Anna Konarzewska - Trener personalny, fizjoterapeuta

Anna Konarzewska - Trener personalny, fizjoterapeuta

Udostępnij

Treningi personalne dla kobiet, aktywność kobiet w ciąży i po porodzie, fizjoterapia. „Chcesz poprawić swoją sylwetkę i samopoczucie? Doskonale trafiłaś.

Ale brakuje Ci motywacji i przeraża Cię myśl o treningu w siłowni w tłumie mężczyzn? A może szukasz urozmaicenia w dotychczasowych treningach i chcesz spróbować czegoś nowego? Ze mną nie ma rzeczy niemożliwych. Nieważne czy masz 18-naście, 30-ści czy 50 lat, czy jesteś nastolatką, mamą czy też babcią, zadbam o to żebyś osiągnęła zamierzone cele i odnalazła aktywność idealną dla siebie.”

O MNIE

28/09/2022

☝️ Jej wysokość: insulinooporność

Czy to tylko pewien "defekt" zdrowotny, czy może już stan przedcukrzycowy?
Insulinooporność i stan przedcukrzycowy to trochę odrębne pojęcia, choć mające już wiele wspólnego. Insulinooporność najczęściej stanowi konsekwencję nieprawidłowego stylu życia, który przyczynia się do otyłości. Nieleczona prowadzi do rozwoju stanu przedcukrzycowego i ostatecznie do cukrzycy. Ale stan przedcukrzycowy może też wystąpić u osoby bez insulinooporności. Bez dyskusji jest na pewno fakt, że nieleczona i niekontrolowana insulinooporność według badań naukowych po 5-10 latach może (ale nie musi☝) rozwinąć się w pełnoobjawową cukrzycę. Dlatego często Wam mówię przy IO, że to takie pomarańczowe światło, jak na drodze🚦, abyście zastanowili się jak jecie i jak żyjecie na co dzień.

Czy są osoby szczupłe z insulinoopornością? Oczywiście. Bo IO nie dotyka tylko tkanki tłuszczowej, ale też wątroby i mięśni szkieletowych. Możecie się już domyślać dlaczego regularna aktywność fizyczna jest ważnym elementem jej leczenia.

Osoby z insulinoopornością często borykają się jednak z nadmierną masą ciała i uskarżają się na problemy z jej redukcją. Z drugiej strony wiemy, że redukcja masy ciała jest istotnym czynnikiem poprawiającym insulinowrażliwość tkanek. W społeczeństwie funkcjonuje przekonanie: "masz insulinooporność - masz problem, deficyt energetyczny nic nie da, i tak nie schudniesz". Z drugiej strony ciągle słyszymy: "wystarczy po prostu mniej jeść i więcej się ruszać - żadna filozofia". A jak jest naprawdę?

Sprawa nie jest taka prosta, bo problem IO jest ciągle w sferze badań. Wiemy, że istnieją pewne mechanizmy, które sprawiają, iż IO teoretycznie utrudnia odchudzanie, ale wiemy, że są też takie, które są pomocne.

Co wiemy na pewno, i co jest evidence based medicine?

🔴 Insulinooporność może hamować lipolizę (czyli rozpad tkanki tłuszczowej). To może nie być korzystne.

🟠 Osoby z IO mają szybszą (to nie pomyłka - szybszą☝) podstawową przemianę materii, co może być pomocne w odchudzaniu. Dlaczego? Bo wyższe wydatki energetyczne na poziomie podstawowej przemiany materii mogą wynikać ze stanu zapalnego towarzyszącego IO.

Jednak u osób z IO w odchudzaniu mogą przeszkadzać:

🟡 Zwiększone zmęczenie w ciągu dnia, a ono doprowadza do obniżenia wydatków związanych z aktywnością fizyczną. Większe wahania glikemii i insulinemii -> brak energii -> większa senność -> uruchomienie kaskady mniejszych wydatków energetycznych.

🟢 Obniżone uczucie sytości, bo insulinooporność dotyka nie tylko mięśnie, tkankę tłuszczową i wątrobę, ale także nasze podwzgórze, a to tam znajdują się nasze ośrodki głodu i sytości.

