Instytut Gordonowski

Instytut Gordonowski

Udostępnij

Profesjonalna edukacja muzyczna, która daje rezultaty. Innowacja w edukacji muzycznej poparta 40-letnimi badaniami naukowymi!

Kursy gordonowskie dla nauczycieli muzyków, (stacjonarnie i online), podręczniki według koncepcji Edwina Gordona.

Photos from Instytut Gordonowski's post 25/05/2026

Twoja kariera nie może czekać kolejnego roku. Ruszamy!

Nabór na kolejne edycje kursowe już się rozpoczął. Zapraszamy Cię do programu, który naprawdę działa! Każdego dnia nasze kursantki zmieniają swoje życie zawodowe, zyskują pewność siebie i stają się liderkami w swoich środowiskach.

Teraz czas na Ciebie. Wybierz lokalizację i terminy które najbardziej Ci odpowiadają i napisz do nas.

Pamiętaj, w każdej edycji możemy przyjąć tylko 15 osób, a miejsca zawsze wyprzedają się wiele tygodni przed rozpoczęciem.

Czy stać Cię na to by czekać?

Pieniądze zainwestowane w kurs zwrócą Ci się jeszcze przed jego zakończeniem, a zyskujesz wiele nowych możliwości zawodowych, kontaktów i sprawdzony przepis niezwykle skuteczne zajęcia, które dadzą Ci radość.

Zbudujesz ciepłe relacje z dziećmi i rodzicami, zobaczysz realne efekty i poczujesz lekkość, o której marzysz.

Napisz.

21/05/2026

Można uczyć skutecznie, nie generując traum. Można być wybitnym profesjonalistą w edukacji muzycznej i jednocześnie pozwalać dziecku na bycie dzieckiem. To jest nasza misja. Edukacja przyszłości szanuje podmiotowość malucha od pierwszych dni życia.

Kto z nami? 🚀

Ps. Jakie są Wasze wspomnienia ze szkoły muzycznej? Stres czy radość? Dajcie znać w komentarzu.

20/05/2026

Najmłodsi uczniowie = najszybsze efekty? Dokładnie tak! 👶🎶

Wielu muzyków i nauczycieli omija pracę z niemowlętami szerokim łukiem z obawy, że to „za trudne” lub „nie przyniesie rezultatów”.

Tymczasem to właśnie w pierwszych latach życia mózg dziecka jest najbardziej chłonny, a efekty edukacji gordonowskiej potrafią zwalić z nóg już po kilkunastu zajęciach.

Zamiast denerwować się na brak umuzykalnienia u starszych dzieci w klasach szkolnych, zacznijmy działać tam, gdzie wszystko się zaczyna. 🚀

👉 Chcesz odczarować swoje podejście do nauczania i poznać metodę, która daje realną satysfakcję? Zaobserwuj nasz profil i wejdź na wyższy poziom edukacji muzycznej!

19/05/2026

Czy nauka gry na instrumencie musi kojarzyć się ze stresem, ćwiczeniem godzinami i egzaminami? Zobacz, jak niesamowite efekty daje profesjonalne kształcenie gordonowskie w praktyce!

W gordonowskiej szkole muzycznej uczeń prowadzony jest naturalną drogą: od praktyki do teorii.

Jak to działa?

Nie rozpoczyna się od nut, nie ma żadnych ocen (ani cząstkowych, ani końcoworocznych) ani egzaminów. Za to dzieci z radością koncertują!

Badania zdolności muzycznych wykonywane są wyłącznie po to, by dostosować pracę do potrzeb ucznia. Dla każdego dziecka tworzony jest unikalny Indywidualny Profil Zdolności Muzycznych. Nie wyklucza się nikogo z muzycznej edukacji.

Dzieci uczą się motywów tonalnych i rytmicznych w praktyce, śpiewają melodie w różnych skalach z harmonizacją, pracują z ciałem, dużo śpiewają i słuchają muzyki, improwizują, a nawet komponują własne utwory muzyczne.

Na filmie zobaczysz dzieci w wieku od 6 (sic!) do 10 lat, przy czym średnia wieku wszystkich tych maluchów to 7 lat i 7 miesięcy.

Dzieci były uczone muzyki wyłącznie "po Gordonowsku" i mają za sobą od pół roku do 3 lat kształcenia.

Jeśli chcesz zobaczyć więcej, zajrzyj na nasz instytutowy kanał Youtube.

14/05/2026

Zastanawiasz się, dlaczego dzieci, które świetnie zdały do szkoły muzycznej, później radzą w niej sobie średnio lub wcale?

