Klub gier bitewnych "Dragon"

Klub gier bitewnych "Dragon"

Udostępnij

Klub Gier Bitewnych "Dragon" Jesteśmy jednak otwarci na wszelkie inne systemy bitewne, gry karciane czy gry planszowe.

Klub gier Bitewnych "Dragon" powstał jesienią 2010 roku z inicjatywy warszawskiego środowiska graczy "Flames of War" oraz grupy "PatoLotRiA". Obecnie organizowane są w klubie turnieje wszystkich klas w systemach "Hobbit: SBG", "Flames of War", "Ogniem i Mieczem", "Infinity", "Warmachine" i innych. Oprócz organizacji turniejów zapewniamy miejsce do spokojnej towarzyskiej gry. Posiadamy w klubie 26

Photos from Klub gier bitewnych "Dragon"'s post 18/06/2026

[polish ]🇵🇱 verion of the text below]

🇬🇧
Hello and welcome!

Today we're talking about making your life easier – a review of Instabases from Safe and Sound

A wise man once said that time is man's greatest enemy. It's relentless, constant, and often overwhelming. Time is also the most precious commodity we have – we invest time in improving ourselves, we dedicate time to important things like spending time with loved ones.

After this philosophical introduction, let's get down to earth – in tabletop games, time obviously matters too. Time of the games at a tournament – of course, BUT also the time we have to prepare our armies for the game, and somehow, time is always short, and the shelf of shame with unpainted models just won't shrink.

Technology helps here – new types of paints that are easy to use, airbrushes, etc. But what if, instead of spending hours working on something, we could get a finished product right away, and one that looks great? Safe and Sound decided to answer this question by releasing Instabases, pre-painted and pre-shaped bases for immediate use. We received a series of these bases for review, I grabbed a brush, painted some models, and saw how things turned out.

Let's start with what I expected – colorful, but rather flat bases. Cool, but still just a print on the base. Cool, but nothing to sing songs about in Valhalla.
Let's be honest – the base (and the face) are probably some of the most important elements to look at when evaluating a model (it's our animal nature that automatically identifies another creature's attitude based on their facial expressions and the position of their lower limbs... which are on the base; but I digress again...).
Having the bases in my hands, however, I can say I was pleasantly surprised. Firstly, it's not just a print – these bases actually have a certain amount of artistic depth (more or less depending on the specific product). As Safe and Sound writes, these prints are up to 2mm thick – on a pre-painted base. Of course, other manufacturers release ready-made resin bases, for example, that have much greater plasticity and depth of construction (large ruins, lush vegetation, etc.), but they still need to be painted – back to the topic I started this review with: TIME.

Fine, but what about the quality of the paint/printing? It actually determines whether it's a worthwhile purchase. In the case of elements that imitate natural formations, like rocks or the desert, it's... okay. Nothing fancy, just well-made. However, Instabases shine when it comes to reproducing man-made structures. Streets, utility bridges and other industrial junk, flooring, and mosaic tiles – the quality is simply incredible. I've been playing tabletop games for years, painting for years, and I even consider myself quite good at painting, but creating a base like this (e.g., a marble one) would take me hours, with no guarantee I'd be happy with the final result. Here? Snap your fingers, and it's done.
I especially liked the neon cyberpunk-style bases and the regular urban bases – in fact, it even motivated me to play around with object source lighting techniques on my models to further harmonize them with the bases. Every series related to man-made things is a small work of art, and I'm practically looking for a reason to find models to put on these bases, haha.

You can see in the photos here that my Galactic Empire models for Star Wars Shatterpoint will be getting Mustafar-style volcanic bases – Darth Vader will definitely be thrilled 😊
Safe and Sound offers a wide range of base sizes – from 25mm, 32mm, 40mm, and so on, all the way up to the massive 160mm. The shapes are also varied – round, oval, square, and even hexagonal. However, I have a slight grudge against the manufacturer for not offering 35mm bases. Please, PLEASE, provide 35mm city bases – if such bases were to appear, I'd immediately take my entire Marvel Crisis Protocol collection and convert it to Instabases.

I'll also add that I was pleasantly surprised that the bases have pre-defined magnet locations on the bottom – I love it when a manufacturer exceeds my expectations for a product.

