LZS Święta Anna Warszawa

LZS Święta Anna Warszawa

Udostępnij

Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od LZS Święta Anna Warszawa, Klub sportowy, Ulica Krakowskie Przedmieście 68, Warsaw.

22/05/2022

MIEJ CZŁOWIEKU MŁODY W GŁÓWCE
LICZY SIĘ JAK WYGLĄDASZ PO DRUGIEJ POŁÓWCE

W niedzielne majowe popołudnie drużyna LZSu, zwana również Absolwentami DA Św. Anny ruszyła na starcie z DA Studnia. DA Studnia występując w roli gospodarza miała w planach zabezpieczyć plac gry przy ulicy Wałbrzyskiej, niestety rezerwacja boiska okazała się być równie skuteczną, co podczas pamiętnej śródCovidowej gry treningowej, kiedy to Franciszek R. wykopywał piłkę miejscowych młodzieńczych gamoniów na okoliczny dach, a Misiek Smoluch konwersował o zasadach gry z oddziałem bojowym Straży Miejskiej.

Po rzucie monetą okazało się, że dziś na Wałbrzyskiej nie wyeskalują piłkarskie emocje. Padło kilka szorstkich słów, w tym o potencjalnej rezygnacji LZSu z rozgrywek ligowych, o tym do czego ta sytuacja jest niepodobna oraz co według Bzynia zawsze nie w porę robi Playarena. Poszukiwania alternatywnych boisk zaowocowało zlokalizowaniem placu gry z naturalną nawierzchnią, lecz o rozmiarze połowy orlika, z trawą wydziobaną przez króliki i zakłaczone osiedlowe koty, predysponującą do prowadzenia piłki kolanami.

Ostatnią deską ratunku okazał się być plac ze sztuczną nawierzchnią przy Dolince Służewieckiej, gdzie niestety trawa przypominała hybrydę wycieraczki z kruchty Kościoła Świętej Anny i asfaltu z albańskiej autostrady. Bez zbędnego wybrzydzania estadio zostało zaaprobowane do ligowych rozgrywek, co poskutkowało rozpoczęciem pierwszego od kilku dobrych miesięcy meczu o stawkę LZSu.

W tematyce sytuacji kadrowej naszej drużyny można wspomnieć o stosunkowo krótkiej ławce rezerwowych, którą 15 minut po rozpoczęciu gry zasilił Wojciech Gajo. Rosły sympatyk piłki siatkowej rodem spod Łukowa motywował poślizg czasowy inspekcją marchewek na działce teściowej, co bynajmniej nie pomogło w dobrym rozpoczęciu meczu przez zespół Absolwentów Św. Anny. 20 minut spotkania przyniosło wynik 1:4 w bambo, z ostatecznym lekkim przełamaniem równo z ostatnim warknięciem sędziego technicznego, dającym rezultat 2:4 do przerwy.

Jak nie od dziś wiadomo, jedna połówka to jest nic, prawdziwe oblicze mężczyzny pokazuje się po drugiej. Tak właśnie zadziało się w sobotni wieczór na Służewie. LZS pokazał silne głowy i długie piłki na chaos, które skutecznie wykorzystywał Rafał Matyjaszczyk, a i dwoma trafieniami popisał się miłośnik Rodzinnych Ogródków Działkowych Gajo Wojciech. Zdrowia w defenzywie jak i ofenzywie nie szczędził Damian Pypeć, jednak defensor rodem znad doliny rzeki Kamiennej co i rusz wykonywał tańce na płycie boiska niczym na parkiecie remizy w Grzybowej Górze, co jednak można usprawiedliwić faktycznie dziwną fakturą wykładziny stadionu.

Nie zabrakło również pretensji pod adresem arbitra, który jak zwykle nie był obecny na rozgrywkach KLP, a w jego rolę wcieliła się rada starszych obu zespołów. Do grona sytuacji budzących emocje należały:
- karny podyktowany po trzaśnięciu w szprychy Rafała Matyjaszczyka
- rzekoma lepka ręka Wojciecha Gajo przy drugiej bramce
- klaśnięcie Marcina Słoki w piszczel pomocnika Studni, po którym w klasztorze na Służewiu przeor podobno pytał się, co za gałgan wyjął w okresie wielkanocnym kołatki

Summa summarum, LZS pokazał w meczu ze Studnią zęby i wygrał 7:4, co potwierdza sens kontynuowania przygody w ramach KLP. Do poprawy pozostaje rezerwacja boisk, see you soon!