Spoiler: jeśli myślisz, że to dlatego, że zdolności muzyczne są tak niesamowicie wyjątkowe, że nawet w „muzycznej” mało kto je posiada, to rozczaruję Cię. Nie dlatego.

Czy zatem z procesem rekrutacji jest coś nie tak? To też nie musi być powodem, chociaż zazwyczaj, robiąc egzaminy wstępne, badamy tylko umiejętności, a nie same zdolności muzyczne.

Prawda jest taka, że jeśli chcesz osiągnąć najlepsze efekty, musisz wiedzieć dokładnie JEDNĄ rzecz. Proces uczenia się muzyki prowadzi przez kolejne STOPNIE. Nie da się przeskoczyć niektórych z nich, nie ocierając się o katastrofę.

A czym tak naprawdę byłaby ta katastrofa? Byłoby nią zniechęcenie dziecka z prawdziwym potencjałem do kontynuowania muzycznej edukacji.

Znasz to? Chłopiec o wysokich zdolnościach, syn muzyków, mówi, że nie chce już grać. Dziewczynka wyróżniająca się na zajęciach umuzykalniających w przedszkolu, w szkole muzycznej mówi, że muzyki nienawidzi. Chłopak, który kończy szkołę muzyczną jako laureat licznych konkursów, po ukończeniu "pierwszego stopnia" odkłada skrzypce i nigdy więcej ich nie otwiera.

Co poszło nie tak?

Prawda jest taka, że owszem, da się przeskoczyć niektóre STOPNIE i nadal mieć JAKIEŚ efekty w pracy z dziećmi. To będzie jakoś działać. Sęk w tym, że to przestanie być dla dziecka fajne. A Ty? Lubisz się uczyć rzeczy, które są niefajne? No właśnie.

I nie chodzi o to, że teraz musimy zabawiać dzieci i dostarczać im rozrywki zamiast uczyć. Chodzi raczej o to, by dzieci ROZUMIAŁY to, czego je uczymy. I to nie na poziomie intelektualnych definicji, a raczej muzycznego myślenia, doświadczania i możliwości współuczestniczenia w tworzeniu.

O co tu chodzi? Wyobraź sobie, że idziesz na bardzo mądry i wartościowy wykład zagraniczny. Wykładowca ma świetne opinie, a jego wystąpienia są oblegane. Problem polega na tym, że wykład jest w języku chińskim. A Ty po chińsku nie mówisz.

Albo wyobraź sobie, że chcesz nauczyć się greckiego. Jedziesz na intensywny obóz językowy: bez rozpraszaczy, zasięgu telefonów i… bez żadnej wstępnej znajomości języka. Pierwszego dnia otrzymujesz tekst do czytania. Stronę A4 zapisaną greckimi literami. Dostajesz ją jako pracę domową wraz z pierwszą stroną ze słownika, która pokazuje, jak czytać każdą z liter. Czy jesteś w stanie przeczytać sprawnie ten tekst? Nie? A jeśli otrzymasz też ołówek i możliwość podpisania sobie fonetycznie tych liter – czy wtedy go przeczytasz? Myślę, że tak, a gdy „poćwiczysz”, to przeczytasz go nawet bardzo sprawnie. Ale… czy rozumiesz, o czym jest ten tekst? Czy opowiesz go własnymi słowami? No właśnie.

Nie ma czytania bez umiejętności mówienia. Takie czytanie to dekodowanie. Nie ma w tym wyrazu, intonacji, życia. Tak czytana opowieść nie zaciekawi czytelnika.

Jak radzimy sobie z tym problemem w przypadku czytania i wykonywania muzyki? Uczymy dzieci mechanicznej interpretacji: tu zwolnij, tu powstrzymaj, tu zrób crescendo. Natomiast to, czego NIE uczymy, to samodzielne muzyczne MYŚLENIE. A potem dziwimy się, że dzieci nie frazują, nie „czują” muzyki, nie mogą nauczyć się jej na pamięć.

A Ty? Łatwiej nauczysz się na pamięć tekstu, który rozumiesz, czy mechanicznie odtwarzasz w nieznanym sobie języku?

