19/07/2026
Dzień 1 wyjazdu paralotniowego w lipcu
Prognoza pogody od rana zapowiadała burze i deszcz, więc uciekliśmy daleko na południe w Alpy – do Meduno. Dzień rozpoczęliśmy od odprawy na lądowisku, a następnie pojechaliśmy na startowisko, mając nadzieję na przynajmniej jeden krótki lot. Po odprawie i omówieniu zasad piloci przygotowali się do latania. Jak wystartowali, warunki były na tyle dobre, że mogli pożeglować nawet dwie godziny. Sytuacja na niebie była dynamiczna, obserwowaliśmy radary i pół godziny przed deszczem polecieliśmy do lądowiska. Ja mogłem wyjąć małego i szybkiego parakite. Świetna opcja jak jest za mocno do latania zwykłymi paralotniarki albo trzeba bardzo szybko ewakuować się do ziemi po pracy 😉.
Po deszczu wróciliśmy sprawdzić startowisko, ale tym razem mieliśmy wiatr w plecy, więc cierpliwie czekaliśmy na zmianę kierunku. Znów parakite - miało być wyzwanie, a okazało się, że odczarował kierunek i zrobiliśmy po zlocie.
Zakończyliśmy dzień dobrą włoską pizzą – biorąc pod uwagę prognozę pogody, był to naprawdę spoko dzień. Jakoś tak jest, że często jak "się nie da latać", to jesteśmy w dobrym miejscu. "Szczęście" 😁