Sportiction

Sportiction

Udostępnij

Sportiction - uzależnienie od sportu. Jest to strona przeznaczona tematyce wyłącznie sportowej. W

11/04/2021

Historyczny dzień dla Legii! Sekcja futsalowa z awansem do ekstraklasy

11 kwietnia 2021 r. Ten dzień zapisze się złotymi zgłoskami w krótkiej historii futsalowej drużyny Legii Warszawa. Zespół prowadzony przez Pawła Juchniewicza wygrał z Victorią Sulejówek 7:2 w ramach 25. kolejki I ligi futsalu grupy północnej, zapewniając sobie awans do Statscore Futsal Ekstraklasy w sezonie 2021/2022.

Spotkanie Legii z Victorią było meczem o bardzo dużym ciężarze gatunkowym dla „Wojskowych”, ponieważ zwycięstwo gospodarzy w tej rywalizacji dawało im matematyczny awans do futsalowej ekstraklasy w następnym sezonie, na jedną kolejkę przez zakończeniem rozgrywek. Warszawianie zabrali się do pracy od razu, dosłownie i w przenośni – już w 31. sekundzie tablica pokazywała wynik 1:0 dla Legii po tym, jak Mariusz Milewski kapitalnie przymierzył i nie dał szans bramkarzowi Victorii Sulejówek. Sześć minut później było już 2:0 dla gospodarzy, a Mateusz Szafrański – jeden z najnowszych nabytków „Wojskowych” – podwyższył prowadzenie spokojnym strzałem. Victoria także miała swoje okazje bramkowe, ale za każdym razem na wysokości zadania stawał Tomasz Warszawski. W minucie szesnastej Adam Grzyb zdobył trzeciego gola dla gospodarzy, a podopieczni Pawła Juchniewicza mogli czuć się dużo swobodniej. W pierwszej połowie obserwowaliśmy dużo fauli z obu stron, a Victoria nie tylko wyczerpała limit pięciu „bezpiecznych” fauli, ale także tę granicę przekroczyła, prokurując rzut karny przedłużony przy stanie 1:22 do końca pierwszej połowy. Do piłki podszedł Milewski i futsalówka ugrzęzła w siatce, po drodze odbijając się jeszcze od słupka. Legia utrzymała przewagę do końca pierwszej odsłony i podopieczni Juchniewicza schodzili do szatni z czterobramkową zaliczką.

W drugiej połowie zespół „Wojskowych” grał swoje i stwarzał kolejne dogodne sytuacje, ale notorycznie je marnował: najpierw „patelni” nie wykorzystał Krzysztof Jarosz, a kilkadziesiąt sekund później Bartłomiej Świniarski zmarnował stuprocentową okazję. Jednak co się odwlecze, to nie uciecze – przy kolejnej okazji Jarosza futsalówka nie ugrzęzła w siatce, ale przekroczyła całym swoim obwodem linię bramkową i tak padła piąta w tym meczu bramka dla warszawian. Szampany oraz confetti były już powoli szykowane. Podopieczni Zuzanny Nikisz rozpoczęli grę z lotnym bramkarzem już na 11 minut przed końcową syreną – musieli ryzykować, aby chociaż próbować „wrócić do meczu”. W 29. minucie potężnie uderzył z dystansu Bartłomiej Świniarski, ale gracz Legii tylko „ostemplował aluminium”. Goście pracowali na gola honorowego i dokonali tego w 35. minucie – piłkę wpakował do siatki Michał Madej, pokonując Pawła Wysockiego, który zmienił się między słupkami z Warszawskim. Jednak gra z lotnym bramkarzem wiąże się z pewnym ryzykiem – piłkę przejął Mateusz Olczak i po indywidualnej akcji umieścił piłkę w pustej bramce rywali. W przedostatniej minucie Victoria podreperowała swój dorobek i zrobiło się 6:2, ponownie za sprawą Madeja…lecz Legia nie pozostała dłużna i momentalnie zdobyła siódmego gola, a autorem gola był Paweł Tarnowski. Więcej trafień już nie oglądaliśmy i historyczny awans Legii stał się faktem!

Po 25 kolejkach I ligi futsalu grupy północnej, Legia ma na koncie 56 punktów i – już przed ostatnią serią spotkań - matematycznie zagwarantowała sobie pierwsze miejsce w tej grupie, które daje prawo do gry w Statscore Futsal Ekstraklasie w sezonie 2021/2022. Nawet w przypadku porażki „Wojskowych” w ostatnim meczu ligowym, warszawianie pozostaną na pierwszym miejscu, gdyż drugi AZS UG może co najwyżej zrównać się punktami z Legią, lecz wskutek bezpośrednich spotkań, które są na niekorzyść „Akademików”, to właśnie legioniści przypieczętowali swój końcowy triumf w zmaganiach ligowych, zapewniając sobie udział w najwyższej klasie rozgrywkowej od nowego sezonu. Jest to też wydarzenie bezprecedensowe z tego powodu, iż Legia, która pod tą nazwą rywalizuje dopiero od 2019 roku, awansowała z II ligi futsalu do ekstraklasy w przeciągu zaledwie dwóch sezonów! W ostatnim meczu ligowym, zespół Pawła Juchniewicza zmierzy się na wyjeździe z Widzewem Łódź.

Legia Warszawa 7:2 Victoria Sulejówek

bramki: Milewski 1’, Szafrański 6’, Grzyb 13’, Milewski 19’, Jarosz 27, Olczak 38’, Tarnowski 39’; Madej 35’, Madej 39’.

Legia Warszawa: Warszawski, Wysocki, Świątkowski, Jarosz, Szymczak, Szafrański, Milewski, Gliński, Tarnowski, Świniarski, Grzyb, Och, Olczak.

Victoria Sulejówek: Frankowski, Domżała, Michałowski, S. Szymańczuk, Aarab, Subocz, Nowakowski, Hereśniak, P. Szymańczuk, Michał Madej, Wielgat, Szarpak, Piwowarczyk.