🔵 Zmiany w obszarze przekaźnictwa dopaminergicznego, a z tym wiąże się zwiększona ochota na wysokosmakowite pokarmy. Wiemy też, że u osób z IO częściej występuje zaburzenie mechanizmów związanych z nagrodą i motywacją (wiemy z badań naukowych, że osoby z IO mają większy problem z odwleczoną gratyfikacją - łatwiej są w stanie zrezygnować z odsuniętej w czasie, "dużej" nagrody, na rzecz narody "mniejszej" ale natychmiastowej).

Sprawa nie jest zatem taka prosta, a moje doświadczenie w pracy z pacjentami z IO pokazuje, że Wasze organizmy na kaskadę wdrożonych działań reagują przeróżnorodnie.

Photos from Centrum Dietetyczne MonVita - Monika Hajduk's post 15/09/2022
04/08/2022

Słońce - ważny regulator kobiecej gospodarki hormonalnej

Dermatolog powiedział by pewnie, że już 10-15 minut przed wyjściem na słonko🌞 zastosować krem z filtrem ochronnym UVA i UVB. Endokrynolog zapewne, by najpierw wyjść, pokorzystać z jego dobrodziejstw (produkcja witaminy D) i następnie - w celu ochrony skóry - stosować blokery. To jak robić? 🤔😉

Witamina D3 jest syntetyzowana w skórze pod wpływem promieniowania słonecznego. Jest postacią nieaktywną biologicznie, dlatego wymaga dwustopniowej modyfikacji - z pomocą naszej wątroby i nerek. W wątrobie jest przekształcana do witaminy 25-(OH)D, a w nerkach do swojego najbardziej aktywnego biologicznie metabolitu: 1,25-(OH)2D.

Synteza skórna stymulowana promieniowaniem słonecznym pokrywa ok. 90% dziennego zapotrzebowania na witaminę. Dlaczego słońce🌞 uważamy za regulator kobiecej gospodarki hormonalnej? Badania naukowe pod kątem płodności kobiet wykazały, że słoneczna witamina D odgrywa znaczną rolę w prawidłowym funkcjonowaniu naszej gospodarki hormonalnej, przebiegu cyklu miesięcznego i owulacji. Wzmacnia działanie gonadotropiny, czyli hormonu wpływającego na pracę jajników i dojrzewanie komórek jajowych. Enzymy metabolizujące witaminę D znajdują się także w tkankach rozrodczych kobiet i zmniejszają niekorzystny rozrost endometrium - błony śluzowej wewnątrz macicy. Prawidłowe jej stężenie spowalnia też proces starzenia się jajników. „Witamina słońca” ogranicza bolesne skurcze macicy, a także uczucie rozdrażnienia, czyli objawy charakterystyczne dla zespołu napięcia przedmiesiączkowego PMS. Wykazano również, że niskie stężenie witaminy D występuje u kobiet z zaburzeniami endokrynologicznymi i metabolicznymi, może mieć wpływ na rozwój PCOS (zespołu policystycznych jajników) i endometriozy.

Zatem korzystać moje drogie babeczki, póki warunki temu sprzyjają! 🌞🤍

27/07/2022

🧐🤓

26/04/2022

Wielu moich pacjentów boryka się z zaburzeniami gospodarki glukozowo-insulinowej m.in. z hiperinsulinemią i insulinoopornością. Czy wiecie, że w tego typu przypadłościach ważna może być nawet kolejność jedzenia produktów z talerza?

Siadając do obiadu i mając na talerzu źródło białka (mięso, rybę, jaja, rośliny strączkowe), źródło węglowodanów (kaszę, ryż, makaron, ziemniaki) oraz warzywa (np. w postaci sałatki czy surówki) to właśnie od tych ostatnich - warzyw - warto rozpocząć posiłek. Dlaczego?