18/11/2021

LEPSZY REMIS NIŻ WIADOMO CO

O wczorajszym meczu nie będziemy się zbytnio rozwodzić, bo i bywały nieco sympatyczniejsze występy w naszym wykonaniu. Co by jednak nie mówić, Sandał wysoko postawił poprzeczkę, jak na warunki KLP to nawet bardzo wysoko. :D

W kolejnym starciu liczymy na brak urwania punktów, żarty się skończyli :D

05/11/2021

LZS: Paweł Celej - Jakub Kania, Tomek Chwaja, Wojciech Wydrzyński, Dawid Kwapisz, Maciej Ciepielewski oraz Kacper Podzielny, Marcin Słoka, Damian Zawłocki, Marcin Gul

Z nieskrywaną radością oznajmiamy, że po przeciągającym się w nieskończoność sezonie 2019/20/21 (TAK, WYGLĄDA NA TO, ŻE WYGRALIŚMY TĘ LIGĘ) rozpoczęliśmy nowe rozdanie Katolickiej Ligi Piłkarskiej w postaci sezonu 2021/22. Aby tradycji stało się zadość, już w pierwszej kolejce pomieszana została kolejność spotkań i zamiast z Sandałem, zmierzyliśmy się ze Student+ oraz miłośnikami Tradycji oraz wszystkiego co działo się przed Soborem Watykańskim II, a więc Bractwem Przedmurza.

Spotkanie zaplanowane na godz. 19:00 rozpoczęło się z delikatnym poślizgiem, a gdy pierwszy z dwóch tego dnia ligowych rywali LZS-u stawił się w minimalnej ilości na placu gry, Absolwenci DA Św. Anna (bo tak formalnie od tego sezonu zwie się w KLP LZS Święta Anna Warszawa) rozpoczęli wszem i wobec nowy sezon.

Analizując zestawienie personalne LZS-u, warto zauważyć absencję dobrego duszka naszej drużyny, zamojskiego Rene Higuity i mistrza gry w kamień-papier-nożyce Michał Smoluch, który nie wrócił jeszcze mimo pierwotnych zapowiedzi z obozu przygotowawczego z malowniczego Podlasia. Między słupkami zameldował się nieco wbrew własnej woli Paweł Celej, który w ostatnich meczach z sukcesami truchtał w polu. Zabawka edukacyjna potomka Smolucha nie zdążyła odliczyć jeszcze do dziesięciu (czego dowód w komentarzach), a na boisku już było 10:0 dla naszej kapeli. Skutkiem tego zamroczony mgłą covidową Adrian Łodej (Sarnie życzymy dużo zdrowia) nie omieszkał nawet skontrolować na chacie LZSu, czy przypadkiem dziś mecz nie toczy się w piłkę ręczną tudzież popularnego w gminie Brody cymbergaja.

Pozostając w temacie tej malowniczej gminy położonej w dolinie rzeki Kamiennej, warto nadmienić o pojawieniu się w naszym składzie dwóch debiutantów w postaci Jakuba Kani i Damiana Zawłockiego, którzy nie tak dawno dość dziarsko reprezentowali barwy B-klasowego Wodnika Styków.

Celej na tyle zmarzł stojąc jak cieć przy hałdzie żwiru przez pierwsze 25 minut spotkania, że na drugą odsłonę pojedynku zamienił się miejscami z Marcin Słoka i ruszył do ataku, notując w kilka minut klasyczny hat-trick. Obecność Słoki między słupkami tym razem nie skończyła się tak fatalnie jak w meczu z Sandałem, czego dowodem jest końcowy wynik 18:1.

Końcowe warknięcie do opuszczenia placu gry w meczu ze Student+ nie oznaczało końca emocji sportowych, a dopiero ich apogeum tego wieczoru upływającego pod znakiem angielskiej pogody. Na LZS czekało jak zawsze bojowo nastawione Bractwo Przedmurza. Na plac gry od pierwszej minuty ruszyli zawodnicy, którzy większość meczu ze Student+ spędzili na blaszanej ławeczce rezerwowych i mimo kilku minut klinczu z ekipą BP zdołali w ciągu 15 minut wyjść na prowadzenie 6:0. Zwolnienie blokady maszyny losującej bramki nastąpiło tym razem u innego z zawodników znad doliny rzeki Kamiennej, a mianowicie Kacpra Podzielnego, który czterokrotnie wpisał się na listę strzelców.