Autor: Krzysztof Paszkiewicz

Legia Futsal
1 Polska Liga Futsalu
Futsal-Polska.pl

07/04/2021

Gigantyczne nerwy w warszawskich derbach szczypiorniaka i konkurs rzutów karnych. Rozstrzygnięcie dopiero w ósmej serii!

W zaległym meczu 11. kolejki I ligi piłki ręcznej kobiet, UKS Varsovia Warszawa odniósł zwycięstwo w dramatycznych okolicznościach po rzutach karnych w derbach stolicy z WKPR-em Wesołą Warszawa 31:31 (18:19; 7:6 w rzutach karnych). Mecz się zakończył dopiero w ósmej kolejce „siódemek” na korzyść drużyny Romana M***a.

Już w pierwszych minutach tego spotkania, oba zespoły mogły pochwalić się dużą skutecznością bramką rywalek – po upływie czterech minut widniał wynik 4:3 dla Varsovii. Zatem gospodynie w ciągu tego krótkiego okresu rzuciły tyle samo bramek, co w całej pierwszej połowie poprzedniego, feralnego meczu z AZS-em AWF Warszawa. Następnie obserwowaliśmy kilkuminutowy zastój w Wesołej, co poskutkowało podwyższeniem prowadzenia przez trzecią siłę grupy C, głównie dzięki wysokiej skuteczności Wiktorii Kostuch (8:4). Czterobramkowe prowadzenie Varsovii rozluźniło tę drużynę, ponieważ gospodynie zaczęły popełniać coraz więcej błędów, Wesoła doskoczyła w 17. minucie na jedną bramkę (11:10), a Roman Mont w takich okolicznościach musiał poprosić o czas. Przemowy oraz wskazówki trenera Varsovii zadziałały, zespół odskoczył na trzy trafienia, i kilkadziesiąt sekund później to z kolei Mirosław Robak położył na stół sędziowski tabliczkę z literą „T”. Od początku meczu zespół z Konwiktorskiej prowadził, lecz nie potrafił „odskoczyć” na większą przewagę. – Varsovia buduje przewagę, lecz zdarzają się jeden, dwa prostsze błędy, i Wesoła wciąż jest blisko – trafnie ocenił pierwsze 20 minut Tomasz Górski, który komentował spotkanie Varsovii z Wesołą na żywo. Jednak goście gonili i dogonili Varsovię pod koniec pierwszej części konfrontacji za sprawą Marty Musiał, która w 28. minucie rzuciła bramkę na 17:17. Po syrenie oznajmiającej koniec pierwszej połowy na tablicy był wynik 18:18…lecz Wesoła miała jeszcze jeden bezpośredni rzut wolny, który sprytnie wykorzystała Patrycja Koc, dając rzutem na taśmę prowadzenie gościem tuż przed zejściem do szatni (18:19). Co też jest istotne, mecz był bardzo czysty – pierwsza dwuminutowa kara w meczu miała miejsce dopiero kilkadziesiąt sekund przed zakończeniem pierwszej odsłony.

Pierwsze minuty drugiej połowy to bardzo wyrównana gra na parkiecie – dosłownie bramka za bramkę. Żaden z zespołów nie potrafił wypracować sobie przewagi, a po upływie sześciu minut od pierwszego gwizdka w drugiej części spotkania, Wesoła objęła dwubramkowe prowadzenie, najwyższe wówczas dla zespołu Mirosława Robaka w całym meczu (20:22). Taki stan rzeczy – czyli oglądanie gości na prowadzeniu – utrzymywał się przez dłuższy czas, Wesoła grała swoje i nie tylko nie dała się dogonić Varsovii, lecz sama również zdobywała stopniowo coraz większą przewagę nad gospodyniami, prowadząc na trzynaście minut przed końcową syreną 25:28. Chwilę później gospodynie zaczęły szybko inicjować ataki, wykorzystały błędy w rozegraniu Wesołej i zrobiło się 28:28 po upływie 50. minuty meczu – zapowiadały się zatem ogromne sportowe emocje do samego końca spotkania. Minutę później podopieczne Romana M***a wyszły na prowadzeniu, po raz pierwszy od kilkudziesięciu minut gry w Warszawie, a chwilę później Kinga Janik poszła za ciosem i zdobyła trzydziestą bramką dla swojej drużyny (30:28). WKPR Wesoła Warszawa nie mogła odpowiedzieć na te trafienia i miała indolencję strzelecką, ciągnącą się przez ponad siedem minut. Dopiero Małgorzata Granicka pokonała bramkarkę Varsovii z rzutu karnego, a chwilę później ta sama zawodniczka jeszcze raz podeszła na linii siódmego metra i także się nie pomyliła – był remis (30:30). Na piętnaście sekund przed końcem sześćdziesięciu minut – a więc jedną „wentę” – o czas poprosił Roman Mont, który naszkicował swoim podopiecznym ostatnią akcję w regulaminowym czasie gry. Bramek jednak już nie oglądaliśmy, a mecz musiał się rozstrzygnąć w rzutach karnych. I na to rozstrzygnięcie przyszło kibicom czekać bardzo długo…bo aż do ósmej kolejki. Wtedy Alicja Klarkowska obroniła „siódemkę”, a Iga Dworniczuk rzuciła bramkę na wagę zwycięstwa dającego drużynie gospodyń dwa punkty, a Wesoła wraca do domu z jednym „oczkiem”!

UKS Varsovia Warszawa – WKPR Wesoła Warszawa 31:31 (18:19; 7:6 w rzutach karnych)

UKS Varsovia Warszawa: Ciborowska, I. Dworniczuk, J. Dworniczuk, Gomulak, Granicka, Janik, Klarkowska, Kolasińska, Kostuch, Lasek, Lasek, Mann, Puckowska, Sobka, Weber, Zabielny, Zub.

