02/07/2026
NIEBEZPIECZEŃSTWO BYCIA NAJLEPSZYM
Bycie częścią zwycięskiej drużyny, która wygrywa wszystko w kategoriach dziecięcych, to przyjemna perspektywa i wygodna strefa komfortu. Ale czy w kontekście rozwoju młodego człowieka jest to dobra rzecz? Tu bym polemizował.
Szczerze, nie znam zawodnika z najwyższej półki, który za młodu wygrywał z kolegami mecz za meczem, puchary i mistrzostwa, a potem, już w dorosłej piłce, błyszczał przed tysiącami kibiców.
Czy to przypadek, czy naturalna kolej rzeczy? Przychylałbym się do tej drugiej opcji.
Jak mawiał w swojej powieści „The End” G. Michael Hopf: „Trudne czasy tworzą silnych ludzi, silni ludzie tworzą dobre czasy, dobre czasy tworzą słabych ludzi, a słabi ludzie tworzą trudne czasy”.
I ciężko się z tym nie zgodzić. To właśnie życiowe trudności, wyzwania tworzą ludzi zaradnych, kreatywnych, pracowitych, czyli utożsamiają wszystkie te cechy, które oczekujemy od naszych piłkarzy.
Często jest tak, że dzieci, które dziś wygrywają wszystko, wyróżniają się indywidualnie na tle rówieśników i wydają się „skazane na sukces”, w pewnym momencie, przy pierwszych porażkach, zaczynają tracić wiarę w siebie albo po prostu znużone ciągłymi sukcesami, tracą motywację do pracy, a niekiedy zaczynają nawet tracić zainteresowanie sportem.
Zwycięstwa stają się czymś oczywistym, co w zderzeniu z pojawiającymi się nowymi rozrywkami w życiu powoduje, że wysiłek spada i powoli głód rozwoju zanika.
Tymczasem te dzieci i drużyny, które przez lata doświadczyły więcej porażek niż zwycięstw, nadal pracują w ciszy, mając marzenia, które są siłą napędową każdego ambitnego człowieka.
Trenują więcej niż inni, uczą się i starają, ponieważ wciąż mają coś do udowodnienia. Wytrwałość, poświęcenie i chęć rozwoju stają się ich największą siłą.
A życie nie znosi próżni. Z czasem, dziecko, które zadowoliło się tym, co miało i przyzwyczajone do sukcesów myśli, że one będą już zawsze. Przestaje iść naprzód, podczas gdy ten, który nigdy nie przestał wierzyć i walczyć, zaczyna przerastać „utytułowanego” kolegę.
Tym tekstem nie nawołuje oczywiście do przegrywania albo zmiany drużyny na słabszą, ale do refleksji, czy aby na pewno tworzymy dzieciom środowisko, w którym ciągle mierzą się z wyzwaniami i w którym często trzeba coś udowadniać.
🗣️ TRENERZE:
Twoja drużyna ciągle wygrywa? Szukaj meczów kontrolnych z lepszymi, starszymi zespołami. Wyznaczaj cele na mecz, nie koniecznie związane z wynikiem, a bardziej z realizacją indywidualnych i drużynowych zadań.
🗣️ RODZICU:
Szukasz klubu dla swojego dziecka? Nie sugeruj się miejscem zespołu w tabeli, ale środowiskiem, jakie tworzy trener i dany klub.
Od zawsze w sporcie obowiązywała zasada „bij mistrza”. Rzadko kiedy zwycięzca Mundialu, Ligi Mistrzów, czy innych rozgrywek był w stanie obronić swój tytuł.
To tylko pokazuje, że gdy Mistrz celebruje wygraną, w tym czasie ktoś inny trenuje w pocie czoła, by kiedyś być na jego miejscu.
Porażka mądrze interpretowana, szczególnie w szkoleniu dzieci, finalnie może dać więcej korzyści niż niejedno piękne zwycięstwo, ale aby tak było potrzebny jest mądry i konsekwentny lider (trener/rodzic).
🖌️ M. Libich