Jeśli do naszego żołądka najpierw wpadną warzywa, to zawarty w nich błonnik pokarmowy będzie spowalniał wchłanianie energii z produktów węglowodanowych, a to może przełożyć się na wolniejsze wahania glukozy i insuliny we krwi. Wystarczy zacząć posiłek od trzech-czterech kęsów warzyw, a potem miksować elementy z talerza jak już dusza zapragnie!

Wiedzieliście o tym? Ktoś z Was już tak robi?

15/11/2021

No dobra, to dzisiaj rzucam się lwom na pożarcie 😜 Paradoks francuski🍷 – kto zna?

Kto nie zna, ten dzisiaj pozna. Rozgośćcie się, zapraszam do lektury!

Fakty są takie. Zgodnie ze stanowiskiem Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego wypijanie 3 drinków alkoholowych dziennie wiąże się z większym ryzykiem nadciśnienia tętniczego oraz chorób sercowo-naczyniowego. W oficjalnych zaleceniach dotyczących zdrowych osób mówi się o bezpiecznych ilościach alkoholu dla kobiet nie większych niż 10g/dzień, a dla mężczyzn: 20g/dzień. Ta wyrażona w gramach ilość dotyczy CZYSTEGO alkoholu i w praktyce dla kobiet jest to odpowiednik 275 ml piwa, 100 ml wina i 25 ml wódki (dla mężczyzn, jak możecie się spodziewać, dwa razy tyle). No ale raczej nikt nie dostanie od lekarza takich zaleceń, nie? Każda jednostka związana ze służbą zdrowia powie Wam raczej, aby z alkoholu korzystać sporadycznie. Wszystko jest dla ludzi, wiadomo, ale umiar jest tu najważniejszy, im mniej tym zdrowiej 🙂

Ale do meritum, zaprosiłam Was do stolika z winem, zatem porozmawiajmy o winie!🍷 Czy picie tego rodzaju alkoholu może przynieść jakiekolwiek korzyści zdrowotne? Często słyszymy, że czerwone wino zawiera pewne magiczne składniki💫, czyli polifenole (przeciwutleniacze), na czele z resweratrolem, który zmniejsza agregację płytek, czyli – najprościej mówiąc - ich zlepiania się. Ale ale!☝ to nie takie hop-siup, bo z czerwonego wina, nawet pijąc go litrami, niestety nie uzyskamy tak zadowalających ilości resweratrolu, by mówić o jakimkolwiek dobroczynnym działaniu. Bo aby taki efekt uzyskać, to trzeba by było go🍷 wypić ponad 400 litrów 😜 Co zatem trzeba robić? A no jeść zdrowo! Bo to z żywności zjadamy go najwięcej! Te przeciwuleniacze są głównie w warzywach, owocach, rybach, dobrych oliwach czy pełnoziarnistych produktach zbożowych.

Macie jakiś pomysł dlaczego zatem nazwano to wszystko paradoksem?
Pierwszy raz zdefiniował to w 1992 roku SergeRenaud. W swoich badaniach wykazał, że dieta Francuzów, mimo że zawiera dużo serów, śmietany, masła i czerwonego wina nie wpływa negatywnie na ich zdrowie. Wręcz przeciwnie – rzadziej zapadali oni na choroby układu krążenia. To samo obserwowano na szerokim obszarze basenu Morza Śródziemnego, gdzie wino pije się częściej. Jest jednak pare „ale”.

Oczywiście wszyscy wiemy, że im starsze wino, tym lepsze, droższe itp. Jednak w basenie Morza Śródziemnego często pije się nie stare, a młode wino. Zbierane z takich winnic jak ta na zdjęciu i dość szybko przeznaczone do rozlewania. I to młode, w porównaniu do starszego, ma dużo więcej tych magicznych polifenoli. I to jest fakt. Zatem wino winie nie równe🤷‍♀️ Zawartość polifenoli zależy jeszcze nie tylko od odmiany winogron🍇, miejsca i klimatu gdzie jest położona winnica, ale także od stopnia dojrzałości winogron. Kolejnym czynnikiem wpływającym na zawartość polifenoli jest proces winifikacji, zwłaszcza sposób i czas maceracji skórek winogron w soku. Siarkowanie wina ma negatywny wpływ na polifenole, podobnie jak jego dojrzewanie. Dlatego im młodsze wino, tym bogatsze w polifenole.