So, let's summarize – Instabases from Safe and Sound.
Is this product worth using? In my opinion, definitely. At a reasonable price (e.g., around 10 GBP for a set of 10 25mm bases or 5 40mm bases), you get something that looks phenomenal and will also save you a lot of time. Maybe it's just age, but I'm increasingly starting to prefer convenience, and Instabases are the perfect and convenient solution for me. I highly recommend them and plan to use them myself 😊

See you at the table!
Jakub "Kubbek" Charmo

🇵🇱

Cześć i czołem!

Dziś o ułatwianiu sobie życia – recenzja podstawek Instabases od Safe and Sound

Ktoś mądry kiedyś powiedział, że największym wrogiem człowieka jest czas. Nieubłagany, permanentny, często przygniatający nas. Czas jest też najcenniejszym dobrem jakie mamy – inwestujemy czas w doskonalenie się, poświęcamy czas na ważne sprawy takie jak spędzanie czasu z bliskimi.

Po tym filozoficznym wstępie zejdźmy jednak na ziemię - w grach bitewnych czas też oczywiście ma znaczenie. Czas gry na turnieju – wiadomo, ALE i czas jaki musimy poświęcić na przygotowanie naszych armii do gry, a jakoś tak się składa, że czasu jest zawsze mało i półka wstydu z niepomalowanymi modelami jakoś nie chce się zmniejszać.

Technologia tu pomaga – nowe rodzaje farb, które są łatwe w użytkowaniu, aerografy itp itd. Co jednak gdyby zamiast poświęcać godziny na pracę nad czymś otrzymać od razu gotowy produkt i to taki który wygląda świetnie?
Safe and Sound postanowiło odpowiedzieć na to pytanie, wypuszczając podstawki Instabases czyli od razu pomalowane i ukształtowane podstawki do natychmiastowego zastosowania. Otrzymaliśmy od nich serię takih podstawek do recenzji, chwyciłem więc za pędzel, pomalowałem trochę modeli i przekonałem się jak się sprawy mają.

Zacznijmy od tego czego się spodziewałem – barwnych, ale dość płaskich podstawek. Ot, fajny, ale nadal tylko nadruk na podstawce. Spoko, ale nic o czym można by śpiewać pieśni w Valhalli.
Przy okazji powiedzmi sobie otwarcie – podstawka (oraz twarz) to prawdopodobnie jedne z najważniejszych elementów na jakie patrzy się oceniając model (taka nasza zwierzęca natura, że automatycznie identyfikujemy nastawienie innej istoty po mimice twarzy/pyska oraz ustawieniu kończyn dolnych... które są na podstawce; ale znów odchodzę od tematu...)
Mając je w rękach mogę jednak powiedzieć, że miło się zaskoczyłem. Po pierwsze to nie jest tylko nadruk – te podstawki faktycznie mają pewną plastyczną głębię (mniejszą lub większą zależnie od konkretnego produktu). Jak pisze Safe and Sound to nadruki do 2mm grubości – na od razu pomalowanej podstawce. Wiadomo, inni producenci wydają np gotowe podstawki odlewane z żywicy, które mają dużo większą plastyczność i głębię budowy (jakieś wielkie ruiny, bujne roślinności itp itd.), ale je jeszcze trzeba pomalować – wracamy do tematu, od którego zacząłem tą recenzję: CZAS.

Dobrze, ale jak jest z jakością malowania/druku – ona de facto determinuje czy jest to opłacalny produkt do kupienia. W przypadku elementów, które naśladują twory natury jak skały czy pustynię jest... ok. Bez szaleństw, poprawne wykonanie. Instabases jednak błyszczy gdy chodzi o oddanie tworów wykonanych przez człowieka. Ulice, kładki techniczne i inne industrialne barachło, posadzki, mozaiki na podłogach – jakość wykonania jest wręcz niesamowita. Siedzę w grach bitewnych od lat, maluję od lat i nawet uważam, że maluję całkiem nieźle, ale stworzenie takiej podstawki (np. marmurowej) zajęłoby mi długie godziny i to bez gwarancji czy będę zadowolony z finalnego efektu. Tutaj? Pstryknięcie palcami i już zrobione.

