14/07/2026
Jeśli jesteś zdrowy i masz jakiś problem, to jest takie miejsce, gdzie zapominasz o tym.
Ponieważ, gdy widzisz dzieci i ich rodziców, którzy z zapartym tchem walczą o to, czego nie da się kupić za żadne pieniądze - nagle wszystko inne przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie.
Myślałam, że to będzie szybka akcja. Że zostawimy zebrane od Was klocki, później ktoś rozda je dzieciom, a my będziemy mogli dalej zająć się pomaganiem jak tylko potrafimy.
Gdy przyjechaliśmy jednak do Przylądka i padło pytanie, czy chciałabym je rozdać osobiście, bardzo się wahałam. Nie dlatego, że nie chciałam tego zrobić, tylko dlatego że byłam pewna tego, że rozpadnę się na milion kawałków - rozpadłam się dopiero w domu pisząc ten post.
Nie ma odpowiednich słów, które mogłabym skierować do rodziców dzieci, które walczą z rakiem w Przylądku Nadziei oraz do samych dzieci.
Powiem tylko tyle, że staniemy na rzęsach, żeby chociaż na chwilę mogli się uśmiechnąć.
Jak to zrobimy? Jeszcze tego nie wiem, ale myślę że joga za lego (i inne) na dobre wpisze się w nasz kalendarz.
Leon jest szczęściarzem, że ma takich rodziców ❤️