WKPR Wesoła Warszawa: Adamowicz; Bryl-Prokop; Chmielecka, Granicka, Koc, Mauryna, Musiał, Nosecka, Osińska, Robak, Skoczeń, Szybińska.

Autor: Krzysztof Paszkiewicz

Varsovia Piłka Ręczna
WKPR Wesoła
Warszawsko - Mazowiecki Związek Piłki Ręcznej

03/04/2021

„Lepsi” na minus, „gorszy” na plus. Podsumowanie 22. kolejki III ligi grupy pierwszej

Za nami już 22. kolejka III ligi gr. 1 i zarazem pierwsza seria spotkań po podziale na grupę mistrzowską oraz spadkową. I o ile Polonia oraz Legia nie wygrały swoich sobotnich meczów, o tyle Ursus, grający w grupie spadkowej, sięgnął w Radomsku po bardzo cenne trzy punkty.

Trzecioligowy podział zespołów poznaliśmy już tydzień temu. Zgodnie z systemem rozgrywek, Polonia Warszawa oraz Legia II Warszawa zameldowały się w grupie mistrzowskiej, zajmując po rundzie zasadniczej odpowiednio siódmą i ósmą lokatę. Do grupy spadkowej został z kolei oddelegowany Ursus Warszawa, który zakończył pierwszą fazę sezonu na osiemnastym miejscu. I to właśnie podopieczni Bogdana Jóźwiaka jako jedyna warszawska drużyna odniosła zwycięstwo w tej ligowej serii, pokonując na wyjeździe RKS Radomsko 2:1. Ogromny wkład w tę wiktorię – zresztą nie po raz pierwszy w tym sezonie – ma Patryk Kamiński, który zdobył obie bramki dla „Traktorków”: w 15. minucie z „wapna” oraz w 34. minucie z gry. Jedynego gola dla gospodarzy strzelił Rafał Babul, dosłownie kilkadziesiąt sekund po ustrzeleniu dubletu przez kapitana warszawian. Dzięki temu zwycięstwu Ursus ma 25 punktów i dalej okupuje 18. miejsce w tabeli, lecz do bezpiecznej strefy traci już zaledwie jedno „oczko”.

Równolegle toczyła się rywalizacja w Legionowie, gdzie miejscowa Legionovia podejmowała Legię II Warszawa. I trzeba powiedzieć, że legioniści nie „dojechali” na mecz, gdy ten się już zaczął – już w piątej minucie piłka ugrzęzła w bramce „Wojskowych” i było 1:0 dla Legionovii po golu Andrzeja Trubehy – jedenastego autorstwa tego piłkarza w tym sezonie ligowym. Niecałą minutę później trzeba było zaktualizować wynik, gdyż gospodarze prowadzili już 2:0, a trafienie zaliczył Bartosz Mroczek. Te dwie bramki na tyle wstrząsnęły rezerwami Legii, że zespół nie mógł dojść do siebie. To poskutkowało trzecim golem dla legionowian w 24. minucie – doświadczony Dariusz Zjawiński wpakował piłkę do siatki i sytuacja gości była wręcz beznadziejna. Koniec końców, „Wojskowi” zdobyli jedyną bramkę dopiero pod koniec spotkania, gdy Legionovia była już pewna swego, a wynik meczu ustalił Damian Warchoł.

O godzinie 16:00 zabrzmiał w Grodzisku Mazowieckim pierwszy gwizdek w meczu Pogoń – Polonia. Znaczna część kibiców „Czarnych Koszul” mogła się martwić o wynik tego spotkania. I ich obawy były na początku rywalizacji słuszne, gdyż strzelanie w tym meczu rozpoczęli gospodarze. Bramkę w 23. minucie spotkania zdobył Sebastian Kobiera, a więc piłkarz, który przyszedł do Grodziska Mazowieckiego właśnie z Polonii. W pierwszej połowie więcej goli nie oglądaliśmy, lecz to w drugiej odsłonie bramki się posypały niczym z rogu obfitości. Najpierw w 58. minucie na 2:0 podwyższył Bartosz Broniarek, a siedemnaście minut padła trzecia bramka dla Pogonii, której autorem jest Damian Jaroń - także piłkarz z przeszłością przy Konwiktorskiej. Gdy wydawało się, że Polonia ponownie w tym roku kalendarzowym przegra mecz do zera, w następnej części meczu wydarzyło się coś wręcz niebywałego. Bramkę, która wtedy była rozpatrywana jeszcze z gatunku tych honorowych, zdobył Łukasz Piątek, strzelając tym samym pierwszego gola dla „Czarnych Koszul” w 2021 roku. Dwie minuty później goście złapali kontakt po golu młodziutkiego Jakuba Wyszkowskiego i sytuacja Pogoni Grodzisk Mazowiecki wydawała się coraz mniej pewna. Gospodarze myśleli po prostu o dowiezieniu zwycięstwa do końca, lecz chyba tak bardzo się na tym aspekcie skupiali, że Polonia mogła atakować dalej, a bramkę na wagę remisu w niezwykłych okolicznościach strzelił po raz drugi w tym spotkaniu Piątek, dając gościom pierwszy punkt po przerwie zimowej. Punkt, który został wyszarpany liderowi tabeli na ich własnym obiekcie oraz prowadzącemu w meczu już 3:0. Wojciech Szymanek i spółka mają pełne prawo być ukontentowanym z tego zwycięskiego remisu, gdyż to może być bodziec motywacyjny do dalszej skutecznej gry „Czarnych Koszul”.

W następnej, 23. serii, Polonia zagra przy Konwiktorskiej z Jagiellonią II Białystok, Legia podejmie u siebie Znicza Biała Piska, a Ursus pojedzie do Tomaszowa Mazowieckiego, by skonfrontować się z miejscową Lechią.

