OKS Świt prowadzi szkolenie w sekcjach: piłki nożnej (grupy wiekowe: żak, orlik, młodzik, junio W czasie drugiej wojny światowej Zakład nie został zniszczony.
Historia sportu w Skolwinie - działalność Klubu Sportowego "Świt"
Najpierw była "Pogoń"
Opisując historię klubu nie można pominąć historii Skolwina, a ta z kolei wiąże się bezpośrednio z Fabryką Papieru, której budowę rozpoczęto w roku 1886, a zakończono w roku 1914. Wraz z "papiernią" powstawały osiedla robotnicze, które z upływem czasu znalazły się w zasięgu administracji Szczecina. W dwudzies
toleciu międzywojennym Fabryka rozwijała się, a część maszyn jakie miała na swoim wyposażeniu była jak na owe czasy jednymi z lepszych w Europie. Jednak to, co nie udało się brutalnej wojnie udało się przyjaciołom ze Związku Sowieckiego, którzy bardzo sprawnie załadowali maszyny na barki i chcieli je wywieźć do ZSRR. Działania te jednak nie przyniosły korzyści naszym nowym okupantom, bo barki z maszynami zatonęły w falach Bałtyku. Życie sportowe w Skolwinie zaczęło się wiosną 1948 roku. Zorganizowany został Klub Sportowy "Pogoń" - przez wielkich entuzjastów "kopanej", braci: Szczeblińskich i Staszewskich oraz przez pana Henryka Gniewowskiego. Nazwa "Pogoń" nie była jednak zgodna z ówczesnymi kanonami politycznymi, a kluby mogły przybierać nazwy związane z zakładami pracy (np. Górnik czy Hutnik itd.) lub nazwy które pasowały do ideologii jaką kierowała się władza (np. Unia, Pionier czy Rozwój). Ponadto władza PRL-u nie mogła pozwolić repatryjantom na nazwę inspirowaną wielokrotnym przedwojennym mistrzem Polski (jak Pogoń Lwów). Do końca roku trwała organizacja infrastruktury pod boisko i trybuny, znaleziono płaski teren odpowiadający rozmiarami boisku piłkarskiemu, a jednocześnie otoczony niewielkimi pagórkami. "Trybuny" były lekko zarośnięte brzózkami, które miały dawać kibicom trochę cienia. Boisko usytuowane było (jak do dnia dzisiejszego) u zbiegu dzisiejszych ulic Stołczyńskiej i Artyleryjskiej. Po uprzątnięciu murawy z pozostałości wojennych wyrównano plac by przypominał równy i bezpieczny dla zawodników teren do grania. Drużyna nie występowała w żadnej lidze, gdyż władze Okręgowego Związku Piłki Nożnej nie wyraziły zgody na zarejestrowanie klubu pod ówczesna nazwą. Jednak dla fanatyków piłki nożnej ze Skolwina nie stanowiło to żadnej przeszkody. Zostały zorganizowane rozgrywki pomiędzy drużynami podwórkowymi, a mecze rozgrywane przeważnie systemem "ulica na ulice" były okazją do pikników i wypoczynku dla całych rodzin. Jednak blokada zgłoszenia klubu i powinności dnia codziennego doprowadziły do powolnego wyciszania entuzjazmu wśród mieszkańców Skolwina, a wszelkie wieści o "Pogoni" Skolwin znikły wraz z końcem roku 1948. Potem - "Unia"
Według zapisek w Głosie Szczecińskim klub powstał w roku 1950 pod nazwą "Unia" Skolwin, a założony został przez Juliana Blaszkowa, Stanisława Filipowicza i Jana Linke. Sekcja piłki nożnej powołana została do życia przez Stanisława Filipowicza, który był wieloletnim kierownikiem klubu. Ze względu na to, iż klub nie odgrywał nigdy wiodącej roli w Szczecinie na tym kończą się informację z tamtych czasów w Głosie Szczecińskim. Wreszcie - "Świt"
