba utrzymywać na takim poziomie by móc swobodnie oddychać nie wychładzając organizmu od wewnątrz wdychając łapczywie zimne powietrze głęboko do płuc i nie doprowadzać do nadmiernego pocenia się.

Trzecie - to już wynika z punktu drugiego czyli co zrobić by się nadmiernie nie pocić ? Unikać wymagających podjazdów. Ale spokojnie - nie mówię tu, że mamy jeździć jedynie płaską jak stół ścieżką tam i z powrotem ;) Podjazdy jak najbardziej wskazane, ale nie bardzo wymagające a przy tym spokojnym tempem by ... tu patrz pkt. 2 :)
Problemem nie jest pokonywanie podjazdów, ale później zjazdów w dół ! Przynajmniej ja tak mam, że jak już wjadę do góry to nie po to się męczyłem by zjeżdżać powoli i chciałoby się pocisnąć w dół - a niestety w tym okresie nie jest to zbyt mądre z różnych powodów:
- można bardzo łatwo się wychłodzić,
- nigdy nie wiadomo czego można się spodziewać na drodze - liście czy to suche czy mokre to zmora kolarzy bo potrafią być bardzo wredne i śliskie ;)
- szybko zmieniające się warunki na powierzchni drogi - w odkrytym terenie może być sucho jak wiór a już za chwilę w zacienionym miejscu mokro i ślisko mimo, że nic nie padało od kilku dni.
Czyli - wybierajmy trasy łagodne, raczej jednolite jeżeli chodzi o stan nawierzchni oraz zacienienia - wybierajmy drogi odsłonięte, suche.

Czwarte - to akurat zawsze aktualne, ale w warunkach jesienno-zimowych tym bardziej ważne. ROWER MUSI BYĆ 100% SPRAWNY ! Nie wybierajmy się na trening niesprawnym rowerem bo nie ma nic gorszego jak stać na zimnym przystanku autobusowym czekając na transport do domu a jak to w życiu bywa jak ma się coś zepsuć to zepsuje się w miejscu gdzie będzie najdalej od domu. Kto mówił, że życie kolarza jest łatwe ? :)
Warto mieć również na uwadze, że im zimniej tym wszystko w naszym rowerze zaczyna pracować inaczej. Przerzutki do tej pory chodziły bez zarzutu a tu się okazuje, że teraz nie chcą z nami współpracować. Powodem może być zły stan linek, pancerzyków itp.
Pamiętajcie też by po każdej jeździe szczególnie gdy rower nieco się ubrudzi czyścić go a szczególnie koła i klocki hamulcowe ! Nie ma nic gorszego jak ziarenka piachu wtarte w gumki, które trą koło ścierając w ekspresowym tempie a rower nie chce się zatrzymać.
Pamiętajcie o światełkach by być widocznym również w ciągu dnia.

No dobra - trochę uciekliśmy od głównego tematu czyli jak się ubrać.