Wyniki 22. kolejki:

Pogoń Grodzisk Mazowiecki 3:3 Polonia Warszawa
bramki: Sebastian Kobiera 23, Bartosz Broniarek 58, Damian Jaroń 75 - Łukasz Piątek 79, 90, Jakub Wyszkowski 81

Legionovia Legionowo 3-1 Legia II Warszawa
bramki: Andrzej Trubeha 5, Bartosz Mroczek 6, Dariusz Zjawiński 24 - Damian Warchoł 90

Znicz Biała Piska 0-2 Świt Nowy Dwór Mazowiecki
bramki: Łukasz Sosnowski 4, Sebastian Cuch 13

Unia Skierniewice 4-0 Jagiellonia II Białystok
bramki: Paweł Czarnecki 36, Dawid Dzięgielewski 44, Konrad Kowalczyk 76, Jakub Jasiński 90

Pelikan Łowicz 0-1 KS Wasilków
bramki: Jakub Jakimiuk 62

Huragan Morąg 1-5 Sokół Aleksandrów Łódzki
bramki: Youri Roseboom 76 - Szymon Sołtysiński 10, 47 (k), 89, Igor Kania 27, Kacper Dziuba 58

KS Kutno 3-1 Ruch Wysokie Mazowieckie
bramki: Adrian Kralkowski 47, Mateusz Broź 52 (k), Bartosz Bujalski 57 - Michał Grochowski 72

Błonianka Błonie 3-1 Olimpia Zambrów
bramki: Sebastian Czapa 1, 33 (k), Patryk Kostyk 76 - Kamil Zalewski 89

RKS Radomsko 1-2 Ursus Warszawa
bramki: Rafał Babul 35 - Patryk Kamiński 15 (k), 34

Lechia Tomaszów Mazowiecki 2-1 Concordia Elbląg
bramki: Krystian Mroczek 60, Artur Amroziński 82 – Jakub Bojas 9

GKS Wikielec 2-2 Broń Radom
bramki: Michał Jankowski 61 (k), 68 - Przemysław Śliwiński 43, Krzysztof Kiercz 51

Autor: Krzysztof Paszkiewicz

III liga grupa I
Piłkarskie Niższe Ligi

02/04/2021

Trzecioligowy podział ról. Startuje druga część sezonu

W poprzedni weekend zakończyła się runda zasadnicza sezonu 2020/2021 na poziomie III ligi grupy pierwszej. Zgodnie z reformą rozgrywek, którą wymusiła pandemia koronawirusa, po rozegraniu 22. kolejki dokonany został podział na grupę mistrzowską oraz spadkową. W tej pierwszej znalazły się Polonia Warszawa oraz Legia Warszawa, zaś o utrzymanie w lidze będzie walczyć stołeczny Ursus, który zameldował się w grupie „słabszej”.

Do zmagań III ligi gr. 1 w sezonie 2020/2021 przystąpiły rekordowe 22 zespoły. Tak duża liczba jest oczywiście spowodowana awansem licznych drużyn z niższych lig, przy jednoczesnym braku degradacji trzecioligowych zespołów, które były w strefie spadkowej w momencie przerwania rozgrywek. To sprawiło, iż liczba zespołów została zwiększona na tyle, że stworzenie klasycznego systemu kołowego (przy czym zespoły grałyby ze sobą dwa razy) było przy takiej ilości klubów niemożliwe do zrealizowania. I dlatego system rozgrywek został zmodyfikowany oraz podzielony na dwie części. W pierwszej fazie sezonu drużyny zagrały każdy z każdym, ale tylko raz. Po jej zakończeniu został dokonany podział na grupę mistrzowską, która liczy osiem najlepszych zespołów…jednak na tym podobieństwa do PKO BP Ekstraklasy się kończą, gdyż grupa spadkowa zawiera aż czternaście pozostałych drużyn. W grupie „lepszej”, rozegranych zostanie czternaście kolejek – drużyny zagrają ze sobą dwa razy. Grupa spadkowa będzie z kolei składać się z trzynastu serii gier, a kluby zmierzą się ze sobą tylko raz. Wśród przedstawicieli grupy mistrzowskiej są Legia i Polonia, które zakończyły część zasadniczą w zupełnie odmienny sposób, a grupę spadkową – jako jedyna warszawska ekipa – będzie reprezentować Ursus, dla którego celem nadrzędnym jest po prostu utrzymanie się w trzeciej lidze na przyszły sezon.

Polonia Warszawa zakończyła rundę zasadniczą najwyżej spośród wszystkich trzech stołecznych klubów (na siódmym miejscu), choć postawa „Czarnych Koszul” podczas ostatnich meczów ligowych pozostawiała dużo do życzenia. Dość powiedzieć, że w 2021 roku zespół z Konwiktorskiej nie zdobył jeszcze żadnego punktu. Mało tego – nie zdobył nawet żadnej bramki. Rezultaty osiągane przez tę drużynę w tym roku kalendarzowym prezentują się następująco: 0:1 z Pogonią Grodzisk Mazowiecki, 0:1 z Unią Skierniewice oraz 0:2 ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki. Oczywiście, można usprawiedliwiać się bardzo trudnym terminarzem, ale w kontekście walki o awans oraz dalszej walki o ligowe punkty w tym sezonie, najbliższa przyszłość nie rysuje się w kolorowych barwach. Nie do końca kolorowo było także w szeregach graczy Legii II Warszawa. Legioniści do samego końca musieli uważać, aby sobie rzutem na taśmę „nie zapewnić” grupy spadkowej, gdyż różnice punktowe pomiędzy sąsiadami w tabeli były minimalne. Na szczęście dla kibiców „Wojskowych”, ich drużyna rezerw wygrała ostatnie spotkanie bardzo przekonująco 4:0 z Ruchem Wysokie Mazowieckie. Sezon 2020/2021 pokazał, że zarówno Legia II, jak i Polonia, mają spory problem z rywalizacją z najlepszymi w lidze. Gdybyśmy uwzględnili tylko ich potyczki z przedstawicielami grupy mistrzowskiej, to jedni i drudzy spośród tych siedmiu spotkań…wygrali tylko po jednym. „Czarne Koszule” wygrały z legionistami 1:0, a „Wojskowi” odnieśli zwycięstwo w konfrontacji z Unią 2:0. To pokazuje, że grupa mistrzowska może być bolesnym czasem dla tych obydwu ekip. Oby druga część sezonu wyglądała już lepiej, a te ostatnie spotkania stanowiły tylko bolesne wybudzenie po przerwie zimowej, które już jest za nami. Legia oraz Polonia zmierzą się w grupie mistrzowskiej z Pogonią Grodzisk Mazowiecki, Legionovią Legionowo, Unią Skierniewice, Zniczem Biała Piska, Jagiellonią II Białystok i Świtem Nowy Dwór Mazowiecki.