Na podstawie kroniki klubowej, którą należy przyjąć za pewnik, klub powstał w roku 1952 i także do tej daty odwołują się dzisiejsze władze klubu. To właśnie w tym roku powstał Zakładowy Klub Sportowy "Świt" Skolwin - pod opiekuńczym i czujnym zwierzchnictwem Szczecińskich Zakładów Celulozowo - Papierniczych Skolwin. Opieka popularnej "papierni" wiązała się z przeniesieniem boiska z ulicy Artyleryjskiej na plac przy ulicy Stołczyńskiej, tuż obok Zakładów Papierniczych. Pierwsze sześć lat działalności klubu to okres gry w najniższych klasach rozgrywkowych. Pierwsze lata działalności miały wyselekcjonować kadrę pierwszego zespołu i "wykrystalizować" władze, które miały poprowadzić klub do walki o wyższe cele. Zarząd w tym okresie składał się z trzech osób: Alfreda Skowronka, Juliana Krzystolika i Ryszarda Chrobocińskiego. Pierwsze kontakty międzynarodowe
Po kilku latach błąkania się po niższych klasach rozgrywkowych przyszedł czas na pierwsze sukcesy, bo takim było niewątpliwie zajęcie miejsca premiowanego awansem na koniec sezonu w roku 1958. Możliwość rozgrywania spotkań w klasie międzyokręgowej (dzisiejsza III liga) była wielką nobilitacją dla zawodników "Dumy Skolwina" i wszystkich mieszkańców północnej dzielnicy. Sukces ten sprawił, iż wyraźnie zwiększyło się zainteresowanie władz partyjnych klubem i jego otoczeniem. Rok 1959 rozpoczął się od zebrania sprawozdawczo - wyborczego członków klubu, które odbyło się 6 lutego tegoż roku. Na zebraniu dokonano oceny dotychczasowej działalności i wybrano nowe władze. Najważniejszym jednak postanowieniem była decyzja o poszerzeniu składu zarządu z trzech do ośmiu osób. Ze starych władz wybrany został jedynie pan Alfred Skowronek i to wydaje się dziwne, bo klub osiągnął największy sukces w swojej dotychczasowej historii, a do nowego zarządu, którego skład został poszerzony nie wybrano dwóch zasłużonych działaczy (w ich miejsce powołując innych słabiej znających środowisko klubu). Na zebraniu po raz pierwszy dokonano liczenia członków klubu, których było 126 w dwóch czynnych sekcjach : Piłkarskiej i Żeglarskiej. Skład nowego zarządu przedstawiał się następująco:
prezes - Janusz Spławski
vice prezes - Alfred Skowronek
vice prezes - Tomasz Otworowski
sekretarz - Antoni Barciński
kronikarz - Eugeniusz Fedyna
członek - Henryk Kowalski
członek - Władysław Tobiański
Po burzliwym okresie wyborów w klubie, 15 marca 1959 roku zainaugurowano rozgrywki klasy międzyokręgowej (III liga). W pierwszej rundzie rozgrywek zespół prezentował bardzo nierówną formę, odnosząc efektowne zwycięstwa (2:7 z Bałtykiem Koszalin w Koszalinie) i ponosząc sromotne porażki (7:0 z Pogonią Barlinek na własnym boisku). Drużyna prezentując nie najlepszą dyspozycję po zakończeniu pierwszej rundy rozgrywek uplasowała się w środku tabeli z niewielką przewagą nad strefą spadkową. Przerwę w rozgrywkach władzę klubu postanowiły przeznaczyć na regenerację sił i podreperowanie zdrowia zawodników, którzy zostali oddelegowani na urlopy do ośrodka wczasowego "Papirus" w Dziwnowie. Na obozie nad morzem drużyna przygotowywała się do drugiej rundy rozgrywek i do pierwszego spotkania międzypaństwowego z drużyną z zaprzyjaźnionego NRD. Miał to być jednocześnie generalny sprawdzian przed rozgrywkami, w których klub musiał stoczyć ciężki bój o utrzymanie w lidze. W piętnastą rocznicę "manifestu" 22 lipca 1959 roku odbyło się spotkanie z Turbine Neubrandenburg zakończone remisem 3:3 ( 2:1 ). Druga runda rozgrywek w kronice klubowej określona została mianem "Złotej serii", gdyż drużyna Świtu schodziła z boiska pokonana tylko raz i to w ostatnim meczu rozgrywek. Ogromna wola zwycięstwa i wielka ambicja piłkarzy pozwoliła na