Spotkanie zakończyło się ostatecznie wynikiem 17:9, a więc LZS może się cieszyć z 6 punktów, jadalnego bilansu bramkowego i atmosfery grzałki pod czapką przed meczami z prawdopodobnie kąśliwymi rywalami.

10/05/2021

LZS: Michał Smoluch - Wojciech Gajo, Łukasz Jurkowski, Tomasz Chwaja, Tomasz Szmagliński, Rafał Matyjaszczyk oraz Wojciech Wydrzyński, Kamil Sidor, Łukasz Kobierski, Marcin Słoka

W niedzielne przedpołudnie po wielomiesięcznej przerwie spowodowanej grasującym po świecie wiruskiem w fali numer dwa powróciliśmy na warszawskiej murawy. Naszym przeciwnikiem był zespół DA Studnia, a stawka była niebagatelna - walka toczyła się prawdopodobnie o mistrzostwo KLP (chyba że jakimś cudem DA Przystań lub UKSW wytoczą przeciwko nam 6 zdolnych do dreptania po boisku chłopa).

Mecz rozpoczął się w trybie 06 zgłoś się, a mianowicie tercet ofensywny Szmagliński żunior, Bzyń i Tomeczek Chwaja wygenerował w niecałe 10 minut wynik 6:0, co dało pole do roszad kadrowych. Po rzeczonych 600 sekundach gry na placu gry zameldował się kwartet egzotyczny w składzie Wydrzyński, Sidor, Słoka i Kobierski, co poskutkowało pierwszą bramką dla przeciwnika. Nie pomogła dla jasności pełna poświęcenia postawa jeszcze bardziej egzotycznego zawodnika w osobie Michała Smolucha, który w pewnym momencie zrzucił trykot DA Św. Anna na rzecz założonej pod spodem koszulki reprezentacji Tanzanii.

10 minut gry rzeczonego kwartetu zakończyło się rezultatem sumarycznym 6:1 (czyli 0:1 biorąc pod uwagę ich wycinek meczu). Szczęśliwie zmiana powrotna przyniosła 3 kolejne trafienia. Tuż po zmianie stron kwartet egzotyczny ponownie zameldował się na placu gry, tym razem z nieco lepszym efektem - po dwóch trafieniach Słoki i jednej Kobierskiego LZS usytuował się w okolicach wyniku 12:2. Truskawką na torcie widowiska była bramka Kobierskiego uskuteczniona w ramach 13. wpisania się do protokułu zespołu LZSu oraz drobne wiaderko bramek dla Studni w ostatnich minutach pojedynku.

W momencie gdy na pomazanej kartce z wynikiem pojawił się zbiór cyfr 13:7, postanowiono zweryfikować czas gry. Okazało się, że mecz toczy się już jakieś 5 minut powyżej ustalonego limitu czasowego, wobec czego zarządzone natychmiastowe opuszczenie placu gry i udanie się na niedzielną mszę poprzedzającą popołudniowe grille.

Czy kolejne widowisko LZSu w ramach ligi się odbędzie, czas pokaże. Należy nadmienić, że w kuluarach DA coraz głośniej mówi się o konieczności wymiany pokoleniowej, wobec czego z wytęsknieniem czekamy na zgłaszanie się następców do zbierania piłkarskich i życiowych szlifów od takich mentorów jak Misiek Smoluch czy Matyjaszczyk Rafał.

08/03/2021

LZS: Michał Smoluch - Wojciech Gajo, Tomasz Chwaja, Mateusz Leszek, Bartłomiej Granat, Wojciech Wydrzyński, Marcin Słoka, Rafał Matyjaszczyk, Dawid Kwapisz, Marcin Gul

Po deko dłuższej absencji spowodanej brakiem rozgrywek ligowych oraz zamknięciem boisk przez miłościwie panujący nam rząd, skoczyliśmy z miejsca na dyńkę na średnio głęboką wodę. W sobotnie popołudnie stawiliśmy się na warszawskim Ursynowie, aby stoczyć rywalizację w ramach Noworocznego Turnieju organizowanego przez ekipę Chłopcy z Bielan.