Dwie wymienione wyżej warszawskie drużyny mogą „bić się” o awans, choć na ten moment tylko matematycznie. W przypadku jednak Ursusa, nawet matematyka jest przeciwko „Traktorkom”. Drużyna z zachodniej części stolicy cały czas jest na drodze poszukiwania stabilizacji oraz dobrej formy, która umożliwiałaby regularne punktowanie. Zmiana trenera w trakcie kampanii oraz „transfery” przeprowadzone zimą nie przynoszą na razie wymiernych efektów, a Ursus zajmuje osiemnaste miejsce w tabeli – a więc jest na tę chwilę w strefie spadkowej. Lecz o ile Legia oraz Polonia nie potrafią – przynajmniej tak mogłoby się wydawać – rywalizować z resztą przedstawicieli w swojej grupie, o tyle taka statystyka wygląda dla Ursusa nieco korzystniej. Na 22 punkty zdobyte w rundzie zasadniczej, aż 20 zostało zdobytych w konfrontacjach z reprezentantami grupy spadkowej. Lecz jest też druga strona medalu: gdybyśmy zawęzili te „badania” jedynie do czerwonej strefy, to uzyskane wyniki byłyby znacznie gorsze. Ursus zdobył raptem pięć „oczek” w meczach z drużynami będącymi teraz w strefie spadkowej. Pięć punktów w sześciu meczach przeciwko potencjalnym spadkowiczom. Nie brzmi to przyjemnie, choć zespół ze stolicy na pewno będzie walczyć, by uniknąć degradacji na przyszły sezon. Choć łatwo nie będzie – konkurencja z całą pewnością nie śpi. Rywalami Ursusa w grupie spadkowej będą: Sokół Aleksandrów Łódzki, Pelikan Łowicz, KS Kutno, Błonianka Błonie, RKS Radomsko, Concordia Elbląg, GKS Wikielec, Broń Radom, Lechia Tomaszów Mazowiecki, Olimpia Zambrów, Ruch Wysokie Mazowieckie, Huragan Morąg oraz KS Wasilków.

Inauguracja zmagań w grupie mistrzowskiej i spadkowej już za nami – w Wielki Piątek Unia wygrała wysoko z Jagiellonią II 4:0, a w grupie „słabszej” Huragan odniósł dotkliwą klęskę na własnym boisku, ulegając Sokołowi aż 1:5. Warszawskie drużyny zameldują się na murawie w Wielką Sobotę. O godz. 12:00 rozpoczną się równolegle spotkania Legionovii z Legią II (gr. mistrzowska) oraz RKS-u Radomsko z Ursusem (gr. spadkowa), a cztery godziny później „powtórka z rozrywki” i mecz w Grodzisku Mazowieckim, gdzie miejscowa Pogoń zagra z Polonią w grupie mistrzowskiej.

Pozostałe spotkania 22. kolejki, które odbędą się w Wielką Sobotę:

Lechia Tomaszów Mazowiecki – Concordia Elbląg (gr. spadkowa, 11:00)
GKS Wikielec – Broń Radom (gr. spadkowa, 12:00)
Błonianka Błonie – Olimpia Zambrów (gr. spadkowa, 13:00)
Znicz Biała Piska – Świt Nowy Dwór Mazowiecki (gr. mistrzowska, 14:00)
KS Kutno – Ruch Wysokie Mazowieckie (gr. spadkowa, 14:00)
Pelikan Łowicz – KS Wasilków (gr. spadkowa, 16:00)

Autor: Krzysztof Paszkiewicz

Piłka na Mazowszu
III liga grupa I
Piłkarskie Niższe Ligi

21/03/2021

Wygrali, zremisowali i przegrali. Trzecia kolejka CLJ ze zmiennym szczęściem

W sobotę zakończyła się trzecia kolejka Centralnej Ligi Juniorów U-17 grupy A. Była to seria przyzwoita dla warszawskich drużyn, które łącznie zanotowały po jednym zwycięstwie, remisie oraz porażce.

Inauguracja trzeciego weekendu rundy wiosennej miała miejsce w Olsztynie. Stomil potwierdził, że jest w rewelacyjnej formie na początku rozgrywek, i wygrał trzeci mecz z rzędu. Tym razem olsztynianie pokonali Znicz Pruszków 3:2 i ponownie sięgnęli po pełną pulę. Zespół z Warmii i Mazur tym samym zdobył już dwanaście goli w trzech meczach, z czego cztery są autorstwa Dawida Grablewskiego - aktualnie najlepszego strzelca całej grupy. Pozostałe trzy mecze CLJ-ki odbyły się w sobotę. Legia Warszawa była tym zespołem, która wśród warszawian rozpoczęła granie jako pierwsza. Legioniści rozgrywali mecz na wyjeździe, lecz ta podróż była bardzo krótka, gdyż "Wojskowi" udali się do Ząbek, by szukać punktów w meczu przeciwko miejscowej Ząbkovii. I ta sztuka udała się Legii, ponieważ bramki dla przyjezdnych strzelili kolejno Jakub Rutkowski oraz Maddox Sobociński. To wystarczyło na zgarnięcie w tym spotkaniu pełnej puli i wygranie meczu 2:1. Taki rezultat powoduje, że warszawianie odnieśli drugie zwycięstwo w tej rundzie i mają na koncie sześć "oczek".