to, by zespół zachował status trzecioligowca na kolejny sezon. Pod koniec rozgrywek drużyna wyjechała do Malchov (NRD), gdzie uczestniczyła w obchodach dziesięciolecia NRD i rozegrała mecz towarzyski z reprezentacją okręgu Waren, remisując 1:1 ( 07.10.1959 ). Z początkiem roku 1960 ponownie doszło do zebrania członków klubu, na którym dokonano zmiany kronikarza pana - Eugeniusza Fedynę zastąpiła Bolesław Szczebliński. Była to kolejna kontrowersyjna decyzja władz klubowych, co zostało potwierdzone w przyszłości, gdyż kronika klubowa zakończona została na wyborach roku 1960. Sezon roku 1960 był najlepszym w całej 50-cio letniej historii "Świtu". Zespół w rozgrywkach ligowych grał jak natchniony i nie miał sobie równych (piłkarze prezentowali równą dobrą formę), zdobywając wiele bramek jednocześnie nie tracąc ich prawie wcale, co miało swoje odbicie w tabeli rozgrywek i zespół na zakończenie pierwszej rundy uplasował się na czele stawki. W drugiej rundzie zespołowi grało się o wiele ciężej, ponieważ każdy przeciwnik mobilizował się na lidera rozgrywek w specjalny sposób. Runda rewanżowa, mimo iż nie była tak wyśmienita, jak pierwsza pozwoliła zespołowi z ulicy Stołczyńskiej na wygranie swojej grupy i uzyskania prawa do gry w barażach o drugą ligę. W decydującej o awansie rozgrywce Świt spotkał się z L**hią Szczecinek, jednak w nie do końca jasnych okolicznościach to zespół z województwa koszalińskiego uzyskał awans do II klasy państwowej (II Liga). Spotkania barażowe pozostawiły wielki niedosyt i uczucie pokrzywdzenia w sercach piłkarzy i kibiców skolwińskiego "Świtu"
Pierwszy kryzys
Po dwóch wspaniałych sezonach nastąpiło rozprężenie w drużynie i jej otoczeniu, co miało bezpośrednie przełożenie na wyniki drużyny, która nie osiągała już tak dobrych wyników do jakich zdążyła przyzwyczaić swoich kibiców. Klub z każdym miesiącem tracił na znaczeniu w środowisku szczecińskiego sportu, aż doszło do degradacji zespołu do niższej klasy rozgrywkowej (klasa okręgowa), w której to klub występował przez kolejnych kilka lat nie odnosząc zadowalających wyników. ZKS "Świt" opierał swoją kadrę na młodych zawodnikach (w większości na swoich wychowankach) i aby osiągnąć wyniki, jakie zadowoliłyby kibiców, a przede wszystkim samych zawodników potrzeba było czasu. Młodzi zawodnicy ogrywając się w rozgrywkach ligowych zyskiwali na swojej wartości podnosząc swoje umiejętności piłkarskie i nabierali boiskowego sprytu, podnosząc tym samym poziom sportowy zespołu. W czerwcu 1961 roku doszło do kolejnego meczu międzypaństwowego, w którym drużyna "Świtu" zmierzyła się z zespołem "Rotacion" Schwedt (NRD) zakończonym wynikiem remisowym 2:2 (bramki dla "Świtu": Czajkowski i Krzystolik). Przygotowania do nowego sezonu zespół rozpoczął od wyjazdu na obóz do Bierutowic, gdzie trenerzy starali się wypracować wytrzymałość ogólną. Jednak kolejny sezon przyniósł rozczarowania. Zespół grał poniżej oczekiwań, a jedynym jaśniejszym punktem był awans młodzieży klubowej do pierwszej ligi juniorów. Kolejne sezony w dorosłej piłce nie przynosiły satysfakcji zawodnikom, kibicom i działaczom, ale radością napawał fakt, iż drużyny młodzieżowe zaczynały odgrywać coraz większe znaczenie, czego ewidentnym dowodem było mistrzostwo w swojej grupie w roku 1966. Od tego roku "Świt" znika z "prasowej" mapy Szczecina i jedynym faktem, który udało się ustalić jest to, że w zespole nastąpiła duża rotacja zawodników. Z początkiem