Mi najbardziej do gustu przypadły neonowe podstawki w stylu cyberpunkowym oraz zwykłe miejskie podstawki – ba, nawet niejako zmotywowało mnie to do zabawy technikami object source lighting na modelach, by dodatkowo zgrać je z podstawkami. Każda seria związana z działami człowieka to małe dzieła sztuki i wręcz szukam powodu, by znaleźć modele, które mógłbym wrzucić na te podstawki, haha.

Już tutaj na zdjęciach widzicie, że moje modele Imperium Galaktycznego do Star Wars Shatterpoint dostaną podstawki wulkaniczne a’la Mustafar – Darth Vader na pewno będzie zachwycony 😊

Safe and Sound oferuje spory przekrój rozmiarów podstawek – począwszy od 25mm, 32mm, 40mm i tak dalej aż do ogromnych 160mm. Kształty są też różne – okrągłe, owalne, kwadratowe, a nawet hexy. Mam tu jednak odrobinę żalu do producenta, że nie ma podstawek 35mm. Proszę, PROSZĘ, dajcie podstawki miejskie 35mm – jakby pojawiły się takie podstawki to natychmiast biorę całą moją kolekcję Marvel Crisis Protocol i przerabiam ją na Instabases.

Dodam też, że byłem miło zaskoczony tym, że podstawki od spodu mają predefiniowane miejsca na magnesiki – lubie kiedy producent wyprzeda moje oczekiwania względem produktu.

Podsumujmy zatem – podstawki Instabases od Safe and Sound.
Czy to produkt wart użytkowania? Moim zdaniem zdecydowanie tak. Przy rozsądnych cenach (np jakieś 40zł za zestaw 10 podstawek 25mm lub 5 sztuk 40mm) dostajemy coś co wygląda fenomenalnie i jednocześnie oszczędzi nam masę czasu. Może to już wiek swoje robi, ale ja coraz bardziej zaczynam preferować wygodę, a Instabases stanowi doskonałe i wygodne rozwiązanie dla mnie. Ja szczerze polecam i planuję ich używać 😊

Do zobaczenia przy stole
Jakub „Kubbek” Charmo

Photos from Klub gier bitewnych "Dragon"'s post 13/06/2026

Niech Moc będzie z Wami!

Dziś Mistrzostwa Warszawy w Star Wars Armada u nas w Klubie!

Photos from Klub gier bitewnych "Dragon"'s post 26/05/2026

🇬🇧 English Version Below
-----------------------------------------------------------------------
🇵🇱Cześć i czołem,

Rzucimy dziś okiem na ruiny imperialne do Kill Teama (i nie tylko) od Micro Art Studio z serii Kill Team Volkus (Primus Stronghold, Secudus Stronghold oraz Archivum)
Ruiny to chyba jeden z tego rodzaju terenów, od których większość zaczyna przygodę z bitewniakami – są wyróżniające się na polu bitwy, powszechne (jak to na wojnie gdzie co chwilę coś ulega zniszczeniu) oraz dość łatwe do zrobienia dla początkującego makieciarza. Pamiętam, że nawet LotRowe gazetki DeAgostini proponowały jako pierwszą makietę właśnie robienie prostej ruinki narożnej z trzech kawałków kartonu.

Nadchodzi jednak taki moment, że kawałek kartonu to za mało i trzeba zrobić porządny upgrade. Tu z pomocą mogą przyjść nasi przyjaciele z Micro Art Studio, którzy zaprojektowali zestaw futurystycznych makiet z myślą o Kill Teamie (a przypomnę, że niedawno gościliśmy u nas Mistrzostwa Polski w Kill Teama 😊 ). Dzięki pomocy MAS wzięliśmy te elementy terenu na warsztat, ubabraliśmy się w kleju i możemy powiedzieć to i owo o użyteczności tych ruin.