W trakcie rywalizacji Ząbkovii z Legią, rozpoczęto grę także na Ursusie. Gospodarze podejmowali Jagiellonię Białystok i to "Duma Podlasia" była uważana za faworyta tego starcia. Już po upływie nieco ponad dwudziestu minut spotkania, wynik na tablicy wynosił 0:2 dla gości, a na listę strzelców wpisywali się Alex Protaziuk oraz Sebastian Dąbrowski. W drugiej połowie Jagiellonia dalej grała swoje i w 71. minucie meczu prowadziła już 3:0 po trafieniu Jakuba Jaroszuka. Sytuacja "Traktorków" w tej konfrontacji była wręcz krytyczna, lecz dziesięć minut po trzecim golu dla Jagi, Mieszko Maciejewski zainicjował indywidualną akcję, zakończoną faulem w polu karnym rywala. Sam poszkodowany podszedł do piłki ustawionej na jedenastym metrze i "wypudrował" wynik na 1:3, który utrzymał się do ostatniego gwizdka arbitra. W ten sposób po trzech kolejkach, na liście strzelców graczy Ursusa wciąż widnieje tylko jedno nazwisko - Maciejewski, który zdobył jedyne dwa gole dla stołecznego klubu. Porażka ponadto sprawiła, że zespół Arkadiusza Szulca pozostaje w strefie spadkowej, wyprzedzając tylko Ząbkovię, która nadal czeka na zdobycz punktową. W sobotę o godz. 15:00 UKS SMS Łódź podejmował na własnym stadionie Polonię Warszawa. Spotkanie to obfitowało w dużą ilość bramek i ostatecznie zakończyło się podziałem punktów przy remisie 3:3. Dla "Czarnych Koszul" jest to punkt numer cztery w tych rozgrywkach oraz czwarta lokata po trzech seriach gier.

W czwartej kolejce CLJ U-17 gr. A czekają nas pierwsze w 2021 roku derby w tej grupie wiekowej: Polonia zmierzy się u siebie z Ursusem w sobotę o godz. 12:00. Dwie godziny później rozpocznie się mecz Legia Warszawa vs. UKS SMS Łódź, a w niedzielę dokończenie czwartej serii - Znicz zagra z Jagiellonią w południe, a o 12:30 Ząbkovia rozegra spotkanie w Olsztynie z miejscowym Stomilem.

Stomil Olsztyn 3:2 Znicz Pruszków
bramki dla gospodarzy: Wasilewski (39’ samobój) Dawid Grablewski (46’), Igor Zapałowski (82’); dla gości Jurczak 50’ Rojek 64’.

Ząbkovia Ząbki 1:2 Legia Warszawa
bramki dla gospodarzy: nieznany; Rutkowski 16’, Sobociński 74’.

Ursus Warszawa 1:3 Jagiellonia Białystok
bramki dla gospodarzy: Maciejewski 81’ (k); dla gości Protaziuk 14’, Dąbrowski 21’, Jaroszuk 71’.

UKS SMS Łódź 3:3 Polonia Warszawa
bramki: nieznany

Autor: Krzysztof Paszkiewicz

KS Ursus 2004
Akademia Piłkarska MKS Polonia Warszawa
Centralna Liga Juniorów

17/03/2021

Koniec pięknej przygody akademików. Porażka w Lęborku

Futsaliści AZS-u UW Darkomp Wilanów przegrali z Teamem Lębork 2:3 w ćwierćfinale Halowego Pucharu Polski. Warszawianie odpadli z rozgrywek pucharowych i mogą się skupić wyłącznie na zmaganiach ligowych.

W Hali Trapez w Lęborku zmierzyły się dwie drużyny, które choć są beniaminkami Statscore Futsal Ekstraklasy, to ich szanse utrzymania się w elicie na następny sezon można szacować wysoko. Tym razem jednak rozgrywki ligowe przeszły na drugi plan, a stawką środowego meczu był awans do półfinału Pucharu Polski w futsalu. Goście z Warszawy przystępowali do rywalizacji bez Michała Klausa, który jest najlepszym strzelcem zespołu Macieja Karczyńskiego.

Już w drugiej minucie spotkania piłka o mały włos nie wpadła do siatki Wilanowa – Lucas Bonifacio trafił jednak w słupek. Dwie minuty później Bartosz Przyborek otrzymał znakomite zagranie od Tomasza Żebrowskiego, ale nie był w stanie z bliskiej odległości pokonać bramkarza Teamu Lębork. Na początku ósmej minuty Igor Sobalczyk zagrał piłkę ręką we własnym polu karnym, a Andre Luiz nie zmarnował doskonałej sytuacji i było 1:0 dla lęborczan. Kilkadziesiąt sekund później Radosław Marcinkowski wyprowadził kontrę, dograł do Macieja Pikiewicza, lecz ten nie wykorzystał sytuacji sam na sam z gokiperem rywali. Kilka minut potem Wilanów źle rozpoczął z autu, Team Lębork wyprowadził kontratak 3 na 1, a futsalówkę do pustej bramki skierował ponownie Andre Luiz, kompletując dublet. Trener Karczyński błyskawicznie poprosił o czas, licząc na to, że taki zabieg nie tylko poprawi grę drużyny, ale przede wszystkim wyeliminuje błędy zespołu. Jednak luk w drużynie przyjezdnej było coraz więcej, co starał się wykorzystywać między innymi Dominik Depta, ale Krystian Mianowicz stanął na wysokości zadania. Gdy goście mieli problem z przejęciem inicjatywy w spotkaniu, z dystansu uderzył Norbert Dregier, lecz strzał został zablokowany. Piłka odbiła się jednak na tyle szczęśliwie, że Pikiewicz dostał ją prosto pod nogi i momentalnie strzelił dla akademików gola kontaktowego. Więcej bramek w pierwszej połowie już nie widzieliśmy i do przerwy AZS UW Darkomp przegrywał w Lęborku 1:2.