lat siedemdziesiątych klub powraca na łamy prasy lokalnej, ale nie za sprawą jakiegoś spektakularnego sukcesu. Zespół zostaje zaproszony na dwa towarzyskie spotkania do NRD, które mają być jedną z atrakcji przygotowanych z okazji obchodów rocznicy jednej z fabryk "Pneumatic" w Neubrandenburgu i Malchov. Tournee piłkarze i liczne grono działaczy oraz osób towarzyszących rozpoczęli od Neubrandenburga, gdzie zmierzyli się z drużyną EV Tollense wygranym przez Świt 2:1. Kolejnego dnia organizatorzy zaprosili gości z Polski do zwiedzania fabryki opon i na uroczysty obiad, po którym ekipa z Polski wyjechała do Malchov, gdzie rozegrano mecz towarzyski w którym zespół zmierzył się z drużyną Dicle EV, remisując 2:2. Ku lepszemu
Po kolejnych dwóch latach ciszy o drużynie zaczyna się mówić, tym razem już ze względu na wynik sportowy, a nie propagandowy. Klub powoli wracał na prostą, choć jeszcze nie miało to przekładu na dobrą stabilną formę zawodników, a co za tym idzie na wyniki osiągane przez drużynę. Zespół zabłysnął jednak w rozgrywkach Pucharu Polski docierając do półfinału wojewódzkiego, w którym musiał uznać wyższość sąsiada zza miedzy - Chemika Police. Ten przebłysk był dobrym momentem do początku budowy dobrej drużyny, która zaczynała liczyć się w rozgrywkach klasy okręgowej. W głowach trenerów i działaczy oraz nogach zawodników pozostało teraz ustabilizowanie formy fizycznej i psychicznej, by zaowocowało to upragnionym awansem do wyższej klasy rozgrywkowej. Do sezonu 1974/75 zespół przystąpił wzmocniony (Kurpiel i Karpeta), a skład uzupełnili utalentowani juniorzy (Chopcia, Mazur i Niedźwiecki). Początek rozgrywek nie napawał jednak optymizmem. Zespół grał nierówno, widoczny był brak zrozumienia pomiędzy zawodnikami na boisku, ale z meczu na mecz zespół zaczynał grać coraz lepiej i ładniej dla oka kibiców. Po pierwszej rundzie rozgrywek uplasował się w górnej części tabeli i z nadzieją patrzono w przyszłość. Z początkiem wiosennej rundy rozgrywek zespół ogarnęła plaga kontuzji, a trener nie mogąc korzystać z czterech podstawowych zawodników, w ich miejsce do składu powoli wprowadzał juniorów. Jednak po serii czterech porażek z rzędu drużyna przestała się liczyć w walce o awans i resztę rozgrywek postanowiono potraktować jako przygotowania do nowego sezonu. Wznowienie rozgrywek nastąpiło w połowie lipca 1975 roku. "Świt" po raz pierwszy od wielu lat przystępował do rozgrywek z postanowieniem awansu do III ligi. Po ciężkiej rundzie jesiennej drużyna "Dumy Skolwina" zajmowała trzecie miejsce w tabeli tracąc do lidera pięć punktów. Jednak już po pierwszym meczu rundy wiosenne różnica została zniwelowana do trzech, bo drużyna na inauguracje rozgrywek wygrała z liderem 2:0. Po emocjonującej rundzie rewanżowej zespół na kolejkę przed końcem rozgrywek zapewnił sobie upragniony i długo w Skolwinie wyczekiwany awans do III ligi. Wiązało się z rozwinięciem działalności o jedną drużynę, ponieważ wg przepisów Polskiego Związku Piłki Nożnej każdy klub, który grał w III lidze miał obowiązek posiadania zespołu rezerw występującego, co najmniej klasę niżej, niż pierwsza drużyna. W wakacje roku 1976 zainaugurowano w Skolwinie rozgrywki o mistrzostwo III ligi i zespół "Świtu" zmierzył się z "Mieszkiem" Gniezno i ku rozpaczy kibiców przegrał 1:4 (bramkę dla "Świtu" strzelił Karpeta). Beniaminek ze Skolwina nie radził sobie w rozgrywkach zbyt dobrze, wygrywając zaledwie cztery spotkania