PZLAM - Polski Związek Lekkiej Atletyki Masters

PZLAM - Polski Związek Lekkiej Atletyki Masters

Udostępnij

Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od PZLAM - Polski Związek Lekkiej Atletyki Masters, Sport i rekreacja, Ulica gen. Józefa Bema 23/29, Torun.

Photos from PZLAM - Polski Związek Lekkiej Atletyki Masters's post 25/08/2026

26. Mistrzostwa Świata w Lekkiej Atletyce Masters
Daegu, Korea Pd.
22.08.-3.09.2026 Medale P***ków - stan na 25.08.2026 - 30 (15+9+6)
Złote
1. Leszek Behounek M65 - chód 10 km
2. Tomasz Lipiec M55 - chód 10 km
3. POL M40 Team - chód 10 km - Tomasz Lipiec, Krzysztof Czerski, Sebastian Karpiński
4. Ewelina Brzezina W35 - 2000 m prz.
5. Andrzej Klimczak M75 - kula
6. Ewelina Brzezina W35 - 10 km
7. Czesław Roszczak M85 - młot
8. Wacław Krankowski M75 - młot
9. Krzysztof Jacków M45 - dysk
10. Wacław Krankowski M75 - ciężarek
11. Czesław Roszczak M85 - wzwyż
12. Czesław Roszczak M85 - cięzarek
13. Mariusz Walczak M55 - młot
14. Maria Gąsowska W80 - 100 m
15. Ewelina Brzezina W35 - 5000 m
Srebrne
1. Iwona Grinholc W50 - chód 10 km
2. Katarzyna Kępińska W45 - chód 10 km
3. Krzysztof Czerski M45 - chód 10 km
4. Sebastian Karpiński M40 - chód 10 km
5. POL W45 Team - chód 10 km - Iwona Grinholc, Katarzyna Kępińska, Małgorzata Behounek
6. Wacław Krankowski M75 - kula
7. Monika Nowak - 2000 m prz. W40
8. Czesław Roszczak M85 - kula
9. Sandra Michalak W35 - 5000 m
Brązowe
1. Rafał Nowak M50 - 3000 m prz.
2. Zdzisław Skibicki M40 - dysk
3. Katarzyna Krysztosiak W50 - w dal
4. Katarzyna Krysztosiak W50 - 80 m pł.
5. Andrzej Klimczak M75 - młot
6. Ewa Zarębska W35 - 100 m

Jesteście wielcy ! Gratulacje !