W drugich dwudziestu minutach między słupkami bramki Wilanowa widzieliśmy już Kamila Wójcika – a więc trener dał w tym meczu pograć swoim bramkarzom po równo. Zawodnicy Macieja Karczyńskiego rozpoczęli tę drugą część spotkania agresywnie, nawet wręcz za bardzo agresywnie – aż trzy faule po stronie warszawian zostały odnotowane w ciągu zaledwie trzech minut. Chwilę później trzy kropeczki były na grafice meczowej także po stronie Teamu Lębork. Niedługo później gospodarze byli bliscy zdobycia trzeciej bramki, lecz nie wykorzystali błędu Kamila Wójcika, który podał prosto do przeciwnika. Po upływie równo pół godziny, Andre Luiz miał szansę ustrzelić hat-tricka, lecz Brazylijczyk trafił w obramowanie bramki. Ale co się odwlecze, to nie uciecze – Luiz uwolnił się od rywali, dostał piłkę w tempo, pokonał Wójcika i hat-trick stał się faktem. Na trzy minuty przed końcem, Maciej Karczyński zdecydował się na grę z lotnym bramkarzem, aby chociaż zwiększyć szanse na odrobienie dwubramkowej straty. Gdy już wydawało się, że już jest po meczu, Bartosz Przyborek zdobył gola na cztery sekundy przed końcową syreną. Jednak to było wszystko, na co było stać w tym meczu AZS UW Darkomp Wilanów, który przegrał w Lęborku 2:3 i odpadł z Halowego Pucharu Polski, pozostawiając po sobie bardzo dobre wrażenie.

Akademicy z Warszawy w trakcie swojej pucharowej drogi wyeliminowali kolejno: Legię Warszawa (1/32 finału; 3:3, k. 5:3), KKF Konin (1/16; 5:3) oraz Słoneczny Stok Białystok (1/8; 5:3). Przygodę z pucharami w tym sezonie podopieczni Macieja Karczyńskiego kończą na poziomie ćwierćfinału, co - niezależnie od wyniku w Lęborku - jest najlepszym wynikiem w historii klubu.

Team Lębork 3:2 AZS UW Darkomp Wilanów (2:1 do przerwy)

AZS UW Darkomp Wilanów: Mianowicz (br), Marcinkowski, Pikiewicz (gol 19’), Sobalczyk, Dregier; Wójcik (br), Kijewski, Nahorny, Kępiński, Lifanov, Przyborek (gol 40’), Żebrowski.

Autor: Krzysztof Paszkiewicz

AZS UW DARKOMP Wilanów
Futsal-Polska.pl
Mazowiecka Piłka

14/03/2021

Trzy mecze – zero zwycięstw. Słaby początek warszawskich klubów po przerwie zimowej

Pierwsze trzecioligowe zmagania w 2021 roku już za nami. Żadna z trzech warszawskich drużyn nie odniosła zwycięstwa podczas 19. kolejki III ligi grupy pierwszej. Ursus oraz Polonia przegrały swoje spotkania, a Legia II bezbramkowo zremisowała na własnym stadionie.

Granie w Warszawie w nowym roku kalendarzowym jako pierwszy rozpoczął Ursus. Podopieczni Bogdana Jóźwiaka rozgrywali mecz o bardzo dużym ciężarze gatunkowym, ponieważ na Sosnowskiego 3 przyjechała Lechia Tomaszów Mazowiecki, która - tak jak "Traktorki" - potrzebują punktów jak tlenu, by wydostać się ze strefy spadkowej. W sobotnim spotkaniu "o sześć punktów" strzelanie jako pierwsi zaczęli goście. W dwudziestej drugiej minucie piłkę na prawej stronie otrzymał Kamil Szymczak, który doskonałym zagraniem na długi słupek obsłużył Michała Drabika. Byłemu graczowi Ursusa nie pozostało nic innego, jak wpakować futbolówkę do siatki z najbliższej odległości. Na odpowiedź miejscowych widzowie czekali dziesięć minut. Pomyłka Lechii w środku pola, piłkę przejął Sebastian Szerszeń, który wzorowo podał prostopadle do Patryka Kamińskiego, a kapitan "Traktorków" nie miał problemów z umieszczeniem piłki w długim rogu bramki Krzysztofa Barana i było 1:1. Mecz obfitował w wiele nerwowych spięć oraz kontrowersji, zwłaszcza w drugiej połowie. Im dalej w spotkaniu, tym robiło się coraz bardziej "czerwono". Lecz zanim sędzia Kamil Żmijewski pokazywał czerwone kartki (zgadza się, w liczbie mnogiej), pięknym uderzeniem z powietrza w polu karnym popisał się Krystian Mroczek, dając drugie w tym meczu prowadzenie Lechii Tomaszów Mazowiecki. Następnie z powodu drugiej żółtej kartki wyleciał z boiska Mateusz Baranowski, przez co gospodarzom grało się jeszcze trudniej. Natomiast Ursus się nie poddawał, miał swoje sytuacje - zwłaszcza ta "setka" Prusinowskiego - lecz zawodnicy miejscowych notorycznie pudłowali. W ostatnich minutach meczu Paweł Tarnowski padł w polu karnym przeciwnika, lecz Kamil Żmijewski uznał, że jest to próba wymuszenia rzutu karnego przez nowego gracza "Traktorków", zatem napomniał go żółtym kartonikiem. A ponieważ były piłkarz Znicza Pruszków miał już "żółtko" na swoim koncie, to Tarnowski także musiał przedwcześnie udać się do szatni, a Ursus grał w zaledwie dziewięciu piłkarzy. Taki stan rzeczy utrzymał się aż do końcowego gwizdka sędziego i miejscowi przegrali z Lechią 1:2. Porażka drużyny Jóźwiaka jest o tyle bolesna, że to było bezpośrednie starcie dwóch potencjalnych spadkowiczów, z którego warszawianie wyszli na tarczy, a nie z tarczą.