i pięć remisując i po jednorocznej przygodzie ponownie wylądował klasę niżej (Klasa okręgowa). Jednak działacze i zawodnicy nie załamywali rąk. Od początku zdawano sobie sprawę, że tak młodej drużynie ciężko będzie zachować status trzecioligowca. Mimo spadku do niższej klasy rozgrywkowej każdy z zawodników wiedział, że sportowo przez ten sezon rozwinął się i sukces był tylko kwestią czasu. Przygotowania do nowego sezonu rozpoczęto od wyjazdu na obóz sportowy do Świnoujścia, gdzie rozegrano kilka meczy kontrolnych - w tym jeden międzypaństwowy z drużyną z Anklam (NRD). Po zgrupowaniu nad morzem, tuż przed samymi rozgrywkami do Skolwina przyjechała zaprzyjaźniona drużyna z Torgelov, z którą to rozegrano mecz sparingowy, będący generalną próbą przed ligą. Inauguracja rozgrywek wypadła bardzo efektownie. Zespół wygrał 4:0 i tak jak w tym meczu, tak przez cały sezon zawodnicy przysparzali wiele radości swoim sympatykom, wygrywając osiemnaście spotkań, sześć remisując i tylko cztery przegrywając. Zatem słowo dane przez piłkarzy nie było rzucone na wiatr, a awans do III ligi stał się faktem. Sezon 1978/79 drużyna rozpoczęła w niezmienionym składzie, co było widoczne na boisku, gdzie niemal wszystkie akcje rozgrywane były wg wyćwiczonych schematów. Zespół grał równo i ładnie dla oka, systematycznie gromadząc punkty, których w ogólnym rozrachunku uzbierało się tyle, że zajął wysokie ósme miejsce. Najlepszymi zawodnikami w tym okresie byli Stanisław Mazur (7 bramek i 26 spotkań) i Zbigniew Chopcia (8 bramek i 26 spotkań). Kolejny sezon to pasmo niepowodzeń drużyny w pierwszej rundzie rozgrywek, w której to zespół zajął przedostatnie miejsce w tabeli. Runda rewanżowa była dużo lepsza od pierwszej, ale mimo klub nie zdołał obronić się przed degradacją do klasy okręgowej, do której dodatkowo spadała jedna drużyna więcej niż zazwyczaj (PZPN reorganizował III ligę). Po zakończeniu rozgrywek kilku zawodników pożegnało się z klubem, zmieniając barwy klubowe
16/10/2016
III liga: Świt zdobywa miasto pierników
Podopieczni duetu Artur Maliński – Rafał Jabłonowski pokonali Elanę w Toruniu 1:3, mimo że już od pierwszej minuty przegrywali 1:0 po golu Marcina Trojanowskiego. Sobotni rywale Świtu są wymieniani jako jeden z głównych pretendentów do wygrania całych rozgrywek i awansu do II ligi, dlatego zwycięstwo tym bardziej cieszy.
Spotkanie rozpoczęło się fatalnie dla przyjezdnych, nieporozumienie w szeregach obronnych Świtu wykorzystał z zimną krwią Marcin Trojanowski i po 30 sekundach gry gospodarze objęli prowadzenie. Elana przeważała, jej zawodnicy byli bardziej dynamiczni i zdecydowani w swoich poczynaniach od słabo grających w tym okresie Świtowców. W 8 minucie strzelec pierwszego gola powinien podwyższyć na 2:0, ale w sytuacji sam na sam z Kacprem Rosą posłał piłkę tuż obok słupka. Świt przebudził się nieco w ostatnim kwadransie pierwszej połowy, najpierw Marcin Krystek uderzył mocno z ostrego kąta wzdłuż bramki, a następnie w wybornej sytuacji Kamil Walków trafił z bliskiej odległości w bramkarza rywali. W 34 minucie po miękkim dośrodkowaniu Pawła Krawca ponownie przed szansą zdobycia bramki stanął Kamil Walków, jednak jego strzał ładną paradą obronił Bartosz Piotrowski, który latem był przymierzany do gry w Skolwinie. Miejscowi odpowiedzieli strzałem nad poprzeczką z rzutu wolnego oraz niecelnym strzałem głową po rzucie rożnym, jednak w tej części gry więcej bramek już nie padło.