No to w takim razie po piąte - jak się ubrać ?
Na cebulkę !
Czyli kilka warstw wszystkiego !
Dobrze jest mieć na zimę inne buty lub te co mamy ale zluzować je na tyle by móc założyć 2 warstwy skarpetek - cienkich nie grubych, ale starać się by były to 2 warstwy. Zdecydowanie lepiej to działa niż 1 warstwa grubych skarpet.
Skoro już jesteśmy przy stopach - OWIEWKI ! Są różne rodzaje - lepsze jakiekolwiek niż żadne to złota zasada. A stopy (palce stóp) prędzej czy później i tak nam zmarzną i zesztywnieją dlatego właśnie trzeba zapomnieć o trzaskaniu 100 km ...
Spodnie - oczywiście długie z szelkami (!) Szelki chronią nam dolną część pleców.
W skrajnie zimne dni z zimnym przejmującym wiatrem o ile to możliwe wsunąć na siebie 2 warstwy spodni - pod spód jakieś cienkie bez pieluchy (nazwijmy to kalesony) ważne by to wszystko było elastyczne by nie blokowało nam swobodnych - na tyle na ile to możliwe - ruchów.
Przechodzimy powyżej pasa - tu też cebulka. Kilka warstw termoaktywnych ciuszków. Żadnych bawełnianych koszulek ! Wszystko musi być oddychające, szybko oddające wilgoć, z długimi rękawami - im dłuższe tym lepiej by nie było przerw między rękawiczkami (o których za chwilę). Na to wszystko sportowa rowerowa kurteczka z kieszonkami na dokumenty, telefon (pamiętajcie by zawsze był naładowany na 100% + ew. powerbank) i coś do przegryzienia. Tu warto pamiętać, że w takich temperaturach wszystko twardnieje i trudniej jest to spożywać. Jeżeli nie macie jeszcze kurtki rowerowej kupując zwróćcie uwagę by miała na sobie elementy odblaskowe.
Dłonie - rękawiczki z długimi palcami ! Kiedyś stosowałem rozwiązanie, że zakładałem cienkie rękawiczki z długimi palcami i na to letnie rękawiczki kolarskie. Dobrze się to sprawdza, ale nie przy tak niskich temperaturach. Tu muszą to być już rękawiczki bardzo ciepłe. Pierwsze co nam się wychładza to właśnie dłonie i stopy. Dlaczego ? Kiedyś słyszałem takie stwierdzenie, że organizm odrzuca to co jest mu najmniej potrzebne do przetrwania - czyli palce u stóp i rąk. Hmm :)
Czas na głowę - warto mieć chustę pod szyją bez względu na to jak wysoko zapinana jest kurtka. Chusta chroni węzły chłonne i brodę przed wychłodzeniem.
Na głowie również chusta, najlepiej 2 warstwy - CEBULKA WSZĘDZIE :) - ważne by mieć przykryte uszy chroniąc je przed wychłodzeniem. Na to kask i pamiętajmy o okularach. Lodowaty wiatr w oczy - chyba nie ma nic gorszego ... no dobra na pewno co się znajdzie, ale uwierzcie mi - to nic przyjemnego.

No to teraz możecie już planować jesienno-zimowy trening :)
Powodzenia !

Aha ... najważniejsze.
Testujcie ! Sprawdzajcie ! Nie sugerujcie się tym co mówią, piszą inni czy też ja. Każdy organizm jest inny, inaczej reaguje i znosi zimno czy też gorąco.

Pamiętajcie o Złotej Zasadzie:
jeżeli wychodzicie ubrani z domu, wsiadacie na rower, przejeżdżacie pierwsze 500 m i czujecie, że jest Wam ciepło, gorąco to wróćcie do domu bo za ciepło się ubraliście.
Wychodząc z domu i przejeżdżając pierwszy kilometr powinniśmy czuć lekki chłód (bardzo lekki), nie może być nam zimno, telepać się z zimna bo wtedy znaczy, że ubraliśmy się za lekko.
Bardzo ważne jest by w domu ubierać wszystkie warstwy po kolei, ale ostanie warstwy założyć dosłownie wychodząc z domu by nie ugotować się w domu, nie spocić.

Dajcie znać czy powyższe porady coś Wam pomogły, zachęciły do odbycia jesienno-zimowego treningu.