Jest jeszcze jedna rzecz z tym winem. Jak to w życiu, często coś za coś🙃 Francuzi częściej chorują na choroby wątroby. To oni właśnie znajdują się w czołówce zachorowalności na marskość wątroby🤷‍♀️

Fot.: winnica Castello di Verrazzano, Greve in Chianti, Toskania🇮🇹, 09/2021

Literatura:
1) fil:///C:/Users/Monika/AppData/Local/Temp/wytyczne_dyslipidemie_2019.pdf
2) https://journals.viamedica.pl/forum_medycyny_rodzinnej/article/viewFile/10278/8778
3) https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3023893/?fbclid=IwAR3Uphs7dvpLn4VV3KsJe47ZziOwNZa_LZEAUssUM0fnvJbQI1xdfESsm8s
4) https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC6099584/?fbclid=IwAR07iT80dRKBIaUyl9UIPPJ0EvJnV8UTWJQEAbG8XfQZPLhE6vYFumERQkI
5) https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4942868/?fbclid=IwAR3SA6_fMA1NGFmZQrsscm1JtG_KExWfklccd4eC0FZYK2u7_0NRWAOOUJI
6) https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC6196817/?fbclid=IwAR0pMP6g9LAd4eEOGpIN-Mo2yWWokwCzzYjh9BhIkpYbShFWceaNibWVl6o

03/11/2021

[Zasada trzech ósemek]

W dzisiejszym zabieganym świecie często żyjemy tak szybko, że zapominamy o "zasadzie 8-8-8". Zasada trzech ósemek - co to takiego?

Zasada 8-8-8 to równowaga pomiędzy pracą, a odpoczynkiem, zasada wkomponująca się w ideę work-life balance zakładająca 👉 8 godzin pracy, 👉 8 godzin odpoczynku 👉 i 8 godzin snu. Zasada ucząca trochę zdrowego egoizmu. Dlaczego "zdrowego egoizmu"? Bo uczy, aby siebie, swoje potrzeby i emocje też stawiać w ciągu dnia priorytetowo. Bo nikt tak o nas nie zadba, jeśli nie zadbamy o siebie sami.

Pijecie coraz więcej kawy, choć czujecie, że wcale Wam ona nie pomaga? Permamentnie czujecie zmęczenie? Kładziecie się spać zmęczeni, a nie możecie zasnąć i budzicie się w środku nocy? Albo wstajecie bardziej zmęczeni niż kładliście się spać? Zastanówcie się, czy Wasz rytm dnia przypadkiem nie odbiega od zalecanego schematu. Sen i odpoczynek to również ważna koncepcja wpisująca się w ideę lifestyle medicine, czyli medycyny stylu życia.

Jak tam u Was ta koncepcja? Wpisujecie się w nią czy dużo od niej odbiegacie? A jeśli odbiegacie to co szwankuje najbardziej: dużo pracy, mało odpoczynku czy może jednak sen?

09/03/2021

Dzisiaj u mnie na talerzu omlet w stylu śródziemnomorskim 👉 ze szpinakiem, suszonymi pomidorkami i oliwkami. Pomyślałam, że przy tej okazji przekażę Wam garść wiedzy o jajkach! 🥚🐓

➡ Jajka to cenne źródło białka i zawiera bardzo korzystny dla naszego organizmu skład aminokwasowy (aminokwasy to takie puzzle, które budują białko🧩). Z tego powodu białko jajka kurzego określa się jako "białko wzorcowe".

➡️ Czym jest białko wzorcowe?
Białko wzorcowe zawiera pełny profil aminokwasowy, czyli te wszystkie puzzle potrzebne naszemu organizmowi. Wzorcowe białko występuje właśnie w jajku kurzym.

➡ Nie wyrzucaj żółtek! Ta cześć jajka zawiera cenne kwasy tłuszczowe z rodziny omega-3, zeaksantynę i luteinę - składniki, które wspomagają nasz wzrok, serce, sprawność fizyczną i umysłową.