25/08/2026

Na sport nigdy nie jest za późno. 98-letni Torunianin czterokrotnym mistrzem Polski
Daniel Ludwiński
25 sierpnia 2026, 11:19 Józef Kołodziej niedługo skończy 98 lat, a swoim zapałem do uprawiania sportu mógłby zawstydzić dużo młodszych od siebie. Pan Józef pokazuje, że wiek to tylko liczba - niedawno został czterokrotnym mistrzem Polski masters w lekkoatletyce. W zawodach lekkoatletycznych weteranów Toruń przoduje od lat - właśnie w naszym mieście znajduje się siedziba Polskiego Związku Lekkiej Atletyki Masters, a w Arenie Toruń rokrocznie odbywają się halowe mistrzostwa Polski. Józef Kołodziej w poprzednich latach nie startował, za to tegoroczny debiut w Bydgoszczy od razu przyniósł mu cały pęk medali.
Cieszę się, że wystartowałem w mistrzostwach Polski. Byłem trochę oporny, ale jednak koledzy przekonali mnie, że trzeba wystartować (śmiech). Osiągnąłem wyniki, których się nawet nie spodziewałem. W młodości nie byłem zawodowym sportowcem. Jak to w życiu, trzeba było pracować na utrzymanie rodziny i na sport nie było wiele czasu. Od czasu do czasu sobie ćwiczyłem, biegałem, ale nigdy nie robiłem tego zawodowo. Teraz jestem już jednak w takim wieku, że mam więcej czasu, więc zamiast siedzieć w domu znalazłem sobie sportowe rozrywki i przyjemności. Człowiek od razu czuje się inaczej, jak jest w towarzystwie aktywnych ludzi - mówi z wyraźnym zadowoleniem w głosie pan Józef. Nestor toruńskiej lekkoatletyki nie przygotowuje się do swoich startów sam - o odpowiednie zajęcia dba Julian Konopka, w poprzednich latach pracujący m.in. z Henrykiem Wierzchowskim, wielokrotnym mistrzem Polski i Europy, obecnie 94-letnim.
Zgłosił się do mnie syn pana Józefa i powiedział, że słyszał, że już wcześniej prowadziłem mastersów. Spytał, czy podjąłbym się trenowania z jego tatą. Zaczęliśmy więc wspólne ćwiczenia, nie udało nam się jeszcze wystartować zimą w halowych mistrzostwach Polski, bo na to było zbyt mało czasu, ale w Bydgoszczy Józef stanął już na starcie. Osiągnął bardzo dobre wyniki i jest czterokrotnym mistrzem Polski w swojej kategorii wiekowej - w pchnięciu kulą, rzucie dyskiem, rzucie oszczepem i biegu na 100 metrów. Zrobił to bez większego wysiłku. Teraz trenujemy, żeby jeszcze bardziej poprawić uzyskane wyniki. Słyszałem już, że kolejne mistrzostwa Polski na otwartym stadionie odbędą się w Toruniu - wtedy tym bardziej będziemy bić rekordy z Bydgoszczy - mówi Julian Konopka.
Józef Kołodziej był jednym z gości otwarcia Stadionu Miejskiego po rocznym remoncie - czterokrotny mistrz Polski masters pobiegł na nowej bieżni m.in. z prezydentem Torunia Pawłem Gulewskim. Pan Józef nie kryje, że już planuje kolejne starty i rywalizację o kolejne medale.
Ze zdrowiem na razie jest dobrze, więc chętnie wystartuję znowu. Bardzo chętnie ćwiczę, naprawdę z dużą przyjemnością. Jak człowiek ruszy z miejsca, to aż mu się później chce iść na kolejne treningi - mówi najstarszy toruński lekkoatleta.
Medale także na mistrzostwach w Korei Południowej
Ostatnie mistrzostwa Polski na otwartym stadionie, które odbyły się w Bydgoszczy, były również próbą generalną dla reprezentacji naszego kraju przed mistrzostwami świata masters, rozpoczętymi w ostatni weekend w koreańskim Daegu. W pierwszych dniach mistrzostw, trwających do 3 września, z sukcesami rywalizował Wacław Krankowski - torunianin zdobył już tytuły mistrza świata w rzucie młotem i rzucie ciężarkiem w kategorii M75, a także zajął drugie miejsce w konkursie pchnięcia kulą.
https://nowosci.com.pl/na-sport-nigdy-nie-jest-za-pozno-98-letni-torunianin-czterokrotnym-mistrzem-polski/ar/c2p2-29292911

Photos from Z nogami w chmurach's post 25/08/2026

Nasi Mastersi walczą dzielnie !

Photos from PZLAM - Polski Związek Lekkiej Atletyki Masters's post 24/08/2026

26. Mistrzostwa Świata w Lekkiej Atletyce Masters
Daegu, Korea Pd.
22.08.-3.09.2026
Medale P***ków - stan na 24.08.2026 - 23 (10+8+5)
Złote
1. Leszek Behounek M65 - chód 10 km
2. Tomasz Lipiec M55 - chód 10 km
3. POL M40 Team - chód 10 km - Tomasz Lipiec, Krzysztof Czerski, Sebastian Karpiński
4. Ewelina Brzezina W35 - 2000 m prz.
5. Andrzej Klimczak M75 - kula
6. Ewelina Brzezina W35 - 10 km
7. Czesław Roszczak M85 - młot
8. Wacław Krankowski M75 - młot
9. Krzysztof Jacków M45 - dysk
10. Wacław Krankowski M75 - ciężarek
Srebrne
1. Iwona Grinholc W50 - chód 10 km
2. Katarzyna Kępińska W45 - chód 10 km
3. Krzysztof Czerski M45 - chód 10 km
4. Sebastian Karpiński M40 - chód 10 km
5. POL W45 Team - chód 10 km - Iwona Grinholc, Katarzyna Kępińska, Małgorzata Behounek
6. Wacław Krankowski M75 - kula
7. Monika Nowak - 2000 m prz. W40
8. Czesław Roszczak M85 - kula
Brązowe
1. Rafał Nowak M50 - 3000 m prz.
2. Zdzisław Skibicki M40 - dysk
3. Katarzyna Krysztosiak W50 - w dal
4. Katarzyna Krysztosiak W50 - 80 m pł.
5. Andrzej Klimczak M75 - młot