Do zawodów przystąpiliśmy w możliwie optymalnym jak na obecne realia składzie, jednakże z absencją m. in. Michał Jamroz, który oddaje się na malowniczej Zamojszczyźnie 40-dniowemu wyjściu na pustynię od swojej ulubionej aplikacji mobilnej. Nie zabrakło takich ikon jak Michał Smoluch oraz wracający po urazie Rafał Matyjaszczyk, co widać na załączonej w komentarzu pamiątkowej fotografii.

Plan taktyczny w postaci jasnej strategii zmian i pilnowania jak gołąb kromki chleba poprawnego ustawienia na placu gry wzięły w łeb już w inauguracyjnym meczu. Tradycyjne mierząc się z drużyną będącą w naszym zasięgu dostaliśmy 1:2 w czapkę, jednak nie podcięło to definitywnie naszych skrzydeł.

W kolejnym meczu zdobyliśmy komplet punktów po skromnym zwycięstwie 1:0, niestety wówczas skrzydła podciął nam dobrze znany koń trojański w postaci upragnionego przez Smolucha cateringu. Tym razem skrzydła podcięły nam skrzydełka z Kura Buffalo Wings&Craft Beer - Wilanów, które okazały się być bardzo smaczne i pożywne, jednak porcja 15 kawałków kurczaka na głowę nie sprzyjała motoryce co niektórych naszych zawodników.

Jak można się domyśleć, pierwszy mecz po przerwie gastronomicznej zakończył się szeroko zakrojoną katastrofą, drugi już nieco mniejszą, jednak trzeźwa ocena sytuacji nakłoniła nas do pakowania gratów i powiadamiania domowników o rychłym powrocie.

Zdziwieniu nie było końca, gdy w ostatnim meczu fazy grupowej pokonaliśmy niezwyciężony do tej pory zespół 1:0 po pięknym trafieniu Mateusza Leszka, co dało nam nie do końca upragniony awans do ćwierćfinału. Jako że pod balonem było jeszcze zimniej niż na zewnątrz, część zawodników zgłaszała odmrożenia palców kończyn dolnych i górnych, a dwóch naszych reprezentantów po prostu udało się do domu.

Można się domyśleć, z jakim efektem starliśmy się w ćwierćfinale ze zwycięzcą grupy A, więc na przebieg tego spotkania spuszczamy dyplomatyczną zasłonę milczenia. W tej chwili nasze myśli kierujemy do wytęsknienia połączonego z oczekiwaniem na wznowienie rozgrywek KLP, w których niebawem rozpoczniemy trzeci rok rozgrywania jednego sezonu. :D

03/12/2020

Po 55 minutach gry (bo Bzyniu i Gajo się spóźniali, a o 21:00 wygoniła nas zgodnie z rozpiską Farmacja Tarchomin) wygrywamy dziś 6:2 wiadomo z jaką ekipą. :D

Najciekawsza akcja meczu załączona poniżej

27/11/2020

Zespół pieśni i tańca: Michał Smoluch - Tomasz Chwaja, Maciej Ciepielewski, Dawid Kwapisz, Adrian Łodej, Rafał Matyjaszczyk oraz Paweł Celej*, Patryk Tylak, Konrad Papiernik, Marcin Słoka

W mroźny, czwartkowy wieczór przystąpiliśmy do odgrzania kotleta sprzed tygodnia (pozdrawiamy pudełkową dietę Wojciecha Wydrzyńskiego, tam nie takie rzeczy widziano) w postaci sparingu z Mikrostrzelbami. Ekipia występująca w 7. Lidze Fanów po raz kolejny zapewniła luksusowe boisko na warszawskim Tarchominie, a nam pozostało zebrać nieco ponad 5 sztuk niekulawych chłopa.