Instrukcje
Micro Art Studio tradycyjnie nie zawodzi, jesli chodzi o formę instruckji – oparta o piktogramy to esencja prostoty i użyteczności. Zestaw, który recenzujemy, czyli Kill Team Volkus, na pewno w tej kwestii nie zawodzi. Na pewno swoją rolę odgrywa też tu samo zaprojektowanie zestawu, bo nawet gdy wsporniki konstrukcyjne na makiecie są do siebie bardzo podobne to trudno tu o pomyłkę, gdy otwory na poszczególne wsporniki są rozmieszczone w zróżnicowany sposób (nie ma więc mowy o pomyłkach – to jak zabawa dzieci w przypasowywanie trójkąta do otworu w kształcie trójkąta – tu jest tak samo tylko wsporniki mają mocowania na różnych długościach pasujących do podobnie rozmieszczonych otworów).

Makiety te są jednak dość kompleksowe (o czym później) i nie miałbym nic przeciwko, gdyby grafiki poszczególnych etapów składania były jednak trochę większe. Czy to czyni mnie starcem? Możliwe, hehe, ała, mój dysk...

Składanie zestawu
Buckle your seatbelt, Dorothy, 'cause Kansas is going bye bye – jeśli wcześniejszy zestaw, który recenzowałem, czyli krasnoludzki monolit-posąg oraz barykady to był zestaw dla początkującego makieciarza, tak tutaj mamy do czynienia z zestawem dla zaawansowanych.

Wydawałoby się, że to ruiny – prościzna, ale rzecz potrafi się szybko skomplikować. To dwustronne makiety, mówimy zatem o dwóch arkuszach płytki pilśniowej, które trzeba ze sobą połączyć na dużej powierzchni (i nie lekceważcie tego, ściany tych budynków małe nie są). To nadaje im bardzo dużą wytrzymałość, ale pamiętajmy, że mówimy tu głównie o narożnikach budynków – zatem mamy do złożenia ze sobą de facto 4 płytki HDF. Cztery duże powierzchnie pokryte klejem (a on też generuje pewną extra grubość), które trzeba ze sobą spasować. Osobiście polecam do takiego zadania proste zaciski stolarskie do kupienia w każdym markecie (widzicie je na kilku zdjęciach) – one ustabilizują Wasze składanie zestawu, gdy wikol będzie dosychał.
Radziłbym też wszystko przygotowywać sobie z wyprzedzeniem, by do składania podchodzić za jednym zamachem – inaczej jeśli przez przypadek położyliście za grubą warstę kleju to potem będziecie musieli opiłowywać elementy mocujące tak by trafiły w otwory (tak – miałem taki kłopot, ale tu wjechało na poważnie moje gapiostwo; cóż... lepiej, że mnie to spotkało niż Was 😊 ).

Wysiłek jest jednak wielce opłacalny, bo taki podwójny HDF jest twardy jak diabli i prędzej rozbije komuś głowę niż sam się uszczerbi (nie żeby sugerował takie testy). Dodam też że, mimo iż makiet do recenzji dostaliśmy całkiem sporo to (w zasadzie cały bundle tego typu) to da się je całkiem kompaktowo przechowywać – na jednym ze zdjęć widzicie wszystkie makiety ładnie poukładane na powierzchni wielkości ¾ pudełka od pizzy, a dałoby się je jeszcze bardziej skompresować. I chyba to wolę względem takich standardowych makiet turniejowych do 40k w standardzie WTC, które dają się złożyć do formatu 2d, ale mogą być mniej stabilne (jednak tu mamy solidną, podwójną, ładnie wyglądającą ścianę). Będąc przy kwestiach wizualnych...

Aspekt wizualny i użyteczność terenów
Ruiny to jednocześnie łatwy i trudny temat do ogarnięcia, gdy chodzi o konstruowanie ich. Można stworzyć pozostałości budynku, które będą spełniały wszystkie wymogi „sztuki”, ale wizualnie będzie to dosłownie paździerz... Czegoś będzie za dużo lub za mało, za gęsto lub zbyt pusto albo w ogóle coś nie będzie pasować.
A tu musimy jeszcze dodać aspekt tego, że te makiety są predestynowane do uniwersum Warhammera 40000, ale fajnie by było, gdyby służyły też innym grom – i wiem, brzmię tu jak zepsuta płyta, ale lubię, gdy tereny są charakterystyczne, ale i na tyle uniwersalne by służyły wielu grom. Zatem... 40k... Wszyscy znamy te memy i dowcipy o tym, że 40k to ma być grimdark, ma być mrocznie, ma być więcej czaszek na metr kwadratowy niż ustawa przewiduje (pamiętacie te tereny kiedyś gdzie czaszki były niemal wszędzie?). Jak to wygląda tu?