Photos from PZLAM - Polski Związek Lekkiej Atletyki Masters's post 24/08/2026

Stadion Miejski im. Grzegorza Duneckiego w Toruniu otwarty po remoncie kapitalnym.
W otwarciu udział wziął Prezydent Miasta Torunia Pan Paweł Gulewski, Pan Krzysztof Wolsztyński - szef Kuj. Pom. ZLA, a także wiceprezes PZLA, szefowie organizacji i klubów sportowych w Toruniu.
Byli też mastersi z Gabrielem Mańkowskim na czele, a także nasz najstarszy master mr Józef Kołodziej lat 98 ! Pan Józef startował w 36. MPMasters w LA 2026 w Bydgoszczy, gdzie wywalczył złoto w biegu na 100 m, pchnięciu kulą i rzucie oszczepem.
Od dziś oficjalnie zaczynamy treningi i starty na pięknym, "niebieskim" stadionie...

Photos from Metropolia Toruńska .pl's post 24/08/2026

Wracam pamięcią z czerwca 2005, kiedy po ośmiu latach modernizacji oddano do użytku Stadion Miejski im. Grzegorza Duneckiego. Nowe, bordowe mondo, na którym biłem rekordy polski w biegu na 200 m (w kat. M 55) w latach 2006 i 2007.
Pierwsze kroki na żużlowej bieżni przemierzyłem jesienią 1964 roku...