Chcemy, by dzieci miały umiejętność głębokiego rozumienia tego, co grają, ale nie wiemy, w jaki sposób im to przekazać. Nas uczono imitowania, naśladowania po fragmencie, zatem w ten sam sposób uczymy dzieci, nie zdając sobie sprawy ze STOPNI, przez które dziecko musi przejść, by uczyć się skutecznie. Tak działa mózg – to neuronauka, nie jakaś nowa metoda czy życzeniowe myślenie. Mózg działał tak od zawsze. Problem jest taki, że uczelnie muzyczne uczą nauczycieli metod, czyli "jak uczyć" (a i to nie zawsze), nie mówiąc nic o tym, jak uczy się dziecko, w jaki sposób jego mózg przetwarza muzykę i jak tworzą się połączenia neuronalne odpowiedzialne za budowanie zdolności i umiejętnośsci muzycznych.

To, czego potrzebujesz, to poznać STOPNIE, przez które przechodzi dziecko ucząc się muzyki, by nauka była naprawdę efektywna.

Jeśli napiszę: „najpierw dźwięk – potem znak graficzny” i „najpierw praktyka – później teoria”, to pewnie nie zabrzmię jakoś mocno odkrywczo. Ale żeby opisać konkretnie wszystkie STOPNIE, przez które przechodzi mózg dziecka, ucząc się muzyki, musiałabym napisać tekst dziesięć razy dłuższy od tego.

Co dalej?
Wierzę, że tej systemowej katastrofy możemy uniknąć. Możemy przestać zniechęcać dzieci, które mają w sobie naturalny potencjał. Da się połączyć profesjonalizm i efekty z autentyczną frajdą, głębokim rozumieniem muzyki i ciepłą relacją, która karmi obie strony – i ucznia, i nauczyciela.

Często słyszę, że muzykalność to dar dla wybranych, dla tego jednego procenta najzdolniejszych. To nieprawda. Spójrz na inne kultury – w Afryce czy Ameryce Południowej na głosy śpiewają całe wioski. Tam nikt nie fałszuje i nikt nie gubi tempa, bo muzyka jest tam językiem, a nie zestawem regułek do wykucia. To nie kwestia szerokości geograficznej, ale podejścia.

Statystyka jest po naszej stronie: 84 procent społeczeństwa rodzi się ze zdolnościami wystarczającymi do tego, by tworzyć i wykonywać ambitną, ciekawą i piękną muzykę. Niskie zdolności to margines, zaledwie 16 procent populacji.

Skoro więc niemal każde dziecko, które spotykasz na swojej drodze, ma w sobie ten muzyczny silnik, to naszą rolą jest po prostu przestać sypać w niego piach. Bo muzyka nie jest czymś, co trzeba w dzieci wtłaczać – ona jest czymś, co wystarczy pomóc im zrozumieć.

13/05/2026

Świat potrzebuje edukacji muzycznej która rozpala, nie gasi.

Photos from Instytut Gordonowski's post 12/05/2026

Wyobraź sobie Martę. Marta jest muzykiem, ma dyplom Akademii i od dziesięciu lat pracuje w państwowej szkole muzycznej. Co miesiąc, na jej konto wpływa równe 4 800 zł.

Marta nazywa to „bezpieczeństwem”. Ale to bezpieczeństwo ma specyficzny zapach: starej wykładziny w sali nr 14, książek z nutami - tymi samymi od lat 90., i aromat taniej kawy z automatu, bo na tę z palarni rzemieślniczej szkoda jej wydać „dwie dychy” – w końcu musi starczyć do pierwszego.

Rozdział 1: Pułapka złotych kajdanek

Pewnego wtorku Marta patrzy na listę swoich uczniów. Połowa jest chora, druga połowa nie jest przygotowana, bo „matma była ważniejsza”. Marta czuje, jak jej pasja powoli zamienia się w urzędnicze odhaczanie godzin. Ma 4 800 zł, ale czuje, że jej nazwisko jest zupełnie anonimowe. Jest „nauczycielką z muzycznej”, jedną z tysięcy.

Gdyby Marta straciła tę pracę, nie wiedziałaby czym ma się zawodowo zająć. To jest właśnie to „bezpieczeństwo” – jesteś bezpieczna tak długo, jak długo system potrzebuje trybika.

Rozdział 2: Moment decyzji i 6 000 zł

Marta widzi ogłoszenie o Certyfikowanym Kursie Gordonowskim. 6 000 zł. Dla kogoś, kto zarabia niecałe 5 tysięcy, to góra pieniędzy. To oszczędności na czarną godzinę. Albo pieniądze odłożone na budowę domu. „Ryzyko” – myśli Marta. „A co, jeśli to się nie sprawdzi? Co, jeśli się nie nadaję?”.