Druga odsłona rozpoczęła się świetnie dla gości, kiedy to Marcin Krystek wykorzystał za krótkie zagranie Michała Steinke do własnego golkeapera i sprytnym lobem doprowadził do remisu. Pojedynek wyrównał się i obfitował w wiele sytuacji stykowych. W 58 minucie Rosa pewnie chwycił piłkę po mocnym uderzeniu z rzutu wolnego z 25 metrów, natomiast po godzinie gry groźnie główkował Michał Kołodziejski po wrzutce Ernesta Grasia. Sam Graś 3 minuty później zdecydował się na strzał lewą nogą po wejściu z bocznego sektora boiska lecz minął on bramkę. Elanowcy odpowiedzieli groźnymi uderzeniami z rzutów wolnych, po których piłka trafiła w górną część siatki bramki, na szczęście dla Świtu od strony zewnętrznej. W 75 minucie Tomasz Bzdęga wykorzystał złe ustawienie defensywy ze Szczecina i został sfaulowany w polu karnym, sam poszkodowany podjął się wykonania rzutu karnego, lecz trafił w poprzeczkę, co dodało animuszu przyjezdnym. W 79 minucie Marcin Garlej przerzucił piłkę do Kamila Walkowa, a ten dobrym przyjęciem minął obrońcę Elany i mocnym strzałem posłał piłkę obok interweniującego Bartosza Piotrowskiego. Torunianie rzucili się do odrabiana strat, jednak bezskutecznie a dodatkowo popełniając koszmarne błędy w defensywie. Po jednym z błędów piłkę przejął Krystek i dograł do niepilnowanego Marcina Garleja, który dopełnił formalności i ustalił wynik zawodów na 1:3 dla Świtu.
Świtowcy zdobyli jeszcze jednego gola, po dużym zamieszaniu pod bramką Elany, jednak sędzia Damian Łupiński prowadzący zawody dopatrzył się w tej sytuacji faulu na bramkarzu miejscowych i gola nie uznał. Należy również wspomnieć o imponującym dopingu kibiców Elany, którzy fragmentami wspierali swoich piłkarzy. Dzięki temu zwycięstwu piłkarze z północy Szczecina umocnili się na szóstej pozycji w ligowej klasyfikacji. Za tydzień w niedziele o godzinie 15.00 Świtowcy zmierzą się przed własną publicznością z GKS Przodkowo, a my już teraz serdecznie zapraszamy Państwa na to spotkanie.
ELANA TORUŃ – ŚWIT SZCZECIN 1:3(1:0)
1:0 – Marcin Trojanowski 1’
1:1 – Marcin Krystek 49’
1:2 – Kamil Walków 79’
1:3 – Marcin Garlej 90’
Świt Szczecin pokonał w Toruniu Elanę 1:3 po bramkach Marcina Krystka 49', Kamila Walkowa 79' oraz Marcina Garleja 90'. Bramkę dla gospodarzy zdobył w 1 minucie Marcin Trojanowski. Dzieki tej wygranej Świtowcy umocnili się na pozycji tuż za czołówką ligi.
WLJ Starszych (2016/2017): Świtowcy umacniają się w czołówce tabeli
W zaległym meczu 8 kolejki WLJ nasi juniorzy pewnie pokonali ekipę ze Świnoujścia 5:2. Podopieczni trenera Artura Malińskiego byli zdecydowanie lepszym zespołem, a stratę jedynie pięciu bramek goście zawdzięczają dobrej grze swojego bramkarza oraz nieskuteczności zawodników z północnego Szczecina.
Mecz z uwagi na modernizację boiska w Skolwinie, związana z montażem oświetlenia, odbył się na boisku ze sztuczną nawierzchnią przy ul. Witkiewicza w Szczecinie.
III liga: Paweł Krawiec: "Jeśli oddamy serce to wrócimy z kompletem punktów".
Świt Szczecin po ostatnim zwycięstwie w dramatycznych okolicznościach w kolejnej serii spotkań III ligi zmierzy się w mieście pierników z Elaną. Przy tej okazji postanowiliśmy porozmawiać z Pawłem Krawcem, skrzydłowym Świtu, który miał spory wkład w ostatnio osiągane dobre wyniki przez drużynę z północnego Szczecina
Sezon 2016/2017 w wykonaniu Świtu to jak na razie huśtawka nastrojów, w jednym tygodniu walka o środek tabeli by w następnym plasować się tuż za czołówką, skąd taka nierówna dyspozycja drużyny?
To prawda, że kibice podczas naszych meczów na pewno nie mogą narzekać na brak emocji. Pada mnóstwo bramek i jest wiele ciekawych zwrotów akcji. Jest to konsekwencją tego, że liga jest bardzo wyrównana, a nie rzadko o końcowym rezultacie decydują detale lub zwyczajnie szczęście. Jesteśmy bardzo dobrze przygotowani do sezonu i uważam, że jeżeli poprawimy koncentrację w niektórych fazach meczu to przysłowiowe "3 oczka" będą pojawiały się na naszym koncie znacznie częściej niż dotychczas.