Photos from PZLAM - Polski Związek Lekkiej Atletyki Masters's post 24/08/2026

śp. Mieczysław Rutyna
Dziś w Chicago odszedł na niebieskie stadiony nasz wielki, starszy kolega śp. Mieczysław Rutyna...
Jeden z najważniejszych i najbardziej zasłużonych członków naszego Związku.
Mieczysław Rutyna, ur. 29.05.1931, chodziarz, olimpijczyk Mieczysław Rutyna. Mieszkał naprzemiennie - w Tarnobrzegu(lato), i w Chicago(zima).
Notowany od MP 1991 w Kielcach, inicjator i współzałożyciel Związku(PZWLA). Pierwszy start z weteranami zanotował podczas VIII MŚ 1989 w Eugene USA). W kilkuosobowej ekipie z Polski Mietek wystartował razem z legendarną „złotą” Elą Krzesińską. Kiedy dowiedział się o zasadach ruchu weterańskiego Mietek zapisał „Polskę” do WAVA, opłacił wpisowe, czym dał podwaliny pod tworzący się ruch weterański w kraju.
Podczas startów w MP Mietek wywalczył mnóstwo tytułów i medali, podczas startów w MŚ/ME wywalczył 24 medale (9+10+5), zajmując ósme miejsce w rankingu 30 – lecia Związku. Z Mietkiem spędziliśmy razem 2 tygodnie, podczas MŚ 2005 w San Sebastian., mieszkając w fajnym apartamencie w baskijskim mieście Beasain, niedaleko San Sebastian. Mietek, był bardzo sympatycznym człowiekiem, siła spokoju, dżentelmen w każdym calu...
Niestety, ostatnio z nami nie startował, problemy zdrowotne zmusiły GO do ograniczenia ruchu, czyli treningów i startów...wielka szkoda...
Nasz znakomity kolega ma przebogate sportowe CV.
Przypomnę raz jeszcze wspomnienia naszego Mistrza, które w roku 2005 spisał specjalnie dla nas.
"Było to jesienią 1946 roku w Liceum im. Hetmana Jana Tarnowskiego w Tarnobrzegu, kiedy to po raz pierwszy zetknąłem się ze sportem. Do tej pory, jak każdy młody chłopak wiejski, miałem już dobrą zaprawę fizyczną. Jak zwykle w gospodarstwie, ciągle trzeba było coś robić. Jak nie rąbać drzewo, to ciąć sieczkę, kończyć na stepie, przy tłuczeniu prosa na kaszę jaglaną, albo wreszcie obracać ciężki kamień żarn przy mieleniu zboża na chleb. Najcięższa jednak była młocka, bo młóciło się cepami. Przy tej pracy trzeba było utrzymywać równomierny rytm, zwłaszcza, gdy młóciło się we trzech. Nieraz, kiedy starsi chcieli nam pokazać co potrafią, przyśpieszali tempo i wtedy tylko prosiłem Boga, aby przy moich cepach zerwało się wiązadło, bo przy naprawie można było trochę odpocząć. Drugą formą zaprawy było rzucanie rożnym „sprzętem” w grze w palanta i bieganie. Z rzucaniem było najwięcej kłopotów, bo odbywało się codziennie, a „sprzętu” leżało na drogach pod dostatkiem. I tu, jak nie rozbite okno, to potłuczone dachówki na zabudowaniach, a już najgorsze było, gdy jakiś przechodzień przeciął lot kamienia. W naszej szkole podstawowej nie było mowy o sporcie. Do Gimnazjum w Tarnobrzegu, pierwsze trzy miesiące, chodziłem pieszo, pokonując codziennie około 18 kilometrów. W klasie, do której należałem, było kilku kolegów, którzy byli w sporcie zaawansowani, grali w piłkę nożną, siatkówkę, uprawiali też lekką atletykę. Wśród nich byłem zupełnie zielony, ale za bardzo ambitny, aby ich treningom biernie się przyglądać. Pod okiem profesora WF, Pana Sawarskiego zacząłem trenować rzuty : dyskiem, oszczepem i granatem, tak że wrotce byłem już w pierwszej trojce szkolnych miotaczy. W tym czasie zapisałem się do klubu OGNIWO i tam, przy pomocy trenera St. Sudoła poprawiałem swoje umiejętności. W 1947 roku znalazłem się w reprezentacji Ogniwa na Mistrzostwa Województwa Rzeszowskiego w la. Na zawodach tych wywalczyłem, niestety, tylko czwarte miejsce w rzucie granatem, zdobywając II klasę państwową w sporcie. Na jesieni w roku 1947 po raz pierwszy wystartowałem w chodzie sportowym na dystansie 10 km, a były to Mistrzostwa Powiatu w Marszach Jesiennych. W zawodach tych każdy zawodnik musiał maszerować z karabinem, co sprawiało nam sporo