23/07/2026
Wszyscy czekają już na to, kiedy premier Donald Tusk i Koalicja Obywatelska znowu zabiorą szpitalom, szkołom i kulturze tylko po to, aby znowu można było tanio wlewać do baków benzynę i diesla.
Sama oczekuję od polskiego rządu czegoś zupełnie innego. Apelu, żeby samochodu używać tylko wtedy, gdy jest to konieczne, a nie tylko wygodne. Aby jeździć wolniej. Obniżenia ceny biletów transportu zbiorowego w całym kraju o połowę oraz intensywnego zachęcania do jazdy rowerem po mieście.
Ale tu jest Polska i o podobnych działaniach można tylko marzyć. Za tanie paliwo dla mniejszości używającej pojazdów spalinowych każdego dnia zapłacą wszyscy. Najwięcej - jak zwykle - stracą służba zdrowia i edukacja, którym premier zabiera najpierw, aby stracić jak najmniej poparcia ekstremalnie zmotoryzowanych.
Koszt flagowego, socjalistycznego programu CPN firmowanego przez Koalicja Obywatelska wyniósł 4,7 mld zł. A już szykuje się kolejny. Wiadomo, że jeśli masz paliwożerne auto i lubisz jeździć szybko, to ktoś musi Ci dopłacić do tankowania, abyś nie musiał zmieniać nawyków. Tym kimś jest polski podatnik. Niekoniecznie zmotoryzowany. Każdy.