Jak się okazało, zadanie nie było tak trywialne jak mogłoby się wydawać. Nieokiełznaną chęć pojawienia się na zawodach wykazał znany z innych dyscyplin sportowych zawodnik Św. Anny, Karol Golon, jednak jego nieodłącznym atrybutem w czwartkowym pojedynku była ręka w gipsie i ćwiartka cytrynowego napoju w zdrowej kończynie. Z takim zestawieniem jak można się domyśleć ciężko nawet operować kamerą, czego efekty możecie podziwiać na naszym profilu FB.

Dramatyczne apele kierownictwa drużyny dotyczące rekrutacji nowego narybku wywołały nawet połączenia skautingowe z wikariuszem parafii w Otrębusach, a pomoc finalnie przyszła z dość nieoczekiwanej strony. Pan Tylak zwerbował młodego zdolnego zawodnika zwanego Konradem Papiernikiem, a Pan Kwapisz zapewnił prawdziwą sportową niespodziankę. Za jego sprawstwem znacznik LZSu (bo koszulek nie będziemy na sparingu szarpać, zwłaszcza że pralka Indesit Słoki ostatnio podarła 2 w koślawym bębnie) przywdział znany ze świętokrzyskich aren B-klasy, a dawniej i nieco wyżej notowanych kartoflisk zawodnik Wodnika Styków, Adrian Łodej.

Nieoczekiwany obrót spraw zastał nas również już na samym boisku, kiedy to Paweł Celej z racji na absencję golkipera zespołu Mikrostrzelb został wypożyczony za przysłowiową garść orlikowego granulatu do drużyny rywala. Między naszymi słupkami pozostał jak można się domyśleć niezastąpiony ostatnimi czasy Misiek Smoluch, który i tym razem nie omieszkał zapewnić zgromadzonym kibicom dodatkowych wrażeń sportowych i artystycznych. Spośród co bardziej pikatnych kawałków jego występu można wymienić atomowe uderzenie z rzutu wolnego w intymną część ciała obrońcy drużyny przeciwnej (po czym jeszcze poszła kontra i trafienie rywala do pustej bramki), bramkę samobójczą na 1:1 oraz sprawną współpracę z kamerzystą w dziedzinie konsumpcji izotoników.

Co do samego meczu, przebiegał on w przyjaznej, sportowej atmosferze, a LZS już w pierwszych minutach wypracował nieznaczną przewagę nad rywalem. Szczególnie bramkoproduktywny tego wieczoru był Tomasz Chwaja, który aż sześciokrotnie wpisał się na listę strzelców. Odblokować się strzelecko Maciejowi Ciepielewskiemu pomogło przesunięcie z ataku na pozycję obrońcy, a i swoje trafienie dołożyli Panowie Kwapisz, Bzyniu i Sarna.

Trafienia o których mówiło się jeszcze długo po meczu zanotowali Marcin Słoka i Konrad Papiernik. Pierwszy z ww. umieścił piłkę na dachu trybuny, natomiast drugi w krzaczorach przy Wiśle. Piłka z dachu została zdjęta nakładem jednej przykrótkiej drabiny i 4 pracowników fizycznych w barwach LZSu, natomiast na podsumowanie akcji poszukiwawczej drugiej futbolówki jest jeszcze chyba za wcześnie. Piłki poszedł szukać sam autor uderzenia, a w sukurs po kilkunastu minutach ruszyli mu Tylak i Ciepiel. Ostatni z wylistowanej czeredy prędko znalazł piłkę, natomiast nikt nie znalazł już w krzakach kolegi Papiernika. Czekamy na rozwikłanie tej zagadki, w razie czego podajemy nr telefonu Magazyn Kryminalny 997 TVP - 22 50 70 997.

Wszystko wskazuje na to, że będziemy przewidywalni jak pojawienie się Burgera Drwala w McDonald's i w najbliższy czwartek ponownie stawimy czoła ekipie Mikrostrzelb. Adios!

27/11/2020

Top 10 offensive actions of Michał Smoluch

24/11/2020

LZS Św. Anna - Mikrostrzelby 12:9 (3:5)
Skład węgla i papy: Michał Smoluch - Wojciech Wydrzyński, Tomasz Chwaja, Łukasz Jurkowski, Maciej Ciepielewski, Rafał Matyjaszczyk oraz Wojciech Gajo, Dawid Kwapisz, Marcin Słoka, Łukasz Kobierski

Po niemal trzymiesięcznej absencji spowodowanej szerzącym się po świecie koronawiruskiem, kapela LZSu rykoszetem powróciła na areny piłkarskich zmagań w miniony czwartek. Naprzeciwko nas stanęła ekipa Mikrostrzelb występująca regularnie w Lidze Fanów, której zrzucamy przysłowiową czapkę z naszej głowy dziękując za ogarnięcie przejadalnego placu na Picassa oraz zapropowanie szparyngu.

