03/07/2024
Niekiedy ciężko znaleźć chęci, aby wstać z łóżka...
Czasem brakuje sił, by podołać podstawowym obowiązkom...
Bywają dni, gdy jesteś tak wypluta z energii, wyczerpana, zmęczona, że nie potrafisz odnaleźć sensu w czymkolwiek...
Myśli zachmurzyły się w szarości...
Jasność przesłoniła czerń...
Bywają dni, kiedy pytasz dlaczego ja, dlaczego tyle, po co to wszystko, ile jeszcze na mnie spadnie kamieni, jak ciężkie, ile jeszcze przyjdzie ci znieść i wytrzymać, jak długo Twoje siły, serce będzie testowane...
Istnieją dni, gdy wręcz musisz się czołgać, bo każdy krok wydaje się niemożliwy do pokonania...
Dni, w których nadzieja, wiara, siły i chęci opuściły Twoje serce i umysł...
W których zmuszasz się do wygrzebania spod kołdry, gdzie najchętniej ukryłabyś się przed całym światem i ludźmi...
To dni, w których nie potrafisz powstrzymać łez, pozwalasz im znaczyć Twoje policzki, zaciskasz pięści resztką sił, krzyczysz w poduszkę...
Bywają dni, gdy po prostu nie chce się nawet chcieć...
Ale jedno musisz wiedzieć...
Te dni, nie umniejszają Twojej wartości...
Nie czynią Ciebie słabszą, gorszą, niezaradną, czy jak tam jeszcze Ciebie nazwą...
Te dni są świadectwem, że zbyt długo musiałaś być silna, zbyt ciężko walczyłaś, najczęściej bez wsparcia, w samotności...
Za siebie, o siebie, za kogoś, dla kogoś...
To jest wyłącznie efekt "ran" jakie odnosisz w codziennych trudach życia...
Ale, które zawsze leczysz, łatasz, sklejasz i po chwilowej niedyspozycji ruszasz dalej z podniesioną głową, przeżyć kolejny dzień...
Stanąć mu naprzeciw i wziąć na swoje ramiona...
Pamiętaj, że jesteś wartościowym, pięknym, silnym człowiekiem, nawet wtedy, gdy dopada Ciebie niemoc czarnej melancholii i zmęczenia...
A do nich ma prawo każdy z Nas...
Nawet Ci najsilniejsi...
To jest takie ludzkie...
Tak po prostu...