Ale potem Marta robi coś, czego nie uczy się w szkole muzycznej: liczy koszt zaniechania.

Jeśli nie zrobi kursu, za rok nadal będzie miała 4 800 zł (może 5 100 zł po waloryzacji).

Nadal będzie anonimową nauczycielką w systemie, który jej nie docenia.

Nadal będzie czuła ten uścisk w żołądku na myśl o wakacjach, na które jej nie stać.

Marta decyduje się zapłacić. To dużo pieniędzy, ale jednocześnie to jest ten moment, w którym przestaje być „pracownikiem budżetówki”, a zaczyna być inwestorem.

Rozdział 3: Transformacja

Kurs okazuje się szokiem. Marta nagle rozumie, jak wytłumaczyć dziecku, że muzyka to nie tylko czarne kropki na białym papierze. Dowiaduje się, że muzyka to język, który można bardzo skutecznie zaszczepić dwulatkowi. Zaczyna widzieć mechanizmy, o których nie wspomniano na studiach.

Po kursie Marta nie rzuca pracy (pamiętajmy, kocha swoje „bezpieczeństwo”). Ale w sobotnie poranki wynajmuje salkę w lokalnym domu kultury. Zakłada T-shirt, bierze rekwizyty i zaprasza rodziców z niemowlętami.

Rozdział 4: Nowa rzeczywistość

Nagle okazuje się, że dla rodziców Marta nie jest „panią z muzycznej”. Jest Magikiem. Jest jedynym certyfikowanym specjalistą w okolicy, który potrafi sprawić, że roczne dziecko zaczyna śpiewać.

Ma dwie grupy po 10 osób.

Każdy rodzic płaci 70 zł za 40 minut spotkania.

1 400 zł w jeden poranek.

W cztery soboty Marta zarabia 5 600 zł.

Nagle jej „bezpieczny etat” staje się dodatkiem do prawdziwego życia. Marta nadal ma swoje ubezpieczenie i stażowy dodatek, ale jej głowa jest już gdzie indziej. Ma pieniądze na dobry instrument, na zagraniczne kursy i na tę rzemieślniczą kawę, którą teraz pije z uśmiechem.

Epilog: Gdzie jest ryzyko?

Prawdziwym ryzykiem nie było wydanie 6 000 zł na kurs. Prawdziwym ryzykiem było zostanie w miejscu.

Dziś Marta jest innowatorem, wprowadzając nową jakość rozwoju muzycznego do swojego miasta. Prestiż? W szkole muzycznej dyrektor teraz prosi ją, żeby poprowadziła warsztaty dla reszty kadry. Na mieście rodzice kłaniają się jej z szacunkiem. Pracuje z maluszkami, ale prowadzi też swoją grupę kontynuujących dzieci. Teraz mają 3-5 lat i są pośród nich te najbardziej muzykalne, pragnące podjąć naukę w jej klasie szkolnej.

Marta nie „złapała Pana Boga za nogi” podpisując umowę o pracę w państwowej szkole muzycznej. Ona złapała Pana Boga za nogi w momencie, gdy uwierzyła, że jego wiedza jest warta więcej niż przewiduje ministerialna tabela.

Okazuje się, że można:
- uczyć ambitnie,
- nowocześnie,
- skutecznie,
- z szacunkiem do dziecka,
- i jednocześnie budować markę ekspertki, której ludzie ufają.

To właśnie po to powstał Certyfikowany Roczny Kurs Gordonowski.
Nie po to, żeby dać Ci kolejne „nowe metody pracy”, tylko po to, żebyś mogła stać się nauczycielką, która naprawdę rozumie, jak rozwija się muzykalność człowieka. I żebyś poczuła się ważna i doceniana jako człowiek.

11/05/2026

Niewygodnie? No właśnie.

10/05/2026

Jeśli myślisz, że kurs gordonowski to tylko „pam pam” - masz rację... to straszna nuda. Chyba że… spróbujesz! Sprawdź link w bio i dołącz do naszej „nudnej” ekipy. 😉

09/05/2026

Tak praktykuje Certyfikowany Roczny Kurs Gordonowski! :)

08/05/2026

Wiemy, jak robić to najlepiej. Kliknij w link w naszym bio. Daj dzieciom najlepsze rezultaty w edukacji muzycznej!

Chcesz aby twoja firma była na górze listy Siłownia I Obiekt Sportowy w Szczecin?

Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Lokalizacja

Kategoria

Adres


Wojska Polskiego 51/8
Szczecin
70-471