Z rowerowym pozdrowieniem,
Adam

27/11/2019

Powoli zbliża się zakupowe szaleństwo w postaci Black Friday - z telewizji, radia czy bannerów reklamowych biją w nas czarne reklamy. Warto więc zastanowić się, czy jakąś ciekawą ofertę uda się znaleźć dla nas - kolarzy. Z naszej strony mamy perełkę, którą chcielibyśmy wam podrzucić.
Nie chwaliliśmy się tym jeszcze szeroko, ale jakiś czas temu rozpoczęliśmy współpracę z nowojorską firmą Hammerhead, która stworzyła dość rewolucyjne urządzenie, okrzyknięte mianem „Garmin-killera”. Mowa o Karoo - rowerowym komputerze pokładowym nowej generacji, który niektórzy z was mogli już zauważyć na kokpicie Piotra podczas naszych treningów. Dostaliśmy od nich specjalną, na prawdę rewelacyjną ofertę, którą opiszemy na końcu tego posta, najpierw chcielibyśmy jednak przybliżyć wam czym jest Karoo i Hammerhead. Ich początki były trudne - rozpoczęło się od zbiórki crowd-fundingowej, przez pewien po powstaniu urządzenie miało dość skromną ilość funkcji. Jednakże teraz jest to już na prawdę bardzo dojrzały produkt, który w wielu kwestiach bije na głowę konkurencję w postaci Garmina czy Wahoo. Po kilku miesiącach jazdy mogę (ja - Piotr) z łatwością wymienić szereg przewag na korzyść Karoo:
- świetny wyświetlacz - wysoka jasność i kontrastowość, nawet w jasnym świetle dnia
- długa praca na baterii - przy cały czas włączonym ekranie, przy dużej jasności, z włączonym nawigowaniem, integracją ze sporą ilością czujników zarówno Ant+ jak i Bluetooth (moc, prędkość, kadencja, HRM, DI2) wytrzymuje mi 9-10 godzin! To była moja największa zmora przed przesiadką z Garmina…
- ekran dotykowy z rewelacyjną responsywncścią - jak w dobrej klasy smartphonie, nawet podczas deszczu (przetestowane w trudnych warunkach Wyścigu Tomka Marczyńskiego). Wcześniej miałem Garmina Edge 820 - tam ekran i jego responsywność były po prostu tragiczne w porównaniu z Karoo…
- ekran dotykowy można wyłączyć - są też przyciski fizyczne, bardzo dobrze rozlokowane po bokach
- łączność WiFi, ale również slot na kartę SIM, aby mieć internet w terenie - telefon nie jest potrzebny
- po prostu rewelacyjne mapy, sposób tworzenia tras (zarówno poprzez urządzenie - wpisując adres, lub wskazując miejsce palcem na mapie (!!!), jak i poprzez dashboard - darmową aplikację webową a’la RideWithGps czy tworzenie tras na Stravie). Co ciekawe - tworząc trasy w aplikacji - nie trzeba ich przenosić do urządzenia. Gdy tylko ma połączenie z Internetem, to sam się synchronizuje z dashboardem!
- I wiele wiele innych
Co równie ważne - produkt jest cały czas rozwijany software-owo. Co miesiąc, a czasem nawet i co tydzień wychodzi nowa wersja oprogramowania dodająca kolejne funkcje (i poprawiająca dostrzeżone błędy). Dość dobry jest kontakt z twórcami (aczkolwiek ludzie na forach twierdzą różnie - ja nie miałem z tym problemu) i można podsyłać swoje uwagi, które później uwzględniają w nowych softach.

Jako ciekawostkę mogę dodać, że urządzenie wykorzystuje jako system operacyjny - Androida. I - choć nie jest to wspierane w sposób oficjalny przez producenta - poza głównym oprogramowaniem licznika można wgrać do niego dodatkowe aplikacje (ludzie na forach piszą np. o tym, że zainstalowali sobie Spotify do odtwarzania muzyki poprzez słuchawki Bluetooth, które można podłączyć do Karoo, albo o Whatsappie do prowadzenia rozmów online przez zestaw słuchawkowy bluetooth). Zapas mocy w urządzeniu jest spory, a więc jak widać - i możliwości również.