Kibicie i trenerzy chwalą Cię za ostatnie dobre występy, chociaż na początku sezonu przypadła Ci raczej rola zmiennika. Czy już teraz popularny "Kravchenko" na stałe zagości w wyjściowej jedenastce?
Dziękuje za miłe słowa, muszę przyznać że w zespole jest bardzo duża rywalizacja na każdej z pozycji. W pierwszych meczach rzeczywiście byłem jedynie zmiennikiem, jednak wchodząc z ławki zawsze starałem się pomóc drużynie i teraz dostałem szansę grania od pierwszej minuty. Mam nadzieję że swoją grą w kolejnych meczach będę dawał trenerom argumenty, aby taki stan zachować jak najdłużej.
Po kolejnej reorganizacji Świtowcy rywalizują z markami rozpoznawanymi w całej Polsce (Elana Toruń, L**h Poznań, czy Górnik Konin). A Twoim zdaniem na co stać Świt w tak silnej stawce?
Stać nas na to żeby w każdym meczu walczyć o zwycięstwo i to jest nasz podstawowy cel. Osobiście oceniając potencjał zespołu, uważam że miejsce co najmniej w pierwszej piątce jest w naszym zasięgu.
A jak oceniasz Klub pod względem organizacyjnym na tle innych zespołów?
Tutaj mogę się wypowiedzieć jedynie w samych superlatywach. Klub stwarza nam świetne warunki i możemy się skupiać tylko na treningach i grze. Dalekie wyjazdy zawsze poprzedzone są noclegiem, odnowa biologiczna na wysokim poziomie, profesjonalny sprzęt sportowy itd. Myślę, że nie mamy się czego wstydzić, a wiele drużyn może nam tylko pozazdrościć.
Stwarzacie wiele sytuacji, ale brakuje Wam chyba nieco zimnej krwi pod bramką rywali. W najbliższym meczu w Toruniu tych sytuacji może nie być za wiele, Elana to zdecydowany faworyt. Co zrobić aby przywieźć punkty z Torunia?
Nasz dorobek bramkowy na tle tabeli nie wygląda najgorzej, choć faktem jest, że powinniśmy zdobyć o kilka goli więcej. Podczas treningów wygląda to bardzo dobrze i myślę, że w końcu będziemy trafiać regularnie. Mecz z Elaną zapowiada się arcyciekawie, drużyna z Torunia oczywiście jest faworytem, lecz jeśli każdy z nas zagra w tym meczu na swoim odpowiednio wysokim poziomie i odda serce na boisku to wrócimy do Skolwina z kompletem punktów.
Czy korzystając z okazji, chciałbyś kogoś pozdrowić?
Chciałbym pozdrowić swoją dziewczynę Paulinę, która często wspiera mnie z trybun oraz wszystkich sympatyków Dumy Skolwina.
Piłka nożna. Kary po meczu Bałytk - Świt
W PONIEDZIAŁEK i czwartek informowaliśmy na naszych łamach o awanturach i kontrowersyjnych sytuacjach, jakie miały miejsce podczas ubiegłotygodniowego meczu piłkarskiej III ligi rozegranego w Gdyni pomiędzy...
09/10/2016
III liga: Dramatyczna końcówka w Skolwinie
W sobotę emocji piłkarskich dostarczyli kibicom piłkarze reprezentacji Polski ogrywając 3:2 Danię, natomiast dzień później nie mniejszy dreszczowiec miał miejsce na stadionie przy Stołczyńskiej 100 w Szczecienie, gdzie miejscowy Świt podejmował w ramach 10. Kolejki 3 ligi Wdę Świecie.
Spotkanie rozpoczęło się fatalnie dla gospodarzy, którzy już od 3 minuty przegrywali po rzucie karnym skutecznie wykonanym przez Bartosza Czerwińskiego. Świtowcy mogli odpowiedzieć w 10 minucie, kiedy to Kamil Walków próbował lobować bramkarza Wdy, ale ten zdołał sparować piłkę na poprzeczkę. Po pół godzinie gry ten sam zawodnik po dynamicznym wejściu w pole karne próbował dogrywać do Marcina Krystka, jednak niebezpieczeństwo zażegnali defensorzy ze Świecia. Przysłowie mówi: „do trzech razy sztuka” i pięć minut przed końcem pierwszej odsłony Kamil Walków pokonał w końcu na raty Łukasza Zapłatę, przywracając nadzieje na osiągnięcie dobrego rezultatu przez gospodarzy.
