18/08/2026
Emocje po Chudym już dawno opadły, ale jakoś nie mogłem zebrać myśli 😕 Byłem mocno przeciążony innymi tematami i chyba potrzebowałem trochę czasu, żeby na spokojnie wrócić do tego weekendu.
➡️ Piątek 07.08.26
Do Rajczy po pakiet wyruszyłem chwilę po 12:00. Później w stronę Zwardonia, tam gdzie miałem zabukowany nocleg, - polecam 🤝 Wieczorem, szukając miejsca na kolację, trafiłem na Karczmę Swojskie Klimaty. Kolacyjka na tarasie przy zachodzie słońca z widokiem na góry 😍 Czyli do tej pory wszystko wyglądało niewinnie 🤣😂 Około 21:00 powrót do hotelu, szybkie pakowanie plecaka i przygotowania do biegu. Zostało cztery godziny snu 😵💫
➡️ Sobota 08.08.26
Pobudka o 2:00. Bus o 3:00. Start o 4:00 i kolejna przygoda, tym razem w Beskidzie Żywieckim 😈 Na Chudym szybko okazuje się, że nazwa jest mocno myląca, 82 kilometry, 3664 metry przewyższenia. Nie ma nudy... Trasa prowadzi z Rajczy przez Rachowiec 954 mnpm, Wielką Raczę 1236 mnpm, Przegibek 1000 mnpm, Wielką Rycerzową 1226 mnpm, Oszust 1155 mnpm, Przełęcz Glinka 845 mnpm, Krawców Wierch 1075 mnpm do Trzech Kopców 1216 mnpm, przez Halę Lipowską 1324 mnpm i Zapolankę do miejscowości Ujsoły. Strome podejścia, a szczególnie Świtkowa 1083 mnpm i wcześniej wspomniany Oszust mocno dały w kość, ale również zbiegi, szczególnie te ze sporą ilością luźnych kamieni, których niecierpię 🤬 Nie zabrakło również korzeni, wąskich i krętych ścieżek i... WIDOKÓW 😍 dla których warto było się "trochę" pomęczyć 😁 Na Chudym było jednak coś, czego obawiałem się najbardziej — punkty odżywcze ‼️ a konkretnie ich ilość 😲 Dwa punkty żywieniowe to dla mnie zdecydowanie za mało, a wiecie doskonale, że uwielbiam gościć się na punktach 😂🤣 Tym razem nie było na to zbyt wielu okazji, więc plecak wypchałem po brzegi jedzeniem, piciem, żelami i wszystkim, co mogło się przydać. Około 8 kg balastu na plecach i dodatkowe kilogramy po trzech tygodniach urlopu 🤣 Krótko mówiąc, na Chudym było GRUBO 🫣🤫 Nie będę udawał — łatwo nie było ‼️ Trzeba było radzić sobie samemu i dobrze zaplanować odżywianie i nawadnianie. Nie było rozpieszczania i chyba właśnie na tym polegał urok tego biegu. Nigdy chyba nie zapomnę smaku jagód ze śmietaną na pierwszym punkcie. Choć może zabrzmieć to dość absurdalnie, to był kulinarny sztos 😋 Później temperatura zaczęła podkręcać atmosferę. W głowie pojawiało się sporo czarnych myśli. Czy uda mi się zrobić swoje, czy rozsądnie gospodaruję siłami, jedzeniem i piciem, które znikało w oczach z flasków i bukłaka. I tak krok po kroku, kilometr po kilometrze, podziwiając góry docieram tam, gdzie rano wydawało się tak niewyobrażalnie daleko... Docieram do mety 💪 I wtedy przychodzi satysfakcja. Nie dlatego, że zrobiłem jakiś kosmiczny wynik, bo nie zrobiłem 🙆♂️ Tylko dlatego, że zrobiłem tyle, ile tego dnia mogłem z siebie dać ‼️ I chyba właśnie o to chodzi w bieganiu. Każdy z nas ma swój własny sufit. Dla jednego będzie nim 5 kilometrów, dla drugiego maraton. Dla kogoś 80 kilometrów po górach, a dla jeszcze innego największym wyzwaniem będzie po prostu wyjście z domu i zrobienie pierwszego kroku 🔥🔥🔥 Nie ma znaczenia, gdzie zaczyna się nasz sufit ‼️ Ważne, żeby nie porównywać go z sufitem kogoś innego, bo każdy ma inną historię, możliwości, wiek, predyspozycje i swoje życie ☝️ To, co dla jednego jest spełnieniem marzeń, dla drugiego może być wynikiem poniżej możliwości.
Najważniejsze jest to, żeby wiedzieć, gdzie znajduje się swój własny sufit ‼️😈
Medal 🏅 z Chudego jest moim dwusetnym medalem 😁 Chyba nie mogłem sobie wymarzyć lepszego miejsca na taki jubileusz 🔥 Chudy z nazwy ‼️ Gruby z charakteru ‼️ I zdecydowanie kolejny z tych biegów, które zostają w głowie na długo 🫡
Dystans - 82,66 km
Czas - 12:33:49
Open - 100 / 295
M - 90 / 247
I tak zakończył się bardzo udany, choć zdecydowanie nie „Chudy” weekend 😁
CZY WARTO BYŁO 🤔
ZDECYDOWANIE TAK ‼️
Miłego dnia 🖐
26/07/2026
30/06/2026
29/06/2026
28/06/2026
14/06/2026
11/06/2026
10/06/2026
09/06/2026