Oczywiście, Karoo nie jest urządzeniem bez wad - trzeba to powiedzieć szczerze. Z mojego doświadczenia:
- wiele osób, które widziało Karoo na moim kokpicie zwraca uwagę na gabaryty. Tak, Karoo jest spore - trochę większe nawet od Garmina 1030. Dla niektórych to wada, dla mnie akurat zaleta. Wolę większy ekran, dzięki czemu mieści się na nim więcej informacji, mapy są czytelniejsze. W dodatku wyświetlają sie nie tylko informacje liczbowe - np. trenując na mocy czy w strefach tętna, poza liczbą Watów czy uderzeń na minutę, kolorami oznaczone jest, w jakiej jestem strefie. Tak więc tylko rzut kątem oka powoduje, że wiem, czy trenuję tak, jak powinienem. Już nie zmieniłbym wyświetlacza na mniejszy - człowiek szybko przyzwyczaja się do lepszego. Tak więc dla mnie zaleta, ale dla niektórych wada - dlatego wspominam.
- nie jest to komputerek z totalnie sportowym zacięciem - dla tych, którzy liczą każdy gram na wyścigach może przeszkadzać trochę większa waga urządzenia (co nie znaczy, że jest bardzo ciężkie!). Dobra bateria i ekran niestety troszkę ważą. Jednakże mnie osobiście nawet na wyścigu to nie przeszkadza (na razie mam skąd zrzucać (kilo-)gramy, więc odchudzanie licznika mogę odstawić na bok).
- Brak LiveTracka, z którego osobiście korzystałem na Garminie (a właściwie żona - dla jej spokoju, czy mnie coś nie ustrzeliło na drodze). Nie ma go - JESZCZE. Trzeba brać pod uwagę, że zapewne pojawi się w którejś z nowych wersji oprogramowania - szczególnie, że na pokładzie jest złącze na kartę SIM, która pasuje tutaj jak ulał do tej funkcji
- I powiem szczerze, że… nie potrafię wymyślić innych wad…

O Karoo możecie poczytać w wielu miejscach, możecie obejrzeć godziny filmów na YouTube. Poniżej te, najciekawsze, które polecamy przeglądnąć:
- Polska recenzja zrobiona przez… Onet - https://facet.onet.pl/technologie/hammerhead-karoo-testujemy-jeden-z-najlepszych-komputerow-rowerowych-na-rynku/dyr04xd
- Recenzja kolarskiego guru - DC Rainmaker: https://www.dcrainmaker.com/2018/02/hammerhead-karoo-cycling-gps-in-depth-review.html

A teraz przejdźmy do tego, o czym wspomnieliśmy na wstępie - Black Friday. Z tej okazji Hammerhead przygotował dla nas specjalną ofertę:
- Cena urządzenia obniżona ze standardowych $499 do $230 (czyli z niemal 1560zł do 898zł !!!). Pobili więc na głowę konkurencję nawet w tym wymiarze
- Możliwość bezkoszowego zwrotu w ciągu 45 dni od dokonania zakupu (czyli jeżeli jednak nie przypadnie wam do gustu - możecie oddać)
- Aby skorzystać z tej oferty wystarczy w oficjalnym sklepie internetowym Hammerhead na www.hammerhead.io wpisać kod rabatowy: OTRBFCM2019
- Uwaga! Kod rabatowy jest ważny TYLKO do 2 grudnia! Warto więc pospieszyć się z decyzją, szczególnie biorąc pod uwagę możliwość zwrotu w tak długim czasie!

Jeżeli macie jakiekolwiek dodatkowe pytania, chcielibyście poznać dodatkową opinię na temat urządzenia itp - piszcie do nas lub w wiadomości prywatnej bezpośrednio do mnie (czyli do Piotra). Postaramy się odpowiedzieć na wszelkie wątpliwości.

Photos from Otwarte Treningi Rowerowe w Krakowie's post 07/11/2019

Aż trudno uwierzyć, że już praktycznie 2 tygodnie minęły od naszego OTRowego zakończenia sezonu. Nawet nie wiemy, gdzie ten czas tak szybko przeleciał. Tak czy siak jesteśmy wam wszystkim winni relację z tego wydarzenia, dlatego czym prędzej nadrabiamy zaległości!