trudności. Wystartowaliśmy bardzo szybko i już po dwóch kilometrach zacząłem odczuwać ból kostki. O wycofaniu się z konkursu nie było mowy, co było zasługą prof. Sawarskiego, który zawsze nas przed tym przestrzegał. Zwolniłem więc nieco i myślałem, jak ratować się na własną rękę. Po kilku minutach ból nieco ustąpił, przyśpieszyłem i zacząłem odrabiać straty do prowadzących. Wielu z nich zaczęło odczuwać ten same problemy z kostką co ja, ja natomiast wyszedłem na prowadzenie i wygrałem chód z czasem 59, 14 min., z czego się bardzo cieszyłem. W dwa tygodnie później wygrałem Mistrzostwa Województwa. Jeszcze kilka razy wystartowałem w Marszach Jesiennych. W roku 1950, po zdaniu matury, zdałem też egzamin wstępny na Wydział Rolny Uniwersytetu we Wrocławiu. Na uniwersytecie, należąc już do tamtejszego AZS, uprawiałem nadal rzuty i startowałem w marszach, trenując pod okiem trenerki G. Cejzik. Po studiach otrzymałem nakaz pracy w Środzie Śląskiej, gdzie pracowałem jako zootechnik w Wydziale Rolnictwa i Leśnictwa. W tym czasie zmieniłem przynależność klubową na Ludowe Zespoły Sportowe. W 1954 roku wystartowałem w Mistrzostwach Polski LZS-ów w Białymstoku. W chodzie na 10 km wygrałem na finiszu z renomowanym chodziarzem z Poznania F. Gerwazikiem. Od tego czasu startowałem już tylko w chodzie sportowym. W kwietniu 1956 roku zostałem powołany na oboz kadry narodowej do Spały. Trenerem licznej grupy chodziarzy był Z. Szelest i on nauczył mnie poprawnej techniki chodu. Po trzech tygodniach obozu wystartowałem w I Eliminacjach Olimpijskich we Wrocławiu. Po raz pierwszy startowałem na długim, bo 20 km dystansie i z czasem 1 h 42 min 30 sek zająłem V miejsce. W ten sposób wypełniłem (lepiej o 1 min 30 sek ) normę na I klasę sportową. Po zawodach tych powołany zostałem do reprezentacji Polski na Memoriał Janusza Kusocińskiego w Warszawie. Tutaj, w silnej obsadzie międzynarodowej wywalczyłem 8 miejsce, będąc drugim zawodnikiem Polski. W roku 1959 wyjechałem do Stanów Zjednoczonych i kontynuowałem treningi chodziarskie. Lecz tu nie miałem szansy uczestniczyć w obozach i startować w wielu imprezach, w w miastach położonych setki mil od Chicago. Mimo tego, mimo braku pieniędzy, trenowałem intensywnie, nie będąc gorszy od bogatych chodziarzy amerykańskich. W 1963 roku do Chicago, na mecz z USA, przyleciała reprezentacja Polski w lekkiej atletyce. Jakże wielka była radość ze spotkania ze starymi kolegami. Codziennie, po pracy, jeździłem do miejsca ich zakwaterowania, by się nimi nacieszyć. Kilka dni po meczu odjeżdżali do kraju, a przy pożegnaniu mój stary kolega Tadeusz Rut powiedział : nie martw się, że odjeżdżamy, trenuj mocniej, a spotkamy się na Igrzyskach Olimpijskich za rok, w Tokio. Zawsze marzyłem, aby wystartować w tak wielkiej imprezie i słowa kolegi dodały mi odwagi i otuchy, aby spróbować mocniej potrenować. Od tego czasu istniały dla mnie tylko praca i trening. Nie było to wcale łatwe, gdy po 10 godzinach pracy udawałem się na 3 godzinny trening. Powrót do domu, przespać się i znów do pracy i na trening. Tak upłynęło kilka miesięcy. Wreszcie, w sierpniu 1964 roku, wystartowałem w Mistrzostwach CAAU w chodzie na 50 km, uzyskując czas 4 h 25 min 14 sek., co dało mi przepustkę do startu w IO w Tokio. Uciecha była bardzo wielka. Teraz ostatnie przygotowania do startu. Niestety, już w Tokio, będąc w dobrej formie, tuż przed startem na 20 km, zachorowalem. Lekarze bardzo starali się pomoc mi, ale choroba bardzo mnie osłabiła i zająłem dopiero 26 miejsce. Po kilku dniach wystartowałem