Drobne turbulencje kadrowe w naszym obozie spowodowały konieczność wyciągnięcia pierwszy raz od miesiąca z domowego zacisza byłego zawodnika stołecznej Legii, Macieja Ciepielewskiego oraz obecnego kandydata na piłkarza (późny talent pokroju Roberta Mateji) biegającego w koszulce Pioruna Warszawa, Wojciecha Wydrzyńskiego. Popularny "Sałata" był zmuszony zdezerterować z zajęć języka hiszpańskiego prowadzonych przez Jesusa Jimeneza, co rodzi uzasadnione obawy o jego rozwój komunkacyjny.

Z co bardziej pikantnych smaczków spotkania należy wymienić z pewnością moment, kiedy futbolówka wyekspediowana w krzaki przez Wojciecha Gajo (pokonawszy uprzednio 10-metrowy płot) miała dużą szansę powędrować z fekaliami oddelegowanymi przez Prezydenta Rafała oraz naturalnym nurtem Wisły do Płocka. Jeśli mówimy już o Wiśle, należy wspomnieć o wyjątkowo ofensywnej inklinacji Tomasza Chwaji w trakcie czwartkowego meczu. Wychowanek krakowskiej Białej Gwiazdy aż trzykrotnie wpisał się na listę strzelców.

Podobną liczbę trafień w postaci zawinionych baboli można dopisać do konta Miśka Smolucha, który w przedziwny sposób zrewanżował się zwielokrotnioną liczbą fenomenalnych interwencji. Panel ekspertów w studiu pomeczowym jednogłośnie przyznał przy akompaniamencie drużyny przeciwnej, że takiego bramkarza jeszcze chyba wcześniej na ziemi warszawskiej nie widziano.

"Smoli" szczególnie w końcówce spotkania dzielnie sparował kąśliwe uderzenia drużyny Mikrostrzelb, nie zważając na parametry aerodynamiczne nowej futbolówki marki Select. Zespół LZSu rozpoczął pilotażowy program mający na celu wybadanie tej marki jako partnera sprzętowego klubu. Na jej korzyść zdecydowanie przemawia odwieczne współgranie piłek jej produkcji z wysoką finezją boiskową oraz delikatność w kontakcie ze strukturą futbolówki porównywalna do papieru toaletowego marki Regina z balsamem rumiankowym. Jak to przytomnie zauważył nasz boiskowy kapitan Tomasz Ch., kto nasiąkniętym Selectem nigdy z prostego podbicia w twarz nie zarobił, ten życia nie zna.

Spośród niepokojących absencji należy wymienić nieobecność jednej z legend LZSu, Michała Jamroza. W jego przypadku dotarł do nas lakoniczny komunikat "Idę do lekarza z wynikami tomografii bo zatoki rozpieprzone", co mocno nas niepokoi w perspektywie rozlicznych ważnych spotkań czekających tego zawodnika w ramach popularnej aplikacji mobilnej (i nie mamy tu na myśli BlaBlaCara ani meetingu z dostawcą UberEats).

Liczymy na rychły powrót tego gracza, w najlepszym obrocie spraw już w czwartkowy wieczór, kiedy to ponownie zamierzamy posparować z ubiegłotygodniowym rywalem.

21/09/2020

Dziś poniedziałek, 21 września AD 2020, święto św. Mateusza, apostoła i ewangelisty. Poziom wody Wisły we Włocławku wynosi 120 cm.
DO ŚLUBU MICHAŁA SMOLUCHA ZOSTAŁO 12 DNI.

13/08/2020

W piękny, letni czwartkowy wieczór, w aurze pogodowej predysponującej do noszenia sandałów ze skarpetą, spotkaliśmy się na warszawskim Ursynowie w celach rywalizacji sportowej z zespołem Zbawixowego Sandała.
Będąc podbudowanymi ubiegłotygodniowym zwycięstwem z kapelą św. Krzyża oraz zbudowawszy atmosferę nucąc na pokładzie Skody Octavii utwór zespołu MIG pt. "Co to jest za drużyna", w śpiewający sposób wkroczyliśmy na ursynowską arenę zmiagań.