➡ Warto je jeść, bez obaw o obaloną już dawno fobię cholesterolową. Spożywanie do 5-6 jaj tygodniowo nie zwiększa znacząco jego stężenia we krwi. Wyjątki od tej reguły obowiązują jednak przy występowaniu pewnych zaburzeń zdrowotnych, dlatego do sprawy warto podchodzić indywidualnie. Choć w mniejszym stopniu wpływają na stężenie cholesterolu niż kiedyś sądzono, to jednak trochę wpływają☝ Zatem jak we wszystkim najważniejszy jest umiar, ale wytłoczka jajek na tydzień to nie do końca dobry pomysł 😉

Ciekawa jestem jakie jest Wasze zdanie na temat jajek?
Lubicie posiłki jajeczne?

26/11/2020

🍳 CO Z TĄ OLIWĄ Z OLIWEK ⁉️

⚡ W ostatnim poście pisałam Wam, że to co jest aktualne w nauce w obecnym czasie, nie oznacza, że będzie też aktualne za 10 lat. „Połowa z tego, czego jesteście uczeni w czasie studiów medycznych w ciągu 10 lat okaże się nieprawdziwa. Problem polega na tym, że żaden nauczyciel nie wie, która połowa.” – powiedział kiedyś dr Sydney Burwell, dziekan Harvard Medical School (1956r.) I ten cytat warto uważać w nauce za pewnik ;-) Podałam Wam za przykład oliwę z oliwek i tu pojawiły się prośby o rozwinięcie tego tematu.

💡 Jeszcze jak studiowałam 10 lat temu byliśmy uczeni, że oliwa z oliwek nie jest dobra do obróbki termicznej. Że nie warto jej długo podgrzewać, bo dochodzi do niekorzystnej zmiany konfiguracji kwasów tłuszczowych. Akademicko uczono nas, że owszem jest zdrowa, ale tylko na zimno, do dodania do dania już po obróbce przed spożyciem, albo do sałatki na zimno. Ale jak to w nauce, pojawiają nowe badania naukowe, zmieniają się standardy, rekomendacje czy normy. I tak się stało z oliwą. Na ten moment nauki wiemy, że oliwa z oliwek jest dobra do obróbki termicznej i że można ją podgrzewać.

🔥 W 2010 roku w dobrze zaprojektowanym badaniu (Casal i wsp.: „Olive oil stability under deep-frying conditions”) wykazano, że oliwa nadaje się do smażenia. Co zrobili naukowcy? Rozgrzali oliwę do temperatury 170 stopni i usmażyli w niej ziemniaki. Po wielu, wielu godzinach okazało się, że jedynie zalewie 1% kwasu oleinowego (wiodącego kwasu w oliwie) uległo niekorzystnym reakcjom. Oliwa zatem jest stabilna termicznie - w głównej mierze zawiera jednonienasycone kwasy tłuszczowe, które nadają się do obróbki termicznej.

💥 Nie warto tylko smażyć na oliwie niefiltrowanej, ale ona jest dość rzadko spotykana na rynku. Ma w sobie małe cząsteczki miąższu oliwek, a one ulegają pewnym modyfikacjom podczas obróbki cieplnej. Dlatego jeśli oliwa przeszła proces filtracji (większość oliw na rynku), czyli pozbyto się tych „fusów” oliwek, można je śmiało podgrzewać.

💁‍♀️ I tu przy okazji, rzucając się lwom na pożarcie 😉, nie polecam smażenia ani na maśle, ani na maśle klarowanym, ani na oleju kokosowym, ani żadnym smalcu gęsim ze względu na większą zawartość w nich nasyconych kwasów tłuszczowych, które w nadmiarze nie są korzystne dla naszego zdrowia. Idąc za Yangping i wsp. („Saturated Fat as Compared With Unsaturated Fats and Sources of Carbohydrates in Relation to Risk of Coronary Heart Disease: A Prospective Cohort Study”), zamiana 5% kalorii pochodzących z nasyconych kwasów tłuszczowych (których źródłem jest właśnie olej kokosowy lub masło) na jednonienasycone kwasy tłuszczowe (czyli np. oliwę) zmniejsza ryzyko choroby niedokrwiennej serca o 15%.
To samo mówią wytyczne Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego (źródło w komentarzu), które rekomendują, aby jak najbardziej obniżać spożycie kwasów tłuszczowych nasyconych (olej kokosowy, masło klarowane, smalec itp.) na rzecz tych jednonienasyconych. Najlepiej jak tłuszcze nasycone stanowią poniżej 10% całkowitej podaży energii u osób zdrowych oraz poniżej 7% u osób z różnymi zaburzeniami lipidowymi.