Kilka minut po zakończeniu spotkania Ursusa z Lechią, piłka po raz pierwszy poszła w ruch także w Grodzisku Mazowieckim. Miejscowa Pogoń mierzyła się w hicie 19. kolejki III ligi grupy pierwszej z warszawską Polonią. Aby "Czarne Koszule" myślały realnie o potencjalnym awansie, musiały w sobotę wygrać mecz z liderem na boisku rywala. Już przed meczem różnica punktowa pomiędzy Pogonią, a Polonią, wynosiła osiem "oczek". Spotkanie było wyrównane, nie brakowało okazji z obydwu stron, a podczas meczu również nienajlepszy stan murawy mógł przeszkadzać piłkarzom jednego i drugiego zespołu. Skuteczność też nie była najmocniejszą w przypadku zarówno gospodarzy, jak i gości. Na pierwszego gola (i jak się okazało również ostatniego) trzeba było czekać do 66. minuty. Jedyną osobą, która wpisała się na listę strzelców, był Jakub Kołaczek, który zdobył swoją piątą bramkę w tej kampanii. Gol ten zapewnił ostatecznie grodziszczanom trzy punkty i zwycięstwo w ważnym meczu 1:0. W ten sposób Pogoń Grodzisk Mazowiecki wygrał piąty ligowy mecz z rzędu, umocnił się na pozycji lidera i ma dziewięć punktów przewagi nad drugą Legionovią Legionowo, która w tej kolejce spokojnie wygrała z GKS-em Wikielec 3:0. Polonia Warszawa z kolei spadła po tej serii gier o dwa miejsca - z trzeciej na piątą lokatę.

W niedzielę swoje spotkanie rozegrała również Legia II Warszawa. W pierwszym spotkaniu w nowym roku kalendarzowym, przeciwnikiem drugiego zespołu z Łazienkowskiej był KS Kutno. „Wojskowi” byli uważani przed pierwszym gwizdkiem sędziego za faworytów tego meczu i ich celem było zdobycie pełnej puli. Spotkanie było rozgrywane w trudnych warunkach i na pewno nie grało się przyjemnie dla obu drużyn. – Gdyby to były skoki narciarskie, zawody zostałyby na 100% odwołane. Jest bardzo silny wiatr, co widać chociażby po chorągiewkach – powiedział Maciej Piotrowski, który komentował na żywo mecz Legii II z KS Kutno na kanale sportowa.tv. Ilość strzałów celnych można policzyć na palcach jednej ręki, okazji bramkowych było jak na lekarstwo, a tę najdogodniejszą zmarnował Adrian Marcioch, napastnik drużyny przyjezdnej. Po bardzo bezbarwnym spotkaniu, Legia II i KS Kutno podzieliły się punktami, nie zdobywając w ciągu dziewięćdziesięciu minut ani jednej bramki. Jest to rozczarowanie zwłaszcza dla „Wojskowych”, którzy po tej kolejce spadają na miejsce siódme, za Unię Skierniewice. Natomiast ostatnie dwie kolejki dla rezerw Legii powinny być dużo łatwiejszym wyzwaniem – za tydzień zmierzą się z Olimpią Zambrów, która ma serię jedenastu spotkań bez zwycięstwa, by 27 marca na zakończenie rundy jesiennej, podjąć u siebie Ruch Wysokie Mazowieckie.

W ramach następnej, dwudziestej kolejki, Ursus zmierzy się na wyjeździe z GKS-em Wikielec, Legia II poszuka punktów we wspomnianym wyżej Zambrowie, a Polonia podejmie przy Konwiktorskiej Unię Skierniewice.

Ursus Warszawa 1:2 Lechia Tomaszów Mazowiecki

Ursus: Kryczka, Jurczyński, Prusinowski, Dzięcioł, Kamiński (gol), Pyrzyna (65’ Neuman), Szerszeń (78’ Muszyński), Baranowski (cz. k. 78’), Paweł Tarnowski (cz. k. 87’), Górecki, oury Barry (58’ Dziełak).
bramki dla gospodarzy: Kamiński 32’; dla gości Drabik 22’, Mroczek 69’.

Pogoń Grodzisk Mazowiecki 1:0 Polonia Warszawa

Polonia: Pazio, Wełna, Górski, Wyszkowski, Parobczyk (69’ Kujawa), Piątek, Marciniec (78’ Mosiejko), Andrzejewski (62’ Niewiarowski), Smuga (78’ Marcinho), Paczuk.
bramki dla gospodarzy: Kołaczek 66’.

Legia II Warszawa 0:0 KS Kutno

Legia II: Tobiasz, Astiz, Kisiel, Wojtysiak, Pierzak (59’ Cielemęcki), Rusyn (59’ Negou), Pruchnik, Cholewiak, Skibicki (75’ Cichocki), Warchoł, Włodarczyk.

Wyniki pozostałych spotkań 19. kolejki:

Świt Nowy Dwór Mazowiecki 1-2 Błonianka Błonie
Concordia Elbląg 2-1 Pelikan Łowicz
Legionovia Legionowo 3-0 GKS Wikielec
Broń Radom 1-3 Jagiellonia II Białystok
KS Wasilków 0-3 RKS Radomsko
Sokół Aleksandrów Łódzki 1-0 Ruch Wysokie Mazowieckie
Znicz Biała Piska 1-1 Olimpia Zambrów
Huragan Morąg 0-1 Unia Skierniewice

Autor: Krzysztof Paszkiewicz

III liga grupa I
2 & 3 Liga Polska
3 Liga Polska
Piłka na Mazowszu

Chcesz aby twoja firma była na górze listy Siłownia I Obiekt Sportowy w Warsaw?

Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Lokalizacja

Kategoria

Strona Internetowa

Adres


Warsaw