Warto dodać, że niepokojąco wygląda rosnąca punktualność wśród naszych zawodników. Najpóźniej na estadio zameldował się Misiek S., jednak co niebywałe, miało to miejsce jeszcze przed pierwszym wirtualnym gwizdkiem sędziego. Należy dodać, że przygotowaliśmy się wyjątkowo i na tę okoliczność, posiadając w przysłowiowym rękawie przysłowiowego asa w postaci uzdolnionego od lat młodzieńczych kandydata na bramkarza (to nic, że piłki ręcznej) Patryka Wojciechowskiego.

Pierwsze minuty radosnej twórczości boiskowej przyniosły niestety zimny kubełek wody na zgrzane berety naszych reprezentantów. Sandał wyprowadził dwa szybkie ciosy, a nasza umiejętność tak zwanego kontrolowania gry okazała się równie użyteczna co sutanna zalegająca w szafie Pawła Celeja.

Szczęśliwie mentalne ocknięcie nastąpiło względnie szybko, co przyniosło 4 trafienia dla LZSu jeszcze przed zejściem do szatni mieszczącej się w stercie granulatu za linią boczną boiska. Wyjątkowo bramkojebny w czwartkowym spotkaniu był Tomaszek Chwaja, który nawet chwilowo opuścił swoje ulubione miejsce na środku defensywy, przekazując je pod zarząd komisaryczny Łukaszkowi Jurkowskiemu.

Po zmianie stron na placu gry pojawił się dobry duszek naszej drużyny w postaci Miśka Smolucha. Klasycznie nie zawiedliśmy się na naszym utalentowanym golkiperze rodem z Zamojszczyzny i obejrzeliśmy wiele niezapomnianych manewrów w jego wykonaniu, począwszy od widowiskowych interwencji, poprzez wznawianie gry przewrotką, a kończąc na nieoczekiwanej zamianie na pozycje z napastnikami.

Po kij razu oko 10 doliczonych minutach gry ostatecznie zwyciężyliśmy z kapelą Sandała 9:5, w ostatnich minutach występując już w cyrkowym zestawieniu (z duetem Jamroz-Słoka na atakowym żądle). Warto dodać, że w całości pojedynku nie zabrakło widowiskowych trafień, które są do obejrzenia na wirtualnej taśmie z relacji live. Polecamy, aby przy widzach poniżej lat 12 oglądać je z przykręconymi głośnikami z powodu rozlicznych kąśliwych reprymend wystrzeliwanych zza linii bocznej boiska przez nieznanych sprawców.

Z informacji smutnych i rozrywających nasze serce, należy napomknąć o odnowionym urazie Bartłomieja (nie mylić z Bartoszem) "Kulosa" Kulińskiego. Wedle sztabu medycznego, kontuzja kończyny dolnej jest skutkiem niedostosowania obciążeń treningowych do zdolności adaptacyjnych organizmu podczas obozu kondycyjnego w Giżycku. Rosłemu defensorowi rodem ze Skarżyska-Kamiennej życzymy szybkiego powrotu do pełni sił!

Do rozegrania w ramach LaLigi pozostały nam jeszcze 3 kolejki, na które z niecierpliwością czekamy. Niestety trudno ustalić kiedy, jak i gdzie zostaną one rozegrane. In tacz! :D

LZS: Patryk Wojciechowski - Tomek Chwaja, Mateusz Leszek, Dawid Kwapisz, Maciej Ciepielewski, Michał Jamroz oraz Michał Smoluch, Łukasz Kobierski, Kamil Rogowski, Patryk Tylak, Bartek Kuliński, Marcin Słoka, Cezary Marzęda, Łukasz Jurkowski

Chcesz aby twoja firma była na górze listy Siłownia I Obiekt Sportowy w Warsaw?

Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Lokalizacja

Kategoria

Strona Internetowa

Adres


Ulica Krakowskie Przedmieście 68
Warsaw
00-322

Godziny Otwarcia

Piątek 22:00 - 00:00
Sobota 00:00 - 06:00