🤓 PS. Na koniec, żeby było jasne, oczywiście częste smażenie nie jest zdrowe☝️ Najbardziej niezdrowe jest to w panierkach i w głębokim tłuszczu. Jednak każdy z nas w domu w jakimś stopniu smaży np. podgrillowując mięso czy warzywa na kropli oliwy na patelni. I tu już macie pewność, że robiąc to na kropli oliwy, jest to całkiem bezpieczne.

Źródła naukowe poniżej🧐

12/10/2020

🚫[Zasada niełączenia]

Bubli żywieniowych jest od groma. Dieta zgodna z grupą krwi🙊, owoce tylko do południa🙈, czy dieta… niełączenia🚫 A jeśli chodzi o "perełki" dalekie od evidence based medicine w różnych chorobach i schorzeniach to już w ogóle. Dziś pod moją lupą🔎 zasada "niełączenia".

Pasjonatom metody „niełączenia” wydaje się, że jak zjedzą mięso z warzywami albo fasolę z warzywami (bez dodatku kasz/ryżów itp.) to zjedzą samo białko z warzywami, a do tego bankowo schudną. Nic bardziej mylnego! Autorem tej metody jest Wiliam Hay, który kiedyś powiedział, że do trawienia białek i węglowodanów organizm potrzebuje innych enzymów trawiennych, dlatego spożywanie obu tych składników pokarmowych jednocześnie znacząco obciąża układ pokarmowy i nie wolno tego robić.

Nic bardziej mylnego☝️
W większości produktów i naszych zestawów talerzowych występują zarówno tłuszcze, białka i węglowodany, więc nasz układ trawienny musi włączyć wszystkie procesy trawienne – białek, tłuszczów i węglowodanów oraz wydzielić enzymy potrzebne do ich strawienia. W rzeczywistości PRAWIE wszystko co jemy zawiera pewne ilości białka, tłuszczów i węglowodanów, więc niezależnie od tego co wkładamy do ust organizm wytwarza najczęściej KOMPLET enzymów trawiennych.

🍒 Czy jabłko to czyste węglowodany? Nie, zawiera nawet pewne ilości białka i tłuszczów
🍒 Czy ryż to czyste węglowodany? Nie, również zawiera pewne ilości białka i tłuszczów
🍒 Czy orzechy to tylko tłuszcz? Nie, zawiera też pewne ilości białka i węglowodanów

Wyjątkiem są mięso i oleje. Mięso nie zawiera węglowodanów, a oleje to czysty tłuszcz (bez białka i węglowodanów). Tylko kto zjada samą oliwę? A jak połączymy na talerzu samo mięso z warzywami, to przecież i tak posiłek będzie źródłem zarówno białka, tłuszczów i węglowodanów.

Fizjologicznie człowiek jest przystosowany do trawienia wszystkich trzech głównych składników pokarmowych na raz, czyli białek, tłuszczów i węglowodanów. Nie trzeba ich rozdzielać, choć czasami w niektórych schorzeniach (czyli w bardzo sporadycznych przypadkach) bywa to pomocne.

Enzymy trawienne do tego potrzebne mogą być także wydzielane JEDNOCZEŚNIE, co nie zmniejsza efektywności trawienia i wchłaniania, ale tak naprawdę je wydłuża.