120 sekund po przerwie aktywny Paweł Krawiec po przebojowym rajdzie pokonał wprowadzonego Daniela Semrau. Po godzienie gry na placu gry pojawił się wychowanek Klubu ze Skolwina - Marcin Garlej, który już w pierwszej akcji mógł podwyższyć na 3:1 lecz piłka po jego strzale minęła słupek bramki przyjezdnych. Świt posiadał przewagę optyczną i zasadniczo kontrolował przebieg boiskowych wydarzeń, aż do 87 minuty, kiedy to goście wznawiali grę długim wrzutem z autu na wysokości pola karnego Dumy Skolwina. Do piłki w zamieszaniu podbramkowym najwyżej wyskoczył Maciej Rożnowski i strzałem głową pokonał debiutującego w meczu ligowym Adriana Kaczmarka. Świtowcy poderwali się jeszcze w końcówce, a wyraźny sygnał ku temu dał Ernest Graś, który przebojem przedarł się przez defensywę rywali i w sytuacji sam na sam nie zdołał pokonać bramkarza Wdy. Świt walczył do końca o pełną pulę i po strzale z dystansu Pawła Krawca piłkę zmierzającą w światło bramki zablokował ręką jeden z obrońców ze Świecia, co nie umknęło arbitrowi spotkania, który bez zawahania podyktował rzut karny. Goście mieli ogromne pretensje do sędziego prowadzącego zawody, jednak ten pozostał przy swojej decyzji. Ernest Graś wziął na siebie odpowiedzialność w tak trudnym momencie i z zimną krwią zwiód golkipera gości posyłając piłkę w przeciwnym kierunku do jego interwencji. Wda próbowała odrabiać straty i miała ku temu okazje (chociażby rzut wolny z 24 metra), jednak wynik już nie uległ zmianie i Świtowcy mogli cieszyć się z cennego zwycięstwa, które pozwoliło im awansować na szóstą pozycję w ligowej klasyfikacji.
Spotkanie z trybun musiał oglądać Artur Maliński, pierwszy trener zespołu ze Skolwina odbywał karę zawieszenia po ubiegłotygodniowym meczu na Narodowym Stadionie Ruggby z Bałtykiem. Na spotkanie nie została również wpuszczona najwierniejsza grupa sympatyków Dumy Skolwina, którzy mecz oglądali zasadniczo zza ogrodzenia stadionu. Kolejny pojedynek Świtu to wyjazd do Torunia na mecz z tamtejszą Elaną, która jest uznawana za głównego faworyta do wygrania całych rozgrywek i awansu do II ligi.
Świt Szczecin - Wda Świecie 3:2 (1:1)
0:1 Bartosz Czerwiński (karny) – 3’
1:1 Kamil Walków - 40’
2:1 Paweł Krawiec - 47’
2:2 Maciej Rożnowski - 87’
3:2 Ernest Graś (karny) – 90’
Bramka z rzutu karnego w 93. minucie zdecydowała o zwycięstwie Świtu z Wdą Świecie. Drużyna z północy Szczecina przesunęła się do górnej połowy tabeli. Mała liczba sytuacji podbramkowych nie zapowiadała pięciu bramek. Wszystkie padły na początku i końcu obu połów. W tych fragmentach spotkania zabrakło koncentracji. Świt był nieco lepszym zespołem, pomijając świetny początek Wdy Świecie. Odrobił z nawiązką stratę gola, ale dał się zaskoczyć po wrzucie z autu i stąd nerwowa końcówka w Skolwinie.
08/10/2016
"Papiernicy" w Skolwinie
Nieobliczalna Wda Świecie będzie kolejnym przeciwnikiem Świtu. Goście podobnie jak Świtowcy są w obecnych rozgrywkach nieobliczalni – potrafili urwać punkty czołowym ekipom, ale też stracić z mniej wymagającymi rywalami. Mecz zapowiada się jako niezwykle wyrównany, ale liczymy, że zadziała atut własnego boiska i trzy punkty zostaną w Skolwinie. Zawody w niedzielę o godzinie 15.
Juniorzy ponownie mają przełożony mecz na środek tygodnia. W najbliższą środę podejmą Flotę Świnoujście.
07/10/2016
Protest po awanturze w Gdyni z Bałtykiem. Liczymy na wyjaśnienie przykrych dla nas incydentów przez Pomorski Związek Piłki Nożnej.