Te ruiny są zaskakująco uniwersalne i stonowane – na klimaty 40k wskazują zasadniczo jednie plakaty rekrutacyjne wiszące na ścianach budynków. Mimo iż ściany są płaskie to poprzez dużą ilość nadruków opatrzonych cieniami ściany tworzą wrażenie głębi, zwłaszcza w miejscach takich jak ślady po pociskach czy odpryski farby. Podoba mi się również dodanie efektów takich jak zacieki pod oknami. Czerwony sznyt na nich też jest ładnie wyglądający i na pewno zyska sympatię fanów Adeptus Mechanicus.
Podoba mi się też, że otrzymaliśmy warianty okien zależnie od potrzeb – albo dostajemy klasyczne okna albo lite „płytki” reprezentujące zaciągnięte rolety. Podoba mi się taka wariantowość makiet. Szkoda, że czegoś podobnego nie dostaliśmy w odniesieniu do drzwi – te są albo otworami bez drzwi albo wręcz grodzami z okrętu podwodnego. Brakuje mi tu czegoś pomiędzy – czegoś w rodzaju zwykłych, „cywilnych” drzwi z bloku mieszkalnego lub jakiegoś sklepu.

Sam widzę spore pole do używania tych makiet w wielu różnych grach. Kill Team to oczywistość, Infinity przy odpowiednim zagęszczeniu też może fajnie wyglądać na tych terenach. Grając w Marvel Crisis Protocol te makiety idealnie wpasowują mi się w klimat ruin przyszłości w stylu Days of Future Past – na pewno będę pod tym kątem ogrywał te makiety (tym bardziej że ostatnio afiliacja Sentineli dostała spory zastrzyk nowych postaci 😊 ).
Oczywiste pytanie, jakie się wyłania to: a czy one są kompatybilne z terenami-objectivami pod nową, 11 edycję 40k? Z tego, co widzę i mierzę całkiem nieżle – jedynie największy budynek, czyli Primus Stronghold nie mieściłby się na największyć „templacie” terenu do nowej edycji. Reszta ruin wpasowuje się w zapowiadane wymiary dobrze, bardzo dobrze lub wręcz perfekcjnie (nietety nie mam jeszcze nowych footprintów, by Wam to pokazać na zdjęciach. Swoją drogą, jestem przekonany, że Micro Art Studio (pomijając ich obecnie istniejące serie makiet do turniejowej czterdziestki) już od jakiegoś czasu pracuje nad czymś nowym właśnie pod kątem nowej edycji 40k.

Podsumowanie
Rozpisałem się trochę, ale było zdecydowanie o czym. Zestawy z serii Kill Team Volkus bardzo mi się podobają, choć wymagają trochę pracy przy składaniu. To zestawy dla zaawansowanych, którzy już trochę kleili HDFu. Chcę jednak wyraźnie podkreślić — efekt końcowy moim zdaniem jest wart wysiłku. Te makiety tak skonstruowane przetrwają lata.
Wizualnie wyglądają świetnie – czy to jako arena walk ludzi z Terminatorami (lub Sentinelami), element cyberpunkowej opuszczonej dzielnicy czy dzień jak co dzień w czterdziestym milenium :P

To fajne, uniwersalne tereny, które znajdą u nas zastosowanie w niejednym systemie i powiem otwarcie – czekam z niecierpliwością na możliwość zagrania kolejnej gry z użyciem tych ruin i coś czuję, że dokupimy w Klubie do tych makiet trochę „przeszkadzajek” od MAS w stylu skrzyń na amunicję, by dopełnić obraz tego stołu.