Oparcie w nauce zasadności diety niełączenia, bo coś tam się z czymś niby razem nie trawi jest - jak widzicie - bezzasadne. Oczywiście, abstrahując od tej zasadności, nie trzeba koniecznie łączyć w każdym posiłku produktów bardziej białkowych, tłuszczowych i węglowodanowych. W niektórych schorzeniach i chorobach zastosowanie tej metody bywa nawet pomocne, a cały organizm, w tym przewód pokarmowy zaczyna nieco lepiej pracować. Tu moim celem jest tylko pokazanie, jak myślenie powierzchowne o produktach bywa czasem błędne.

04/10/2020

⭐[8 cech wspólnych pacjentów SUKCESU]⭐

W zawodzie pracuję już 10 lat. To wieloletnie doświadczenie w pracy z pacjentami pozwoliło mi znaleźć wiele cech wspólnych pacjentów, którym udało się trwale osiągnąć sukces, zmienić nawyki żywieniowe, masę ciała i styl życia ogółem. To moje subiektywne obserwacje, moje i tylko moje, ale jeśli jesteście ciekawi moich wieloletnich przemyśleń, zapraszam do lektury tego wpisu.

1) Motywacja wewnątrzsterowna, nie zewnątrzsterowna

Dobrze ulokowana motywacja to clue do sukcesu. Sukces osiągają częściej osoby o cechach osobowości wewnątrzsterownej, polegającej na własnych (a nie cudzych) przemyśleniach, osądach i wykazujące się samodzielnością w podejmowaniu decyzji i dążeniu do realizacji celów. Człowiek wewnątrzsterowny świadomie dokonuje wyborów i decyduje o swoim stylu życia. Redukuje kilogramy wyłącznie dla siebie, z troski o swoje zdrowie. Nie dla kogoś czy czegoś, a dla siebie. Zewnątrzsterowność zaś to przeciwieństwo wewnątrzsterowności. W przypadku zewnąrzsterowności „kompasem” wyborów życiowych jest otoczenie, różne mody i zależność od innych ludzi i otoczenia. Nic tak nie motywuje jak okrągła 40-stka, ślub przyjaciółki, wizja wakacji w tropikach za 3 miesiące czy odchudzanie do sylwestra, nie? Nic bardziej złudnego. Mija okazja, mijają wakacje, czy sylwester i mija motywacja do dalszego dbania o siebie, o dietę i styl życia ogółem.

2) Są zdecydowani – zdecydowani na 100%

Nie pytają CZY schudnąć. Pytają JAK to zrobić. Nie rozkminiają czy zacząć już teraz, czy może za 3 tygodnie – po urlopie, po wakacjach, po świętach, albo jeszcze kiedyś. Są zdecydowani i działają na 100% - tu i teraz, od już.

3) Jeśli chcesz szukasz sposobów, jeśli nie chcesz szukasz powodów

Jakaś wymówka zawsze się znajdzie. Ludzie sukcesu w redukcji kilogramów nie szukają wymówek. Że jest dużo pracy, mało snu, chore dzieci, mało czasu na gotowanie, że jedzenie w diecie jest niesmaczne. Pacjenci, którzy zobaczyli w jadłospisie cukinię za którą nie przepadają, nie przestają go stosować kosztem tej wymówki. Oni tę cukinię w leczo zamieniają na kolorowe papryki, kabaczka, pieczarki itp. Szukają rozwiązań, nie wymówek.

4) Biorą odpowiedzialność za swoje czyny

Nie oczekują, że dietetyk będzie ich trzymał za rączkę, pilnował jak Cerber Hadesu, sprawdzał, kontrolował i rozgrzeszał lub nie. Wiedzą, że dietetyk wytycza tylko dobry kierunek, podpowiada, daje rozwiązania, ale nie ma czarodziejskiej różdżki jak Harry Potter którą machnie i wszystko zadzieje się samo. Bo wiedzą, że nic samo się nie zadzieje. Osoby sukcesu wiedzą, że jak nawaliły w ostatnim miesiącu to efektów nie będzie. Ale przyjdą na wizytę kontrolną do dietetyka biorąc ten gorszy moment „na klatę”, a nie napiszą maila „może przełożymy wizytę na za miesiąc, bo nic się nie zadziało, bo jeszcze nic z tego nie wdrożyłem, bo nawaliłem”. Przyjdą, by nadal trwać w procesie. Nie oczekują gruszek na wierzbie, jeśli wkładu w zdrową dietę prawie nie było. Jednak mimo wszystko nie poddają się, są świadomi gorszego momentu, ale po wakacjach/po zabieganym tygodniu/po chorobie biorą się znowu w garść, wstają rano znowu prawą nogą i starają się dalej. Jeśli ktoś przychodzi do mnie w kratkę, 15x przekłada i odwołuje wizytę, to wiem, że szanse na sukces mogą był marne.