na 50 km i tu - z niewiadomych dla nikogo przyczyn - zostałem zdyskwalifikowany na 19 km. Kolega z Chicago, który ze mną startował powiedział mi później, że stało się to za przyczyną złotego medalisty z Rzymu, Thomsona. Thomson kwalifikował z innymi sędziami zawodników trenujących na bieżni we wiosce olimpijskiej. O mnie powiedział, że nie podoba mu się mój chód, nie uzasadniając bliżej, o co chodziło. Domyślam się, że chodziło o to, że jako P***k mieszkający w USA, nie startowałem w barwach Ameryki. W roku 1968 było drugie podejście do startu na Igrzyskach Olimpjskich w Meksyku. Będąc w stałym kontakcie z kolegą Hausleberem, który trenował meksykańskich chodziarzy, planowałem wyjazd do Meksyku, na kilka tygodni przed Igrzyskami. Miałem na to zgodę mojego zakładu pracy, zakwaterowanie dawał mi Hausleber. Mimo takich dogodności PKOL nie zgodził się na mój start. Byłem załamany i przestałem prawie zupełnie trenować. Po dwóch tygodniach ktoś zmienił decyzję sekretarza PKOL i dostałem telegram, że jadę do Meksyku. A działo się to zaledwie na 6 dni przez startem na 20 km. Brak aklimatyzacji zaważył na moich wynikach. Byłem dopiero 26 na 20 km i 22 na 50 km, czyli grubo poniżej moich oczekiwań i możliwości. Na Igrzyska Olimpijskie do Monachium, a roku 1972, już nie pojechałem, chociaż spokojnie wywalczyłem minimum olimpijskie. Na moje miejsce pojechało dwóch działaczy. W roku 1973 po raz ostatni wystartowałem, jako senior, w chodzie na 20 km. Tak zakończył się mój pierwszy etap kariery sportowej. W lutym 1989 r. zadzwoniła do mnie Elżbieta Krzesińska, pytając czy jeszcze trenuję i czy nie chciałbym wystartować w Mistrzostwach Świata Weteranów. Zawody te, odbywały się w sierpniu 1989 r. w amerykańskim mieście Eugene. Powiedziała też, że ona, z mężem Andrzejem zamierzają tam wystartować. Organizowała ona zawodników mieszkających na stałe w USA, którzy mieli dołączyć do ekipy, która miała przyjechać z Polski. Na nic zdały się moje tłumaczenia - masz schudnąć i potrenować powiedziała złota Ela. Zacząłem pomału trenować, ale waga - 104 kg - oraz długa przerwa w treningach, zrobiły swoje. Początkowo, z uwagi na możliwe kontuzje, trenowałem bardzo ostrożnie. Do Eugene jednak pojechałem, jak Eli obiecałem. Cóż dodać 21 miejsce na 20 km i 15 na 5 km. Ale wyniki te zdopingowały mnie do podjęcia wyzwania, wszak startowałem na Igrzyskach Olimpijskich, a to do czegoś zobowiązuje. Bakcyl sportowy pozostał, staram się trzymać wagę i umiejętnie trenować. Podczas XVI Mistrzostw Świata w San Sebastian, które rozegrane były w sierpniu 2005 wywalczyłem brązowy medal w chodzie na 50 km, mimo bolesnego upadku i zranienia. Podczas XV Mistrzostw Europy, które rozegrane były w mojej Polsce, wywalczyłem 2 medale : w chodzie na 5000 m byłem drugi, na dystansie 20 km byłem pierwszy. W rok później, podczas XVII MŚ w Riccione w roku 2007, startując już w nowej kategorii wiekowej wygrałem obydwie konkurencje : chód na 5 000 m oraz na 20 km. Podczas XVI ME w Lublanie wygrałem dystans 5 000 m, byłem drugi na 20 km. Z powodu uciążliwej kontuzji nie wywalczyłem medalu podczas XVIII MŚ w Lahti, gdzie zająłem dopiero 6. miejsce w chodzie na 20 km. Podczas ME 2012 w Zittau Mieczysław wywalczył 2 złote medale w chodzie na 5000 m i 20 km.
Kolejne starty, kolejne medale. Medali, które wywalczyłem na Mistrzostwach Polski, już nie próbuję nawet zliczyć. Od roku 1989, w których po raz pierwszy uczestniczyłem w MŚ (Eugene) oraz w ME wywalczyłem w sumie 24 medale, w tym 9 złotych i 10 srebrnych. Każdy medal ma swoją historię każdy cenię wysoko, ale każdy medal nieco inaczej.
Historię powstania Związku, opis zawodów, wiele innych informacji znajdziemy w wydanej w 2020 książce „ # # # – lecie PZLAM 1990 – 2020”.
Żegnaj Drogi, niezapomniany Kolego !
Część Jego pamięci.

Chcesz aby twoja firma była na górze listy Siłownia I Obiekt Sportowy w Torun?

Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Lokalizacja

Kategoria

Strona Internetowa

Adres


Ulica Gen. Józefa Bema 23/29
Torun
87-100