Do zobaczenia przy stole

Jakub "Kubbek" Charmo

----------------------------------------------------

🇬🇧 Hello everyone,

Today we'll take a look at Imperial ruins for Kill Team (and not only) from Micro Art Studio's Kill Team Volkus series (Primus Stronghold, Secudus Stronghold, and Archivum).
Ruins are probably the kind of terrain most beginners start their adventures with – they stand out on the battlefield, are common (as is typical in war, where something is constantly being destroyed), and are quite easy to create for a beginner modeler. I remember that even DeAgostini's LotR magazines suggested making a simple corner ruin from three pieces of cardboard as a first model.

However, there comes a time when a piece of cardboard isn't enough and you need a serious upgrade. This is where our friends at Micro Art Studio can help, designing a set of futuristic models with Kill Team in mind (and as a reminder, we recently hosted the Polish Kill Team Championships here 😊). Thanks to MAS's help, we took these terrain elements for a spin, dabbled in glue, and can say a few things about the usability of these ruins.

Instructions
Micro Art Studio traditionally doesn't disappoint when it comes to instructional design – pictogram-based, it's the essence of simplicity and usability. The set we're reviewing, Kill Team Volkus, certainly doesn't disappoint in this regard. The set's design also plays a role here, because even though the structural supports on the model are very similar, it's hard to make a mistake when the holes for individual supports are placed differently (so there's no chance of mistakes – it's like children playing a game of matching a triangle to a triangle-shaped hole – it's the same here, only the supports have different lengths of mounts that fit into similarly placed holes).

These models are quite complex, however (more on that later), and I wouldn't mind if the graphics for each assembly step were a bit larger. Does that make me old? Maybe, hehe, ouch, my back...

Assembling the Set
Buckle your seatbelt, Dorothy, 'cause Kansas is going bye bye – while the previous set I reviewed, the dwarven monolith statue and barricades, was a set for beginners, this one is for advanced modelers.
It might seem that ruins – simple, but things can quickly get complicated. These are double-sided pieces of terrain, so we're talking about two sheets of fiberboard that need to be glued together over a large surface (and don't underestimate this; the walls of these buildings are not small). This gives them great strength, but remember that we're mainly talking about the corners of the buildings – so we're essentially assembling four HDF boards. Four large surfaces covered with PVA glue (which also creates some extra thickness), which need to be fitted together. Personally, I recommend simple carpentry clamps for this task, available at any supermarket (you can see them in a few photos) – they'll stabilize your assembly while the glue dries.

I'd also advise preparing everything in advance so you can start assembling the set in one go – otherwise, if you accidentally applied too thick a layer of glue, you'll have to file down the fasteners to fit through the holes (yes, I had that problem, but my carelessness really got in the way here; oh well... better that it happened to me than to you 😊 ).

The effort is highly worthwhile, though, because double HDF is hard as hell and is more likely to crack someone's head than damage itself (not that I'm suggesting such tests). I'll also add that although we received quite a few sets for review (basically a whole bundle of this type), they can be stored quite compactly – in one of the photos, you can see all the elements neatly arranged on a surface the size of ¾ of a pizza box, and they could be even more compact. I think I prefer this over standard 40k tournament sets (WTC standard), which can be folded into a 2D format but can be less stable (here we have a solid, double, nice-looking wall). Speaking of visuals...

Visual Aspects and Terrain Usability
Ruins are both easy and difficult topic to grasp when it comes to constructing them. You can create the remains of a building that meet all the requirements of "art," but visually it will be a literal mess... There will be too much or too little, too dense or too empty, or something won't fit at all.
And here we must also add the aspect that these models are predestined for the Warhammer 40,000 universe, but it would be nice if they served other games as well – and I know I sound like a broken record here, but I like terrain that is distinctive yet versatile enough to serve many games. So... 40k... We all know those memes and jokes about 40k being grimdark, with more skulls per square meter than the law and human taste allows (remember those terrains back in the day where skulls were almost everywhere?). What does it look like here? These ruins are surprisingly versatile and subdued – the only hints of a 40k atmosphere are the recruitment posters hanging on the walls of the buildings. Although the walls are flat, the abundance of prints with shadows creates a sense of depth, especially in places like bullet holes and paint chips. I also like the addition of effects like water stains under the windows. The red accent on them also looks nice and will surely win over Adeptus Mechanicus fans.