W piątek (alias piąteczek, alias piątunio) dwa tygodnie temu w leżacej w sercu Kazimierza La Bicicletta Cafe przy ul. Miodowej hucznie zakończyliśmy rowerowy (vel szosowy) sezon 2019. Przygotowania zaczęły się już około godziny 19:00 - dzięki uprzejmości Tomka Tepera i jego sklepu iSport, na miejsce przyjechała cała masa sprzętu, aby tego wieczoru dostarczyć nam wszystkim trochę rozrywki i - przede wszystkim - adrenaliny. Pierwsi goście pojawili się około godziny 20, a do zakończenia imprezy - zaraz po północy - przewinęło się was w sumie grube kilkadziesiąt osób. Początki minęły na luźnych rozmowach przy kolarskich trunkach, aby po godzinie przejść do prezentacji przygotowanej przez Tomka. Pokazał nam najnowsze trenażery od Wahoo oraz różnice pomiędzy różnymi ich typami (rolka vs direct drive) - zarówno w jakości samej jazdy i treningu, jak i detalach - ale jakże istotnych - np. oddziaływaniu na domowników przez różnicę w głośności poszczególnych urządzeń. Poza samymi trenażerami, iSport zapewnił nam także ciekawy osprzęt dodatkowy - jak CLIMB (podnośnik zastępujący przednie koło - sumulujący jazdę w górę i w dół), czy HEADWIND (wentylator, który może symulować opory powietrza - poprzez dostosowanie strumienia do prędkości jazdy, czy chłodzić przy cięższych treningach - poprzez integrację z czujnikiem tętna). Podczas prezentacji omówiony został również Zwift - dla tych, którzy jeszcze nie mieli z nim do czynienia. Po prezentacji mieliśmy krótki przerywnik na mini-tort i tradycyjne "Sto lat" dla naszego głównodowodzącego Adama, który "na dniach" obchodzi kolejne 18-te urodziny, aby następnie przejść do głównej atrakcji wieczoru. A to jest to, co tygryski lubią najbardziej - każdy mógł sie zapoznać i na własnej skórze przekonać się jak działają te nowiutkie zabaweczki dla dużych chłopców i dziewczynek :) Dodaliśmy do tego nutkę rywalizacji - wyścigi pod górkę w parach. iSport zapewnił również multum nagród dla zwycięzców, za co jesteśmy wszyscy niezmiernie wdzięczni. Jak to zwykle bywa, niektórzy na trenażery narzekali, a niektórzy wprost na nie zachorowali i nie mogą sobie ich wybić z głowy. Tych drugich zapraszamy do bezpośredniego kontaktu z Tomkiem (możemy przekazać na priv namiary dla tych, którzy nie mają) - na pewno dla OTRowiczów wyczaruje jakieś specjalne zniżki na sprzęt! Poza samą rywalizacją wieczór upłynął na niekończących się kolarskich wspomnieniach, relacjach z tras, ploteczkach i wielu, wielu innych tematach kuluarowych, z których niektórzy zapewne wiele już nie pamiętają - biorąc pod uwagę ile pustego szkliwa po trunkach zostało na stołach :) Tak więc wnioskujemy, że zabawa zapewne była przednia - ale chętnie wysłuchamy waszych opinii w komentarzach!

zimowy jesienny trening - 28 października 28/10/2019

Lato lato i po lecie, ale zobaczcie jak było dokładnie 7 lat temu. Zdjęcia z niedzielnego treningu mtb ... śnieżnego treningu :)

W niebieskiej koszulce Jakub - wówczas o ile dobrze pamiętam miał 13 lub 14 lat.
Kto był i pamięta ręka do góry.

23/10/2019

Jutro czwartek więc nie zwalniamy, OTR jedzie dalej.
Dla podtrzymania ducha nadchodzącej w piątek imprezy na zakończenie sezonu trening pod hasłem: "czwartek na rowerach, piątek na trenażerach" zapraszamy z uśmiechem na ustach
Pogoda jest łaskawa więc śpieszymy Was poinformować, że lecimy jutro trening jedną grupą - joint task force - z trzech prowadzących Rafała, Adama i Piotra.
By zasmakować w pełni złoto jesiennych klimatów odwiedziny Las Wolski. Trasa krótka, ale na pewno wymagająca - na niecałych 30km prawie 500m przewyższenia.
Koniecznie zadbajcie o oświetlenie bo w Las Vegas panować będzie wcześniej szarówka. Warto też mieć na uwadze, że asfaltowe ścieżki miejscami zasypane są całkowicie liściami co może powodować momentami lekką utratę przyczepności więc życzymy wszystkim "szerokości"
Miejsce i czas startu inne niż zwykle - hala Cracovia przy Błoniach o 16:30. Startujemy punktualnie bo dzień już bardzo krótki.

Slad: https://www.strava.com/routes/22336950

Chcesz aby twoja firma była na górze listy Siłownia I Obiekt Sportowy w Kraków?

Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Lokalizacja

Strona Internetowa

Adres


Kraków