09/10/2014
Z grupy śmierci wyjść obronną ręką...
Nowy sezon ruszył pełną parą. Oczywiście cóż by to był za początek sezonu bez kłopotów z halą. Nudno by było po prostu. A my przecież nudzić się nie lubimy. Dwa dni przed pierwszym treningiem dostałyśmy informację, że szkoła, w której dotąd ją wynajmowałyśmy, nie może nam jej udostępnić. Na szczęście z pomocą osób zaprzyjaźnionych udało się znaleźć miejsce tymczasowe, a finalnie również i sale docelowe. Choć koszty wzrosły, komfort odbywania treningów w zasadzie nie ucierpiał, a głównie o to nam chodziło. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.
Nie było też dotąd sezonu, w którym nie doszłoby do zmian w składzie naszej drużyny. Z radością witamy w naszych szeregach Dobrą, która zasili atak ze środka – pozycji, na której ostatnio u nas nieco krucho :)
Mimo stresów związanych z tułaczką po krakowskich szkołach, 1 września rozpoczęłyśmy przygotowania do nadchodzącego sezonu. I już w ostatni weekend września sezon rozpoczęłyśmy od wysokiego C – podobnie, jak w ubiegłym sezonie, turniejem w Nowym Targu, z tym, że z nieco lepszym, niż rok temu wynikiem. Oby był to dla nas dobry prognostyk na najbliższe miesiące :)
Choć wynik całkiem niezły, jak na początek sezonu, to jadąc do Nowego Targu wcale nie byłyśmy pewne, jak nam pójdzie. Ba, całkiem prawdopodobny wydawał się nam scenariusz, w którym nawet nie wychodzimy z grupy. A to za sprawą nieco niekorzystnego dla nas losowania, które umieściło nas w fazie grupowej z zespołami, które regularnie meldowały się w pierwszej czwórce poprzednich turniejów – Gaz Girls Proszowice, Apollo Kraków, oraz PSP Construction Kielce.
W pierwszym starciu turnieju trafiłyśmy na Gaz Girls z Proszowic. Zespół ten dał nam się we znaki w zeszłym sezonie, detronizując nas po trzyletnim panowaniu w Amatorskiej Lidze TKKF Kobiet. Mecz między naszymi drużynami, choć zacięty, nie był pozbawiony błędów z obu stron. Koniec końców spotkanie zakończyło się iście salomonowym wynikiem, każda z drużyn bowiem wygrała po jednym secie (w rozgrywkach grupowych spotkania toczyły się w systemie dwóch setów, każdy do 21 punktów, na przewagi).
Bez Obaw – Gaz Girls Proszowice 1:1 (21:15; 12:21)
Kolejny mecz grupowy nastręczył nam już zdecydowanie bardziej intensywnych wrażeń. Wystarczy stwierdzić, że pierwszy set toczył się na przewagi do stanu 29:27, by uświadomić sobie, jak zacięte to było spotkanie (a przecież sety grałyśmy do 21 punktów!). Ale trudno się dziwić, zespół Apollo postawił bardzo wysoko poprzeczkę... Spotkanie to zakończyło się również remisem.
Bez Obaw – Apollo Kraków 1:1 (27:29; 21:15)
Ostatni mecz w „grupie śmierci” przyszło nam zagrać z dobrze nam znanymi koleżankami z SPS Construction Kielce. Choć mecz z Apollo mocno nadszarpnął nasze siły, a po nim miałyśmy zaledwie kilkanaście minut na odpoczynek, bo grałyśmy dwa mecze z rzędu, udało się nam tę potyczkę wygrać, by zaraz potem móc cieszyć się z awansu do półfinału.
Bez Obaw – SPS Construction Kielce 2:0 (21:14; 21:11)
Układ wyników w grupie był dla nas na tyle korzystny, że już po ostatnim ze swoich meczów, mimo, że do rozegrania w grupie zostały jeszcze dwa spotkania, miałyśmy już pewność, że w niedzielę zagramy w dalszej części turnieju. Do ustalenia pozostawała kolejność, w jakiej wychodzimy z grupy. Ta kwestia rozstrzygnęła się dopiero po zakończeniu wszystkich meczów i... po skrupulatnym liczeniu małych punktów uzyskanych przez dwie czołowe drużyny. W tym liczeniu okazałyśmy się zwycięskie i pierwszy dzień rozgrywek zakończyłyśmy na pierwszym miejscu w grupie. To z kolei powodowało, że w półfinale spotkamy się z gospodyniami turnieju – Góralkami Nowy Targ. Historia naszych potyczek nie wskazywała ewidentnego faworyta, ale z Góralkami zawsze grało nam się ciężko... Do tego wczesna pora meczu nie gwarantowała wysokiego poziomu widowiska. I rzeczywiście, po średniej jakości pojedynku pokonałyśmy gospodynie 2:0, tym samym już poprawiając wynik z zeszłego roku, kiedy to na otwarcie sezonu zajęłyśmy trzecie miejsce.
Góralki Nowy Targ – Bez Obaw 0:2 (13:21; 16:21)
W finale przyszło nam się zmierzyć ponownie z naszymi znajomymi z podwórka – Apollo Kraków. Spotkanie stało na wyjątkowo wysokim poziomie, a o jego wyniku musiał zadecydować tie-break. Na szczególną uwagę zasługuje fenomenalna gra libero naszych przeciwniczek – Olgi Obrzut (otrzymała nagrodę indywidualną dla najlepiej przyjmującej zawodniczki turnieju), która napsuła nam niemało krwi swoimi doskonałymi obronami. Koniec końców musiałyśmy uznać wyższość przeciwniczek, przegrywając w tie-breaku 12:15 i w całym meczu 1:2.
Na „otarcie łez” mogłyśmy się cieszyć z nagrody MVP, którą otrzymała nasza grająca trener! Gratulacje, Iwo!!!
A już za nieco ponad tydzień kolejna próba sił – Turniej Wawelskiego Smoka. Znów emocji będzie co niemiara! Zapraszamy więc na krakowskie hale wszystkich naszych sympatyków, gorący doping na pewno nam się przyda :)