I also like that we've been given window variants depending on our needs – we either get classic windows or solid "tiles" representing drawn blinds. I like this variety of layouts. It's a shame we didn't get something similar for the doors – they're either doorless openings or something like a submarine bulkheads. I miss something in between – something like a regular, "civilian" door from an apartment building or a shop.

I see a lot of potential for using these terrain pieces in many different games. Kill Team is a no-brainer, and Infinity, with the right density, could also look great. As a Marvel Crisis Protocol player, these terrains in my opinion perfectly fit the theme of future ruins, Days of Future Past-style atmosphere – I'll definitely be playing them with that in mind (especially since the Sentinel affiliation recently received a significant influx of new characters 😊 ).
The obvious question that arises is: are they compatible with the objective terrains for the new, 11th edition of 40k? From what I can see and measure, they're quite good – only the largest building, Primus Stronghold, wouldn't fit on the largest terrain template for the new edition. The rest of the ruins fit the announced dimensions well, very well, or even perfectly (unfortunately, I don't have new footprints to show you in photos yet). By the way, I'm convinced that Micro Art Studio (apart from their current series of layouts for the tournament 40k) has been working on something new for some time now, specifically for the new 40k edition.

Summary
I've written a bit, but there was a fair bit to be said. I really like the sets from the Kill Team Volkus series, although they require a bit of work to assemble. These sets are for advanced players who have already done a bit of HDF gluing. However, I want to make it clear – in my opinion, the end result is worth the effort. These layouts constructed this way will last for years.
Visually, they look great – whether as an arena for human battles with Terminators (or Sentinels), a part of a cyberpunk abandoned district, or a business-as-usual day in the 40th millennium :P
These are cool, versatile terrains that will find use in many systems, and I'll be honest – I'm looking forward to playing another game using these ruins, and I have a feeling we, at Warsaw Wargaming Club “Dragon”, will be buying some smaller “in-the-way” terrain from MAS, like ammo crates etc, for those terrains to complete the tablescape.

See you at the table!

Jakub "Kubbek" Charmo

Photos from Klub gier bitewnych "Dragon"'s post 24/05/2026

Za nami kolejne wydarzenie w klubie Dragon.
Tym razem był to Turniej Star Wars Legion "Galaktyka w Ogniu" vol. III, sezon VII
46 graczy zmierzyło się na na polach bitew Odległej galaktyki w emocjonujących bitwach.

Dziękujemy wszystkim uczestnikom za obecność, sportową atmosferę i wspólne budowanie tej wyjątkowej społeczności jaka jest wokół Warszawskiego środowiska Star Wars Legion.

Do zobaczenia na następnych turniejach — niech Moc będzie z Wami! ✨

Photos from Klub gier bitewnych "Dragon"'s post 19/05/2026

🔥 Za nami kolejny Turniej Warhammer The Old World 🔨

Dziękujemy wszystkim za udział i niesamowitą i towarzyską atmosferę podczas wydarzenia! 💪🎮
Byłą to już czwarta edycja tego cyklicznego turnieju. W rozgrywkach wzięło udział aż 26 graczy, którzy pokazali wysoki poziom, sportową rywalizację i ogromne zaangażowanie 👏

Gratulacje dla wszystkich uczestników oraz zwycięzców! 🏆

Osobne podziękowania należą się wszystkim naszym licznym i bardzo hojnym sponsorom dzięki którym dosłownie wszyscy gracze wyszli z nagrodami i upominkami. Zapraszam was serdecznie do odwiedzenia ich profili na Facebooku i stron internetowych.
Drukheim
Wartiles
Przyczółek - miejsce dla graczy
MiniMaker
Ciachaj
Playmaty.pl
GamersGrass
DEEP-CUT STUDIO
Figurkowe Gry Bitewne
https://grumpygeeks.com
Kromlech.eu
MarnaDrukarnia
Safe and Sound
Paint Forge

Dziękujemy za przybycie na turniej i zapraszamy was już teraz na kolejną edycję Old World w klubie Dragon która odbędzie się w Lipcu