5) Pomiędzy czarnym a białym jest cała gama szarości

Pacjenci sukcesu nie trzymają się kurczowo diety w 100% albo tylko dobrze w 2%. Nawet gdy odrobinę podwinie im się noga, nie rzucają wszystkiego w kąt. Ich dieta nie jest idealna albo fatalna, nie jest biała albo czarna - tak, jakby nie było pomiędzy nimi żadnej szarości. Są dni gdzie dieta jest „light grey”, „dark grey” albo „silver” – ma różne odcienie szarości. Czasem jest dobra w 70%, czasem tylko w 50%. Ale nie działają zero-jedynkowo. Wiedzą, że tak jest i każdy ma prawo mieć lepsze i gorsze dni. Akceptują fakt, że w zależności od własnych zasobów psycho-energetycznych są dni lepsze i gorsze, ale starają się dalej.

6) Nie grymaszą

Jedzą warzywa, bo wiedzą, że są zdrowe i muszą być elementem zdrowej diety. Ale jak nie lubią pomidora, to częściej jedzą ogórka. Dają znowu szansę szpinakowi, nawet jeśli im go obrzydzono w szkole podstawowej. Dają nową szansę jabłku czy pomidorze, nawet gdy w dzieciństwie „przykleiła” im się ich skórka do przełyku. To bleee, tamto bleee - im więcej wybrzydzania, tym szanse na trwały sukces niestety są mniejsze.

7) Wiedzą, że szklanka może być do połowy pusta, albo do połowy pełna

Mają zabiegany tydzień w pracy? Kupują sok pomidorowy i go wypijają w 3-minutowej przerwie pomiędzy spotkaniami w pracy. Albo rano wstają 10 minut wcześniej i blendują koktajl, by równie szybko go wypić pomiędzy spotkaniami czy pomiędzy pracą a hiszpańskim. Biegnąc do lekarza po pracy – kupują w sklepiku obok orzechy i banana. Szukają rozwiązań, nie wymówek. Wiedzą, że brak przerwy w pracy albo „tyle na głowie” to nie wymówka by nic nie jeść. Wybiegają myślami w przód: „O, dzisiaj w pracy będzie pewnie urwanie głowy, zabiorę DayUp’a, może się przyda!”. Mają plan B, gdy plan A nie wypali.

8) Najważniejsza cecha – samodzielność

Nie potrzebują rozpisek diety otrzymywanych co miesiąc do końca życia. Potrzebują na początku jednego, dwóch, trzech jadłospisów z inspiracjami posiłków, by poznać ogólne zasady diety, dobre proporcje pomiędzy produktami w diecie. Potrzebują otrzymać trochę inspiracji kulinarnych, by nie jechać w kuchni na autopilocie i spróbować czegoś nowego. Ale z czasem uczą się komponować zdrową dietę samodzielnie, uruchamiają swoją własną wyobraźnię. Uczą się jeść intuicyjnie. Wymyślają: „O! Zamienię w jajecznicy pomidora na szczypiorek, pieczarki albo w sezonie grzybowym na kurki i będzie już zupełnie inna wersja jajecznicy”.

--

Co Wy na to, dajcie znać czy macie jakieś swoje przemyślenia w tym temacie? Który punkt jest dla Was najtrudniejszy? Zachęcam do dyskusji.

Chcesz aby twoja firma była na górze listy Siłownia I Obiekt Sportowy w Warsaw?

Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Lokalizacja

Kategoria

Strona Internetowa

Adres


Warsaw