Do Zobaczenia

Photos from Klub gier bitewnych "Dragon"'s post 15/05/2026

Wersja Polska pod spodem 🇵🇱

🇬🇧Transporting models — a challenge as old as wargaming itself.
Large numbers of models, or large miniatures that basically stop being miniatures… Unusual models (ah yes, a Nazgûl on a beast transported in a shoebox…) or models that were built somewhat questionably, technically or technologically speaking (looking at you, Abaddon with the arms constantly falling off…). Every one of us has faced the challenge of transporting our models to a friend’s place for a game or to a tournament.
My personal challenge in this regard was playing Star Wars Armada.
Ships on stands, fighter and bomber squadrons — not many models, but highly unconventional ones (especially when your previous experience was mostly 28mm infantry miniatures).
Fortunately, a good 10 years ago (good grief… just insert an aging Saving Private Ryan meme here…) I was helped by Safe and Sound, who now also support the events we organize.
To be more precise, I came to the conclusion that since there were no products perfectly suited to my needs, I needed something like a “blank canvas” on which I could design my ideal miniature transport box. And Safe and Sound, both back then and now, offer customizable raster boxes — the kind where you can remove specific foam sections yourself to fit individual, unconventional models.
And well… as you can see in the attached photos, this box has faithfully served me for over a decade now (ouch… if only my back was holding up just as well…) and I’m sure it’ll continue to do its job perfectly for many more years.
Of course, times have changed, model magnetization has become much more popular (though Safe and Sound also have useful solutions for that), and there are new technologies now — but sometimes we, the users, simply know best what we need to store our models properly (especially the… difficult ones).
So here you go — a little pro tip from me that I can personally vouch for.
And how do you store your more extravagant models?
See you at the table.
Jakub "Kubbek" Charmo

--------------------------------------------------------------------------

🇵🇱Transport modeli - zagadnienie stare jak sam wargaming
Duże ilości modeli lub duże miniatury, które w zasadzie przestają być MINIaturami... Niestandardowe modele (ah, Nazgul na bestii transportowany w pudełku po butach...) lub modele technicznie albo technologicznie zbudowane średnio (ah, Abbadon, któremu odpadały ręcę)... Każdy z nas przeszedł przez wyzwanie transportu swoich modeli do znajomego na granie lub na turniej.
Moje osobistym wyzwaniem w tej materii było granie w Star Wars Armadę.
Okręty na podstawkach, eskadry myśliwskie i bombowe - niewiele modeli, ale wielce niestandardowych (zwłaszcza gdy wcześniejsze doświadczenia to modele piechurów w skali 28mm),
Fortunnie dobre 10 lat temu (o jejku... wstawcie tu sobie szybko starzejącego się Szeregowca Ryana...) pomógł mi Safe and Sound, który wspiera obecnie organizowane przez nas imprezy.
Dokładnie rzecz ujmując wyszedłem z założenia, że skoro nie ma produktów idealnie dopasowanych pod moje potrzeby to potrzebuję czegoś, swoistego "płótna", na którym zaprojektuje sobie moje idealne pudełko na modele. I Safe and Sound tak wtedy jak i teraz ma w swojej ofercie boxy rasterowe - takie, z których można sobie samemu wyciągnąc konkretne ramki na poszczególne, niestandardowe modele.
I cóż... Jak widzicie na załączonych zdjęciach mi to pudełko wiernie służy już dekadę (au, gdyby tylko moje plecy sprawiały się tak samo dobrze...) i pewnie kolejne lata będzie się świetnie sprawdzało.
Wiadomo, lata mineły, magnetyzacja modeli jest dużo popularniejsza (acz i w tej materii Safe and Sound ma użyteczne rozwiązania), są nowe technologie, ale czasem po prostu my, użytkownicy, lepiej wiemy czego potrzebujemy by przechowywać nasze modele (zwłaszcza te... trudne).
Proszę zatem, oto taki pro-tip z mojej strny za który mogę ręczyć
A jak Wy przechowujecie swoje co bardziej ekstrawaganckie modele?
Do zobaczenia przy stole
Jakub "Kubbek" Charmo

Chcesz aby twoja firma była na górze listy Siłownia I Obiekt Sportowy w Warsaw?

Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Lokalizacja

Adres


SP 377/trocka 4
Warsaw
03-536

Godziny Otwarcia

Sobota 09:00 - 18:00
Niedziela 09:00 - 18:00